string(15) ""
» Blog » Dlaczego zwrot Dark Heroic Fantasy mnie śmieszy
21-06-2012 21:44

Dlaczego zwrot Dark Heroic Fantasy mnie śmieszy

W działach: RPG, Horror, Dark fantasy | Odsłony: 155

Dlaczego zwrot Dark Heroic Fantasy mnie śmieszy
Warhammer to ciekawa gra. Szeroko znana w Polsce, darzona sentymentem. I ciekawie określana. Zwroty, które można usłyszeć przy okazji nazwy Warhammer to min.: fantasy, dark fantasy, heroic fantasy, dark heroic fantasy. To jakiś burdel, świadczący o tym, że w Polsce brak jest generalnej świadomości o tym, co dane przymioty oznaczają. Wielkiego wykładu na ten temat nie będzie, pragnę jedynie zaznaczyć, że termin dark fantasy wskazuje na połączenie fantasy z horrorem.

Już samo stwierdzenie czym jest, a czym nie jest horror jest tematem na książkę o gabarytach, które kwalifikowały by ją jako obiekt o potencjalnych walorach obronnych. Mnóstwo ludzi wciąż kojarzy prozę pewnego tajemniczego samotnika, w której straszył czytelników wizjami pewnych potężnych, mackowatych bogów, potęg wobec których bohaterowie jego opowiadań byli absolutnie bezsilni, stanowili wręcz niższą kategorię bytu. Z drugiej strony niektórzy kojarzą horror jako historię z kolesiem przywiązanym do krzesła i drugim, który wokół niego skacze z jakąś piłą, wiertarką czy czym tam jeszcze. Spotkałem też takich, dla których horror to swego rodzaju stylistyka. Wiecie – wilkołaki i wampiry prują do siebie z karabinów, walczą wręcz, ścigają się rozbijając samochody – słowem akcja rodem ze Szklanej Pułaki, Rambo i tym podobnych szlagierów kina akcji, ale! ale! - to horror. A dlaczego? Ano bo są Wilkołaki, Wampiry i stroje z jakże mrocznego lateksu.

Robić wykładu o tym czym jest, a czym nie jest horror nie zamierzam, bo zwyczajnie nie czuję się na siłach. Ograniczę się do stwierdzenia, co ja rozumiem przez horror. Ot tak, żeby było wiadomo o czym mówię, pisząc horror.

Dla mnie, żebym coś mógł z czystym sumieniem mógł określić jako horror, dzieło to musi spełniać 2 warunki: posiadać wątki paranormalne, oraz straszyć. Tak więc ani Krwiożercze Pomidory Atakują Francję, ani Underworld się nie łapie. Sorry.

Pytanie, jakie chciałem postawić (by potem samemu sobie na nie odpowiedzieć :) brzmi: jaki powinien być bohater horroru w kontekście gry RPG. Pytanie, wbrew pozorom nie jest wcale banalne, gdyż gry fabularne – jak każde medium – rządzą się swoimi prawami. Ile by nie powstało tekstów o związkach RPG z aktorstwem w stylu teatralnym, czy też poradników jak prowadzić filmowe sesje – nic nie zmyje oczywistego faktu, że gry fabularne to osobne medium, z własnymi cechami charakterystycznymi, z wkłasnymi wadami i zaletami. Wspomniałem już o Lovecrafcie i mackach. W książkach tacy naprawdę zwykli bohaterowie mogą się świetnie sprawdzać. W RPG gracz chce mieć fajną postać. Fajną, czyli taką, która jest jakaś i/lub która coś potrafi i/lub ma jakiś ciekawy zawód. To zrozumiałe - ludzie grają w RPG, żeby się oderwać od zwykłego, szarego życia. Granie kimś zwyczajnym byłoby trudniejsze do zaakceptowania, niż granie niskim, gburowatym, porośniętym sierścią prymitywem, który ugania się za brodatymi kobietami. Byłem świadkiem zdarzenia jak jeden gracz zażyczył sobie, że chce grać „mrocznym cumulusem” i przez jedną sesję odgrywał burzową chmurę, która ciągnęła się za resztą Warhammerowej drużyny. Takie dziwy widziałem, ale, żeby ktoś stwierdził, że chce grać takim zwykłym Kowalskim – tego nie doświadczyłem nigdy.

