string(15) ""
» Blog » Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.
11-01-2014 20:30

Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.

W działach: Motywy na sesje | Odsłony: 1406

Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.
Świat opanowały żywe trupy.
Masakra, brak nadziei i w ogóle kiła.
Minęło pewnie z dziesięć lat od początku Apokalipsy.

 A teraz tak: ludzie, jak to ludzie muszą mieć swoich obrońców. Oczywiście ich kompetencje określa przeszkolenie i doświadczenie w ogniu bitwy, więc naturalne jest, że w pierwszej kolejności wybór padnie na wojsko, oddziały specjalne czy inny GROM.
Jednak panów w bojówkach jest raczej mało i powiedzmy sobie szczerze - są raczej cennym zasobem. Szkoda byłoby ich marnować na ochronę zwykłych ludzi.

Słów parę o martwej zmorze.
Tak bardzo martwe pieseły. Silne ponadludzko i szybkie ponadludzko, wyjątkowo głodne na ludzkie mięso. Trudne do ubicia lecz uzbrojone jedynie w swe paszczęki i łapki pazurzaste. Dla zwykłego kmiecia - pewna śmierć.

A teraz nasi czempioni.
Zwykłe nerdy i wielbiciele fantasy - na tyle walnięci, że wydają grubą kasę na takie bzdety jak zbroje, miecze czy inne tarcze. Uzbrojeni i opancerzeni, wyszkoleni w co najmniej przestarzałej doktrynie średniowiecznego pola bitwy. Brudnej i brutalnej walki, w bezpośredniej styczności ze swym przeciwnikiem.

I proste porównanie.
Współczesne oddziały specjalne i wojsko rzadko korzystają z ciężkich pancerzy. Jednak nawet gdy założymy, że się w nie wyposażą, to będą na sobie mieć ciężkie kamizele taktyczne z wysokim kołnierzem, do tego naramienniki i nałokietniki z częściową ochroną przedramion oraz ochronę goleni i kolan. Cała masa miejsc, może mało dostępnych dla strzelca, jednak nasi martwi przyjaciele na pewno znajdą przestrzeń na wgryz.

Reasumując: dopóki panowie mają amunicję i dogodną pozycję a przeciwnik naciera falami zamiast masą, mogą jakoś się obronić. Jednak z racji na mocno obniżoną mobilność atak nie wchodzi w grę.

Nasi pasjonaci średniowiecza już zdążyli się odziać w swoje zbroje: naplecznik z napierśnikiem, kołnierz, naramienniki, nałokietniki z karwaszami, rękawice, suspensorium z ochroną ud, nagolenniki oraz stalowe butki. Do tego jeszcze ciężka wersja hełmu rycerskiego. I gdzie się tu wgryźć panie premierze?
Chwytają chwaty miecze, topory, buzdygany, młoty lucereńskie, halabardy, rohatyny, glewie, czy inne narzędzia mordu powszechne dla średniowiecznej ciężkiej piechoty średniego i późnego okresu. I młócą to nie-martwe towarzystwo na strzępy.

Nie ma tu miejsca na zbędną polemikę. Współczesny wojownik ćwiczy się w mobilności i precyzji. Gdy go pozbawimy możliwości wykorzystania tych atutów, jest on praktycznie bezbronny. Opierać się może właściwie tylko na swoim współczesnym wyposażeniu, ale jak to wcześniej zauważyłem - tylko do czasu wyczerpania środków (amunicja, materiały wybuchowe, lekarstwa). Potem muszą się wycofać albo zginąć. Nasi okutani w zbroję rycerze właściwie muszą tylko stać i machać łapką w górę i w dół, czasem się poruszyć gdy kupka martwego już ostatecznie mięsa będzie za duża. Nawet gdy się już zmęczą - wystarczy zachować odpowiednią rotację szeregów i sprawa załatwiona.

Współczesne bitwy piechoty trwają kilka chwil. Rzadko więcej niż parę godzin. Średniowieczne bitwy potrafiły się przeciągać nawet z dni do tygodnia. Nieprzyzwyczajony entuzjasta średniowiecza może po prostu stać, tworząc żywy, ale solidny mur.

Puenta.
Nie spotkałem w żadnej czytanej/oglądanej zombie ap. motywu rycerskiego. Logicznie rzecz biorąc powinien wystąpić. Ale chyba fajniej jest pruć z kałacha niż cepić mieczem. Jednakże my, w świecie wyobraźni, nie jesteśmy ograniczeni w żaden sposób. Zatem Mistrzu Gry - Zakon Rycerzy Pentagonu albo inny podobny, może okazać się doskonałym motywem sesji.

