string(15) ""
» Blog » Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?
23-04-2015 00:59

Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?

W działach: Wredni ludzie | Odsłony: 2168

Dlaczego Polacy nie chcą bronić państwa?

Parę tygodni temu media obiegła straszliwa wiadomość: zaledwie 30% mieszkańców Polski deklaruje gotowość do jej obrony w wypadku wojny. To dwa razy mniej niż w roku 2005. Panika, groza i dramatyczne pytanie: czy duch patriotyczny w narodzie umiera? Oraz drugie, jeszcze ważniejsze: dlaczego tak się dzieje, że 70 procent naszych rodaków nie chce za państwo polskie walczyć.

Jako, że temat jest mi bliski z powodów twórczych spróbuję na nie odpowiedzieć.

Zasadniczo, myślę, że aby to zrobić należy podzielić Polaków na trzy kategorie:

  • 30% ludności, która deklaruje dziś gotowość do obrony Polski i która mnie w tym wywodzie nie interesuje.
  • 30% ludności, która w roku 2005 deklarowała gotowość do obrony Polski, ale do 2015 zmieniła zdanie
  • 40% ludności, która w 2005 roku Państwa nie chciała bronić i w 2015 jej zamiary nie zmieniły się.

Pierwsza grupa z punktu widzenia tego wywodu jest mało interesująca. Zajmiemy się więc drugą i trzecią kategorią.

Zmiana sytuacji między 2005 a 2015 rokiem:

Przyczyny zmiany postawy naszych rodaków między 2005, a 2015 rokiem są oczywiste i w zasadzie każdy, kto ma odrobinę rozumu powinien je sam odgadnąć. Jest nią sytuacja polityczna w regionie i w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Otóż: w roku 2005 nic ciekawego się w nim nie działo. W roku 2015 dzieje się u naszych sąsiadów i to dużo, Ruscy siedzą na Ukrainie i trwa jeśli nie wojna, to coś bardzo do niej podobnego. Co więcej sytuacja jest rozwojowa i możliwe są trzy scenariusze. Albo Ruscy na Ukrainie zęby połamią, na co wszyscy powinniśmy mieć nadzieję, albo nie. W tym drugim przypadku sytuacja może rozwijać się na dwa sposoby: Ruscy pójdą na Mołdawię, co dla Ukrainy zakończy się bardzo niefajnie, dla Rumunii dość nieprzyjemnie, a Węgrzy, Czesi i Słowacy, którzy są dość prorosyjscy dostaną za swoje. Dla nas nie będzie to sytuacja dobra, ale z dwojga złego nie najgorsza.

W drugim wypadku: pójdą na Kraje Bałtyckie, czyli w bezpośrednią strefę wpływów Polski, Niemiec i Państw Skandynawskich. Wówczas NATO albo będzie musiało adekwatnie zareagować, albo ogłosić moralne bankructwo i się rozwiązać. Jeśli NATO odpuści lub zostanie pokonane Rosji zostanie pozostaje trzeci krok: agresja na Polskę i próba forsowania Wisły.

A przynajmniej taką narrację forsują media i ich konsumenci.

Co to zmienia? Otóż: podnosi koszt plecenia bzdur. W roku 2005 można było dość bezpiecznie składać deklaracje patriotyczne, bowiem szansa, że zostaną rozliczone była niewielka. Obecnie stawka jest już dużo większa, a jeśli sytuacja rzeczywiście będzie się pogarszać i ona urośnie. Ludzie się więc przestraszyli, że ich deklaracje doczekają się kiedyś rozliczenia i uświadomili sobie, że mają rodziny, pracę, studia i życie osobiste, które by się zawaliło, gdyby (nie daj Boże) dostali powołanie do wojska. O tym, że mogliby zostać postrzeleni lub nawet zabici lepiej nawet nie myśleć.

Zadziałał więc instynkt samozachowawczy i spora część z tych, którzy dziesięć lat temu deklarowali gotowość do obrony kraju teraz przemyślała swoją postawę i uznała, że w sytuacji urealniającego się zagrożenia jednak walczyć nie chce. Nie ma w tym nic dziwnego. Nawet w czasie II Wojny Światowej z okupantem w ten czy inny sposób walczyło co najwyżej 10% ludności. Reszta dbała wyłącznie o biologiczne przeżycie. Biorąc pod uwagę, że liczba bohaterów wojennych rośnie wraz z upływającym czasem powiedziałbym, że faktycznie była to połowa albo i mniej z tej liczby.

