» Recenzje » Deadfellas

Deadfellas


wersja do druku

Mafijna gra w klimatach Zombie

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Artur 'GoldenDragon' Jaskólski

Deadfellas
Kickstarter to amerykańska inicjatywa, która pozwala na zebranie funduszy, a następnie wydanie nawet najdziwniejszego tytułu. Takiego jak chociażby gra o porachunkach mafijnych w klimatach filmów o zombie, która zapowiadała się rewelacyjnie. Amerykańskiemu wydawnictwu Exile Game Studio udało się zebrać wymaganą kwotę i wydać Deadfellas. Jak sobie poradzono z ciekawą tematyką? Po odpowiedź zapraszam do recenzji.
Co się kryje pod wiekiem pudełka?
Oczywiście nie ma żadnego wieka trumny..., to znaczy pudełka. Wszystko jest zapakowane w kartonowe opakowanie (w takie, jakie pakuje się kolejne zestawy kart np. do Munchkina). Zombiaki w garniturach, a wokół pełno dziur po kulach – bardzo klimatyczna ilustracja wprowadzająca do rozgrywki. W pudełku znajdziemy niewielką, czarno-białą instrukcję, która przystępnie przybliża zasady zabawy. Koszulki do zabezpieczenia kart nie będą nam potrzebne – karty bez nich ledwo się w nim mieszczą. Ilustracje na kartach możemy podzielić na rewelacyjne (przedstawiające zombie) i zwyczajne (prezentujące przedmioty). Krótko mówiąc, jakość wykonania Deadfellas stoi na zadowalającym poziomie.
W rodzinie zostajesz nawet po śmierci
W grze mamy dwie talie: stos Mafii i stos Mooków czyli zombie. Karty przedmiotów i "martwych mafiosów" posiadają w lewym górnym rogu określoną liczbę dziur po kulach. Numer ten określa z jednej strony, ile obrażeń może otrzymać karta (odporność), a z drugiej ile może ich zadać przeciwnikowi (siła). Każdy gracz rozpoczyna z 3 kartami z "decku" Mafii na ręce i 3 z talii zombie wyłożonymi przed sobą. Ten, kto ma najwięcej dziur po kulach w swoim obszarze gry, rozpoczyna zabawę. W swojej turze wykonuje się kolejno następujące czynności:
  • Dociąganie karty ze stosu Mafii
  • Odwracanie nowo zrekrutowanego zombie
  • Zagrywanie dowolnej ilość kart Mafii z ręki - Głównymi rodzajami kart są przedmioty, które dzielimy na broń (czerwone), kostiumy (żółte) oraz pojazdy (niebieskie). Każdy Mook może mieć przyporządkowaną tylko jedną rzecz danego rodzaju; aby wprowadzić nową, starą musimy odrzucić. Niestety, karty przedmiotów są największym zgrzytem gry. Z założenia pewnie śmieszne, ale w praktyce mało klimatyczne. Co wspólnego z mafiosami, a do tego martwymi mają traktor, żelazko czy kostium cheerleaderki? Niewiele, a skutecznie psuje to radość z dość prostej rozgrywki. W talii znajdziemy jeszcze karty specjalne, które możemy zagrać w dowolnym momencie gry, nawet w turze przeciwnika! Zmniejsza to nieco losowość rozgrywki i zwiększa możliwość zastosowania jakiejś strategii.
  • Wykonanie jednej z akcji: "zdzielenie" przeciwnika, pociągnięcie karty Mafii lub zrekrutowanie zombie. - Aby "zdzielić" czyli zaatakować przeciwnika musimy posiadać komplet ekwipunku czyli broń, kostium i pojazd. Do pokonania wrogiego Mooka musimy posiadać siłę równą lub wyższą niż jego całkowita odporność. Po pokonaniu przeciwnika, jego karta wędruje na nasz stos punktacji. Gdy zbierzemy zombie o łącznej liczbie dziur po kulach 10 lub więcej – wygrywamy grę. Zwycięski Mook odrzuca jeden ze swoich przedmiotów. Proste mechanicznie, ale zdecydowanie można było wymyślić coś bardziej klimatycznego. Z kolei, aby zrekrutować zombie musimy pociągnąć kartę z odpowiedniego "decku" i wyłożyć zakrytą przed sobą. Liczy się ona nam do określania ilości kart na ręce, ale odkrywamy ją dopiero na początku naszej kolejnej tury.
  • Odrzucenie nadmiaru kart ponad limit - Limit naszej ręki to zawsze liczba kart zombie leżących przed nami (zarówno odkrytych, jaki zakrytych) .
Odstrzelić czy nie odstrzelić zombiaka?
Klimatycznie i ze względu na pomysł gra zapowiadała się rewelacyjnie. Zabrakło jednak w rozgrywce większej głębi. Obok świetnych zombie (zwłaszcza od strony graficznej) mamy zupełnie oderwany fabularnie i graficznie ekwipunek. Po co Mook musi się ubrać i zdobyć pojazd, aby "zdzielić" wroga bronią – trudno powiedzieć. Gra karciana o zombie gangsterach, które są bezmózgie i stosują irracjonalny system walki – pomysł jest, ale raczej niezbyt rewelacyjny. Deadfellas to łatwa, lekka i przyjemna gra raczej ze zmarnowanym potencjałem – szkoda, bo rewelacyjne ilustracje zombie zapowiadały przednią zabawę. Na imprezę, na niewymagającą rozgrywkę mogę jednak polecić jak najbardziej.
Plusy:
  • rewelacyjne ilustracje zombie
  • krótka i klarowna instrukcja
  • szybki czas rozgrywki
  • humor
Minusy
  • oderwane od tematyki gry, przeciętne ilustracje przedmiotów
  • dziwny system walki
Dziękujemy wydawnictwu Exile Game Studio za udostępnienie gry do recenzji.
6.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

The Hollow Earth Expedition
Indiana Jones i Pusta Ziemia
- recenzja
Captain Treasure Boots
Jo ho, jo ho, piratem pragnę być
- recenzja
Unexploded Cows
Wściekły tatar!
- recenzja
Light Speed
Szybka, kosmiczna wojenka
- recenzja
Spadamy!
Sprzedaż pewnie pójdzie w górę
- recenzja
Spadamy!
- recenzja

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
Graficznie przypomina zombiakowe gierki Cheapass Games.
15-06-2012 22:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.