Pozdrawiam.
St.

 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+1

 jestem dość wysportowany i wyćwiczony a padłem.

Najwyraźniej nie dość, by opędzać się od plagi zombie mieczem :P

12-01-2014 15:56
Wujek_Staszek
   
Ocena:
+1

@ Agrafka

Przyganiał kocioł...

@ Kret69

Za mało by wyrosnąć z tłumaczenia ludziom tego co mówię. Choć być może komentarz był zbędny.

@ Z

Jeśli świat kiedykolwiek panie ofiarą Apokalipsy zombe, czy apokalipsy ludzi którzy jedzą kluchy w dobrej pomidorówce, to solennie przysięgam przyjadę do ciebie, wyznaczymy sobie po dżentelmeńsku, malutki kwartalik miasta i zmierzymy się kto dłużej i lepiej. Potem będziemy mogli się z tego śmiać przy dobrej brandy i cygarze

12-01-2014 16:33
Aesandill
   
Ocena:
+2

@ Wujek_Staszek

WS:

Czytałem, dobre, polecam. Nie, nie było tam zombie.

Otóż u Kornewa (i to właśnie w Soplu już w cześci 1)były zombie(o czym zresztą pisałem wcześniej). Fragment z zombie - nie trzeba nawet daleko szukać. (patrz gdzieś od 7 akapitu od końca) Nawet te nazwane bezposrednio zombie, a przecież są jeszcze jacyś mroźni wędrowycy, błotniacy i masa innych odmian klasycznego mitu.

 

12-01-2014 16:49
Wujek_Staszek
   
Ocena:
+1

@ Aesandill

Kurcze masz racje, posypuje głowę popiołem. A książka dobra, ciężki klimat, szkoda tylko żę tak się raptownie kończy.

12-01-2014 17:14
Z Enterprise
   
Ocena:
0

@WS - deal. Brandy i cygaro? Wolę burbon i papierosy :)

12-01-2014 17:16
Gawk
   
Ocena:
+1

Wiesz właściwie to do bractwa wprowadziła mnie właśnie dziewczyna, i to taka, co trudno ją pozbawić tytułu wojownika.
dwa słowa o współczesnych Bractwach. To ludzie którym odbiło

Po twojej notce i postach wnoszę, że nigdy się z niego nie wyspiałeś. Mnie to wygląda na sektę, lepiej uważaj.

jestem dość wysportowany i wyćwiczony a padłem.

To nie pecet. Tu nie wystarczą wyćwiczone palce i stalowe nadgarstki. 

 

To nie chodzi o wiek, tu chodzi o EGO :P

L. Ego

 

Kurcze masz racje

-10 do fasonu, -10 do siły woli i -10 do bycia trolem za przyznanie innym racji, nawet w obliczu ewidentnej pomyłki.
Jak to było? Ten... Pozdro&Poćwicz

 

@Jin

 

Dzięki za darmową reklamę. Jakbyś miał wolną chwilę, to możesz skoczyć na rynek, porozdawać ulotki. Za to mogę podpisać ci się na klacie.

12-01-2014 18:20
postapokaliptyk
   
Ocena:
+2

Wujek_Staszek

ale co się kończy? Sopel? przecież tego jest 7 tomów wydanych w języku polskim, a Kornew cały czas tworzy dalej (chyba 3 powieści już są wydane po rosyjsku, plus kilka opowiadań o Przygraniczu) :)

12-01-2014 20:26
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

To nie pecet. Tu nie wystarczą wyćwiczone palce i stalowe nadgarstki. 

Oj tam, nie jeździj po nim aż tak. To, że padł na rozgrzewce to może być po prostu wina kijowej rozgrzewki.Każdego da się zajeździć, nawet GROMowców. 

Oczywiście nie świadczy to najlepiej o poziomie trenera, ale za to już autor nie odpowiada... ;)

12-01-2014 20:48
Gawk
   
Ocena:
+1

@Kret69

 

Miałem na myśli raczej to, że wątpię, iż by Staszek był wysportowany i wyćwiczony. acz, że go rozgrzewka przerosła, nie jest winą trenera, tylko jego złego zmierzenia sił na zamiary.

