string(15) ""
» Blog » Don't Starve - recenzja
09-12-2015 23:31

Don't Starve - recenzja

W działach: gry wideo | Odsłony: 211

Don't Starve - recenzja

Willson był naukowcem i to właśnie naukowa ciekawość zaprowadziła go do zguby, gdy nieopodal grobowca znalazł łopatę i postanowił sprawdzić, co jest w środku... Willow nie lubiła ciemności. Lubiła za to ogień. Tak więc, gdy nastała noc postanowiła rozświetlić ją podkładając płomienie pod las. To niestety przebudziło Drzewca... Wolfgang był siłaczem i niczego się nie bał. Niestety nie wiedział, że w klimacie umiarkowanym w końcu nadchodzi zima. Źle się to dla niego skończyło... Wendy, mimo młodego wieku była bardziej przewidująca. Niemniej jednak niewystarczająco... Ponadto niepotrzebnie drażniła pingwiny! WX 78 bardzo chciał zostać prawdziwym chłopcem. Był jednak z metalu, więc rdzewiał na deszczu... Wickerbottom także drażniła pingwiny, jednak bobrołak Woodie nie popełnił tego błędu: on wkurzył bizona...

Fabuła:

Don't Starve jest kolejną grą studia Klei Enterteiment znanego z może nienajwiększych, ale bardzo grywalnych programów jak Shank 1 i 2, Mark of the Ninja czy wydanego w tym roku Invisible INC. Tym razem przenosimy się na bezludną wyspę, gdzie stoczymy samotną walkę z usiłującą nas zabić przyrodą...

I akcja:

W grze mamy trzy liczniki, na które musimy uważać. Pierwszym jest poziom naszego zdrowia, bowiem, jak to w grach wszystko na wyspie jest wobec nas wrogie (za wyjątkiem: ludzi-świń, ludzi-królików, bizonów i motyli, ale pierwsze trzy też można wkurzyć). Oprócz klasycznych już pszczółek, nietoperzy i pająków przyjdzie nam też mierzyć się z piekielnymi ogarami, duchami, Drzewcem oraz dość szerokim bestiariuszem stworów o dziwnym wyglądzie i funkcjach, przed którymi będziemy musieli się bronić.

Drugim licznikiem jest nasycenie naszego żołądka. Jak łatwo zgadnąć, jeśli ten jest zbyt pusty, to umrzemy. Trzecim: poczytalność, która spada, gdy zostajemy samemu w ciemności lub korzystamy z magii. Ciemność sama w sobie jest nawiasem mówiąc niebezpieczna, czają się w niej bowiem Grue, krwiożercze potwory, które rozszarpią nas w mgnieniu oka, jeśli pozostaniemy zupełnie bez źródła światła. Jeśli natomiast nasza poczytalność spadnie zbyt nisko, to nasze halucynacje przybiorą materialną postać i skopią nam tyłek...

Ponadto zmagać się musimy też z mrozem, który nastaje w zimie.

Sposób gry:

Nie jest szczególnie odkrywczy. W środku planszy znajduje się nasz bohater, którym poruszamy myszą. Dookoła nas znajdują się rozmaite przedmioty, czy to w formie surowej (kamienie, marchewki) czy to wymagającej obróbki (drzewa, bizony), z których to możemy robić różne inne rzeczy (broń, ubrania, pułapki na małe zwierzęta, wędki, pola uprawne etc.). Sednem gry jest poszukiwanie żywności, walka z przeciwnościami losu (czy też przed nimi uciekanie) oraz zdobywanie niezbędnych nam zasobów na tworzenie nowych obiektów.

Gra nie ma opcji „Save”, tak więc jeśli zginiemy jest to koniec naszej przygody (choć są specjalne miejsca i dwa przedmioty, które mogą zapewnić nam zmartwychwstanie). Prawdę mówiąc rozwiązanie to jest dość irytujące. Mi odechciało się grać, gdy moja postać pewnego razu umarła w sposób dość głupkowaty, zabierając ze sobą cały swój dorobek...

Postacie:

Do wyboru mamy siedmiu bohaterów oraz dwie „postacie specjalne” które odkrywamy w trakcie postępów fabuły, po otwarciu Wrót Maxwella. Jako, że realizacja stawianych nam podówczas zadań nie jest prosta skupię się na podstawowej siódemce, bo to z nią spędzimy najwięcej czasu. By uzyskać do nich dostęp „wystarczy” przeżyć odpowiednio długi czas. Postacie zróżnicowane są pod wieloma względami, w tym między innymi poziomem zdrowia, odpornością na głód czy poczytalnością. Nasi dzielni bohaterowie to:

 

O postaciach przeczytać można już Na Zewnątrz.

2
Notka polecana przez: Agrafka, PK_AZ
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Agrafka
   
Ocena:
0

Uwielbiam. Ale właśnie przez brak zapisów rzuciłam w kąt :( a klimat świetny.

10-12-2015 11:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.