Joe Hill, Rogi
string(15) ""
» Blog » Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?
23-04-2015 00:59

Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?

W działach: Wredni ludzie | Odsłony: 2168

Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?

Parę tygodni temu media obiegła straszliwa wiadomość: zaledwie 30% mieszkańców Polski deklaruje gotowość do jej obrony w wypadku wojny. To dwa razy mniej niż w roku 2005. Panika, groza i dramatyczne pytanie: czy duch patriotyczny w narodzie umiera? Oraz drugie, jeszcze ważniejsze: dlaczego tak się dzieje, że 70 procent naszych rodaków nie chce za państwo polskie walczyć.

Jako, że temat jest mi bliski z powodów twórczych spróbuję na nie odpowiedzieć.

Zasadniczo, myślę, że aby to zrobić należy podzielić Polaków na trzy kategorie:

  • 30% ludności, która deklaruje dziś gotowość do obrony Polski i która mnie w tym wywodzie nie interesuje.
  • 30% ludności, która w roku 2005 deklarowała gotowość do obrony Polski, ale do 2015 zmieniła zdanie
  • 40% ludności, która w 2005 roku Państwa nie chciała bronić i w 2015 jej zamiary nie zmieniły się.

Pierwsza grupa z punktu widzenia tego wywodu jest mało interesująca. Zajmiemy się więc drugą i trzecią kategorią.

Zmiana sytuacji między 2005 a 2015 rokiem:

Przyczyny zmiany postawy naszych rodaków między 2005, a 2015 rokiem są oczywiste i w zasadzie każdy, kto ma odrobinę rozumu powinien je sam odgadnąć. Jest nią sytuacja polityczna w regionie i w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Otóż: w roku 2005 nic ciekawego się w nim nie działo. W roku 2015 dzieje się u naszych sąsiadów i to dużo, Ruscy siedzą na Ukrainie i trwa jeśli nie wojna, to coś bardzo do niej podobnego. Co więcej sytuacja jest rozwojowa i możliwe są trzy scenariusze. Albo Ruscy na Ukrainie zęby połamią, na co wszyscy powinniśmy mieć nadzieję, albo nie. W tym drugim przypadku sytuacja może rozwijać się na dwa sposoby: Ruscy pójdą na Mołdawię, co dla Ukrainy zakończy się bardzo niefajnie, dla Rumunii dość nieprzyjemnie, a Węgrzy, Czesi i Słowacy, którzy są dość prorosyjscy dostaną za swoje. Dla nas nie będzie to sytuacja dobra, ale z dwojga złego nie najgorsza.

W drugim wypadku: pójdą na Kraje Bałtyckie, czyli w bezpośrednią strefę wpływów Polski, Niemiec i Państw Skandynawskich. Wówczas NATO albo będzie musiało adekwatnie zareagować, albo ogłosić moralne bankructwo i się rozwiązać. Jeśli NATO odpuści lub zostanie pokonane Rosji zostanie pozostaje trzeci krok: agresja na Polskę i próba forsowania Wisły.

A przynajmniej taką narrację forsują media i ich konsumenci.

Co to zmienia? Otóż: podnosi koszt plecenia bzdur. W roku 2005 można było dość bezpiecznie składać deklaracje patriotyczne, bowiem szansa, że zostaną rozliczone była niewielka. Obecnie stawka jest już dużo większa, a jeśli sytuacja rzeczywiście będzie się pogarszać i ona urośnie. Ludzie się więc przestraszyli, że ich deklaracje doczekają się kiedyś rozliczenia i uświadomili sobie, że mają rodziny, pracę, studia i życie osobiste, które by się zawaliło, gdyby (nie daj Boże) dostali powołanie do wojska. O tym, że mogliby zostać postrzeleni lub nawet zabici lepiej nawet nie myśleć.

Zadziałał więc instynkt samozachowawczy i spora część z tych, którzy dziesięć lat temu deklarowali gotowość do obrony kraju teraz przemyślała swoją postawę i uznała, że w sytuacji urealniającego się zagrożenia jednak walczyć nie chce. Nie ma w tym nic dziwnego. Nawet w czasie II Wojny Światowej z okupantem w ten czy inny sposób walczyło co najwyżej 10% ludności. Reszta dbała wyłącznie o biologiczne przeżycie. Biorąc pod uwagę, że liczba bohaterów wojennych rośnie wraz z upływającym czasem powiedziałbym, że faktycznie była to połowa albo i mniej z tej liczby.

