string(15) ""
» Blog » Dałem Polterowi szansę
19-11-2013 16:34

Dałem Polterowi szansę

W działach: Polter | Odsłony: 1009

Dałem Polterowi szansę

Zaangażowanie użytkowników w redagowanie artykułów uważałem za potrzebne. Z drugiej strony sądziłem, że usuwanie redakcji i jej odpowiedzialność za to, co pokazuje się, a co nie na stronie, jest błędem. Ostatecznie postanowiłem spróbować, wziąć się za redagowanie. Okazuje się jednak, że jak coś ma te pięć głosów (służących chyba li tylko popychaniu prac, bo do ich jakości nijak się mają), wysiłek idzie do kosza, a praca na stronę. Wiadomo, głosy cenniejsze.

Ponownie widnieję jako redaktor, choć w tekście brak znamion moich wysiłków. Cóż, dałem Polterowi szansę.

Komentarze


Repek
   
Ocena:
0

Jeśli chcesz, to można usunąć Twoje personalia spod tekstu, pod którym nie chcesz widnieć. Bo np. poszła wersja, które ostateczny kształt Ci nie odpowiada, ale powstała na bazie Twojej pomocy. To, że widniejesz pod tekstem, oznacza, że POMAGAŁEŚ. A nie że bierzesz PEŁNĄ odpowiedzialność za ostateczny kształt. Tę ponoszą autor i szef/owa działu.

"Polter" to ludzie. System wspólnej redakcji zakłada, że pracujący nad tekstem się dogadają. A jak się nie dogadają, to i tak ostateczny głos ma autor. To chyba dość jasne.

Pozdrawiam

Edit: Jeśli na jakiejś wersji są głosy [dowolna ilość], to znaczy, że konkretne osoby uważają, że wersja jest OK. Tylko tyle. Nie każdy widzi wszystkie błędy. Zwróć proszę uwagę choćby na to, że na koniec i tak często  przychodzę ja i musicie poprawić k10 formatowań. Ale nie przecież nie mam pretensji do Ciebie czy kogoś innego, że to przeoczył. O to chodzi, żeby się wzajemnie weryfikować.

Jedno jest jasne - jeśli ktoś nie słucha Twoich sugestii, to nie musisz takiej osobie pomagać. Jej/jego strata.

19-11-2013 16:44
Kamulec
   
Ocena:
+3

To, że widniejesz pod tekstem, oznacza, że POMAGAŁEŚ. 

Jeżeli robię korektę i redakcję od początku do końca tekstu trochę dłuższego, niż pół arkusza wydawniczego, po czym autor bez komentarza zatwierdza publikację wersji wcześniejszej, to raczej należałoby napisać, że pomóc próbowałem.

System nie działa. Wina może być w nim, może być w ludziach. Wg mnie system nie działa, bo nie uwzględnia jacy są ludzie.

Mój czas jest ograniczony. Jeżeli mam jego połowę marnować, wolę zachować całość i przeznaczyć na coś innego. Nie mówię, że nigdy nic nie zredaguję więcej na Polterze, ale na pewno, wobec stanu obecnego, drastycznie swoją aktywność na tym polu ograniczę.

19-11-2013 17:14
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Pro Tip:nanoś poprawki zanim jakiś tekst uzyska 6+ głosów.

19-11-2013 17:17
etcposzukiwacz
    Precz z systemem ;)
Ocena:
+1

System jest moim zdaniem błędem, bo jest takie stare powiedzenie "Gdzie kucharek sześć...".  Poprzedni sposób był lepszy, nawet jeżeli były jakieś błędy. Zawsze można było je wymienić w komentarzach.

19-11-2013 17:22
Repek
   
Ocena:
0

@Kamulec

System nie działa. Wina może być w nim, może być w ludziach. Wg mnie system nie działa, bo nie uwzględnia, jacy są ludzie.

