string(15) ""
» Blog » Dlaczego bać się feminizmu (+ bonusowy gwałt)
29-01-2013 14:44

Dlaczego bać się feminizmu (+ bonusowy gwałt)

W działach: flejm, WTF | Odsłony: 204

Nowa edycja femiflejma w pełni, więc modnie jest mieć swoją spamnotkę w tym temacie. Dostosuję się zatem do mainstreamu, inaczej ponoć grozi posądzenie o bycie hipsterem z tabeli spotkań losowych. Ale moja spamnotka będzie wbrew pozorom dość serio. Czujcie się ostrzeżeni.

Co nie jest prawdą o antyfeministach

Etykietka oczywiście wybitnie umowna i myląca, ale jakoś flejmowe stronnictwa trzeba dla wygody określić.
 
Jeszcze mały disclaimer - cytaty pochodzą z wpisu MEaDEi. Nie dlatego, żebym akurat z tym wpisem się jakoś szczególnie nie zgadzał. Ale jest po pierwsze dość reprezentatywny dla dyskusji, po drugie szeroko polecany, a po trzecie napisany na poziomie umożliwiającym polemikę, czego nie można powiedzieć o wszystkich innych głosach.

"(...) Reakcja na powstanie wyizolowanego środowiska sugeruje, że istnieje jednak konflikt płci - czyli w męskiej-normie uobecnienie się grupy dziewczyn powoduje reakcje obronną, agresywną i kwestionującą jej zasadność. (...)"

Po prostu fałsz. Jak podnoszono i na panelu, i później kilkakrotnie w dyskusji, inna grupa kobieca jak dotąd spokojnie sobie istniała, i żaden szowinista nie zachował się ani obronnie, ani agresywnie. Obronnie i agresywne reakcje wywołują inne fakty z grupą pośrednio związane, ale mało kto poza ewidentną trollerką kwestionuje samo jej istnienie.

"(...) Argumenty, że powstanie grupy męskiej, do której nie miałyby wstępu kobiety, wywołałby III Wojnę Internetową są delikatnie mówiąc arcy-zabawne. Przede wszystkim: taka grupa istnieje: „erpegi są dla chłopaków (...)”. 

Arcyzabawne to jest pominięcie faktu, że grupa chłopaków powstała później, w bezpośredniej reakcji na powstanie grupy kobiecej. Skrytykowanie jej powstania w tym momencie dowiodłoby modelowej hipokryzji i byłoby takim strzałem w stopę, że chyba nawet ostatnia ofiara zdaje sobie z tego sprawę. Aż tak uprzedzony do feministek nie jestem, by je o podobną głupotę podejrzewać.

"(...) To jedynie dowód na uprzedzenie wobec feminizmu oraz sygnał, że aktywizacja dziewczyn jest postrzegana jako swojego rodzaju sytuacja kryzysu/zagrożenia. (...)"

I to w pewnym sensie jest prawda, o czym będzie właściwa treść niniejszej notki.


Kto się boi feminizmu i dlaczego

Femflejm mamy na polterze regularnie od dłuższego czasu. Stali bywalcy pamiętają, choć pewnie nie wszystko, nowe koleżanki zarejestrowane na fali ostatniej "edycji" prawdopodobnie nie.

Zatem, k10 przypominajek, tak dla ilustracji.
 
Mieliśmy liczne przykłady oceniania zupełnie neutralnych treści jako seksistowskie i niedopuszczalne (vide apel do moderacji wiszący wciąż na forum). Upominanie konkretnych użytkowników o zmianę rozmaitych treści na prywatnych blogach (vide anegdotyczne już zastępowanie gwałtu nekrofilią), krytykowanie ciekawych i udanych projektów przez doszukiwanie się w nich seksizmu za wszelką cenę (vide Mini War Eliasha), oklepane już niemal doszukiwanie się seksizmu w ilustracjach (vide rysunki Rysi), pretensje o "niedostateczne" potępienie nagannego w rzeczy samej zjawiska (vide opisywana bodajże u też u Rysi paskudna historia z pewnego Orkonu), czy nawet o oczywisty dla dobrze wychowanego faceta gest przepuszczenia kobiety w drzwiach na konwencie (tu już nie pomnę, o kogo chodziło). Wszystko okraszone pretensjonalnym tonem, demonstracyjnym poczuciem wyższości i cenzurowaniem głosów sprzeciwu.