Pokłosie POP-NOP czyli jak świat widzi pozostałe 40 procent:

Pozostaje nam 40% ludności, które państwa nigdy nie chciały bronić. Aby wytłumaczyć taką postawę należy zrozumieć, czym jest państwo. Zasadniczo państwo można definiować na dwa sposoby:

  • Z punktu widzenia społeczeństwa obywatelskiego, wedle którego państwo jest wspólną własnością obywateli, stworzoną po to, by dbać o ich kolektywne interesy i rozwiązywać spory pomiędzy nimi
  • Z punktu widzenia społeczeństwa autorytarnego, wedle którego państwo jest biurokratyczno-administracyjną nadistotą, a celem jego poddanych (bo nie obywateli) jest służba mu.

Państwo rozumiane w ten drugi sposób ma swoich, licznych kapłanów i dworzan, których opromienia łaskami oraz swoich pańszczyźnianych chłopów, których celem i drogą do zbawienia i życia wiecznego w przyszłym świecie amen jest wierna służba mu. Natomiast każdy, kto wyłamuje się z hierarchii społecznej, ten jest bandytą i abnegatem.

Druga grupa to wszyscy zatrudnieni w sektorze pozapaństwowym, czyli przedsiębiorcy, prywaciarze, korpoludki, drobni handlowcy, niebieskie kołnierzyki, sklepowe etc.

Druga to politycy, urzędnicy, wojskowi, policja i sądownictwo, pracownicy edukacji, przedsiębiorstw państwowych, wszelkich instytucji samorządowych i firm nastawionych na ich skubanie, emeryci i renciści oraz wszystko inne, utrzymywane pośrednio i bezpośrednio z budżetu państwa.

Do grupy tej należy wliczyć także dziennikarzy, aktorów i innych ludzi kultury, którzy żyją głównie z pisania o Państwie. Podobnie włączyć do niej trzeba rodzinę, krewnych i przyjaciół osób opisanych powyżej, tym bardziej, że w szczególności na prowincji praca jest formą łapówki. Bo jak starosta zatrudni moją sąsiadkę w starostwie, to będę namawiał swoich kuzynów, żeby głosowali na niego, bo inaczej sąsiadka straci pracę. W małych miejscowościach właśnie na tym polega polityka.

Spora część polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza tak zwane elity patrzy na kraj właśnie w ten sposób. Grupę tą nazywać będę POP-NOPem od skrótowców tworzących ją, najgłośniejszych i najbardziej aktywnych narratorów życia publicznego. Tych narratorów stanowią partie polityczne Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Narodowe Odrodzenie Polski. Dyskusja, jeśli się pojawia to najczęściej skupia się nie na tym, czy taki obraz polski jest błędny, tylko raczej na tym, jaki jego aspekt powinien być eksponowany jako obowiązujący. Tak więc:

  • Platforma obywatelska: Jest w moim odczuciu partią zadowolonych z siebie beneficjentów państwa oraz stabilnych karier w budżetówce. Jej wyborcy chcą świętego spokoju, nie pragną natomiast jakiekolwiek zmian. Ich zdaniem niczego zresztą zmieniać nie trzeba, bowiem jest świetnie (im). Państwo działa dobrze, bo jakże mogłoby być inaczej, skoro oni (swoim zdaniem) wykonują świetną robotę, jak (ponownie swoim zdaniem) wykonują. Jeśli coś w państwie działa źle, to (jak w Konfucjanizmie) jest to wynikiem przypadku, osobistych wad albo niedopatrzenia jakiegoś, pojedynczego osobnika, a nie systemu, który to jest z definicji doskonały.
  • Prawo i Sprawiedliwość: Jest partią niezadowolonych beneficjentów państwa, którzy zostali w ten czy inny sposób pokrzywdzeni. Słusznie czy niesłusznie wnikać nie będę (a komentarze próbujące to robić skasuję). Ważne jest, że w ich pojęciu system nie działa. Nie wynika to jednak z jego wad i niedoskonałości, a głównie z tego, że miejsca w biurokratycznej machinie obstawione są przez ludzi posiadających nieodpowiednie cechy moralne. Należy więc ich wylać oraz zastąpić ludźmi o lepszym systemie wartości.