Pokłosie POP-NOP czyli jak świat widzi pozostałe 40 procent:

Pozostaje nam 40% ludności, które państwa nigdy nie chciały bronić. Aby wytłumaczyć taką postawę należy zrozumieć, czym jest państwo. Zasadniczo państwo można definiować na dwa sposoby:

  • Z punktu widzenia społeczeństwa obywatelskiego, wedle którego państwo jest wspólną własnością obywateli, stworzoną po to, by dbać o ich kolektywne interesy i rozwiązywać spory pomiędzy nimi
  • Z punktu widzenia społeczeństwa autorytarnego, wedle którego państwo jest biurokratyczno-administracyjną nadistotą, a celem jego poddanych (bo nie obywateli) jest służba mu.

Państwo rozumiane w ten drugi sposób ma swoich, licznych kapłanów i dworzan, których opromienia łaskami oraz swoich pańszczyźnianych chłopów, których celem i drogą do zbawienia i życia wiecznego w przyszłym świecie amen jest wierna służba mu. Natomiast każdy, kto wyłamuje się z hierarchii społecznej, ten jest bandytą i abnegatem.

Druga grupa to wszyscy zatrudnieni w sektorze pozapaństwowym, czyli przedsiębiorcy, prywaciarze, korpoludki, drobni handlowcy, niebieskie kołnierzyki, sklepowe etc.

Druga to politycy, urzędnicy, wojskowi, policja i sądownictwo, pracownicy edukacji, przedsiębiorstw państwowych, wszelkich instytucji samorządowych i firm nastawionych na ich skubanie, emeryci i renciści oraz wszystko inne, utrzymywane pośrednio i bezpośrednio z budżetu państwa.

Do grupy tej należy wliczyć także dziennikarzy, aktorów i innych ludzi kultury, którzy żyją głównie z pisania o Państwie. Podobnie włączyć do niej trzeba rodzinę, krewnych i przyjaciół osób opisanych powyżej, tym bardziej, że w szczególności na prowincji praca jest formą łapówki. Bo jak starosta zatrudni moją sąsiadkę w starostwie, to będę namawiał swoich kuzynów, żeby głosowali na niego, bo inaczej sąsiadka straci pracę. W małych miejscowościach właśnie na tym polega polityka.

Spora część polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza tak zwane elity patrzy na kraj właśnie w ten sposób. Grupę tą nazywać będę POP-NOPem od skrótowców tworzących ją, najgłośniejszych i najbardziej aktywnych narratorów życia publicznego. Tych narratorów stanowią partie polityczne Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Narodowe Odrodzenie Polski. Dyskusja, jeśli się pojawia to najczęściej skupia się nie na tym, czy taki obraz polski jest błędny, tylko raczej na tym, jaki jego aspekt powinien być eksponowany jako obowiązujący. Tak więc:

  • Platforma obywatelska: Jest w moim odczuciu partią zadowolonych z siebie beneficjentów państwa oraz stabilnych karier w budżetówce. Jej wyborcy chcą świętego spokoju, nie pragną natomiast jakiekolwiek zmian. Ich zdaniem niczego zresztą zmieniać nie trzeba, bowiem jest świetnie (im). Państwo działa dobrze, bo jakże mogłoby być inaczej, skoro oni (swoim zdaniem) wykonują świetną robotę, jak (ponownie swoim zdaniem) wykonują. Jeśli coś w państwie działa źle, to (jak w Konfucjanizmie) jest to wynikiem przypadku, osobistych wad albo niedopatrzenia jakiegoś, pojedynczego osobnika, a nie systemu, który to jest z definicji doskonały.
  • Prawo i Sprawiedliwość: Jest partią niezadowolonych beneficjentów państwa, którzy zostali w ten czy inny sposób pokrzywdzeni. Słusznie czy niesłusznie wnikać nie będę (a komentarze próbujące to robić skasuję). Ważne jest, że w ich pojęciu system nie działa. Nie wynika to jednak z jego wad i niedoskonałości, a głównie z tego, że miejsca w biurokratycznej machinie obstawione są przez ludzi posiadających nieodpowiednie cechy moralne. Należy więc ich wylać oraz zastąpić ludźmi o lepszym systemie wartości.

Należy w tym miejscu powiedzieć, ze PiS i PO to elementy w dużej mierze wymienne. Jeśli PiS obejmie władzę, to on stanie się partią Zadowolonych Z Siebie Beneficjentów Państwa i uzna, że wszystko jest w nim idealne, natomiast PO stanie się obrońcą pokrzywdzonych, uważającą, że maszyna jest dobra, tylko obsługują ją ludzie niekompetentni. Działać tak będzie w kółko, jak długo te partie będą istnieć.