Główna bohaterka powyższych anegdotek nie była na polterze osobą decyzyjną, ale wszystko powyższe dobrze pokazuje, czym mógłby stać się fandom, gdyby taka osoba uzyskała w nim rzeczywiste wpływy. Lub choćby uprawnienia moderatorskie na Polterze.

Tego można się bać.
 
Serio. Ekspansywny feminizm, filtrujący wszelkie przejawy aktywności fandomowej przez pryzmat "seksizm / nie seksizm" jest niepokojąca wizją. I to niestety nie dla rzeczywistych szowinistów, damskich bokserów, molestujących seksualnie sekretarki szefów, zamykających kobietę w kuchni apodyktycznych mężow, czy gwałcących maniakalnie postacie graczek MG - im to akurat zwisa i powiewa. To jest rzeczywisty margines, do potępienia którego nie trzeba być feministką, wystarczy być po prostu przyzwoitym człowiekiem.

Niepokoją się normalni, przyzwoici goście, którzy koleżankę z fandomu traktują po prostu kulturalnie, jako człowieka najpierw, i jako kobietę w dalszej kolejności.
 
Niepokoją się czytelnicy Poltera, że dostaną bana za skomplementowanie nowej szefowej działu, że oprócz bycia kompetentną jest również atrakcyjna. Niepokoją się MG, że będzie im groził środowiskowy ostracyzm za niedopuszczenie postaci kobiety-rycerza w settingu historycznym. Niepokoją się autorzy ilustracji, że ich prace zostaną odrzucone, gdy komuś średnia ilość piersi na osobę nie będzie się w nich zgadzać. Niepokoją się autorzy tekstów, że zostaną odgórnie zmuszeni do używania łamanców językowych w stylu "mistrzyni lub mistrz gry", tudzież "rycerka", "żołnierka" i "marynarka". Niepokoją się wreszcie wszyscy, którzy coś powiedzą, zrobią czy napiszą z konkretną niewinną intencją, a na to mogą usłyszeć, że ich zdanie istotne nie jest, bo ich rzeczywiste intencje lepiej znają i potępią inni. 
 
Przesada? Oby. Wszystko powyższe ma jednak oparcie w faktycznych postulatach, na szczęście nie popartych rzeczywistym wpływem na decyzje.
 
I nie ma tu nawet znaczenia, czy wszystko powyższe jest w gruncie rzeczy słuszne, czy nie. Chodzi o to, że większość wzbrania się przed koniecznością ważenia każdego swojego działania pod względem tego, czy nie będzie ono potępione przez punkt widzenia jakiejkolwiek ideologii. 

 
Co to ma z tą całą grupą wspólnego?

Niewiele. Flejm, w którym tak entuzjastycznie bierzemy udział, zarówno jego aktualna "edycja", jak i wszystkie poprzednie, wynika w istocie z obawy przed agresywną odmianą aktywności feministek w fandomie. Grupa oberwała rykoszetem, przez utożsamienie jej istnienia z postawami prezentowanymi przez założycielkę.


Czy "grupa kobieca" w ogóle jest feministyczna?

A tego, oczywiście, nie wiemy. Zdania samych uczestniczek są sprzeczne - są głosy, że jest to wręcz feministyczne kółko wzajemnej adoracji, inne dyskutantki zaś wskazują na przewagę zupełnie nieideologicznych treści.

W każdym razie, osoba Petry jako założycielki i moderatorki z oczywistych powodów wskazuje, że można się tego obawiać, nawet jeśli ostatecznie obawy nie okażą się uzasadnione.

Jeśli istotą grupy jest rzeczywiście wspólnota doświadczeń, po prostu kobiecych, a niekoniecznie w założeniach feministycznych, to oczywiście nikt nie powinien mieć nic przeciwko. Rozmowa o sposobie dopasowania gorsetu rzadko zahacza o męską wspólnotę doświadczeń. Podobnie jak wiele innych. Nic szczególnie kontrowersyjnego nie ma w powstaniu grupy, w której kobiety grające w RPG chcą w swoim gronie porozmawiać.
 
 
A jeśli jest feministyczna jak cholera, to trzeba się bać?
 