Należy w tym miejscu powiedzieć, ze PiS i PO to elementy w dużej mierze wymienne. Jeśli PiS obejmie władzę, to on stanie się partią Zadowolonych Z Siebie Beneficjentów Państwa i uzna, że wszystko jest w nim idealne, natomiast PO stanie się obrońcą pokrzywdzonych, uważającą, że maszyna jest dobra, tylko obsługują ją ludzie niekompetentni. Działać tak będzie w kółko, jak długo te partie będą istnieć.

  • Narodowe Odrodzenie Polski i ugrupowania pokrewne: NOP, który nie jest siłą liczącą się w sejmie, ale bardzo aktywną na ulicach, charakteryzuje ją natomiast podejście zbliżone do PiSowskiego, ale różniące się ważnymi szczegółami. Otóż: Państwo i wszystkie jego trybiki są święte i doskonałe (plus-minus kilka zardzewiałych). Nie działają jednak dobrze, bowiem sterują nimi nieodpowiedni ludzie. Tych należy wylać i zastąpić Prawdziwymi Patriotami. Patriotów od niepatriotów rozpoznawać mogą wyłącznie inni patrioci na zasadzie „swój pozna swego”. Po objęciu władzy owi Patrioci powinni zadbać o sprawiedliwość w kraju: to jest zabrać wszystko wszystkim i rozdać tym, którym się należy, czyli innym Patriotom.

Oprócz nich istnieje jeszcze kilka pomniejszych sił: Partia Zadowolonych Z Siebie Posiadaczy Rolnych, kilka Partii Skrzywdzonych Bardziej Niż Reszta Beneficjentów Państwa, Partia Emerytowanych Działaczy Komunistycznych, Partia Dziwaków, Dziwolągów I Korwina Mikke, Partia Niezadowolonych Artystów Cyrkowych dowodzona przez Kobietę Z Brodą oraz kilka Związków Niezadolonych Przedsiębiorców Zbyt Zajętych Interesami, By Na Serio Bawić Się W Politykę ze szczególnym uwzględnieniem Związku Wyznaniowego Przywoływania Na Daremno Imienia Zbawiciela Naszego Adama Smitha. Wymieniać można długo, jednak z różnych powodów nie należą one do głównego nurtu.

Ciekawym zjawiskiem są też dziennikarze. Wbrew opinii laików i podtrzymywanej przez wszystkie strony legendzie dziennikarze ważniejszych mediów wliczając w to Gazetę Wyborczą, TVN, Uważam Rze czy inne W Sieci żyją w symbiozie z wszystkimi dużymi partiami. Biorą tez udział w ich przedstawieniu, nawet jeśli nie jest to zgodne z zasadami dziennikarskiej rzetelności. Wynika to z faktu, ze dziennikarze w naszym kraju żyją głównie z powtarzania plotek. No niestety, nie jesteśmy USA, gdzie najbardziej poczytnym dziennikiem jest Wall Streat Jurnal, ani tez Francją, gdzie funkcję tą spełnia Le Monde Diplomatique, ale Polską, gdzie najchętniej czyta się Fakt. A co jest najlepszym źródłem plotek, krwi i cycków? Wiadomo, że celebryci! Przy czym w Polsce nie żyje się jakimiś półnagimi skandalistkami, tylko Tuskiem i Kaczyńskim.

„Fakt” ma nawiasem na naszym rynku wiele odmian. Mamy więc „Fakt” dla pseudo intelektualistów, coś ze trzy „Fakty” dla prawakow, „Fakt” dla feministek i lewaków, parę wydań kato-Faktu oraz program telewizyjny, w którym „Fakt” czytany jest 24 godziny na dobę.

A wszystko to żyje z przepisywania i układania pod gusta swoich odbiorców plotek generowanych przez POP-NOP.

