string(15) ""
» Blog » Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.
11-01-2014 20:30

Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.

W działach: Motywy na sesje | Odsłony: 1407

Dlaczego zakony rycerskie uratowały świat przed apokalipsą zombie.
Świat opanowały żywe trupy.
Masakra, brak nadziei i w ogóle kiła.
Minęło pewnie z dziesięć lat od początku Apokalipsy.

 A teraz tak: ludzie, jak to ludzie muszą mieć swoich obrońców. Oczywiście ich kompetencje określa przeszkolenie i doświadczenie w ogniu bitwy, więc naturalne jest, że w pierwszej kolejności wybór padnie na wojsko, oddziały specjalne czy inny GROM.
Jednak panów w bojówkach jest raczej mało i powiedzmy sobie szczerze - są raczej cennym zasobem. Szkoda byłoby ich marnować na ochronę zwykłych ludzi.

Słów parę o martwej zmorze.
Tak bardzo martwe pieseły. Silne ponadludzko i szybkie ponadludzko, wyjątkowo głodne na ludzkie mięso. Trudne do ubicia lecz uzbrojone jedynie w swe paszczęki i łapki pazurzaste. Dla zwykłego kmiecia - pewna śmierć.

A teraz nasi czempioni.
Zwykłe nerdy i wielbiciele fantasy - na tyle walnięci, że wydają grubą kasę na takie bzdety jak zbroje, miecze czy inne tarcze. Uzbrojeni i opancerzeni, wyszkoleni w co najmniej przestarzałej doktrynie średniowiecznego pola bitwy. Brudnej i brutalnej walki, w bezpośredniej styczności ze swym przeciwnikiem.

I proste porównanie.
Współczesne oddziały specjalne i wojsko rzadko korzystają z ciężkich pancerzy. Jednak nawet gdy założymy, że się w nie wyposażą, to będą na sobie mieć ciężkie kamizele taktyczne z wysokim kołnierzem, do tego naramienniki i nałokietniki z częściową ochroną przedramion oraz ochronę goleni i kolan. Cała masa miejsc, może mało dostępnych dla strzelca, jednak nasi martwi przyjaciele na pewno znajdą przestrzeń na wgryz.

Reasumując: dopóki panowie mają amunicję i dogodną pozycję a przeciwnik naciera falami zamiast masą, mogą jakoś się obronić. Jednak z racji na mocno obniżoną mobilność atak nie wchodzi w grę.

Nasi pasjonaci średniowiecza już zdążyli się odziać w swoje zbroje: naplecznik z napierśnikiem, kołnierz, naramienniki, nałokietniki z karwaszami, rękawice, suspensorium z ochroną ud, nagolenniki oraz stalowe butki. Do tego jeszcze ciężka wersja hełmu rycerskiego. I gdzie się tu wgryźć panie premierze?
Chwytają chwaty miecze, topory, buzdygany, młoty lucereńskie, halabardy, rohatyny, glewie, czy inne narzędzia mordu powszechne dla średniowiecznej ciężkiej piechoty średniego i późnego okresu. I młócą to nie-martwe towarzystwo na strzępy.

Nie ma tu miejsca na zbędną polemikę. Współczesny wojownik ćwiczy się w mobilności i precyzji. Gdy go pozbawimy możliwości wykorzystania tych atutów, jest on praktycznie bezbronny. Opierać się może właściwie tylko na swoim współczesnym wyposażeniu, ale jak to wcześniej zauważyłem - tylko do czasu wyczerpania środków (amunicja, materiały wybuchowe, lekarstwa). Potem muszą się wycofać albo zginąć. Nasi okutani w zbroję rycerze właściwie muszą tylko stać i machać łapką w górę i w dół, czasem się poruszyć gdy kupka martwego już ostatecznie mięsa będzie za duża. Nawet gdy się już zmęczą - wystarczy zachować odpowiednią rotację szeregów i sprawa załatwiona.