Przeskoczę na chwilę na rynek gier komputerowych. Dead Space vs Amnesia: The Dark Descent. 2 gry, obie straszą, ale są całkiem inne. Pierwsze, co rzuca się w oczy to budżet produkcji. Dead Space to produkcja dopieszczona, widać, że jest to efekt pracy wielu osób. Amnesia to z kolei budżetowa produkcja wykonana przez pięcioosobową ekipę. Konsekwencje to kiepska grafika i tak dalej, ciężko nie zauważyć, że nie mamy do czynienia z grą AAA. Kolejną różnicą jest podejście w tych grach do tematu głównego bohatera. W Dead Space wcielamy się nie w rządnego krwi komandosa, a w górnika w wydaniu science fiction. Mimo to, nasz dzielny górnik poczyna sobie całkiem raźnie. Kolekcjonuje specjalny kombinezon i zestaw narzędzi. Rzecz w tym, że w świecie gry te narzędzia to nie jest jakiś tam młotek – w praktyce mamy do czynienia z giwerami, które świetnie nadają się nie tylko do prac górniczych, ale także do ćwiartowania wrogów, których nie brakuje. Gra stara się być i horrorem i grą akcji. Gracz ulepsza kombinezon i broń. Raz jest straszony, a za chwilę używa tych wszystkich wypasionych zabawek, które ulepszał i tnie, podpala, zabija. Coś jak Call of Duty, tylko rzeźnia większa. A jakie mamy podejście w niskobudżetowej Amnesii? Tam postać gracza jest praktycznie bezbronna. Jedynym sensownym rozwiązaniem po zobaczeniu antagonisty jest pospieszne zwianie gdzie pieprz rośnie. Zamiast dopakowywania możliwości ofensywnych, mamy inne atrakcje – radzenie sobie z postępującym szaleństwem postaci. Zamiast zabawek – słabość. I wiecie co? Jak się poserfuje po necie, pozagląda na różne fora, pozagłębia w wypowiedzi ludzi na temat gier horrorów, to okazuje się, że wiele osób uważa Amnesię za najstraszniejszą grę jaka kiedykolwiek powstała. Dead Space – jako źródło strachu – jest oceniany niżej.

Wizje Lovecrafta przetrwały i można zaryzykować stwierdzenie, że żyją własnym życiem. A tam też nie było o komandosach ucinających macki. Jeżeli mamy konwencję horroru i będąc w niebezpieczeństwie zaczynami wesoły, masowy mord, to wiedzcie, że coś jest nie tak.

No to co z naszym horrorowym bohaterem w RPG? Przede wszystkim nie może on być przepakiem. Udawanie, że się czegoś boimy po to, by za chwilę to coś powalić trzema ciosami miecza jest komiczne. Zbieranie PDków na skille pod tytułem sranie fireballami, albo atak rażący wielu przeciwników to nie jest horror, to nie jest dark. Nawet jeśli tym ogniem będzie srał za nas mroczny przywołaniec odziany w lateks, a ten atak obszarowy to będzie tajemnicza plaga kąsającego robactwa. To, co by się przydało bohaterowi horrorowemu to jakieś słabości, które musi przezwyciężyć. Podkreślenie jego kruchej natury.

No to wróćmy do naszego dark heroic fantasy. Jak jest dark (czyli mamy horror), to gramy kimś słabym i uciekamy ratując swoją dupę. Jak jest heroic, to gramy kimś silnym, idziemy naprzód i kroimy. A jak mamy dark heroic to ja się uśmiecham pod nosem, dokładnie w ten sam sposób, jak słyszę, że ktoś Underworld nazywa horrorem.

Komentarze


Aesandill
   
Ocena:
+13
Jak mamy dark to jest ciemno, jak gramy heroic to jest heroicznie. Jak mamy ciemno i heroicznie, to to się nazywa obrona midelheim nocą.

Ok piszesz, fajnie się czyta, ale trudno się zgodzić. Ba! Łatwo się nie zgodzić :).