Owszem ta symbioza momentami przyjmuje bardzo przewrotne postacie. Przykładem jednej z nich może być osoba Kukiza, faceta, który raz śpiewa, że pobór do wojska to rzecz straszna, a raz, że wspaniała i żyć bez niej nie potrafi. Wyjaśnić to prosto: Kukiz to zawodowy buntownik, który żyje z tego, że śpiewa, że w Polsce jest do dupy i bez jej krytykowania poszedł by na bezrobocie.

Jak to ma się do obronności piszę na Blogu Zewnętrznym.

Ps. Normalny post będzie w piątek lub sobotę. Tym razem będzie o budownictwie mieszkaniowym w starożytnym Rzymie. Spróbuję znaleźć jakieś plany budowli na potrzeby RPG-owców.

Komentarze


Kamulec
    Komunikat administracji
Ocena:
0

Komentarze Hangmana usunięte.

Na serwisie nie ma i nie będzie miejsca na wypowiedzi, które warunkują kolejny holokaust.

24-04-2015 19:08
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Szkoda że nie zdążyłem przeczytać całego kontentu bo intepretacje kamulca zwykle nijak się mają do rzeczywistości.

24-04-2015 19:37
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Kamulcze nieco przesadziles. Nie ma chyba obligu umiłowania narodu wybranego i mozna krytykowac sposob w jaki politycy i osoby tej nacji zachowuja sie i dzialaja. To nie swiete krowy z Indii. Relatywizowanie historii i nadawanie przywilejow okreslonym grupom to naduzycie. Nie ma zgody na zaklamywanie Holokaustu czy Katynia jest zgoda na klamstwa o Rzezi Wołyńskiej!? Zreszta jako "nazistowskie panstwo" z "polskimi obozami smierci" musimy byc wierni "antysemickiej tradycji" ktora uparcie i bezczelnie nam sie wmawia od lat.

ps. Hangman to PRowiec firmy Mattel? ;)

24-04-2015 19:44
earl
   
Ocena:
+2

Zresztą powstają u nas tego typu kwiatki jak:

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1539327,1,jak-polacy-niemcom-zydow-mordowac-pomagali-recenzja-ksiazki.read

Nic dziwnego, że potem jakiś dyrektorzyna eFBiaJ mówi o współsprawstwie Polaków w holokauście.

24-04-2015 20:23
Kamulec
   
Ocena:
0

@Anioł Gniewu

Kamulcze nieco przesadziles. Nie ma chyba obligu umiłowania narodu wybranego i mozna krytykowac sposob w jaki politycy i osoby tej nacji zachowuja sie i dzialaja. 

Nie trzeba Żydów lubić i można krytykować, ale są granice, które Hangman przekroczył. Jeśli masz wątpliwości, możesz odezwać się na pw.

24-04-2015 21:26
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Anioł Gniewu

Nie ma zgody na zaklamywanie Holokaustu czy Katynia jest zgoda na klamstwa o Rzezi Wołyńskiej!?

No, z tym Katyniem to bym nie przesadzał. Jest tyle ciekawszych i ważniejszych wydarzeń w naszej historii. Jedwabne, pogrom kielecki, powstanie w getcie...

24-04-2015 22:38
L. Norec
   
Ocena:
0

Szkoda że nie zdążyłem przeczytać całego kontentu bo intepretacje kamulca zwykle nijak się mają do rzeczywistości.

Służę pomocą.

25-04-2015 00:00
Adeptus
   
Ocena:
0

@ L. Norec

To chyba nie to, bo tu nijak nie widać "warunkowania kolejnego holocaustu", o którym wspomina cenzor.

 

25-04-2015 00:10
L. Norec
   
Ocena:
+2

To był ostatni post Hangmana, który był reakcją na to, iż Kamulec zmoderował mu komentarz, w którym pisał coś o utylizacji islamistów i wspominał też o żydach. 

Tak patrząc po wypowiedziach Anioła Gniewu wnioskuję, że Żydzi w kwestiach prześladowania mają mocne prerogatywy.

A jeśli rozchodzi się o kwestie wiary...