  • Narodowe Odrodzenie Polski i ugrupowania pokrewne: NOP, który nie jest siłą liczącą się w sejmie, ale bardzo aktywną na ulicach, charakteryzuje ją natomiast podejście zbliżone do PiSowskiego, ale różniące się ważnymi szczegółami. Otóż: Państwo i wszystkie jego trybiki są święte i doskonałe (plus-minus kilka zardzewiałych). Nie działają jednak dobrze, bowiem sterują nimi nieodpowiedni ludzie. Tych należy wylać i zastąpić Prawdziwymi Patriotami. Patriotów od niepatriotów rozpoznawać mogą wyłącznie inni patrioci na zasadzie „swój pozna swego”. Po objęciu władzy owi Patrioci powinni zadbać o sprawiedliwość w kraju: to jest zabrać wszystko wszystkim i rozdać tym, którym się należy, czyli innym Patriotom.

Oprócz nich istnieje jeszcze kilka pomniejszych sił: Partia Zadowolonych Z Siebie Posiadaczy Rolnych, kilka Partii Skrzywdzonych Bardziej Niż Reszta Beneficjentów Państwa, Partia Emerytowanych Działaczy Komunistycznych, Partia Dziwaków, Dziwolągów I Korwina Mikke, Partia Niezadowolonych Artystów Cyrkowych dowodzona przez Kobietę Z Brodą oraz kilka Związków Niezadolonych Przedsiębiorców Zbyt Zajętych Interesami, By Na Serio Bawić Się W Politykę ze szczególnym uwzględnieniem Związku Wyznaniowego Przywoływania Na Daremno Imienia Zbawiciela Naszego Adama Smitha. Wymieniać można długo, jednak z różnych powodów nie należą one do głównego nurtu.

Ciekawym zjawiskiem są też dziennikarze. Wbrew opinii laików i podtrzymywanej przez wszystkie strony legendzie dziennikarze ważniejszych mediów wliczając w to Gazetę Wyborczą, TVN, Uważam Rze czy inne W Sieci żyją w symbiozie z wszystkimi dużymi partiami. Biorą tez udział w ich przedstawieniu, nawet jeśli nie jest to zgodne z zasadami dziennikarskiej rzetelności. Wynika to z faktu, ze dziennikarze w naszym kraju żyją głównie z powtarzania plotek. No niestety, nie jesteśmy USA, gdzie najbardziej poczytnym dziennikiem jest Wall Streat Jurnal, ani tez Francją, gdzie funkcję tą spełnia Le Monde Diplomatique, ale Polską, gdzie najchętniej czyta się Fakt. A co jest najlepszym źródłem plotek, krwi i cycków? Wiadomo, że celebryci! Przy czym w Polsce nie żyje się jakimiś półnagimi skandalistkami, tylko Tuskiem i Kaczyńskim.

„Fakt” ma nawiasem na naszym rynku wiele odmian. Mamy więc „Fakt” dla pseudo intelektualistów, coś ze trzy „Fakty” dla prawakow, „Fakt” dla feministek i lewaków, parę wydań kato-Faktu oraz program telewizyjny, w którym „Fakt” czytany jest 24 godziny na dobę.

A wszystko to żyje z przepisywania i układania pod gusta swoich odbiorców plotek generowanych przez POP-NOP.

Owszem ta symbioza momentami przyjmuje bardzo przewrotne postacie. Przykładem jednej z nich może być osoba Kukiza, faceta, który raz śpiewa, że pobór do wojska to rzecz straszna, a raz, że wspaniała i żyć bez niej nie potrafi. Wyjaśnić to prosto: Kukiz to zawodowy buntownik, który żyje z tego, że śpiewa, że w Polsce jest do dupy i bez jej krytykowania poszedł by na bezrobocie.

Jak to ma się do obronności piszę na Blogu Zewnętrznym.

Ps. Normalny post będzie w piątek lub sobotę. Tym razem będzie o budownictwie mieszkaniowym w starożytnym Rzymie. Spróbuję znaleźć jakieś plany budowli na potrzeby RPG-owców.

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
+3

Wszystko, co osiągnąłem w życiu, osiągnąłem własnymi rękami. Bywało ciężko, pod wiatr, nie zrażałem się, miałem marzenia. Na miejsce, w którym jestem teraz, pracowałem w czasie, kiedy inni narzekali. Albo łoili browar przed telewizorem.

Mimo to w systemie nie jest mi dobrze i dlatego próbuję go zmieniać. Robię to w czasie kiedy inni narzekają. Albo łoją browar przed telewizorem. Albo narzucają innym jakieś swoje projekcje. I tyle.

