» Recenzje » Zagraniczne » Dark Heresy: Inquisitor's Handbook

Dark Heresy: Inquisitor's Handbook


wersja do druku

The Ultimate Player's Guide czy nużący spis uzbrojenia?

Autor: Redakcja: Michał 'rincewind bpm' Smoleń

Dark Heresy: Inquisitor's Handbook
Recenzując podręcznik podstawowy do systemu Dark Heresy, wytknąłem mu kilka braków i niedociągnięć – brak mechaniki dotyczącej funkcjonowania pojazdów, niekompletny wybór dostępnego postaciom wyposażenia, zaledwie naszkicowane zasady dotyczące interakcji społecznych. Najwyraźniej nie tylko ja uznałem, że wymagają one uzupełnienia, bowiem już niedługo po wydaniu podstawki firma Black Industries opublikowała podręcznik zatytułowany The Inquisitor’s Handbook, naprawiający przynajmniej część z nich.

Podtytuł dodatku, "The Ultimate Player’s Guide", nie pozostawia żadnych wątpliwości, kto ma być jego głównym adresatem. Nic też dziwnego, że wzbudził u mnie wysokie oczekiwania. Niestety, już na wstępie zasłużył sobie na poważny minus – mimo sporej objętości (ponad 250 stron) i stosunkowo wysokiej ceny, dodatek wydany został w miękkiej oprawie, a solidność klejenia jego grzbietu skłania do zadania sobie pytania, jak długo wytrzymałby regularne użytkowanie na sesjach, zanim niezbędna stałaby się wizyta u introligatora. A przecież jest to podstawowy suplement dla graczy (a co za tym idzie – także prowadzącego), intensywnie wykorzystywany podczas każdej sesji, dlatego twarda oprawa wydawałaby się tu niezbędna.

Nienajlepsze wrażenie wywołane powyższym mankamentem szybko znika po lekturze pierwszych fragmentów podręcznika. Zawierają one nowe opcje pochodzenia bohaterów – postacie oprócz możliwości dostępnych w podstawce mogą teraz wywodzić się ze szlacheckiego rodu, jednego z przemysłowych światów władanych przez tech-kapłanów, sierocińców, w których od najmłodszych lat wpajano im nauki i niezachwianą wiarę w Imperatora. Gracze mogą także wcielić się w postać, której wspomnienia zostały wymazane, a dla której jej własna przeszłość jest nieprzeniknioną i przerażającą tajemnicą. Każde z nowych pochodzeń ma swoje wady i zalety, wszystkie jednak zdają się być dobrze zrównoważone, a niektóre z dostępnych postaciom kombinacji pochodzenia i profesji dają interesujące możliwości fabularne – szlachetnie urodzony szumowina czy tech-kapłan z wykasowaną pamięcią (i śladami usuniętych wszczepów) aż proszą się, by MG wprowadził na sesje bardziej osobiste wątki, dotyczące ich niezwykłej przeszłości.

Jeśli któremuś z graczy nie odpowiada zbyt ogólnikowe określenie pochodzenia swego bohatera, w The Inquisitor’s Handbook znajdzie kilka przykładowych światów o unikalnym charakterze, który udziela się także jego mieszkańcom – na przykład Gunmetal City, Ul z planety Scintilla, to miasto, którego mieszkańcy prędzej wyrzekliby się wiary w Imperatora niż dali sobie odebrać broń. Drugim, w mojej opinii świetnym, rozwiązaniem jest wydanie części startowych Punktów Doświadczenia nie na rozwinięcia, lecz na wykupienie dodatkowych Opcji Pochodzenia (Background Packages) – dopasowane do poszczególnych profesji mogą odzwierciedlać niezwykłe wydarzenie z przeszłości bohatera, członkostwo w jakiejś (z reguły tajnej) organizacji albo wyróżnić ją w inny sposób. Za wydane startowe pedeki postać otrzymuje określony zestaw Umiejętności i Talentów, niekiedy modyfikatory do cech lub specjalne zdolności, co najważniejsze jednak – możliwość wyróżnienia się spośród innych postaci tej samej profesji. Osobiście polecałbym wprowadzenie do gry tych dodatkowych elementów dopiero wtedy, gdy gracze będą już mieli za sobą stworzenie kilku bohaterów, dzięki czemu wniosą one pewien powiew świeżości; obawiam się, że zaprezentowane na początku graczom nieobeznanym jeszcze dobrze z systemem mogą przynieść więcej szkody niż pożytku (nadmiar nie do końca zrozumiałych możliwości utrudni proces tworzenia postaci).