25-04-2015 00:17
Adeptus
   
Ocena:
0

@ L. Norec

Carlin w większości swoich skeczy traktuje wypaczenie religii jako jej istotę. Ciekawe, że kiedy wierzący robi coś złego/głupiego to ateiści natychmiast obwiniają o to wiarę (i to nawet nie konkretną religię tego człowieka, tylko wiarę jako taką), a sami burzą się strasznie, kiedy ktoś sugeruje, ze zbrodnie takich np. stalinistów miały cokolwiek wspólnego z ich ateizmem.

A najbardziej tragikomiczne jest to, gdy ateiści traktują zachowania niezgodne z religią, jako jej skutek.

25-04-2015 00:51
Kamulec
    Komunikat administracji
Ocena:
0

Tak patrząc po wypowiedziach Anioła Gniewu wnioskuję, że Żydzi w kwestiach prześladowania mają mocne prerogatywy.

W tej dyskusji Anioł Gniewu do definicji islamisty wliczył hasło "radosny piewca dżihadu" i przyjmując taką wykładnię terminu, nie moderowałem związanych z tym jego wypowiedzi. Na przyszłość, szczególnie poza dyskusją pod tym wpisem, proszę jednak, aby bardziej ostrożnie dobierać słowa, ponieważ słownikowa definicja islamisty jest inna.

Poza tym prośba z mojej strony o nie dawanie linków do skasowanych przeze mnie komentarzy.

Tyle tutaj z mojej strony w tej kwestii. W razie wątpliwości, zapraszam na pw.

25-04-2015 01:18
Nuriel
   
Ocena:
+2

@earl

Niestety, esej wypełniają dokumenty ukazujące stan faktyczny. To nie tylko mnóstwo relacji naocznych świadków bestialskich wydarzeń, w tym ocalałych Żydów, lecz także sądzonych po wojnie sprawców. To także obszerne cytaty z prasy podziemnej różnych odcieni ideowych i politycznych, ale też z tajnych raportów cywilnych funkcjonariuszy Państwa Podziemnego oraz dowódców wojskowych różnych szczebli, włącznie z najwyższymi. To wreszcie dokumenty polskich władz na uchodźstwie.

Są to wszystko dokumenty, wypowiedzi, relacje i fakty już znane. Autor jednak skomponował z nich nową narrację o wielkiej sile rażenia. Powstał obraz zatrważający. Wprawdzie nie wszyscy Polacy byli antysemitami, ale wielu było. Nie wszyscy katolicy byli antysemitami, ale wielu było.

Cytat z recenzji powyższej książki. Czytałem ją. Nie rozumiem dlaczego nazywać ja "kwiatkiem". Bo porusza niewygodny temat? Bo przedstawiając temat nie słodzi i nie głaszcze po główce, że jednak Polacy to przede wszystkim bohaterowie, że wielu Żydów ratowało, własną piersią judaistów zasłaniało itd. Nie o tym jest przecież ta książka. 

Mierzi mnie niesłychanie ta cała "polityka historyczna", ta krytyka rzekomej "polityki wstydu", to świętoszkowate oburzenie kiedy ktoś ośmieli się skrytykować zasługi i walory Żołnierzy Wyklętych, Powstania Warszawskiego, Jana Pawła II. Nie może się ostać żadne słowo krytyczne, poruszenie tych tematów w prawicowym dyskursie nieodmiennie zamienia się niemalże w festiwal radosnego onanizmu nad trumnami. Nie można pisać, mówić o "Pokłosiu", książkach Grossa, bez dodawania setek dupochronów, że Niemcy tacy źli a Polacy tacy biedni itd...

Uważam, że dorosły człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Tylko egoistyczny gówniarz rodem z przedszkola, niedorosły smark, na wytknięte mu złe zachowanie zaczyna ryczeć i "Ales plosę Pani, to psecies Kalolek zacoł sie pielwsy!" "Plosę Kalolka ukalać, on baldziej nabloił nis ja!". Niewykluczone, że tak właśnie jest. Ale fakt, że Karolek jest bardziej winny, zrobił coś gorszego niż Pawełek, nie znaczy, że Pawełek przestaje być odpowiedzialny za swoje własne zachowanie. 