Współczesne bitwy piechoty trwają kilka chwil. Rzadko więcej niż parę godzin. Średniowieczne bitwy potrafiły się przeciągać nawet z dni do tygodnia. Nieprzyzwyczajony entuzjasta średniowiecza może po prostu stać, tworząc żywy, ale solidny mur.

Puenta.
Nie spotkałem w żadnej czytanej/oglądanej zombie ap. motywu rycerskiego. Logicznie rzecz biorąc powinien wystąpić. Ale chyba fajniej jest pruć z kałacha niż cepić mieczem. Jednakże my, w świecie wyobraźni, nie jesteśmy ograniczeni w żaden sposób. Zatem Mistrzu Gry - Zakon Rycerzy Pentagonu albo inny podobny, może okazać się doskonałym motywem sesji.

Pozdrawiam.
St.

 

Komentarze


74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

Śmiechowa notka, polecajka za wyższość podwórkowych bractw rycerskich:)

Amunicja się kończy, a strzały można sobie wystrugać samemu, pamiętajmy o tym;)

11-01-2014 20:38
Aesandill
   
Ocena:
0

W wojnie zombi(książce) jest co nieco jest na ten temat

11-01-2014 20:40
Z Enterprise
   
Ocena:
+5

Nasi okutani w zbroję rycerze właściwie muszą tylko stać i machać łapką w górę i w dół

Jesli to nerdy, to to machanie się skończy dużo wcześniej niż amunicja oddziałom specjalnym. Napady astmy, otyłość, chroniczne siedzenie przed komputerem i prawdopodobne zwyrodnienia kręgosłupa z tym związane raczej sugerują możliwości obrony w podobnych ramach czasowych co światowe rekordy w bieganiu na 100 metrów.

Za to nerd byłby specjalnie gratyfikującą pożywką dla zombie, istna piniata, wypchana chipsami, batonikami i obficie podlana słodkim napojem gazowanym. No i byłby łatwo dostępny, zwłaszcza gdyby się spowolnił zakładając na siebie jakieś pancerze, tarcze i miecze.

11-01-2014 20:47
Agrafka
   
Ocena:
0

Polecajka, bo TWA.

Nie ma tu miejsca na zbędną polemikę.

Żadna polemika nie jest zbędna i zawsze jest na nią miejsce.

Gdy go pozbawimy możliwości wykorzystania tych atutów, jest on praktycznie bezbronny.

Znasz jednego GROMowca. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek był bezbronny.

Potem muszą się wycofać albo zginąć. Nasi okutani w zbroję rycerze właściwie muszą tylko stać i machać łapką w górę i w dół

Rotacja jest możliwa również w przypadku żołnierzy. Nerdy nie mają na nią monopolu. Tak więc kwestię zaopatrzenia uważam za otwartą.

Jednakże my, w świecie wyobraźni, nie jesteśmy ograniczeni w żaden sposób.

Piszesz tak tylko dlatego, że nie grywasz na ścisłych settingach.

 

11-01-2014 20:50
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+5

W walce z nieumarłymi hordami mobilność, na jaką stawiają współczesne wojska, byłaby zdecydowanie większą zaletą, niż średniowieczny majcher.

Stwierdzenia typu "Nasi okutani w zbroję rycerze właściwie muszą tylko stać i machać łapką w górę i w dół, czasem się poruszyć gdy kupka martwego już ostatecznie mięsa będzie za duża." czy "Nieprzyzwyczajony entuzjasta średniowiecza może po prostu stać, tworząc żywy, ale solidny mur." można niestety włożyć między bajki - jak długo przeciętny fantasta jest w stanie machać łapkami okutymi w żelastwo? Wydaje mi się, że zdecydowanie krócej, niż przeciętny żołnierz strzelać ze swojego kałacha. Co zrobi, kiedy masa nieumarłych przewróci go i przywali, kiedy tak sobie będzie stać i machać mieczem?

11-01-2014 20:52
Agrafka
   
Ocena:
+1

AdamWaskiewicz  - będzie leżał i odpoczywał, bo zombiaki i tak mu nic nie zrobią? Chyba, że zombiaki z pancernymi zębami.

