string(15) ""
» Blog » Dlaczego słowiańszczyzna nie nadaje się na grę / książkę fantasy?
23-08-2014 21:41

Dlaczego słowiańszczyzna nie nadaje się na grę / książkę fantasy?

W działach: pisanina, książki, historia | Odsłony: 1544

Dlaczego słowiańszczyzna nie nadaje się na grę / książkę fantasy?

Początkujący twórcy stają często przed wyborem: w jakich realiach umieścić swoje dzieło. Szukając inspiracji często zadają sobie pytanie: „skoro jest tyle gier / filmów / książek osadzonych w realiach greckich, egipskich, wikińskich, indyjskich, azteckich czy inkaskich, to czemu nie spróbować czegoś z naszego podwórka”?

Niestety twórcy tacy nie zdają sobie sprawy, że istnieją dobre powody, dla których konwencja słowiańska nie jest popularna, a obranie jej jest pewną drogą do klęski, którą poniosło wcześniej już wielu. Produkty „słowiańskie” i „słowianoidalne” bowiem albo okazują się klapą jak jak Arkona czy Zły Cień: Kruki Urojenia, albo bardzo źle oceniana powieść Michała Krzywickiego „Plagi tej ziemi”, albo odnoszące sukcesy najwyżej lokalne jak gry komputerowe Polanie i Polanie 2. Najczęściej jednak projekt spotyka aborcja jeszcze we wczesnej fazie produkcji.

Powody dla których sytuacja wygląda jak wygląda są bardzo konkretne i liczne.

Tak więc:

Nic o niej nie wiesz:

Po pierwsze i zupełnie niezależne od reszty argumentacji: powieść historyczna, niezależnie czy realistyczna, czy z wątkami fantastycznymi jest gatunkiem wyjątkowo trudnym. Wymaga nie tylko bardzo dobrego warsztatu pisarskiego, ale też porządnego warsztatu historycznego, zrozumienia epoki, jej realiów, stylu życia, mentalności... Musisz wiedzieć, jak ludzie ubierali się, jak i czym walczyli, co jedli, co pili oraz przede wszystkim: jak myśleli. Co zaprzątało ich czas codziennie, o czym marzyli, co było ważne, a co nieważne. I na koniec musisz potrafić to w sposób atrakcyjny sprzedać czytelnikowi.

Wiedza taka nie rośnie na drzewach i niestety: przeczytanie jednej czy dwóch książek jej nie zapewnia. Tak naprawdę nawet ludzie, którzy kończyli historię i bronili prac magisterskich z danych epok bardzo rzadko posiadają warsztat wiadomości na tyle duży, by wystarczył on na pisanie literatury pięknej w realiach epoki, w której się specjalizują. Wysiłek niezbędny do napisania powieści historycznej nierzadko jest równy z wysiłkiem koniecznym do stworzenia publikacji naukowej. Z tym, że twórca oczywiście niczego nie odkrywa, a raczej systematyzuje odkrycia innych i korzysta z nich jako z inspiracji.

Niestety w wypadku Słowian zamierzenie to jest szczególnie trudne z powodu innego problemu związanego z kulturą naszych przodków.

I nie masz skąd się dowiedzieć

O tym dlaczego nie masz skąd się dowiedzieć oraz poznać pozostałe argumenty możesz czytając resztę wpisu na moim Zewnętrznym Blogu.

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Skoro już czepiasz się nazw (bazyliszek, minotaur), to wykaż mi, że smok nie może być osobnym wymysłem Słowian, tak jak np. Smok Wawelski, bo poprzednio zaprzeczyłeś temu. Czy może wilkołak. Są to nazwy słowiańskie, więc oznacza to, że Słowianie wymyślili je niezależnie od innych ludów.

25-08-2014 23:16
Adeptus
   
Ocena:
0

Chwila. To jest co innego.

1. Jeśli jakiś stwór nosi nazwę żywcem wziętą z innego języka - sprawa jasna, stwór jest zapożyczony, na tym badanie kończymy. Dlatego bazyliszek jest ponad wszelką wątpliwość "emigrantem".

2. Jeśli stwór nosi rodzimą nazwę, badamy, czy nie ma on cech sprawiających, że jest identyczny ze stworem pochodzącym z innej kultury, noszącym w tej kulturze inną nazwę. Okazuje się, że wilkołak jest identyczny z likantropem, a zatem albo wilkołak został skalkowany z likatropa pod zmienioną nazwa, albo człowiek-wilk, czy go nazwiemy wilkołakem, czy likantropem,czy werwolfem, jest motywem rozpowszechnionym na całym świecie i pojawił się w wielu kulturach niezależnie. W obu przypadkach nie można powiedzieć, że wilkołak jest stworem typowo słowiańskim.