Dlaczego inaczej miałoby być z pamięcią narodową? Jasne, mieliśmy w swojej historii karty piękne i chwalebne, z których powinniśmy być dumni. Ale mieliśmy też sporo sukinkotów i wydarzeń  których powinniśmy się wstydzić. Nie każdy kto nosił mundur powstańca czy żołnierza wyklętego był aniołkiem który nigdy by nikogo nie obrabował, nie zgwałcił itd. Nie wszystko co zrobił przedostatni papież było dobre. To, że ktoś porusza temat Polaków którzy mordowali Żydów nie oznacza, że ma od razu przystępować do uspokajania i głaskania po główce, że "jednak większość pomagała". To nie działa w ten sposób. Dobre uczynki nie zmazują tych złych. Inny przykład: "UPA zamordowało setki tysięcy Polaków!" Niewątpliwie. Ale co z polską Akcją Wisła będącą reakcją na ten czyn? Co z próbami polonizacji Ukrainy i wyrugowania rodzącej się ukraińskiej tożsamości w wiekach poprzednich? UPA nie wzięło się z próżni. To samo dotyczy wszystkich innych wydarzeń historycznych. 

Dlatego tak bardzo irytuje i mierzi mnie taka postawa. Po co przyjmować etykę siedmioletniego, zasmarkanego egoisty? W imię czego? Polacy mordowali Żydów. Systematycznie, z premedytacją. Trzeba to, jak dorosły, wziąć na klatę. Nie oznacza to, że Polacy byli gorsi niż Niemcy, czy, że są współodpowiedzialni za Holocaust. Ale czym innym jest reakcja na wygłaszane kłamstwo, a czym innym popadanie w histerię, że ktoś ośmielając się nas krytykować, nie docenia zarazem naszych zasług. Niemcy byli w tym okresie historycznym gorsi? Jasne. Ale większa wina Niemców nie wymazuje winy Polaków. 

Dziękuję, skończyłem. EoT. 

25-04-2015 09:36
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Kamulec - Mniejsza o formalne definicje - kazdy sie orientuje kogo mam na mysli piszac islamista. Na pewno nie Tatarow lipkowskich. 

 

25-04-2015 10:52
earl
   
Ocena:
0

@ Nuriel

Spuść z tonu i przymknij jadaczkę a teksty w stylu "egoistyczny gówniarz" czy "zasmarkany egoista" kieruj w inną stronę, kapito, koleś? Taki zawsze jesteś świętoszkowaty i pouczasz innych o tolerancji a wyłazi z ciebie zwyczajny arogant i cham, który, jak mu się coś nie podoba, to wali inwektywami na prawo i lewo. Mnie właśnie mierzi taka hipokryzja pseudotolerancyjnych typów, którzy są wówczas tolerancyjni, jak inni się z nimi zgadzają, a Boże broń mieć inne zdanie, to zaraz walą z grubej rury.

25-04-2015 11:49
Nuriel
   
Ocena:
0

@earl

Z całym szacunkiem, ale to Ty jako pierwszy wyleciałeś z uwagami ad personam. "Egoistyczny gówniarz" i "zasmarkany egoista" stanowiły jedynie analogię (moim zdaniem celną) do postaw i wypowiedzi pewnych środowisk i nie były kierowane do nikogo personalnie. Uważam także, że mój komentarz jest merytoryczny i rzeczowo odnosi się do tematu.

Liczę też na to, że moderacja stosownie zareaguje na "przymknij jadaczkę" i nazwanie "chamem" i "arogantem". Moją prywatną opinię o doktorantach (doktorach?) którzy uważają za stosowne używanie tego rodzaju wypowiedzi w stosunku do swoich dyskutantów pozostawię natomiast dla siebie.

25-04-2015 12:09
earl
   
Ocena:
0

Odpowiem jedno:

Tylko egoistyczny gówniarz rodem z przedszkola, niedorosły smark, na wytknięte mu złe zachowanie zaczyna ryczeć i "Ales plosę Pani, to psecies Kalolek zacoł sie pielwsy!" "Plosę Kalolka ukalać, on baldziej nabloił nis ja!".

I właśnie tak się teraz zachowałeś. A twoja opinia akurat mnie ni ziębi, ni grzeje.