Mam na ten temat jednak inne zdanie. Taki przypadek, jak opisujesz, jest bodajże pierwszy. Co oznacza, że problem jest z ludźmi - że nie potrafiliście się dogadać. Nie mówię, kto zawinił - bo nie o szukanie winnych tu chodzi.

To wszystko opiera się na dialogu. Dogadałeś się z autorem, że ma czekać na Twoją wersję? Prosił o redakcję?

Tip jest prosty: zanim naniesiesz poprawki, spytaj się autora/rki, czy chce pomocy. Tak robią chyba wszyscy znani mi autorzy i redaktorzy, jeśli praca ma być dłuższa od poprawienia nagłówków akapitów.

Pozdro

19-11-2013 17:24
Enc
   
Ocena:
+3

"Co oznacza, że problem jest z ludźmi - że nie potrafiliście się dogadać."

 

Coś takiego mógłby powiedzieć ktokolwiek o jakimkolwiek błędnym systemie, nawet Kim Dzong Un o Korei Północnej.

19-11-2013 17:39
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

Ode mnie jedna prośba - nie pisz o użytkownikach per "coś", to obraźliwe.

19-11-2013 17:42
Repek
   
Ocena:
0

@Czarnotrup

Daj od razu Godwina i miejmy to za sobą. :)

Ten system nigdzie nie ma napisane "autor ma obowiązek akceptować wszystkie uwagi redaktorów". Opiera się na normalnym wśród ludzi założeniu, że "to mu się opłaca". Bo jak będzie akceptował sugestie, to redaktorom będzie się chciało pomagać.

Tutaj przydałby się link od Kamulca i kontekst. Bo specjalnie niewiele wiadomo. Tego typu sytuacje rzadko są czarno-białe.

 

@etcposzukiwacz

Poprzedni system był znacznie gorszy. Ale trzeba by trochę w nim podziałać - szczególnie na poziomie osoby, która musi potem poprawiać pojedyncze błędy, które można dziś łatwo wyłapać - żeby to dostrzec. Nie oczekuję, że użytkownicy to zobaczą, bo nie brali udziału w pracach nad tekstami w poprzednim systemie. Ale nie pisz proszę, że było lepiej, bo po prostu tego nie wiesz. :)

 

@Adam

Coś nie było chyba odnośnie kogoś, ale opinii. "Coś" czyli zdanie.

Pozdrawiam

19-11-2013 17:44
Kamulec
   
Ocena:
0

Dogadałeś się z autorem, że ma czekać na Twoją wersję?

Zdążyłem ją opublikować, a praca nie ukazała się natychmiast, więc nie w tym leżał problem.

Taki przypadek, jak opisujesz, jest bodajże pierwszy. 

Przy wcześniejszej dyskusji o systemie wspomniałem, że parę razy tego doświadczyłem, raz odnośnie większej liczby poprawek, raz mniejszej. Faktem jest, że aż tyle czasu nie poszło wcześniej do kosza. W tylko jednym przypadku część z tych poprawek została uwzględniona przez baczko, ale nie na podstawie moich edycji, tylko po powtórzeniu uwag w komentarzu (w którym pewnie drobne zmiany pominąłem).

Mechanizm jest tutaj nieźle zobrazowany. Co prawda to nie jest to samo, ale też przypadek, w którym coś z moich zmian zostanie zignorowane przy braku zastrzeżeń do ich jakości.

Prosił o redakcję?

Tip jest prosty: zanim naniesiesz poprawki, spytaj się autora/rki, czy chce pomocy. Tak robią chyba wszyscy znani mi autorzy i redaktorzy, jeśli praca ma być dłuższa od poprawienia nagłówków akapitów.

Jeżeli redakcja publiczna nie oznacza, że autor chce, aby redagować jego tekst, to sądzę, że warto napisać to dużym drukiem na czerwono i podkreślić szlaczkiem.

Nie pełnię oficjalnej funkcji, nie mam przypisanych obowiązków, nie działam wg harmonogramu, nie zakładam z góry, ile w tekście poprawię. Gdybym czekał na odpowiedź, pewnie bym dostawał ją w momencie, gdy redagować nie mam czasu lub ochoty. To rozwiązanie nie jest dla mnie.