Nie mam specjalnych złudzeń co do osoby założycielki, ale wierzę za to w rozsądek większości innych dziewczyn. Nawet więc hipotetyczna przemiana grupy w ośrodek feministycznego prania mózgu nie powinna poskutkować masową mutacją grupowiczek w oddział ideologicznej partyzantki.
 
Zatem nie bójmy się grupy i wyimaginowanego feministycznego spisku. Uważajmy jednak na fanatyzmy i fanatyków - ogólnie w życiu fandomu, i w życiu w ogóle. 

 
Bonus - dygresja o gwałtach na graczkach i logice

"(...) Jeśli pada problematyka gwałtów postaci na sesji to nie trzeba wyjaśniać, że to w ogóle jest problem – tak niestety przebiega to w gronie mieszanym, gdzie nagle ktoś (najczęściej mężczyzna, ale także taką opinię głoszą kobiety) stwierdza: u mnie tak nie ma, nie było, nie zdarza się, a skoro u mnie nie to nigdzie nie, to żaden problem. Nie będę analizować bzdurności tej logiki – wynikałoby z niej, że skoro nigdy nie widziałam dziobaka in personam to znaczy, że nie istnieje. (...)"

A ja dla odmiany chętnie zanalizuję bzdurność tej logiki.

a) w gronie mieszanym kwestionuje się istnienie problemu
b) na grupie kobiecej - nie, ta kwestia uważana jest za oczywistą i dyskusji nie podlega
c) ale przecież "taką opinię także głoszą kobiety" ?

Ergo:
 
a) na grupie kobiecej kobiety głoszące odmienną opinię w tej kwestii nie istnieją, lub boją się wypowiadać
b) odcięcie od dyskusji osób kwestionujących istnienie problemu powoduje, że zagadnienie to staje się oczywiste i już nie trzeba go wyjaśniać

W zasadzie, owszem, to się logicznie trzyma kupy. Z pewnością łatwiej dyskutuje się na przykład o przysłowiowej ilości diabłów mieszczących się na główce od szpilki, jeśli wcześniej wyeliminowało się z dyskusji osoby kwestionujące istnienie diabła. Nie wydaje mi się jednak, aby można było z czystym sumieniem stwierdzić, że jej efekty są dzięki temu bardziej wartościowe.

"(...) Kolejnym etapem przez który należy przebrnąć chcąc dyskutować o problemie gwałtów jest stwierdzenie: to zjawisko się pojawia, ale jest marginalne. Kolejny wywołujący opad rąk argument z gatunku „gadajmy tylko o tym co dotyczy mnie... (...)"

W zasadzie prawda, ale pomijająca istotne zastrzeżenie.

Marginalność zjawiska oczywiście nie jest powodem do kwestionowania zasadności dyskusji, co najwyżej do nie wzięcia w niej udziału.

Natomiast jest istotna przy rozważeniu, na ile zaproponowane środki zaradcze są adekwatne do problemu. W tym przypadku mieliśmy akurat bardzo wdzięczny przykład, gdy fandomowa feministka w autorytatywnej formie domagała się zmiany mało istotnego szczegółu erpegowego opisu, gdyż sugerował w podtekście zaistnienie w świecie gry zjawiska gwałtu. Zaproponowane środki zaradcze obejmowały między innymi zastąpienie go neutralną i niekontrowersyjną nekrofilią. I nad takimi przykładami strzelania z armaty do muchy można i należy nie tyle dyskutować, co obśmiać szczerze.

Komentarze


Repek
   
Ocena:
+4
Pomijając fakt, że AFAIK to nie państwa wprowadziły kategorie dla gier, ale sama branża.

Pozdro
29-01-2013 18:27
Aure_Canis
   
Ocena:
0
"Pomijając fakt, że AFAIK"
Pomijając ten dziwny fragment, to +1... Ale fakt, w tym "fakt ale w sumie to nie wiem" dobrze pasuje do ostatnich rozmów na Polterze.
29-01-2013 18:33
Repek
   
Ocena:
+1
@Aure
Sprawdź sobie, co znaczy skrót AFAIK.
29-01-2013 19:09
Aure_Canis
   
Ocena:
0
Wszystko się zgadza. Fakt, że (o ile wiesz) jest jakoś. Czyli to, że branża coś wprowadziła, to nie fakt, tylko faktem jest że Ty (o ile wiesz). : D Same wspaniałości.
29-01-2013 19:16
Z Enterprise
   
Ocena:
+3
Wszyscy ekscytują się tym bonusem od Hastoura, a mało kto zahaczył o samą treśc zasadniczą notki.