Paulo Dzemeuhlo ?

23-04-2015 21:30
Adeptus
   
Ocena:
+2

Wszystko, co osiągnąłem w życiu, osiągnąłem własnymi rękami.

Gdyby nie rodzice (a w ich braku, jacyś inni opiekunowie), to raczej byś tego nie osiągnął

23-04-2015 22:10
Vukodlak
   
Ocena:
+4

Pięknie, dzeme. A co zrobiłbyś gdyby przyszli ludzie, którzy będą łoić żony sąsiadów, swoje projekcje będą narzucać kałachami, a Twoje ciężko wypracowane miejsce w systemie obrócą w ruinę, bo tak? Nie wątpię, że musiałeś ciężko pracować na to, co teraz masz w życiu. Ale wątpię, że ktoś Ci przykładał pistolet do głowy i kazał się poniżać za kromkę chleba, lub obietnicę przeżycia jeszcze jednego dnia. Ciężko mi sobie wyobrazić takie rzeczy, ale od kilkunastu miesięcy do ludzi dociera, że wciąż żyjemy w świecie i rejonie świata, gdzie takie sytuacje mają miejsce. Dwa lata temu ktoś mógłby twierdzić, że takie hece to tylko w Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Teraz mamy je za płotem.

Kiedy o tym pomyślę, to szczerze nie mogę winić ludzi, którzy deklarują całkowitą bierność, lub podkulenie ogona i ucieczkę za granicę.

23-04-2015 22:17
Hangman
   
Ocena:
0

Abstrahując od wojny, to teraz też cię mogą zmusić, i - co ciekawe - nie grożąc ci bronią. I to jest przerażające, co państwo robi własnym obywatelom.

I to, że "wszystko" osiągnąłeś własnymi rękami, daje ci prawo do wywyższania się czy stwierdzeń, iż wszyscy inni to lenie, obiboki i niedorajdy? Trochę to dziwne, uważać się za  pępek świata, skoro wokół jest pełno historii ludzi, którzy przegrali, pomimo podjęcia walki. Nigdy nie trafiłeś na programy publicystyczne z takowymi? Sprawa dla Reportera, może Państwo w Państwie? Czasami wywiady niezależne. Teraz od ręki masz dostęp do tego rodzaju informacji, dzięki sieci.

Widziałeś, jak dorośli, niekiedy już starzy ludzie opowiadając o tym, co zrobiło im państwo, po prostu płakali? Płakali, bo już nic im nie zostało. Zabrali im domy, ziemie, przedsiębiorstwa. Czasami bezprawnie, acz w imieniu prawa, czasami zgodnie z jego literą, dzięki psychodelicznym przepisom, które pozwalają w Polsce zarżnąć obywatela w majestacie prawa.

Po twojej wypowiedzi wnioskuję, że właśnie jesteś takim wygodnie umoszczonym lalusiem, który opowiada jak to na barykadach nie stał, no ale teraz z fotela już tyłka nie podniesie, śmiało snując gawędy o swojej walce z systemem i robieniu czegoś, choć pisać o robieniu może przecież każdy. I na myśl przychodzi mi taka piosenka znowu.

Czyżbyś - tak znając życie - nie był świadomym, jak cienka jest granica, która dzieli wygranych od przegranych? Prawda jest taka, że miałeś po prostu farta. Farta, bo gdybyś go nie miał, to zabraliby ci to wszytko, na co sobie pracowałeś. Zabraliby ci to i jeszcze kopnęli w rzyć, za co wlepiliby ci grzywnę. I to mi właśnie przypomina takie gadanie, jak na przykład ci co nie mają dysleksji, niekiedy wysnuwają takie wspaniałe wnioski, iż ona nie istnieje, że to tylko lenistwo... I rzygać mi się chce, jak na nich patrzę. Sam jej nie mam, ale znam kogoś kto ma i oprócz tego ma ciekawą pracę, radzi sobie, ale nie z dysleksją. Mimo to się stara, ale jakieś pożal się boże patałachy niższego rzędu będą mu wmawiać, że on to robi celowo i jest leniwy. Z innymi schorzeniami, czy w ogóle aspektami tego typu jest podobnie.

I możesz dalej pisać, jaki to jesteś wspaniały, a inni tylko nic nie robią, choć oczywiście nic o nich nie wiesz, tak jak i oni o tobie, bo jesteś - jak reszta - jedynie sieciowym randomem. Nawet, jeżeli z nazwiskiem.

 

A oni mogą kiedyś przyjść właśnie do ciebie. Bo mogą. Odebrać ci wszystko i ciekawe, jak byś wtedy śpiewał...