@AdamWaskiewicz

Jeżeli chodzi o „coś” użyte przeze mnie, to zwróć uwagę, że głosy oddaje się na wersje, a nie na użytkowników.

19-11-2013 17:56
etcposzukiwacz
   
Ocena:
+3

Jak to w Biblii leciało "Po owocach ich poznacie"? Czy coś podobnego.  Dla mnie był lepszy. Nie jestem szczególnie ciekaw męki twórczej. Interesuje nie tekst gdy już się pojawi. Za tekst moim zdaniem odpowiada autor i on powinien sobie załatwić odpowiednią korektę. Przychodzę na premierę a nie na próby spektaklu. Wyraziłem tylko swoje zdanie, ale skoro nie mam do tego prawa to kończę swoje komentarze w tym temacie.

19-11-2013 18:00
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

Jeżeli chodzi o „coś” użyte przeze mnie, to zwróć uwagę, że głosy oddaje się na wersje, a nie na użytkowników.

Fragment Twojej notki zrozumiałem jako "coś daje pięć głosów" (tyloma można maksymalnie dysponować za redagowanie cudzych tekstów), a nie "coś dostało pięć głosów". Ale już wszystko jasne.

19-11-2013 18:12
Repek
   
Ocena:
0

@etcposzukiwacz

OK, rozumiem. Nie wdaje się zatem w dyskusję, bo niespecjalnie jest o czym dyskutować. :) Punkt widzenia i punkt siedzenia. :)

@Kamulec

Jeżeli redakcja publiczna nie oznacza, że autor chce, aby redagować jego tekst, to sądzę, że warto napisać to dużym drukiem na czerwono i podkreślić szlaczkiem.

Dokładnie to oznacza. I niewiele więcej [np. jeszcze to, że się nie wstydzi pokazać tekstu przed redakcją]. Nie oznacza, że na 100% przyjmie Twoje uwagi.

Jeśli to dla Ciebie nie do zaakceptowania, to niewiele można tutaj zrobić. Swoją drogą jest to w ogóle pierwszy przypadek, o którym słyszałem od lat na Polterze [także przed BNP], że redaktor ma tego typu obiekcje.

I nie zrozum mnie źle - tak się zdarzało, że ktoś przysłał tekst, ktoś się napracował, a potem autor nie naniósł poprawek i tekstu nie puściliśmy. Sam miałem paru takich ludzi na rozkładzie. Co się wtedy robi - nie pracuje się już z taką osobą. Tak to wygląda w normalnym życiu fanowskim. Strata czasu jest wliczona w ryzyko, a - z drugiej strony - nieliczenie się z cudzym czasem niesie ryzyko kopa w tyłek w przyszłości.

Na Twoim przykładzie widać, że ktoś nie zastosował się do Twoich uwag. KTOŚ. Konkretna osoba. Nie Polter.

Hint: nie pracuj z taką osobą [znasz jej nicka] albo przed rozpoczęciem współpracy wyraźnie zaznacz, czego oczekujesz w zamian za swój czas. Ja tak robię i nie jestem potem rozczarowany. Jeśli jest jednak tak jak tutaj piszesz:

Nie pełnię oficjalnej funkcji, nie mam przypisanych obowiązków, nie działam wg harmonogramu, nie zakładam z góry, ile w tekście poprawię. Gdybym czekał na odpowiedź, pewnie bym dostawał ją w momencie, gdy redagować nie mam czasu lub ochoty. To rozwiązanie nie jest dla mnie.

To może po prostu ta forma działania fanowskiego [redagowanie cudzych tekstów] nie jest dla Ciebie [z powodów, które wymieniłeś].

Pozdrawiam!

19-11-2013 18:16
Kamulec
   
Ocena:
0

Nie oznacza, że na 100% przyjmie Twoje uwagi.