11-01-2014 20:58
Kubarath
   
Ocena:
+1

Zależy jeszcze jakie zombie. Prawdę mówiąc, to śrut bez większych kłopotów jest zdolny zniszczyć głowę truposza. Ale łatwiej mieczem, bo miecza nie trzeba przeładowywać. Albo nożem. Albo buławą. Ewentualnie książką kucharską jak ktoś potrafi, bo jej też nie trzeba przeładowywać. Jeżeli uznajemy że strzały w ciało nic nie zmienią, a strzał w nogi tylko unieruchomi przeciwnika to broń dawniejsza się nadaje, jak każda biała.

A pancerz zawsze jest potrzebny, tylko że my mamy teraz takie materiały jak np. włókno węglowe, kevlar czy inne ceramiki. Jeżeli schludnie się nimi okryć to standardowe zgniłe szpony prędzej się połamią niż zranią użytkownika (patrz: Pancerze Riot). A walka mieczem wymaga ćwiczeń, dla przeciętnego nerda ciężkich, dla przeciętnego nerda-gimbusa niewykonalnych (doświadczenie) więc regularni ''zakonnicy'' by się przydali ale świata by nie zmienili w przytłaczającym naporze zarazy.

11-01-2014 21:06
Wujek_Staszek
   
Ocena:
+3

Z_Enterpise - Zawsze miło czytać, że jeden z nas w końcu wychodzi przed szereg i przyznaje się że jest otyłym nerdem, który nie ma siły na machanie mieczem inaczej niż rzucając kostkami. Niemniej jednak zapraszam do jednego z bractw rycerskich - tam szybko zwalczysz otyłość i nauczysz się machać mieczem przy użyciu własnych łapek.

Aesandill - Książki nie czytałem, sprawdzę. Dziękuję za polecenie.

Agrafka - Żołnierz może dokonać rotacji, ale bez amunicji i tak zginie. Jeśli chodzi o GROM, to bez amunicji - zginie.

AdamWaskiewicz - Agrafka chyba dobrze ci wytłumaczyła o co chodzi. Bez amunicji mobilność wojska nie ma znaczenia.

Kubarath - słów kilka o współczesnym pancerzu - współczesne pancerze przede wszystkim umożliwiają maksymalną możliwą ochronę przy zachowaniu maksymalnej możliwej mobilności żołnierza. Co to oznacza? Oznacza to, że muszą zostać zachowane szczeliny i przerwy pomiędzy płytami i nakładkami. Nie daje to takiej ochrony jak w wypadku 4-3 milimetrowej pancernej płyty stalowej z której zrobione były zbroje płytowe typu gotyckiego i wcześniejsze lżejsze pancerze. Nadmienić trzeba, że pod taki pancerz zakładało się dodatkowo zbroje kolczą i przeszywanicę. Rycerz w zbroi płytowej wytrzyma strzał z broni palnej tak samo dobrze jak człowiek w pancerzu typu Riot. Ponadto tego typu pancerze nie sprawdzą się do obrony przed ciężką bronią białą, taką jak np. młot lucereński.

11-01-2014 21:31
Kamulec
   
Ocena:
+1

Zombi są tylko w bajkach.

11-01-2014 21:35
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2

Bractwowy znawca, poleciłbym notkę drugi raz, ale już nie mogę:)

Coś w tym jest, wszak dźgnięcie nożem w kamizelkę kuloodporną ją przebija, w zbroję płytową - połamie nóż. Lodżik:)

A skoro płytóweczki są równie odporne na kałasze, to czemu w tych wojnach naszych nieszczęsnych współczesnych nie wyposażą wojaków w płytówy? Wszak tańsze to niż drogie kevlary.