A amnezje muszę obejrzeć, narobiłeś mi smaku.
21-06-2012 21:57
Squid
   
Ocena:
+7
"Wizje Lovecrafta przetrwały i można zaryzykować stwierdzenie, że żyją własnym życiem. A tam też nie było o komandosach ucinających macki." - FireFrost, a pamiętasz Zew Cthulhu, i co policja zrobiła z kultem w lesie? A pamiętasz Koszmar w Dunwich i to, jak go zabili?

Na poziomie rozróżniania gatunków definicje nie są ścisłe, nie można w prosty sposób wytyczyć linii "to są horrory, a to nie są". Do tego istnieje bardzo szerokie pogranicze gatunków. Jeśli uznasz, że Dead Space jest horrorem, to głupio, bo wpada do kategorii z Amnesią. Jeśli nie jest horrorem, to też jest głupio, bo wpada do kategorii z Serious Samem.

"Dark Heroic" to dobre określenie, bo mówi coś istotnego o grze. Dark - to może oznaczać nie tylko nadnaturalne elementy horroru (mutacje, Chaos, demony, mroczne kulty składające ofiary z ludzi) i małą siłę postaci (dużo wrogów z założenia nie do pokonania; tutaj się nie odpiera inwazji Chaosu, tutaj się modli, żeby ich nie było), ale też konwencję "grim and gritty", inspirację morczną, gotycko-barokową stylistyką (o Wampirze: Maskaradzie mówi się, że jest mroczny - ale przecież nie z powodu elementów horroru, to mało horrorowy system jest IMO), czy chociażby tym, że jest ciemno, ponuro i świat ma przerąbane, bo Chaos i tak wygra. A heroic - bo gra się bohaterami walczącymi ze złem (jak, nie przymierzając, profesor Armitage), bo nie jesteśmy aż tacy miękcy, skoro wspiera nas samo przeznaczenie (pepeki!), bo na każdym kroku udaremnia się plany złych kultystów (chociaż raz na jakiś czas wpada się na coś wyjątkowo strasznego-paskudnego).

Swoją drogą, dla mnie cała zabawa grania w śmiertelniczego WoDa to granie zwykłym Kowalskim. Myślę, że mój bohater z sesji na Khakonie, sfrustrowany dziennikarz Głosu Wielkopolskiego, kwalifikuje się jako przeciętniak, o którym piszesz.
21-06-2012 22:12
pneu
    Warhammer
Ocena:
+6
Warhammer to dosyć obszerny system. Można w nim poprowadzić zarówno horror jak i komedię nie łamiąc jednocześnie założeń systemu (fabularnych i mechanicznych). To banał ale wszystko zależy od nastawienia MG i Graczy.
21-06-2012 22:21
Kamulec
   
Ocena:
+2
Prowadzę obecnie kampanię, którą określam jako mroczny heroik fantasy (czyli na angielski można by pokusić się o dark heroic fantasy). Postacie o dużych możliwościach, fabuła mająca wpływ na otoczenie, ale jednocześnie pełno dwuznaczności i świat (nie licząc wpływu magii) średniowieczny, bez podrasowania.

Co za znaczenie ma, że w Stanach potencjalnie nazywają tak coś innego, skoro w Polsce gracze wiedzą po tym określeniu, co im proponuję?
21-06-2012 22:28
Senthe
   
Ocena:
+9
O nie... zaraz przyjdzie zigzak :-O
21-06-2012 22:37
Grom
   
Ocena:
+3
Również zgodzę się z przedmowcami - tekst czyta się bardzo dobrze, ale nie sposób z nim zgodzić.

Dla mnie połączenie heroica i horroru jest jak najbardziej realne, bowiem w horrorze uważam, ze chodzi o strach. On nie musi wynikać ze słabości bohatera, a może z potęgi przeciwnika.