Jeśli to dla Ciebie nie do zaakceptowania, to niewiele można tutaj zrobić. Swoją drogą jest to w ogóle pierwszy przypadek, o którym słyszałem od lat na Polterze [także przed BNP], że redaktor ma tego typu obiekcje.

Jakby były uwagi merytoryczne do mojej redakcji, to bym o tym nie pisał. Jest publikacja starszych wersji „bo głosy”. Takich problemów wcześniej na Polterze być nie mogło, więc nic dziwnego, że nikt nie miał tego typu obiekcji. I jeżeli czyjaś praca była ignorowana, nie było to pochodną działania systemu, zaś wiedza o takim działaniu danej osoby stawała się pewnie wśród redakcji powszechna.

Na Twoim przykładzie widać, że ktoś nie zastosował się do Twoich uwag. KTOŚ. Konkretna osoba. Nie Polter.

Konkretne wiele osób zmotywowane aktualnym sposobem działania Poltera.

To może po prostu ta forma działania fanowskiego [redagowanie cudzych tekstów] nie jest dla Ciebie [z powodów, które wymieniłeś].

Tak, w tym wydaniu Poltera (gdzie Polter = system + ludzie).

19-11-2013 18:27
Repek
   
Ocena:
+1

@Kamulec

Konkretne wiele osób zmotywowane aktualnym sposobem działania Poltera.

Nie chcę tutaj już uprawiać ping-ponga, Twojego zdania na pewno nie zmienię. :) Przedstawiłem swoje, pozostaje się zgodzić, że się nie zgadzamy.

Pozdrawiam

19-11-2013 18:35
Enc
    @repek
Ocena:
+1
Celowo dałem inny przykład i rzecz jasna przesadzam. Zawsze kiedy czytam, że coś działa tylko użyszkodnik nie teges zapala mi się czerwona lampka :)

Do samego systemu nic nie mam, bo to przecież serwis fanowski i prawie nikt tutaj nie pracuje ns serio.
19-11-2013 18:48
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

I prawie nikt za pieniądze

19-11-2013 19:18
Repek
   
Ocena:
0

@Czarnotrup

Nie "użyszkodnik", tylko dwóch lub więcej normalnych użytkowników. Serwis tu nie jest nawet stroną, o tym mówię. My dajemy narzędzia, użytkownicy działają. My [szefowie/owe] staramy się co najwyżej pomagać i przyśpieszać procesy.

Kamulec zarzut stawia nie relacjom ludzkim, ale narzędziu, z którego korzystają. IMO to nie tak działa, ale tu właśnie się nie zgadzamy. Mam nadzieję, że to jasne. :)

Pozdro

19-11-2013 19:22
dzemeuksis
   
Ocena:
+2

@Kamulec

Ja wiedziałem, że tak będzie. Ja wiedziałem...

Nawet rozwiązanie proponowałem. Ale dowiedziałem się, że: To w ogóle nie jest problem, gdy mamy już wersję, która jest dobra i warta wrzucenia. Wtedy uzyskanie głosów jest proste, zapewniam. Zatem twoja nowsza wersja widocznie nie była dobra ani warta wrzucenia. Ou, wait... a może była a to jednak ja miałem rację?

19-11-2013 21:04
KFC
   
Ocena:
+1

Dziku nie trolluj, Repek ma zawsze rację.

19-11-2013 21:10
Repek
   
Ocena:
0

@dzemeuksis

Bo tak jest. Jeśli autor zaakceptował ostateczną wersję i ludzie, którzy pomagają w redakcji, to nie jest to problem. Zazwyczaj zebranie wówczas głosów to nie problem. Głosy to tylko mechanizm publikacji, ostatnia linia weryfikacji. Ale najpierw tekst musi być dobry, by w ogóle do tego doszło.

Tutaj problem jest przecież zupełnie inny. Ludzie pracujący przy tekście nie mogą się dogadać [dla jednego z redaktorów jest to duży problem, poświęcił temu notkę].

Pozdrawiam

19-11-2013 21:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.