To samo tyczy się nowych ścieżek karier, którym poświęcony jest odrębny rozdział. Adeptas Sororitas to doskonale znane bitewniakowcom Siostry Bitwy (Sisters of Battle), ciężkozbrojne paladynki czterdziestego pierwszego milenium, fanatyczne nawet jak na standardy Dark Heresy – w pełni zgadzam się z autorami podręcznika, którzy zalecają dopuszczenia ich do gry tylko po poważnym namyśle i wyłącznie jako postaci doświadczonych i odpowiedzialnych graczy. Oprócz tej nowej profesji twórcy dodatku dają nam do dyspozycji coś, co najbardziej przywodzi mi na myśl dedekowe klasy prestiżowe – alternatywne rangi dostępne dla jednej lub kilku profesji. Każda z nich zapewnia, jak normalna ranga, zestaw dostępnych Umiejętności i Talentów, każda ma też przypisany minimalny poziom, na którym może zostać wybrana przez postać zamiast normalnie dostępnej rangi – i tak na przykład, Rewolwerowcem z Gunmetal City może zostać zabójca lub szumowina już na pierwszym poziomie, podczas gdy ścieżka Xeno-Arkanisty dostępna jest wyłącznie dla doświadczonych adeptów (minimum czwartego poziomu). Wybierając alternatywną rangę bohater opuszcza jednak rangę swojej podstawowej profesji, co może wiązać się z brakiem rozwinięć niezbędnych do późniejszego wykupienia kolejnych Umiejętności i Talentów. Postać może wykupywać także takie "ominięte" rozwinięcia, jednak cena każdego z nich jest w takiej sytuacji wyższa od standardowej o dodatkowe pięćdziesiąt Punktów Doświadczenia – gracze muszą więc poważnie zastanowić się, czy na dłuższą metę zejście z prostej ścieżki wybranej kariery jest tak naprawdę opłacalne, i czy dodatkowe rozwinięcia oferowane przez alternatywną rangę warte są swojej ceny.

Dodatkowe reguły i opcje, które do tego momentu oferuje graczom i ich postaciom Podręcznik Inkwizytora, zrobiły na mnie jak najlepsze wrażenie. Niestety, już wkrótce miałem się przekonać o prawdziwości przysłowia mówiącego o miłych początkach. Kolejne z okładem sto stron zajmują rozdziały o niewinnie brzmiących tytułach: Dzikie i Feudalne Światy, Światy-Ule i Kuźnie, Światy Graniczne i Pustka oraz Strefy Wojenne i Święte Zakony. Myliłby się jednak ten, kto spodziewałby się znaleźć w nich opisy przykładowych planet konkretnego rodzaju, rozsianych po Sektorze Calixis. O nie, te fragmenty podręcznika nie skrywają w sobie praktycznie nic ponad opisy rozmaitego ekwipunku. Choć i określenie "rozmaitego" nie oddaje im sprawiedliwości, a jednocześnie wprowadza w błąd osoby czytające te recenzję – zdecydowaną większość sprzętu przedstawionego w tym podręczniku stanowią bowiem bronie i pancerze. Owszem, trzeba uczciwie przyznać, że uzupełniają one luki w wiadomościach o wyposażeniu, jakie wytykałem podręcznikowi podstawowemu do Dark Heresy (znajdziemy tu więc i ciężki miotacz ognia, multi-meltę, jak i ciężką broń plazmową), ale patrząc na ilość opisanych pistoletów, strzelb czy karabinów, poważnie się zastanawiam, jaką część z nich przeciętny MG miałby szansę umieścić w zwykłej kampanii, by ta nie zaczęła przypominać objazdową wycieczkę po sklepach z bronią. Na plus trzeba policzyć opisy serwitorów i informacje o podróżach kosmicznych, to jednak zdecydowanie zbyt mało, by uratować tę część dodatku, którą ja najchętniej zredukowałbym do ułamka jej objętości – tym bardziej, ze informacje o nowych rodzajach uzbrojenia zebrano dodatkowo w tabelach zamieszczonych na końcu podręcznika – o wielkości tego arsenału nich świadczy choćby fakt, że same te tabele, nie zawierające przecież szczegółowych informacji i dodatkowych zasad dotyczących poszczególnych modeli uzbrojenia, zajmują pełne sześć stron.