23-04-2015 22:31
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Vukodlak, mówiąc o projekcjach miałem na myśli nieprawdziwy życiorys, jaki mi przypisał Hangman, tylko dlatego że mówię rzeczy, które nie mieszczą mu się w głowie (na zasadzie "łatwo dzemeuowi mówić, bo miał pod górkę", co jest podwójną nieprawdą, bo raz że nie zgodną z faktami a dwa że nawet gdyby przypadkiem była zgodną, to w żaden sposób nie przeczyłaby tezie, że mamy duży wpływ na otaczającą nas rzeczywistość). Na dodatek, jak widzisz, projektuje dalej.

Więc pytanie, które mi zadałeś, pozwolę sobie pozostawić bez odpowiedzi, bo nie ma związku z tym, co podnosiłem w tej dyskusji (chociaż oczywiście ma wiele związku z jej tematem, ale akurat nie w aspekcie, który mnie zajmuje). Ja się nie odnosiłem wcale do bierności wobec najeźdźcy, tylko wobec wyuczonej bezradności ogólnej, którą egzemplifikował Hangman.

Hangman, ogarnij się. Gdzie się wywyższam, gdzie piszę o obibokach, czy niedorajdach? Gdzie ja piszę, że wpływ na rzeczywistość z automatu oznacza sukces, że mi wyjeżdżasz z ludźmi, którym doświadczyli różnych nieszczęść? Wnioskujesz, że jestem wygodnie umoszczonym lalusiem? Tylko na tyle Cię stać? Naprawdę aż tak bardzo Ci się w głowie nie mieści, że mogę być normalnym człowiekiem a przy okazji mieć odmienny od Twojego pogląd na rzeczywistość?

Że miałem po prostu farta? Chłopaku, co ty o mnie możesz wiedzieć. Ciekaw jestem, czy byś to powtórzył, gdybyś Ci znał mnie lepiej i wiedział chociaż procent tego, co musiałem w życiu przejść. Ale spoko, myśl sobie co chcesz, rozłóż bezradnie ręce, bo przecież nic od Ciebie nie zależy. Twoje życie, twój cyrk, twoje małpy. Tylko odwal się z łaski swojej od mojego życia, bo guano o nim wiesz i niech tak zostanie.

23-04-2015 23:21
Hangman
   
Ocena:
0

Skoro tyle przeszedłeś, to tym bardziej ciekawe że tak beztrosko od razu czepiłeś się, że wszyscy tylko łoją browary i nic nie robią.

Widzisz, właśnie w tym rzecz, że masz farta. Dlaczego niektórym ludziom którzy również wiele przeszli i walczyli o swoje się nie udaje? Za słabo walczyli? Źle to robili? Nazwiesz ich obibokami że się poddali, bo państwo skopało ich na dno? 

Odwalę się, jak ty się odwalisz od ludzi, którym się nie udało, i przestaniesz gloryfikować te swoje jestestwo.

 

Oraz czekam na twoje wyniki i fakty z nimi związane, odnośnie robienia czegoś, żeby było lepiej.

23-04-2015 23:26
KRed
   
Ocena:
+1

Troche płytkie to, zegarmistrzu. Nawet nie zwróciłeś uwagi jakie czynniki korelują z deklaracją o chęci walki. Zakładasz, że ludzie myśląc o udziale w wojnie kierują się swoim wymiernym i uświadomionym interesem. A potem nawet to okrajasz do grubo ciosanych uogólnień. Ludzie będą walczyć bo akurat to państwo im płaci? A czemu nie mieliby kolaborować? Okupant też będzie potrzebował rąk do pracy, rekrutów, i będzie ściągał podatki z tubylców (znajomość lokalnego języka na pewno może być atutem przy staraniu o to stanowisko!).

Dekadę temu okoliczności były inne, ale przecież nie chodzi tylko o bliskość ewentualnego konfliktu. Polska miała jeszcze wtedy więcej żołnierzy niż policjantów, więc wizja jakiejkolwiek wojny obronnej wyglądała nieco bardziej realnie niż dziś. Obywatele mieli sygnał od rządzących, że ich udział w walce może cokolwiek znaczyć (służba wojskowa – poniekąd powszechna). W dodatku wiara w NATOwski sojusz była jeszcze mocna – bo nijak niewypróbowana. Mam wrażenie, że łatwiej można było mieć jakieś optymistyczne złudzenia.

