string(15) ""
» Blog » Dlaczego warto zapłacić Microsoftowi?
27-05-2011 18:18

Dlaczego warto zapłacić Microsoftowi?

W działach: Fanboj i Życie, Wredni ludzie | Odsłony: 83

Niejaki Zegarmistrz, znany w świecie debil doszedł do wniosku, że zaoszczędzi dwie stówki i nie będzie kupował licencji Office Home Edition na nowy komputer. Tak więc dureń ów, znany też z imienia i nazwiska jako Głupi Jasio, naczytawszy się bzdur w internecie przesiadł się na Open Office.

Korzystając z wzmiankowanego programu, a raczej jego ulepszonej i poprawionej (ha!ha!) wersji GoO Zegarmistrz zasiadł do pracy zarobkowej i pisania hobbystyczno – amatorskiego. Ujawniło to szereg niedociągnięć programu.

Zasadniczo praca na GoO nie różni się prawie niczym od pracy na Microsoft Office. Problemy są trzy. Po pierwsze: oprogramowanie Microsoftu nie radzi sobie za dobrze z plikami Opena. Tak więc, jeśli pisze coś, co inni muszą przeczytać muszę zapisywać te dane to jako pliki .doc. Wywołuje to dalsze problemy, bo Open z kolei nie radzi sobie za dobrze z tym formatem. Jednak jest to mniejszy problem.

Większym problemem jest odzyskiwanie utraconej pracy. Zasadniczo podczas lat pracy na MS Office opcja ta wiele razy uratowała mi życie. Na GoO odzyskiwanie działa być może w jednym na trzy przypadki. Jeśli nagle strzela prąd to zwykle godzina lub dwie pracy idą na zmarnowanie.

Trzeci problem jest z nim związany i na produktach błogosławionej, szlachetnej i godnej miłości korporacji Microsoft, którą jestem obecnie w nastroju całować po stopach, byle tylko przyjęła mnie na łono swoich zadowolonych klientów nie występuje. Otóż czasem, gdy strzeli prąd Open Office gubi kodowanie tekstu.

Tak więc w nocy z 19 na 20 maja kiedy strzelił prąd 30 stron tekstu zmieniło mi się w 30 stron haszy.

I to choroba ciężkiego tekstu, wymagającego pracy na źródłach.

Na Wordzie, przez 10 lat czegoś takiego nie widziałem. Oczywiście zdarzały się problemy z kodowaniem tekstu, ale nie aż takie. Na GoO zdarza mi się to już któryś raz, choć jak do tej pory nigdy na tak dużym pliju. Oczywiście są darmowe programy do radzenia sobie z tym problemem. Przykładami może być np. WordRepair, Doc-Repair, Ofix czy AWR. Jednak żaden z nich nie radzi sobie z tym przypadkiem.

I dlatego choroba warto płacić Microsoftowi. Bo mają kontrolę jakości.

Komentarze


Albiorix
   
Ocena:
0
Google docs pamieta hisyorie zmian dokunentu mniej wiecej do wczesnego Summeru.
27-05-2011 22:25
Seji
   
Ocena:
+3
"jak i darmowa OO - wbrew pozorom tam też trzeba licencję"

Nie trzeba. "LibreOffice is licensed under the terms of the LGPLv3 (or later). This means you're free to use it for personal and commercial use"

http://www.libreoffice.org/downloa d/license/
27-05-2011 22:30
Neurocide
   
Ocena:
0
Nie miałem wskazanych problemów na OO - wielostronnicowe pliki, nagłe utraty formatowania, czy odzyskiwanie. Mnie to nie spotkało - a pracuję na tym codziennie.

Jestem trochę niezadowolony z Calca, i kompletnie nie ogarniam Base (z Accesem nie miałem problemów). Ale nie są to główne narzędzia pakietu jakimi się posługuję.

Rozumiem intencję tekstu - sam z wielkim bólem pożegnałem Operę po jakichś 7 latach użytkowania. Nie będę umierał ani za OO, ani za LO tym bardziej, że MSO jest na każdą kieszeń.
28-05-2011 09:52
de99ial
   
Ocena:
0
@Seji
O tego nie wiedziałem. Dzięki.
28-05-2011 16:58
nimdil
   
Ocena:
0
Nawiasem - jedna uwaga.

Jak Ci co jakiś czas siada zasilanie i masz problemy z tego powodu to kupowanie z tego powoodu innego oprogramowania jest podejściem generalnie rzecz biorąć głupim, ponieważ to nie rozwiazuje problemu. Jak Ci kiedyś pieprznie coś innego niż edytor tekstu to się przekonasz.

Nie potrzebujesz Office'a - potrzebujesz http://allegro.pl/listing.php/sear ch?category=19166&sg=0&string=apc+up s

naturalnie to nie rozwiązuje ewentualnych innych problemów.
30-05-2011 14:31
lucek
   
Ocena:
0
Go vi.
30-05-2011 18:31
nimdil
    @lucek
Ocena:
0
Serio używasz biegle vi czy to tylko "żarcik"? :P
31-05-2011 09:50
~Piotr

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ojoj, ktoś nie umie robić kopii zapasowych, pliki mu zepsuło i od razu zwala winę na darmowe oprogramowanie. Oczywiście mógłby nauczyć się programowania i, na przykład, pomóc w jego tworzeniu, ale nie, prościej siedzieć na tyłku (a raczej na blogu) i nadawać na bogu ducha winnych twórców Wolnego Oprogramowania. Jakże wygodnie, prawda?
24-03-2013 01:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.