Wiesz, jak to jest... każdy chce być jak Kratos, John McLane, Bourne etc. I nawet wydaje nam się niekiedy, że to nic trudnego, kiedy tak sobie pomachamy rencami przed sobą, symulując walkę na jakimś LARPie. Do czasu, aż nie przyjdzie nam walczyć naprawdę i angazować się w to całym sobą. Wtedy dopiero ujawnia się prawdziwy poziom naszego "wysportowania". Takowy zresztą zawsze jest mierzozny względem innych, acz należy równac do najlepszych, więc to, że ktoś nie daje rady, jest tylko jego winą, bo trener nie będzie zaniżał możliwości całej grupy, żeby jakiś nerd mógł sobie poradzić...

12-01-2014 21:14
31137

Użytkownik niezarejestrowany
    To już jest OT
Ocena:
+1

Takowy zresztą zawsze jest mierzozny względem innych, acz należy równac do najlepszych, więc to, że ktoś nie daje rady, jest tylko jego winą, bo trener nie będzie zaniżał możliwości całej grupy, żeby jakiś nerd mógł sobie poradzić...

Dobry trener daje czas nowemu i obserwuje go oceniając jego potencjał. Jeśli młody człowiek przychodzi do bractwa dla dziewczyny (głupi pomysł, ale jest młody - i tak nie zrozumie ;) ), a ewidentnie się nie nadaje, to trener z nim rozmawia a nie zajeżdża jak kobyłę. Bo to po pierwsze nic nie da (dzieciak się uweźmie, choćby kosztem zdrowia, nie biorąc pod uwagę/rozumiejąc, że nie pasuje do reszty osobowościowo albo po prostu jeszcze nie dojrzał) a po drugie jest nieprofesjonalne, niedojrzałe i niebezpieczne.

Oczywiście wiem, co chcesz przekazać i w stu procentach zgoda, ale pamiętaj też, że ci trenerzy to takie same nerdy, tylko 30 lat starsze... często z takimi samymi (nigdy nie rozwiązanymi) problemami. 

 

13-01-2014 10:25
WekT
   
Ocena:
+3

Nie znam się specjalnie na walkach ale wydaje mi się że u przeciętnego niewytrenowanego człowieka to psycha siądzie po kilku minutach prawdziwej walki o życie.

Pewnie RAG by coś więcej mógł powiedzieć na ten temat.

13-01-2014 11:13
Gawk
   
Ocena:
0

@Kret69

1) Zależy, co trener chce osiągnąć

2) Zależy od typu i celu szkolenia

Niektóre programy treningowe to są "step by step". A inne zakładają od razu wrzucenie cię na głęboką wodę, żebyś wiedział,  z czym masz do czynienia, a nie myślał, że to jakiś walkabout. A potem w płacz, że nie dajesz rady, bo to była tylko rozgrzewka

 

Aczkolwiek nie wiem, skąd ty wiesz, że ci trenerzy to nerdy. Serio, czasem człowiek tak wygląda, ma ten brzuszek, jest ogólnie śmieszny i niepozorny, ale jak się odwinie, to matrix... Oczywiście pal to cześć, bo nawet niech i będzie tym nerdem. Ale co z tego? Lepiej być nerdem, który ustał, niż specjalistą, który leży.

 

Nie znam się specjalnie na walkach ale wydaje mi się że u przeciętnego niewytrenowanego człowieka to psycha siądzie po kilku minutach prawdziwej walki o życie.

 

U niewytrenowanego człowieka, to psycha siada od razu. To znaczy, bez wyuczonych reakcji obronnych, mózg wpada w panikę. Ina sprawa, że czasami nie zdąży w nią wpaść, bo taki nerd pada, zanim się zorientuje, że już leży. :D

13-01-2014 11:52
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

1) Zależy, co trener chce osiągnąć

I czy trener wie, co chce osiągnąć. Nerd to stan umysłu, nie ciała. :)

Czasem jak posłuchać takich pakerów, to wychodzą ich dłogobrudnowłoso-rockowo-chuderlawe kompleksy - nawet po 30 latach treningu.

I to potem widać po ich "profesjonalnych" treningach.

2) Zależy od typu i celu szkolenia

Bractwo rycerskie to nie jest jednostka bojowa, która wdraża kolejne etapy szkolenia utrzymując treningami wysoką zdolność bojową. To grupa znajomych spotykająca się co tydzień w lesie. Nawet jeśli trener i uczestnicy niektórzy są komandosami to nie dlatego, że zabawa w rycerkę ich takimi uczyniła.

Dobre treningi bokserskie wykańczają na maksa, ale dobry trener zawsze przypilnuje, żeby uczestnik nie padł - bo nigdy celem szkolenia czy treningu nie jest doprowadzenie do wykończenia uczestników. Selekcji wstępnej - owszem. 