25-04-2015 12:21
Nuriel
   
Ocena:
0

@earl

Analogia nietrafiona. Nie uważam, żebym zachował się niewłaściwie, gdyż, jak już mówiłem moje wypowiedzi były jedynie przedstawieniem pewnej analogii jaka nieodmiennie nasuwa mi się na myśl kiedy czytam część krytycznych uwag pod adresem Grossa czy "Pokłosia".

Nie nazwałem nikogo "smarkaczem" ani "egoistą", jeżeli już, to piętnowałem pewne zachowania, nie zaś osoby jako takie.  Gdybym z jakich masochistycznych powodów chciał kontynuować dyskusję z osobą która mnie obraża, poprosiłbym o wskazanie które fragmenty Ciebie obrażają jako osobę, żebym był w stanie ewentualnie przeformułować lub wyjaśnić swoje stanowisko.  

Moim zdaniem, żaden fragment mojego posta nie powinien być odebrany jak ad personam, natomiast to z Twoich ust miałem przyjemność przeczytania o sobie jako "zwyczajnym arogancie", "chamie", czy "typku". Mimo wszystko, cieszę się z takiej reakcji, ponieważ tak gwałtowna reakcja połączona z argumentami ad personam, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek merytorycznej polemiki utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że moja obserwacja była słuszna.

25-04-2015 12:30
earl
   
Ocena:
0

No tak, nazwij kogoś, kto inaczej myśli "smarkaczem", "egoistą" czy "gówniarzem" a potem roń łzy, jeśli usłyszysz w odpowiedzi charakterystykę swojego zachowania i leć na skargę do mamusi. Co za hipokryzja.

25-04-2015 12:36
Nuriel
   
Ocena:
0

@earl

WIem, że powinienem machnąć na to reką, ale ... w którym z poniższych fragmentów nazywam kogoś kto "inaczej myśli "smarkaczem", "egoistą" czy "gówniarzem"":

(1) Uważam, że dorosły człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Tylko egoistyczny gówniarz rodem z przedszkola, niedorosły smark, na wytknięte mu złe zachowanie zaczyna ryczeć i "Ales plosę Pani, to psecies Kalolek zacoł sie pielwsy!" "Plosę Kalolka ukalać, on baldziej nabloił nis ja!". Niewykluczone, że tak właśnie jest. Ale fakt, że Karolek jest bardziej winny, zrobił coś gorszego niż Pawełek, nie znaczy, że Pawełek przestaje być odpowiedzialny za swoje własne zachowanie. 

(1) Dlaczego inaczej miałoby być z pamięcią narodową? Jasne, mieliśmy w swojej historii karty piękne i chwalebne, z których powinniśmy być dumni. Ale mieliśmy też sporo sukinkotów i wydarzeń  których powinniśmy się wstydzić

Dlatego tak bardzo irytuje i mierzi mnie taka postawa. (2) Po co przyjmować etykę siedmioletniego, zasmarkanego egoisty? W imię czego?

Proszę o wskazanie w którym z fragmentów - 1 i 2 nazywam kogoś "egoistą", "smarkaczem" i "gówniarzem".

Fragment (1) - będący w gruncie rzeczy jedną całością - stanowi oczywistą analogię między pewnymi postawami w życiu codziennym a wypowiedziami odnośnie odpowiedzialności członków danego narodu.  Moim zdaniem, jest on krytyką pewnych zachowań. Krytyką, owszem, mocną i być może "walącą z grubej rury", ale unikająca personalnego nazywania kogokolwiek w/w określeniami, co mi się w tym miejscu zarzuca.

Fragment (2) - odnosi się do etyki, czyli w tym kontekście, w znacznym uproszczeniu, jako zbioru norm określających czyjeś zachowania. Dalej nie widzę personalnego ataku na kogokolwiek.

25-04-2015 12:50
earl
   
Ocena:
0

Twoja wypowiedź odnosiła się do mojego stwierdzenia odnośnie, że ta książka jest kwiatkiem. Oburzyłeś się na to i dałeś cały wywód, z którego po prostu wynika, że prezentuję postawę gówniarza, smarkacza itd., skoro śmiem tę książkę nazywać kwiatkiem, tak ja jak i cała reszta podobnie myślących. Proste? Z mojej strony koniec dyskusji.

25-04-2015 13:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.