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz. Dziesięć lat temu przypadł okres nagłego wzmożenia polityki historycznej. Symbolem niech będzie hołubienie pamięci o powstaniu warszawskim (budowa muzeum, pietyzm obchodów). Może to tylko moje wrażenie, ale był w przestrzeni publicznej dobry nastrój do patriotycznych wzruszeń. 

Jestem osobą, która 10 lat temu deklarowała gotowość walki (byłem przy tym pijany, ale szczery), a która dziś raczej skłania się do zupełnie innej odpowiedzi. Dla mnie zmieniły się dwie rzeczy:
1. Uznałem, że nie chciałbym podtrzymywać istnienia tego kraju w jego obecnym stanie. Przestałem utożsamiać się z tym państwem i większością jego obywateli. Można powiedzieć, że to co się stało w polskiej polityce, i jak na to zareagowała większość społeczeństwa złamało moje morale. I nie mam na myśli niedomagań materialnych państwa polskiego, ale kwestie etyczne.
2. Zorientowałem się, że nie mam czym się bić. To znaczy – dotarło do mnie, że absurdalne jest walczyć dla kogoś, kto zakazuje mi posiadać broń :)

Dziękuję, dobranoc.

24-04-2015 03:32
dzemeuksis
   
Ocena:
0
Hangman, do wszystkich bzdur i kalumni (Piszesz, ze sie przywalam do ludzi, ktorym sie nie udalo, chociaz pisalem zupelnie o czyms innym - problem ze zrozumieniem tekstu, czy celowa manipulacja?), ktore napisales w ostatnim swoim komentarzu odnioslem sie juz w poprzednim, wiec w odroznieniu od ciebie nie bede sie powtarzal. I proponuje zakonczyc rozmowe bo i tak watek, ktory podjalem a ktory ty bezsensownie zaczales przeciagac w strone ad personam, jest na uboczu dyskusji zaproponowanej przez autora notki.
24-04-2015 08:22
zatapatique
   
Ocena:
0

"2. Zorientowałem się, że nie mam czym się bić. To znaczy – dotarło do mnie, że absurdalne jest walczyć dla kogoś, kto zakazuje mi posiadać broń :)"

 

Kto w Polsce zakazuje Ci posiadać broń?

24-04-2015 08:54
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

A ja choc mam swietne warunki fizyczne i strategiczny zmysl,  nie bede sie bil bo wszystko mi jedno jakiej nacji,  rasy i koloru swinie polityczne beda siedziec przy korycie i spijac smietanke. Dopoki nikt nie bedzie mnie i mojej rodziny fizycznie atakowal, zabieral mi domu, dopoki bede mogl mowic w swoim jezyku i wyznawac swoja religie to naprawde wisi mi czy bede obywatelem Polski, Kondominium Ameryki, Putinstanu czy Tuturlistanu. Mamy jedno krotkie zycie i nie warto go tracic na walke za ambicje politykow, formalne nazewnictwo, teoretyczne granice terytorium i abstrakcyjne strefy wplywow. [moderacja] Olac to! Jak mi "najezdzcy" pozwola normalnie zyc, dalej beda placic pensje i nie zakaza gry w warhammera to moga sobie przejmowac wladze.

ps. Walczyc moge tylko z islamistami bo to brudne, psychiczne, fanatyczne, barbarzynskie suk...ny ktore nie szanuja ani zycia ani dorobku cywilizacyjnego. Za Nimrud! 

Komentarz moderowany. – Kamulec

24-04-2015 09:29
Hangman
   
Ocena:
+1

Gdyby kiedyś Polska pozostała częścią Niemiec, mielibyśmy jak u Pana Boga za piecem. Przejskrawiam, ale byłoby od groma lepiej. Niestety. Wywalczyliśmy sobie niepodległość, a teraz jesteśmy żebraczym państwem unijnym, zależnym od jego dyrektyw, oraz innych państw

Komentarz moderowany. – Kamulec

24-04-2015 09:36
Lord Koniu
   
Ocena:
0

@AG

"Dopoki nikt nie bedzie mnie i mojej rodziny fizycznie atakowal, zabieral mi domu (...)"

"Walczyc moge tylko z islamistami"

Logika Internetu. Kto to w ogóle jest, ten "Islamista"?

24-04-2015 10:24
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Islamistami - jesli przyjda do mojego domu/miasta/kraju. Logika kontekstu wypowiedzi.

islamista - w potocznym rozumieniu - czlowiek wyznajacy islam w jego ekstremalnym wariancie. Fanatyk religijny obcy nam rasowo, kulturowo, cywilizacyjnie, mentalnie, ekonomicznie, jezykowo. Zwolennik kamieniowania, odcinania glow zywcem, ubierania kobiet w worki na glowach. Radosny piewca dzihadu. Kolorowy lub biały renegat. Bez szans na asymilacje i pokojowa koegzystencje. Zalecana taktyka: Eksterminatus. 