Zapraszam też na siłownię - nauczysz się dyscypliny i trzymania fasonu:)

11-01-2014 21:43
Z Enterprise
   
Ocena:
+3

Ujku Staszku, na pewno nie jeden z was. Przepraszam, jeśli poprzednim komentarzem uderzyłem zbyt blisko domu. Wiem, mogłeś poczuć się niekomfortowo i jak najbardziej usprawiedliwiona jest twoja agresywna, choć w zamierzeniu zapewne dowcipna i błyskotliwa riposta.

@temat - bardzo lubię takie idiotyczne dywagacje w stylu "co jest lepsze, spluwa czy miecz", zwłaszcza gdy prowadzą je ludzie o prawdopodobnej kondycji dyskwalifikującej ich nawet z noszenia zakupów mamie i o zdolnościach obronnych martwego borsuka. Kontynuujcie.

11-01-2014 21:46
Kubarath
   
Ocena:
0

Wujek_Staszek - trochę racji, jednak idiotyzmem by było stać w jednym miejscu i dać się klepać przez napływającą hordę. Pancerze stawiające na mobilność byłyby bardzo przydatne, bo odwrót taktyczny i flankowanie daje wysoką przewagę nad standardowymi szwendaczami.

Uznając, że szwendacze nie biegają, ale o tym był inny wpis.

Tak czy inaczej, dziękuję za doprecyzowanie. Podsumowując : Dawne pancerze dają lepszą ochronę, ale kosztem mobilności, a przewrócony rycerz nie mógł wstać póki go ktoś nie podniósł. Chociaż zależy jaka zbroja. Bo ja mówię o płycie. Takiej ciężkiej.

11-01-2014 21:47
Agrafka
   
Ocena:
0

Zecik, odlajkowałeś notkę :D POCZUŁEŚ SIĘ URAŻONY!!! :D

11-01-2014 21:56
Gawk
   
Ocena:
+4

A bajki tylko w RPG.

 

Tak bardzo martwe pieseły. Silne ponadludzko i szybkie ponadludzko, wyjątkowo głodne na ludzkie mięso. Trudne do ubicia lecz uzbrojone jedynie w swe paszczęki i łapki pazurzaste. Dla zwykłego kmiecia - pewna śmierć.

 

Czyli pewna śmierć dla każdego. Może poza zmutowanymi żołnierzami, wyhodowanymi w tajnym laboratorium wojskowym, na bazie wirusa, który teraz zamienia ludzi w zombie.

 

Jeśli więc takie paladyny miałyby machać se tylko ręką w górę i w dół, stojąc w jednym miejscu, przeciwko hordzie ponadludzko silnych i szybkich ciał, uzbrojonych w pazury i szczęki*, pchanej żądza zaspokojenia niezaspokajalnego głodu ludzkiego mięsa, to mogą sobie ową ręką pomachać im tylko na pożegnanie.

 

Taka horda zawsze znajdzie lukę, a jeśli jest ponadludzko silna, to porozrywa blachy i kamizelki. Jedynym wyjściem byłoby się skryć za pancernym szkłem czy ścianami. w kocu szczęki pazury to za mało, by to rozwalić, nawet z nadludzką siłą.

 

Współczesne bitwy piechoty trwają kilka chwil. Rzadko więcej niż parę godzin. Średniowieczne bitwy potrafiły się przeciągać nawet z dni do tygodnia.

 

Tylko że przez ten tydzień się walczyło po kilka minut/ godzin, a potem odpoczywało drugie tyle. To ci chyba umknęło kilka faktów z historii...

Bitwy się przeciągały, bo nie było takiego sprzętu jak dziś. Aczkolwiek treningów i dostosowania żołnierzy też nie było. Współczesny członek oddziałów specjalnych może nie wyglądać na to wcale, ale jego organizm jest dostosowany do znoszenia warunków i wysiłku, które zabiłyby zwykłego Kowalskiego. Podczas szkolenia jednostek specjalnych zdarzają się zgony z... wycieńczenia. 

 

Zakon współczesnych rycerzy postpunk z piłami łańcuchowymi, w zbrojach z wysypiska etc, to fajny motyw i nie musisz nam tego mówić. Powinieneś jednak zrewidowacćswoją wiedzę na temat... na wiele tematów.