W Rockym 2 (chyba), Slay nie będący przecież chuchrem stanął na przeciwko Hulka Hogana i srał w gacie ze strachu.
Na Wrestlemani Hulk staną przed Andre Gigantem i srał w gacie ze strachu. Wszystko jest kwestią skali a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Co więcej, wspomniane przez Ciebie "odgrywanie strachu aby zaraz potem zatłuc to trzema ciosami miecza", ma sporo sensu. Jak COŚ wali na ciebie i do tego jest obleśne a nie tylko nienaturalne to się tego boisz. A ze strachu uciekasz, lub jeśli nie możesz to walczysz. To instynkt, najprymitywniejszy, zwierzęcy, każdy go ma. A wtedy okazuje się, że możesz temu zrobić krzywdę. A jak mawiał Arnold w Predatorze: "Jeśli to krwawi, to można to zabić". I nagle strach z racji nadnaturalności przeciwnika, zmienia się do poziomu posiadania przeciwnika i obawy o własne życie.
21-06-2012 22:42
Malaggar
   
Ocena:
0
@Grom:

"Staną"? Serio?

PS. W wrestlingu udają...
21-06-2012 22:51
Eva
   
Ocena:
+5
@Senthe: a jakby tak spróbować wpaść w masową histerię bez niego? Może wtedy nie przyjdzie?
@FireFrost: pozerski początek, ładny obrazek, nie rozumiem jak może nie przerażać Cię wizja Krwiożerczych Pomidorów.
A jeszcze bardziej nie rozumiem dlaczego ludzie tak kompletnie bezsensownie przywiązują się do gatunków i definicji.
21-06-2012 22:51
Malaggar
   
Ocena:
+2
Bo wiedzą, że to przyciąga zigzaki bardziej niż hastu hastur ha... wiadomo kogo?
21-06-2012 22:53
Eva
   
Ocena:
0
Ale po co przyciągać?
PS: Czechów żal :(
21-06-2012 22:57
Malaggar
   
Ocena:
0
Bo troll głodny, a jego brzuszek napuchnięty.

PS. Żal, jutro pewnie się zdobędę na podsumowanie, dziś nawet nie mam ochoty.
21-06-2012 22:59
Grom
   
Ocena:
0
@Malaggar, poprawione, dzięki. A co do PS-a, to przecież w filmach i na sesjach rpg wszyscy robią wszystko tak naprawdę...
21-06-2012 23:04
Albiorix
   
Ocena:
0
Horror horrorem, ale dark to kwestia głównie stylu i dekoracji. Warhammer jest dark bo obrazki mają taką kolorystykę.
21-06-2012 23:10
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
21-06-2012 23:19
kbender
   
Ocena:
+7
Proponuję przewrotnie nie karmić trolla i po prostu zignorować zaczepkę ;)

Heroic Dark - jeszcze rok temu plułbym strasznie na to określenie, flejmiłbym o definicję. Po roku ciężkich bojów w poltrolowni... ojtam, ojtam, konwencja jak wiele innych. Jak Cię bawi, to super, jak nie bawi, nikt Cię nie zmusza.
21-06-2012 23:27
Drachu
   
Ocena:
+18
Rozbijmy się o jedno.

"Dla mnie, żebym coś mógł z czystym sumieniem mógł określić jako horror, dzieło to musi spełniać 2 warunki: posiadać wątki paranormalne, oraz straszyć. "

Wybacz, ale definicja nie jest celna. A o nią rozbija się cała notka. Bo z tego idzie Twoje pojmowanie Dark Heroic.

Horror nie musi posiadać wątków paranormalnych - vide wszelkiego rodzaju slashery (jeden z głównych gatunków horroru.
Horror nie musi też straszyć - może również szkokować, obrzydzać, zniesmaczać - jak wszelkiego rodzaju gore, exploitation movies czy inne Cannibal Holocausty. Powiem więcej - niejeden klasyk gatunku nie straszy, bo nie po to był kręcony. Cześć nawet śmieszy, a nikt o zdrowych zmysłach nie zdejmie ich z listy horrorów.

Takashi nie straszy, Cronenberg raczej też nie (Chociaż na The Brood owszem). Fulci i Argento czasem straszą, ale raczej są kolesiami od dobrych flaków, a nie od jakiegoś mega suspensu (chociaż Argento potrafi potrzymac w napięciu. Zresztą Argento i Bava to ojcowie giallo - gdzie nadprzyrodzone zło nie jest obowiązkowe.
Raimi... no przecież, że to koleś od MArtwego Zła. Kto się bał na Martwym źle? Siedmioletnie dziewczynki? Peter Jackson... no kurcze też nie.
Taki np. Romero może postraszyć - ale nie jest to główną ideą jego filmów.

