» Blog » D&D: Noc bagnetu
25-09-2020 21:04

D&D: Noc bagnetu

W działach: D&D, Kompania Braci | Odsłony: 57

Tym razem trochę krócej i nieco inaczej niż w przypadku dwóch poprzednich wpisów. Zamiast przedstawienia sylwetki bohatera, odwołam się do pewnego zdarzenia (w serialu zostało przedstawione w 3. odcinku). Oceńcie sami na ile okazało się tragiczne, a na ile komiczne.

 

Noc z 12 na 13 czerwca 1944 r., obrzeża Carentan

W nocy poprzedzającej wyparcie Niemców z okolic Carentan Floyd Talbert na przemian wstawał i kładł się, zmieniając żołnierzy na posterunkach, by każdy miał szansę choć na odrobinę snu. W oczekiwaniu na nocny szturm nakazał żołnierzom założyć bagnety na broń. Noc była dość chłodna, więc w czasie obchodu, aby mu było cieplej, założył na mundur niemieckie poncho, które znalazł na trawie. Około trzeciej, tuż przed wypadem pijanych i hałaśliwych niemieckich harcowników, "Tab" natknął się na śpiącego na posterunku szeregowego George'a H. Smitha. Szturchnął go lufą rewolweru (w 1. odcinku pojawiła się sugestia, że otrzymał go od szefa policji z Kokomo, ale nie udało się mi znaleźć potwierdzenia tej informacji), aby obudzić go. W tej samej chwili na przedpolu zaczęła się pijacka strzelanina. Na wpół śpiący Smith zerwał się na dźwięk kanonady, ujrzał przed sobą postać w niemieckim poncho, stojącą z wycelowanym w niego rewolwerem, więc zaczął ją atakować bagnetem. Talbert uchylił się, łapiąc za lufę jego karabinu M1 i krzycząc: „Smith, to ja, Tab! Co robisz, baranie!". Na darmo. Smith, wciąż jeszcze na półprzytomny, wyrwał mu karabin i zadał pchnięcie w klatkę piersiową, którego Talbert już nie zdążył sparować. Na szczęście, że ostrze ominęło serce i płuca, ale "Tab" nie był w stanie walczyć. Trzeba go było odstawić do punktu opatrunkowego, który znajdował się jakieś 3 km na tyłach.

Z uwagi na to, że ranę spowodował bagnet "swojaka", a nie niemiecki, Talbert nie dostał nawet Fioletowego Serca. Walter "Smokey" Gordon powiedział mu, że może mu odstąpić jedno ze swojej kolekcji (dzięki odrobinie przebiegłości udało się mu zgromadzić ich kilka, ale to temat na inną opowieść).

Gdy "Tab" w Anglii powrócił do Kompanii E, trzeci pluton zebrał się i przeprowadził ceremonię dla uczczenia Talberta. Walter Gordon i Paul Rogers napisali z tej okazji poemat mający unieśmiertelnić Talberta, Smitha i „bagnet, który ich połączył". Poemat noszący tytuł Noc bagnetu, zginął gdzieś w mrokach dziejów (może po prostu nie chciano go udostępnić szerszej publice?). Na potrzeby serialowej Kompanii Braci, Erik Jendresen opracował następującą wersję ww. poematu:

The night was filled with dark and cold,
When Sergeant Talbert the story’s told,
Pulled out his poncho and headed out,
To check the lines dressed like a Kraut.

Upon a trooper our hero came,
Fast asleep; he called his name.
“Smith, oh Smith, get up, it’s time
To take your turn out on the line.”

Private Smith, so very weary,
Cracked an eye, all red and bleary,
Grabbed his rifle and did not tarry,
Hearing Floyd, but seeing Gerry.

“It’s me!” cried Tab. “Don’t do it!” and yet,
Smith charged toute de suite with bayonet.
He lunged, he thrust, both high and low,
And skeweth the boy from Kokomo.

And as they carried him away,
Our punctured hero was heard to say,
“When in this war you venture out,
best never do it dressed as a Kraut!”

Natomiast w polskiej wersji serialu brzmi on następująco:

Owej zimnej chłodnej nocy
pojawił Talbert, sierżant.
Był okryty peleryną,
Szwaba przypominał.

Jest żołnierz między nami niezwykły,
Śpioch nad śpiochami.
"Drogi Smithcie, wstawaj wreszcie
i za Szwabów bicie bierz się".

Ze snu rozbudzony,
Smith otwiera oko.
Patrzy pół przytomny:
Szwab nad nim wysoko.

Talbert w krzyk: "To ja"
A Smith atakuje.
Ciosy w raz zadaje
i Floyda kłuje.

Jeszcze po wielu latach, gdy poruszono temat owej feralnej nocy, wściekły Talbert powiedział: Mogłem zastrzelić drania sześć razy, zanim mnie dziabnął, tylko zdawało się mi, że nie stać nas na utratę żadnego z naszych ludzi.

W każdym razie Talbert szybko doszedł do siebie, wziął udział w operacji Market Garden i obronie Bastogne, a swój szlak bojowy zakończył w Orlim Gnieździe Hitlera, sprawdzając kuloodporność jego aut. Przeżył wojenną zawieruchę, a jego dalsze losy okazały równie burzliwe, ale ten temat pozostawię sobie na inną okazję.

Natomiast o drugim z naszych bohaterów, szeregowym George'u H. Smithcie nie udało mi się wiele ustalić. Jego nazwiska nie widnieje na liście poległych w walce (KIA – Killed In Action) członków Kompanii E. Z uwagi na dość popularne imię i nazwisko nie udało mi się jednoznacznie ustalić ani jego daty urodzenia, ani daty śmierci oraz miejsca pochówku, a nie chciałbym w tych kwestiach spekulować. Dlatego jedyne co mi pozostało, to "unieśmiertelnić" go w kolejnym statblocku.

 

Bibliografia:

S. Ambrose – Kompania Braci

***

 

 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.