Na szczęście ostatnie dwa rozdziały podnoszą nieco ocenę dodatku, przynosząc miłą odmianę od nudnych wyliczeń sprzętu. Pierwszy z nich opisuje Religię i Zabobon – w świecie czterdziestego pierwszego milenium to one pozwalają ludziom zachować zmysły pomimo świadomości czających się wszędzie spisków i herezji, obcych zagrażających istnieniu Imperium, zepsuciu i mutacji, które sięgnąć mogą każdego i wszędzie. Dowiemy się tu, jak religia wpływa na życie zwykłych ludzi, poznamy pomniejsze kulty i czczonych przez nie świętych, przeczytamy o metodach walki z herezją, o cudownych relikwiach i pielgrzymkach oczyszczających duszę. Każde z tych zagadnień zasługiwałoby zapewne na obszerniejsze opisanie, jednak nawet pobieżnie przedstawione dadzą czytelnikowi lepsze pojęcie o życiu w realiach systemu i pozwolą prowadzącemu (i graczom) na własną rękę szerzej rozwijać interesujące ich aspekty rzeczywistości, w jakiej funkcjonują akolici.

A właśnie życiu tymże poświęcony jest ostatni, pod kilkoma względami najlepszy, fragment podręcznika. Oprócz dość skrótowych informacji o życiu codziennym inkwizytorskich sługusów, autorzy dają nam tu sporo dodatkowych i opcjonalnych zasad, które powinny przydać się na dosłownie każdej sesji. Reguły tworzenia przez bohaterów alternatywnych tożsamości, pomocnych przy ukrywaniu swoich działań bądź infiltracji konkretnych środowisk, zasady konstruowania i przebudowywania niemal dowolnego sprzętu i urządzeń to jeszcze nic. Zasady zdobywania i wykorzystywania kontaktów bez wątpienia docenią wszyscy gracze nastawieni na granie bardziej społecznie aktywnymi bohaterami, ale także nie one przesądzają o mojej wysokiej ocenie rozdziału. Otóż zawiera on dodatkowe informacje i alternatywne zastosowania dla każdej umiejętności opisanej w systemowej podstawce. Jeśli kogoś nie zainteresuje mechanika przeprowadzania pościgów, zaawansowane reguły leczenia obrażeń i wszczepiania implantów albo kierowania pojazdami, z pewnością znajdzie tu jakieś nowe, ciekawe i – być może – zaskakujące zastosowanie Umiejętności, w których specjalizuje się jego postać. Przykładowo, omotany Gadaniną (Blather) przeciwnik nie będzie w stanie zebrać myśli, dzięki czemu na chwilę stanie się łatwym celem; biegły szuler dzięki "przypadkowemu" przegraniu kilku Tronów może sobie zaskarbić przychylność ludzi, którzy normalnie nawet nie pomyśleliby, by spojrzeć na niego łaskawym okiem. Jeżeli wartość podręcznika mierzyć jego użytecznością dla poszczególnych graczy czy postaci, to ten kawałek Podręcznika Inkwizytora zasługiwałby na szóstkę.