Powiem tak - swoją definicją wywalasz poza nawias dobra trzecią część czołówki filmowego horroru. A jeśli do tego dodać wszelkie głupie filmy, to i ponad połowę. Możesz nie zaliczać ich do horroru, a ja mogę nie zaliczać Australii do kontynentów. Ale żaden z nas nie zmieni faktu. Negując i Ty i ja narazimy się na śmieszność.

Horror to cała poetyka i styl typowe dla gatunku. Weźmy takie Diablo I. Mamy tą katedrę (I poziom). Katedra, noc, groby, pochodnie, muzyka, szkielety i zombie, Butcher w pokoju trupów - no to są elementy horroru.
Ale bohater idzie i kosi ich mieczem/łukiem/powietrzem/ogniem i wojną.
Witamy w dark heroic.
Czyli heroic w estetyce horroru :)

Zakładasz, ze estetyka horroru musi przenosić się też na rolę bohatera jako ofiary. Ale to nie jest prawda.

Albo inaczej - weźmy kilka a niekwestionowanych kamieni milowych Dark Fantasy. Kane Wagnera, Elric Morcocka, z gier własnie Diablo, z anime Berserk.
Każda z nich jest heroiczna. Chociaż w mrocznej estetyce. Ale ich bohaterowie są mega koniami, łamią bogów, miażdżą królestwa, schodza do piekła i biją portierów szatana!

Bo w słowie Dark tylko o estetykę chodzi. Nic więcej w tym przypadku.
Zaś rolę bohatera określa drugie słówko - heroic.
Czyli w przypadku Młotka mamy ponury, mroczny świat i twardych bohaterów, łamiacych demonom pyski.

I jeszcze coś - zakładasz, ze rolą bohatera horroru jest uciekać. Ano nie do końca. Pamiętaj - bohaterowie horrorów najcześciej wygrywają.

A to tak na deser, dalej się broni :)
http://rpg.polter.pl/Rozwazania-o-dark-fantasy-c12446

PS. A na kosie z nikim, to mi specjalnie nie zależy, więc do i przepychanki się nie podłączę.
21-06-2012 23:31
Albiorix
   
Ocena:
+13
Dark heroic to taki heroic w którym zbroje nie błyszczą. Bo jest ciemno. No.
21-06-2012 23:47
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kbenderze - gratuluję głosu rozsądku :)
Gdzieżeś był, gdy pomniejsze trolle karmiły mojego flejma? :) czemuś nie pouczał wtedy tych, co łamią pierwszą zasadę - nie karmić trolli? Czemuś dawał ich tak podpuszczać?
"Przewrotnie", tzn wbrew sobie? ;)
Mam nadzieję, że nie zaraziłeś się wirusem podwójnych standardów.

Edit: a może brak flejma pod notką w ktorej pada "śmieszy mnie" to jakiś cud? Może publiczność wreszcie zrozumiała, że nie warto robić z siebie buca, by kogoś pouczać, co może go śmieszyć, a co nie? To by był cud.
22-06-2012 00:02
Eva
   
Ocena:
+5
Tak po obczajeniu pobieżnym komcia Dracha (z zasady nie czytuję komciów dłuższych niż pięć centymetrów :D ) to pomijając fakt, że rozpisywanie dokładnych granic między heroic, dark, low fantasy, high fantasy i takimi tam, a potem toczenie wojen na pograniczach naprawdę wydaje mi się kompletnie bezsensowne, umyka mi dlaczego "dark" ma oznaczać "horror". Znaczy, jakby ludzie mieli na myśli horror to nie mówiliby przypadkiem "horror heroic fantasy"?
22-06-2012 00:07
Salantor
   
Ocena:
+1
Ciekawostka nie związana z tematem - dyskusja pod artem Furiatha jest o siedem leveli bardziej kulturalna i rzeczowa, niż wiele obecnych. A o tylko (aż?) pięć lat różnicy.
A na temat - wyodrębnienie idealnie ścisłych definicji dla gatunków literackich to w moim odczuciu ta sama robota, co określenie dokładnej daty zmiany epoki. Trudne, a w zasadzie niemożliwe.
22-06-2012 00:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.