13-01-2014 12:11
Gawk
   
Ocena:
0

1) Nie mylmy pakerów ze sterydziarzami, co potem wszystko na nich zwisa, jak wiadoma rzecz impotentowi.

 

2) Przeżyją najsilniejsi. Co dla jednych jest sufitem, dla innych raptem będzie podłogą. Na treningu Muai Thai nie ma zmiłuj. Dostajesz tęgi łomot i wszystko cię napier... To nie jest jakiś tam siniaczek tu i tam, tylko potem będziesz nawet szczał krwią. Czy dasz radę ćwiczyć dalej - zależy od predyspozycji i samozaparcia. Wiadomo, że z czasem człowiek się uodparnia, ale niektórzy odpadają Więc tak, jak trener może byc dobry czy zły, to samo można powiedzieć o zawodnikach. Niektórzy się nadają. A inni nie.

 

I nie myl bractwa rycerskiego z bractwem nerdów, machających se żelazem w górę i w dół. Serio, są i takie bractwa z prawdziwego zdarzanie, o ile ludzie mają czas na hobby, to zamiast tenisa czy golf,a wybierają coś bardziej nietuzinkowego, i regularnie się okładają (czyt. ćwiczą) wzajemnie płazami.

13-01-2014 17:25
oddtail
   
Ocena:
+5

Jest coś uroczego w poważnym rozważaniu, czy i jak zombie poradziłyby sobie z rycerzami, oraz czy i jak z GROMem.

[co kpiąco powiedziawszy, oczywiście dodał coś od siebie]

Zabawnie wychodzi, bo w komentarzach pod notką zgadzam się z każdym po kolei. Do pewnego stopnia.

Myślę, że rozwazanie "GROM czy rycerze" nie ma wielkiego sensu. Myślę też, że każdy, kogo uczono zabijać i nie być zabijanym poradziłby sobie z zagrożeniem typu zombie (zakładając, że nie są to super-inteligentne, super-waleczne, plujące-kwasem-i-noszące-kałachy zombie, tylko klasyczne w miarę bezmyślne hordy). Po to ludzie wymyślili broń, zbroje i inne przyrządy do wojny, by wprowadzić dramatyczną dysproporcję możliwości robienia komuś krzywdy. I to, że nie trzeba uzupełniać amunicji jest, jak sądzę, pewnym czynnikiem do rozważenia.

Natomiast nerdy machające mieczami gó...zik by zrobiły, z prostej przyczyny. Nawet sprawne, wręcz atletyczne nerdy. Dlaczego?

Walka na śmierć i życie to nie tylko umiejętności i sprzęt. To również to, co siedzi w głowie. W idealnej sytuacji z zombie poradziłby sobie, teoretycznie, prawie każdy. Ale moje bardzo ubogie doświadczenie każe mi sądzić, że ludzie przeceniają znaczenie umiejętności, a nie doceniają elementu psychologicznego.

Ludzie panikują, robią głupie rzeczy, stres wielu paraliżuje, a przynajmniej ogranicza zdolność logicznego rozumowania. Scenariusz apokalipsy zombie implikuje, moim zdaniem, przeciągający się stres. Przypuszczam/wiem, że człowiek w stresującej sytuacji zapomina wszystko, co umiał odnośnie walki, taktyki, nawet elementarnej logiki. To się da przezwyciężyć do pewnego stopnia ćwicząc "na sucho", ale jestem przekonany, że nie do końca.

Czy stojąc, zakuty w blachy i machając mniej lub bardziej energicznie żelastwem człowiek miałby szanse z zombie? Pewnie. Czy problem z zombie sprowadziłby się do stania i machania odpowiednio długo? Niekoniecznie.

Konkludując - stawiam raczej na GROM ;) a rozważania na temat skuteczności określonej broni, zbroi czy taktyki uważam za drugorzędne. A nawet rozważania na temat tego, czy nerdy mają dobrą kondycję fizyczną.

13-01-2014 17:29
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Scath, to zabrzmi dziwnie ale wsrod trenujacych sporty walki, nawet dekadami  tez jest wielu nerdow. Mentalnych wlasnie. I rodzaj sztuki walki nie ma znaczenia. Ja pisze o nieumiejetnym trenowaniu innych, o zombie sie nie wypowiadam bo krzywdzicie mnie tradycjonalistyczna narracja, ponad 6 lat pracowalem w korporacji i takie portretowanie zombie uwazam za krzywdzace. Bleeding mialby miejsce, gdyby bylo z czego. :-)

13-01-2014 21:12
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.