Szkoda. No ale gwałt bardziej medialny :)
29-01-2013 22:38
etcposzukiwacz
   
Ocena:
+2
Niestety "bonusowy gwałt" pogrążył wspaniałą notatke. Właściwie nie sam tekst ale reakcja na niego. Dużo wieksza niż na sedno sprawy. Szkoda :(
29-01-2013 23:00
Hastour
   
Ocena:
+2
No cóż, bywa i tak. Ale powstrzymam się przed skasowaniem offtopa, bo chyba tylko etc i Zigzak zostaną ;)

A żebym ja chociaż o gwałtach rzeczywiście napisał... a to tylko o pewnej niekonsekwencji w myśleniu było. Jakby zamiast "gwałt" wstawić "kalarepa", też by miało sens.
29-01-2013 23:09
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Ja niestety już sie zmęczyłem tematem, terminy gonią, a Aniołki Karolki" same się nie napiszą :)

Niestety, ani dyskusja panelowa, którą dostarczyłeś z narażeniem życia za moim podszeptem, ani te tuziny notek "chciałam się wypowiedziec" nie wniosły do projektu nic nowego.

Dlatego smutny wracam do pisania i przesłuchiwania mojej domowej feministki, żeby mi wyśpiewała wszystko o tym, w jaką grę chciałyby zagrac kobiety :).
29-01-2013 23:26
Scobin
   
Ocena:
+4
@Hastour

Najpierw krótki komentarz do tej części wpisu, na którą akurat o drugiej w nocy zwróciłem uwagę. :-)

Mieliśmy liczne przykłady oceniania zupełnie neutralnych treści jako seksistowskie i niedopuszczalne

[...] oczywisty dla dobrze wychowanego faceta gest przepuszczenia kobiety w drzwiach na konwencie

Chciałbym zwrócić uwagę, że to są zapewne rzeczy zupełnie neutralne i oczywiste dla Ciebie, ale istnieje na świecie sporo inteligentnych i nie najgorzej wychowanych ludzi, dla których neutralne i oczywiste nie są. ;-)

___

A teraz próba uogólnienia, może nadmiernego, ale co mi tam. Feminiści (np. ja) i feministki nie filtrują całego świata przez swoje idee, ale rzeczywiście widzą w nim więcej przejawów nieusprawiedliwionej nierówności niż niefeminiści/niefeministki. Możemy spokojnie dyskutować, czy to widzenie świata jest trafne, ale zakładanie z góry, że w tych spornych kwestiach mamy do czynienia ze zjawiskami krystalicznie neutralnymi, to już IMO narzucanie innym swojego zdania.
30-01-2013 02:25
42017

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Czyli twierdzisz Scobinie, że nie każdy inteligentny człowiek jest dobrze wychowany? W sumie to by tłumaczyło pewne zachowania...
30-01-2013 08:02
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1
Ja nikogo się nie boję - choćby gwałciciel - to ustoję! :)
30-01-2013 08:07
gacoperz
   
Ocena:
0
@Scobin

Tzn, że jest na świecie wielu ludzi inteligentnych kwestionujących zasady savoir-vivre'u?

30-01-2013 08:40
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Coś czuję, Ignacjo, ze zaraz dostaniesz wykład z logiki :)

Staszku, nie implikujesz chyba, że ludzie którym to nie przeszkadza nie są inteligentni i nienajgorzej wychowani? Czy trzeba mieć równocześnie obie te cechy, by przeszkadzało, czy jedna z nich wystarczy?

A może jednak zależy to od światopoglądu?
Nie chciałbym usłyszeć kiedyś na Polterze "My, którzy wyznajemy........... (wstaw cokolwiek) uważamy się za lepszych (intelientniejszych, lepiej wychowanych, na przykład) od tych, którzy naszych poglądów nie podzielają". Zwłaszcza od członka redakcji. A ty Staszku byłeś bardzo blisko takiego stwierdzenia. Otarłeś się o nie prawie.

Gdybym takie stwierdzenie usłyszał, twierdzącą tak osobę z miejsca uznał za, po pierwsze - słabo wykształconą i niezbyt świadomą historycznie, po drugie - za podmiot indokrynacji, patrzący na świat przez jej pryzmat, po trzecie - za osobę butną i przekonaną o wyższości moralnej swojej ideologii.