26-08-2014 10:22
earl
   
Ocena:
0

Dlatego mit o porwaniu Sabinek też nie jest typowo rzymskim, bo zawiera się we wcześniejszej historii żydowskiej. A i mit o Remusie i Romulusie, jak wykazałem, ma wariacje historii z innych kultur. 

26-08-2014 10:32
Adeptus
   
Ocena:
0

Nawet jeśli, to i tak nie zmienia faktu, że bazyliszek nie jest słowiański na 100%. Teza, że Rzymianie nie posiadali oryginalnych mitów jest kontrowersyjna, ale da się jej bronić, teza, że bazyliszek jest słowiański jest w oczywisty sposób błędna. Dlatego, jeśli dla ciebie uznanie bazyliszka za import musi się wiązać z uznaniem, że Romulus i Remus nie są rzymscy, to już wolę, żebyś tak własnie przyjął, niż żebyś głosił herezje o bazyliszku ;)

26-08-2014 10:54
earl
   
Ocena:
0

Ale co ty z tym bazyliszkiem? Nie podtrzymuję tej tezy jak widzisz. Nie podtrzymuję też tezy, jakoby Rzymianie nie mieli własnych mitów. Po prostu wykazałem ci na przykładzie obu mitów, że, idąc twoim tropem myślenia, można zakwestionować większość wierzeń jako oryginalnych i typowych dla danej kultury.

26-08-2014 11:03
Adeptus
   
Ocena:
0

Ale co ty z tym bazyliszkiem? Nie podtrzymuję tej tezy jak widzisz.

A to w takim razie przepraszam, skoro się wycofałeś, a ja tego nie zauważyłem, to nie ma sprawy.

Po prostu wykazałem ci na przykładzie obu mitów, że, idąc twoim tropem myślenia, można zakwestionować większość wierzeń jako oryginalnych i typowych dla danej kultury.

Ale można też wskazać na te wierzenia, które bez wątpienia są charakterystyczne dla danej kultury.

26-08-2014 11:13
earl
   
Ocena:
0

Można, lecz bez znajomości dogłębnej innych kultur nie da się tego stwierdzić na sto procent, można jedynie gdybać. 

26-08-2014 11:32
Adeptus
   
Ocena:
0

A zatem nie da się stwierdzić na 100 procent, że dany element jest czysto oryginalnym pomysłem danego ludu, natomiast w wielu przypadkach da się stwierdzić, że dany element został zaczerpnięty.

26-08-2014 11:54
Klebern
   
Ocena:
+4
Zegarmistrzu, o ile prawdą jest, że bardzoo mało wiemy o kulturze naszych przodków, to o tyle nie zgodzę się z główną tezą. O ile nie tworzy się gry/filmu/książki stricte historycznej, to słowiańszczyzna nadaje się jako TŁO w grze czy filmie. Wszystko zależy od pomysłu. Weź pod uwagę choćby fenomen Dzikiego Zachodu. W rzeczywistości jakiś specjalny nie był, ale przejaskrawiono kilku Indian, ubarwiono ze dwóch bandytów, dorobiono pojedynki rewolwerowców i to wystarczyło na nie jeden film czy grę.
26-08-2014 13:14
earl
   
Ocena:
0

@ Adeptus

Otóż to. A także można stwierdzi, że dany motyw (jak chociażby potop) jest motywem uniwersalnym, występującym w różnych kulturach, nawet jeśli pod innymi nazwami.

26-08-2014 14:17
Adeptus
   
Ocena:
0

Owszem, można, nigdy nie twierdziłem, że nie.

26-08-2014 15:45
hetman
   
Ocena:
+2

@Adeptus

"Jeśli jakiś stwór nosi nazwę żywcem wziętą z innego języka - sprawa jasna, stwór jest zapożyczony, na tym badanie kończymy. Dlatego bazyliszek jest ponad wszelką wątpliwość "emigrantem"."

Chyba nie do końca.  Zdarza się ,wcale nie rzadko, że lokalny, swojski stwór nosi obcą nazwę i odwrotnie (zwłaszcza chodzi o synonimy "diabła", którymi nazywano wiele różnorakich stworzeń).

Zdaje się ,że Berwiński dowodził, że nazwa strzyga pochodzi od łacińskiego strix czyli puszczyk (w mitologii rzymskiej strix'y miały nocą wysysać krew noworodkom). Natomiast sam opis strzygi jako ożywającego trupa ma być jak najbardziej rodzimy.

 

27-08-2014 10:34
Adeptus
   
Ocena:
0

Celna uwaga hetman, namieszałeś mi, ok, przyznaję - sama nazwa nie zawsze rozstrzyga kwestię.

28-08-2014 11:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.