Raduj sie Lordzie Koniu ze poki co mozesz ogladac ich tylko na ruchomych obrazkach.

24-04-2015 10:57
Vukodlak
   
Ocena:
0

Tak, zatapatique. Przecież pozwolenie na broń w tym kraju to pestka. Wystarczy przyjść na komendę z papierem i po krótkim wywiadzie środowiskowym i rozmowie z psychologiem, wychodzimy z papierkiem i ciśniemy prosto do sklepu z gnatami. Wcale nie trzeba wydawać prawie 1500 zł na badania, egzaminy komisyjne i uwagę urzędników polskich. Nie musisz też czekać kilka miesięcy (do 12, jeśli urzędnicy łaskawie zechcą dostać w łapę, lub na siłę spowolnić procedurę) na rozpatrzenie wniosku. Nie wspominając już o udowadnianiu policji o realnym, trwałym i ponadprzeciętnym zagrożeniu.

Ale to w sumie rozsądne. Po oddaniu strzału w kierunku bandyty, który wtargnąłby do mojego domu i tak pewnie skończyłbym przed sądem za przekroczenie granic obrony koniecznej.

24-04-2015 12:01
Kamulec
   
Ocena:
0

Jeśli mowa o wojnie, to z Rosją. Jak wygląda administrowanie krajem podbitym w wykonaniu tego państwa, widzieliśmy w Czeczenii. Nawet gdybyśmy pokojowo dali się im zaanektować, wprowadzenie w Polsce standardów azjatyckiego państwa złodziei sprawiłoby, że jakość życia poleciałaby na łeb, na szyję.

@Drachu

Kamulec: Spoko, ale w przypadku zaatakowania przez znacznie silniejsze państwo armia zawodowa służyć będzie głównie osłonie mobilizacji armii poborowej. Co starała się przeprowadzić Ukraina ostatnio. 

 Gdyby Rosja zaatakowała Ukrainę otwarcie, a nie tak jak teraz, walczyliby (pomijam partyzantkę) prawie wyłącznie zawodowi żołnierze, bo nie zdążyliby przeprowadzić poboru.

24-04-2015 12:47
Hangman
   
Ocena:
+1

Właśnie miałem zapytać: Po co ci broń, skoro nie możesz jej użyć?

 

Tutaj

Jeszcze tutaj

Tutaj też

 

Historia tego byłego żołnierza jest o tyle smutna, że on nic nie rozumie. Uciekł umysłem od tego, co się dzieje i wmawia sobie jakieś zwycięstwo, choć tak naprawdę przegrał. Ta nienawiść którą w sobie stłamsił nie ma znaczenia. Polski Wymiar Sprawiedliwości, to Mafia. Tejże mafii nie zależy na tym czy ktoś jest winny czy nie. Tutaj sprawy toczą się tylko o statystyki. Winny / Skazany = prawo jest skuteczne. Ponad to - jak już wspominałem - działa to na zasadzie zaszczuwania obywateli, żeby byli przekonani o własnej bezsilności. By nigdy więcej już nie podnosili ręki na rząd w żaden sposób.

Widząc takie historie człowiekowi dłonie same zaciskają się w pięści a łzy cisną do oczu. I tutaj dochodzi do głosu tylko jedno rozwiązanie: Zabić ich wszystkich.

 

Teraz nie mogę znaleźć linka, a to dość świeża sprawa i równie "zabawna". Pielęgniarkę wracającą z pracy napadł jakiś facet, a ta kopnęła go w krocze, uciekła i zawiadomiła policję. Po przybyciu na miejsce napastnik stwierdził, że to kobieta go napadła, więc policja ją aresztowała, brutalnie skuwając i obchodząc się jak z bandytą pierwszej kategorii. Potem okazało się, że kopnęła ona tak nieszczęśliwie, iż napastnik doznał uszkodzenia jąder czy tam stał się bezpłodny i sąd ją skazał za napaść, ale potem uniewinnił ze względu na... niepoczytalność. :D

 

A co dostają bandyci?

To. 

Dwa lata za próbę zabójstwa na ulicy za pomocą maczety. :D

24-04-2015 12:47
KRed
   
Ocena:
+2

@zatapatique

Kto w Polsce zakazuje Ci posiadać broń?

Do czego pijesz? Mam napisać kto wprowadził zakaz, czy kto odrzucił moje podanie o uchylenie tego zakazu, czy idziesz w stronę "jest wiele przedmiotów, które można określić jako broń, a ich posiadanie nie jest zabronione"?