Jak to dobrze, że takie stwierdzenie nie padło, prawda? :)
30-01-2013 09:05
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1
Hmmmm.. (jak mawia Karczmarz)
Kobiety mają swoje ekstrawagancje i niech już tak pozostanie - zawsze to jakieś urozmaicenie życia. Nie sądzicie, jednak że jest coś nienaturalnego w tym że mężczyzna określa się jako feminista? Czym jest uzasadniona taka postawa? Jaki osobisty cel realizuje taki osobnik działając wbrew interesom własnej płci, za nic mając tradycyjne wzorce kulturowe i genetyczne uwarunkowania?
Nie, nie odpowiadajcie - to zbyt straszne aby taką schizmę mógł pojąć mój mały mózg drapieżnika/łowcy... :)
30-01-2013 09:33
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Aniele, skoro tego nie rozumiesz, to znaczy że masz niską wrażliwość, jesteś źle wychowany, a nawet, o zgrozo, brak ci inteligencji! ;)
30-01-2013 09:36
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3
He? Yyyyy?! :)
30-01-2013 09:37
Hastour
   
Ocena:
+8
Panowie, flejmowanie na podstawie tego, co Scobin "prawie powiedział, ale nie powiedział" schodzi już poniżej pewnego poziomu... prawie robi różnicę.

@Scobin,
W skrócie: w naszym kręgu kulturowym ogromna większość respektuje tę normę. A ja jako konserwatysta z zasady uważam, że zburzenie normy wymaga dobrego uzasadnienia. W tym konkretnym przypadku nikt mi nigdy przekonująco nie wyjaśnił, dlaczego z jej stosowania wynika coś złego i nie spodziewam się, by to zrobił.

Chociaż technicznie, oczywiście, masz rację, normy są różne, a świat jest wielki. Pewnie gdzieś są i takie kultury, w których uprzejmie jest przechodzić przez drzwi przed kobietą, tyłem i na jednej nodze. Ale to nie u nas. I jeśli taka osoba się w okolicy pojawi, to liczę na to, że nie będzie serio rozważać, czy ja jej przypadkiem nie obraziłem, nie przechodząc przed nią przez dzrzwi na jednej nodze.

Jasne, by być uczciwym 100%, to nic nie jest obiektywnie neutralne. Statystyka mówi, że zawsze znajdzie się ktoś, komu coś przeszkadza.
30-01-2013 09:45
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Hastourze, niby racja.To co napisał Scobin jest nieco niefortunne w przekazie, chciałem na to zwrócić uwage.

co do norm spolecznych, powszechnych itd. Ja np uważam, że kultura rozwija się w drodze ewolucji, a nie rewolucji. Że zmiany "wymuszone" mają tendencję do odbijania się czkawką i utwardzania w efekcie postaw konserwatywnych. Ewolucja zaś załatwia te sprawy subtelniej i skuteczniej.

Ale żeby coś ewoluowało, musi być ku temu dobry powód. Dobry, tj opłacalny. Rewolucja na zasadzie "Bo tak!", albo "Teraz, k.... MY!" jest opłacalna tylko dla tych, ktôrzy te hasła głoszą i zwykle oznacza odebranie wpływów, przywilejów i władzy jakiejś innej grupie. A to powoduje opór, co jest całkiem naturalne.

Tłumaczenie mi, że muszę oddać część swoich przywilejów na rzecz innej grupy społecznej nic nie da. Zwłaszcza że w tym samym czasie ta grupa te przywileje ma, a ja nie muszę nic oddawać. Ale to nie zasługa żadnej rewolucji.

Inna sprawa, czy taka młoda (w sensie cywilizacyjnym) grupa potrafi egzekwować swoje prawa mając za opozycję status quo z kilkoma tysiącami lat doświadczeń?

Z pewnością kiedyś się nauczy. w drodze ewolucji.
30-01-2013 10:15
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Nie kobiety. Feministki. podzbiór grupy "kobiety".

edit: Adamie, zniknął twój komentarz. czemu?
30-01-2013 10:23
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0
@ Z Enterprise
Powiedz lepiej o feminiźmie niż feministkach, w końcu ma też zwoleników wśród mężczyzn. Mogą się poczuć urażeni.
30-01-2013 10:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.