Niestety nie da się ukryć, że znacząca większość pozostałej zawartości tego dodatku stoi na znacznie niższym poziomie, a jako jego ogólną ocenę trudno byłoby mi wystawić choćby dostateczny. Tak naprawdę odnoszę nieodparte wrażenie, że spory procent środkowej części to klasyczny wypełniacz, mający tylko zapewnić podręcznikowi odpowiednią objętość. Choć pewne fragmenty z czystym sumieniem poleciłbym wszystkim osobom grającym w Dark Heresy, jak i prowadzącym ten system, to w żadnym razie same w sobie nie równoważą wysokiej ceny dodatku. Jeżeli regularnie grywacie inkwizytorskimi akolitami, dobrym rozwiązaniem mogłoby być zrzucenie się całą drużyną na wspólne kupno tego podręcznika (Mistrz Gry na pewno doceni taką inicjatywę) – wydatek nie będzie tak bolesny dla portfela, gdy podzieli się go na wszystkich członków grupy, a radość z naprawdę przydatnych fragmentów dodatku pomnoży się przez taki sam współczynnik. Samodzielne kupno podręcznika zalecałbym tylko tym osobom, które koniecznie chcą skompletować linię wydawniczą systemu, albo które naprawdę nie odczują braku wydanych na niego pieniędzy.

Dziękujemy sklepowi Rebel.pl za przekazanie podręcznika do recenzji!
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
6.2
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 6

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Inquisitor's Handbook
Linia wydawnicza: Dark Heresy, Warhammer 40.000 Roleplay
Autorzy: Alan Blight, Owen Barnes, John French, Andy Hall, Tim Hucklebery, Andrew Kenrick, Mike Mason, Sean Schoonmaker, T. S. Luikhart, Robert J. Schwalb
Okładka: Clint Langley
Ilustracje: John Blanche, Alex Boyd, Paul Dainte, Wayne England, David Gallagher, Mark Gibbons, Des Hanley, Hugh Jamieson, Dave Kendall, Karl Kopinski, Stefan Kopinski, Clint Langley, Pat Loboyko, Wayne Reynolds, Karl Richardson, Adrian Smith, Paul Smith, John Wigley
Wydawca oryginału: Black Industries
Data wydania oryginału: 2008
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-1-84416-579-7
Numer katalogowy: 60040183008
Cena: 50$ / 100 zł



Czytaj również

Dark Heresy: Enemies Within
Czarownicy żyć nie pozwolisz
- recenzja
Dark Heresy: Księga Mrocznych Potęg
Dary plugawych bóstw
- recenzja
Dark Heresy: The Apostasy Gambit Trilogy
Gambit opętanego szaleńca
- recenzja
Dark Heresy: The Chaos Commandment
Gambit, szach i mat?
- recenzja
Dark Heresy: Bestiariusz Sektora Askellon
Strzał w potworną dziesiątkę
- recenzja
Dark Heresy: The Church of the Damned
Trąd w kościele Imperatora
- recenzja

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
0
"a solidność klejenia jego grzbietu skłania do zadania sobie pytania, jak długo wytrzymałby regularne użytkowanie na sesjach, zanim niezbędna stałaby się wizyta u introligatora. A przecież jest to podstawowy suplement dla graczy (a co za tym idzie – także prowadzącego), intensywnie wykorzystywany podczas każdej sesji, dlatego twarda oprawa wydawałaby się tu niezbędna. "
Mój wytrzymał już dwa lata solidnego używania i na sesji i poza nimi i jest w bardzo dobrym stanie.

"Myliłby się jednak ten, kto spodziewałby się znaleźć w nich opisy przykładowych planet konkretnego rodzaju, rozsianych po Sektorze Calixis."
Mi opisy broni bardziej przydają się od opisów planet, które w podstawce przeczytałem raptem raz i ani razu tak naprawdę nie wcieliłem w życie.
09-06-2010 10:34
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0
Pozazdrościć w takim razie - mój egzemplarz zaczął się rozklejać przy drugim czytaniu; a nie jestem osobą, która jakoś specjalnie katuje swoje podręczniki.

Co do opisów broni - same w sobie nie są niczym złym, ale nie w takich ilościach. Tak naprawdę gdyby podręcznik miał podtytuł Ultimate weapons guide, byłby on bardziej adekwatny.
09-06-2010 10:47
Sony
    Opis broni w tym podręczniku SAM wymyślę w 5 s
Ocena:
+1
SĄ opisy TEGO samego - np Pistolet Laserowy mający DOKŁADNIE takie same statystyki różniący się rzeźbieniami okładzin i rodzajem malowania. TOTALNA PORAŻKA - generalnie wolał bym opisy swiatów lub więcej NOWEGO sprzetu - nowego mechanicznie.
A tak mam setkę broni, która niczym się nie różni od tej z podstawki, na palcach jednej ręki można policzyć nowy, ciekawy sprzęt.