@Anioł Gniewu

Jak mi "najezdzcy" pozwola normalnie zyc, dalej beda placic pensje i nie zakaza gry w warhammera to moga sobie przejmowac wladze.

Ten plan ma jeden słaby punkt. Najeźdźcy nie mają w zwyczaju przez przejęciem władzy deklarować na co zamierzają pozwalać.

@Hangman

Gdyby kiedyś Polska pozostała częścią Niemiec, mielibyśmy jak u Pana Boga za piecem. Przejskrawiam, ale byłoby od groma lepiej. Niestety.

Bajki. Dwa razy wyszło tragicznie, ale może gdyby dać Niemcom więcej czasu...

Jakiś łagodny wariant Projektu Mitteleuropa to najlepsze na co możemy liczyć ze strony Niemiec.

24-04-2015 13:47
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Anioł Gniewu

Dopoki nikt nie bedzie mnie i mojej rodziny fizycznie atakowal, zabieral mi domu, dopoki bede mogl mowic w swoim jezyku i wyznawac swoja religie to naprawde wisi mi czy bede obywatelem Polski, Kondominium Ameryki, Putinstanu czy Tuturlistanu.

Tyle, że wiesz, w momencie w którym najeźdźca zaatakuje Twoją rodzinę/dom, to już trochę za późno będzie na bronienie się w pojedynkę.

Walczyc moge tylko z islamistami bo to brudne, psychiczne, fanatyczne, barbarzynskie suk...ny ktore nie szanuja ani zycia ani dorobku cywilizacyjnego.

Z ich punktu widzenia Europejczycy to są kompletne szajbusy. Ktoś publikuje karykaturę Proroka, nikt go za to nie karze, kilku obywateli bierze sprawy w swoje ręce, to zamiast dać im medal jeszcze ich ścigają - świat na głowie.

Kolorowy lub biały renegat.

Arabowie (semici) to chyba się zaliczają do rasy białej (nie piszę, tego, żeby obrazić Arabów).

@ Zły moderator

Nawet gdybyśmy pokojowo dali się im zaanektować, wprowadzenie w Polsce standardów azjatyckiego państwa złodziei sprawiłoby, że jakość życia poleciałaby na łeb, na szyję.

Zależy, co dla kogo jest wyznacznikiem jakości życia.

@ Hangman

Polski Wymiar Sprawiedliwości, to Mafia. Tejże mafii nie zależy na tym czy ktoś jest winny czy nie. Tutaj sprawy toczą się tylko o statystyki. Winny / Skazany = prawo jest skuteczne.

To jest kwestia ideologii. Bandyta ma nienaruszalną godność i nie masz prawa jej naruszyć, nawet jeśli chce Cię zabić. Bo Prawa Człowieka są ważniejsze od człowieka. No ale w końcu żyjemy w państwie prawa, a nie w państwie ludzi.

Ponad to - jak już wspominałem - działa to na zasadzie zaszczuwania obywateli, żeby byli przekonani o własnej bezsilności. By nigdy więcej już nie podnosili ręki na rząd w żaden sposób.

A tu się zgodzę.

I tutaj dochodzi do głosu tylko jedno rozwiązanie: Zabić ich wszystkich.

Piękne i szlachetne hasło, ale jak ustalisz których "ich"? Organy ścigania są potrzebne, żeby ustalać, kto dokonał jakiego czynu.

Wiadomo, że sędziowie, jako prawnicy, mają z założenia wypaczone postrzeganie rzeczywistości. Dlatego powinno się zwiększyć rolę ławników i rolę prawa łaski wykonywanego przez głowę państwa.

24-04-2015 13:54
Lord Koniu
   
Ocena:
+1

@AG

A, to okej. Serio, po prostu w Internetach za dużo ludzi wrzucających wszystkich przedstawicieli danej grupy do jednego worka - i stąd moja "rewolucyjna czujność". Tylko jedna uwaga - Eksterminatusy nie działają. Musiałbyś wybić *całą* populację Bliskiego Wschodu.

@Adeptus

"Wiadomo, że sędziowie, jako prawnicy, mają z założenia wypaczone postrzeganie rzeczywistości"

Rozwiniesz?

 

24-04-2015 13:54
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Lord Koniu

"Wiadomo, że sędziowie, jako prawnicy, mają z założenia wypaczone postrzeganie rzeczywistości"

Rozwiniesz?

Nie potrafię, potraktuje to jako głupią uwagę, którą można/należy zignorować.

24-04-2015 14:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.