 

*Stąd wniosek, że zombie muszą być ofiarami wirusa, skoro mają pazury i szczęki. Pazury mogły im jakoś urosnąć po śmierci, ale szczeki już na pewno nie.

11-01-2014 21:56
Wujek_Staszek
   
Ocena:
0

LukrecjuszV2  - Taktyczne pancerze żołnierzy są wyposażone w przednią i tylną płytę z hartowanej stali. Jednak z uwagi na współczesny nacisk na mobilność jednostki jest to tylko jeden z elementów samego pancerza. Zresztą bardzo często usuwany przez samych żołnierzy, którzy twierdzą że jest niepraktyczny i za ciężki dla nich.

Z_Enterprise - Przemoc słowna boli. Rozumiem to, i dlatego pragnę wyrazić głęboki żal i przeprosiny za krzywdę wyrządzoną twojemu ego. Jednocześnie, jako chucherkowaty szkieletor mogę wyrazić swoją zazdrość względem wszystkich tych którzy mają trochę więcej mięsa na kościach. Pewnie stąd ten hejt, którego haniebnie się dopuściłem. A poza tym myślałem, że ty nie z tych puśkowatych, co o bhp na sesji ględzą, tylko żeś facet i konstruktywną krytykę zniesiesz.

Kubarath  - Bitwa pod Hastings. Ostatni oddział saski, który się wycofał z bitwy (z sukcesem zresztą) to ciężkozbrojna piechota wczesnego okresu nazywana housecarls. Przetrwali całą bitwę stojąc w jednym miejscu, odpierając wielokrotne szarże ciężkiej konnicy i piechoty. To tylko jeden z przykładów jak trudno jest zatłuc kolesia w ciężkim pancerzu - choć w tym przypadku - wczesnego typu.

11-01-2014 22:06
Kubarath
   
Ocena:
0

Wujek_Staszek - Dobra, zagiąłeś mnie. Przyznaję rację, chociaż cały czas sądzę że ograniczają mobilność.

11-01-2014 22:09
Wujek_Staszek
   
Ocena:
0

Scath - Zakładając, że zombie o którym mowa miałby siłę która dorównuje szarży ciężkiej konnicy, to w dalszym ciągu nie potrafiłby przewrócić ciężkozbrojnego rycerza. Co do szkolenia - zaczynało się ono w wieku mniej więcej ósmego roku życia chłopca i trwało do mniej więcej 15-16 roku życia. Normandcy rycerze uchodzili za najbardziej zdyscyplinowaną piechotę jaka kiedykolwiek postawiła nogę na europejskiej ziemi. Co do szczęk - trudno ci jeść bez szczęki jak myślę. To da się naprawić. Współczesna chirurgia plastyczna potrafi naprawić takie defekty jak brak większej części twarzy. Dolnej na szczęście. Tym niemniej - współczuję.

Kubarath - opowieści o rycerzach, którzy się przewrócili i nie mogli wstać są zarezerwowane tylko i wyłącznie do legend turniejowych. Jeśli chodzi o normalne zbroje bojowe, trochę głupio by było gdyby dało się po prostu przewrócić rycerzy przeciwnika jak kostki domino i obserwować jak jęczą z deczka. To tyle w tej kwestii.

11-01-2014 22:14
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Jeśli byłbym zombie poczułbym się urażony tradycjonalizmem narracji. 

11-01-2014 22:16
Agrafka
   
Ocena:
+3

jak najbardziej usprawiedliwiona jest twoja agresywna, choć w zamierzeniu zapewne dowcipna i błyskotliwa riposta.

Obrażony Zet odlajkowujący notkę. +1 do prestiżu.

Wujek_Staszek - Dobra, zagiąłeś mnie. Przyznaję rację, chociaż cały czas sądzę że ograniczają mobilność.

Przyznanie racji na polterze. + 10 do prestiżu.

Ładny początek.

11-01-2014 22:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.