Co za idiota wpadł na pomysł by "pół" podręcznika poświęcić na opisy fabularne giwer? To jak bym opisywał GLOCK'i które różnią się kolorem, materiałem okładzin na kolbie bez sens.

Ogólnie podręcznik niezły, kumpel go kupił, ja go nie kupię, zresztą DH też nie kupiłem, gram i jest fajnie - podręcznik dla zatwardziałych fanów.
09-06-2010 11:41
Nadiv
   
Ocena:
+2
Świetna recenzja, Adamie :) Przekonałeś mnie, by w pierwszej kolejności zainwestować w inny dodatek, np. Disciples of the Dark Gods ;)
09-06-2010 12:45
~nerv0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zapraszamy do lektury recenzji dodatku do systemu Dark Heresy, opatrzonego podtytułem "The Ultimate Player's Guide". Czy spełnia on oczekiwania Adama Waśkiewicza?

Czy oberwanie z boltera boli? Czy przyjdzie nam sczeznąć pod ubłoconym buciorem orka? Czy poznamy przyczynę dla, której ostatnie zdanie tej zapowiedzi wygląda jakby było kwestią wyciętą z jakiegoś serialu? Tego dowiemy się dopiero w następnym odcinku. ;)

Wybaczcie, to było silniejsze ode mnie. Teraz pewnie wypadało by się wziąć za czytanie recenzji, ale idzie burza (byle nie Chaosu!), i chyba lepiej będzie jeśli wyłączę komputer. :)
09-06-2010 13:53
~nerv0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
A recenzję jednak przeczytałem, i nie pozostaje mi nic innego jak tylko poprzeć Nadiva. Recenzja jest treściwa i gładko się czyta, czyli jest jak być powinno. :)

I rzeczywiście, 100zł, za coś co w sporej części zajęte jest przez niepotrzebnie zdublowane opisy broni, raczej średnio mnie zachwyca. 50 - 70zł, to maks. Więcej bym nie zabulił. Tym bardziej, że to tylko dodatek, a oprawa miękka.

Mi opisy broni bardziej przydają się od opisów planet, które w podstawce przeczytałem raptem raz i ani razu tak naprawdę nie wcieliłem w życie.

Tu mam nieco inne zdanie, bo o ile też lubię poczytać sobie różne opisy uzbrojenia, to jednak bardziej istotna jest dla mnie sceneria przygody, a samemu dość ciężko jest wpadać na oryginalne pomysły. Takie opisy w podręcznikach są za to dobrą pożywką dla wyobraźni. Zwłaszcza dla kogoś, kto nie zna dobrze uniwersum, czyli właśnie dla mnie. :)
09-06-2010 14:27
Malaggar
   
Ocena:
+1
@Nadiv: Radical's Handbook jest lepszym dodatkiem od DotDG.

@nervo: Dla mnie lepszą pożywką są ilustracje - one mają dopiero moc ;)
09-06-2010 16:08
~gajoos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Radical's Handbook - jest faktycznie jednym z najlepszych podręczników do Dark Heresy, ale Disciplines of the Dark Gods jest niewiele słabszy.

Podstawowa przewaga RH jest taka że sporo materiałów jest bezpośrednio do wykorzystania przez graczy a DotDG to "bestiariusz", rzecz tylko dla MG - choć wykonany rewelacyjnie (ZNACZNIE lepszy niż Creatures Anathema)

Natomiast co do przydatności recenzowanego IH - uważam że jest naprawdę udanym zakupem.

Mówię na podstawie ponad 2 letniego prowadzenia DH, wielu sesji i posiadania kompletu podręczników do systemu.
Gdyby spluwy zajmowały o połowę mniej, a więcej miejsca poświęcono by dodatkowym pochodzeniom, elitarnym rozwinięciom itp - to byłby to najlepszy podręcznik do systemu.
A tak jest tylko niezwykle przydatny:)

11-06-2010 10:05
Darkraven
   
Ocena:
0
Fajna recenzja.

Dodam że jestem posiadaczem tego dodatku ale w wersji w twardej okładce :)
05-08-2010 00:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.