» Dla Mistrzów Podziemi » Inspiracje » D&D Ablem gier fabularnych?

D&D Ablem gier fabularnych?


wersja do druku
System Dungeons & Dragons stał się jednym z najpopularniejszych i najczęściej aktualizowanych systemów na polskim rynku. Wszystko to za sprawą Wydawnictwa ISA, które w miarę regularnie spolszcza i wydaje nowe dodatki (splatbooki, opisy światów, jak na przykład Zapomniane Krainy). Oczekiwaną reakcją tzw. "fandomu" powinna być niczym nie skrępowana radość, że w końcu na naszym, tak długo olewanym rynku, pojawia się seria naprawdę profesjonalnych podręczników. Ku mojemu zdziwieniu, wcale tak się nie stało! Przeglądając fora internetowe poświęcone grom fabularnym, przysłuchując się wypowiedziom ludzi obecnych na konwentach i czytując listy dyskusyjne, doszedłem do wniosku, że większość ludzi tworzących społeczność graczy, bluzga i nadaje na Dungeons & Dragons. Co takiego "Dedeki" mają w sobie, że wywołują tak skrajne reakcje?

Długo zastanawiałem się nad odpowiedzią na to pytane i ostatecznie doszedłem do kilku możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy. Pierwszą, i moim zdaniem najważniejszą, jest zazdrość. Tak, zazdrość. Większość "erpegowców" z zawiścią spogląda na nowiutkie, błyszczące i wydawane na świetnym kredowym papierze podręczniki. Częstotliwość wydawania nowych rozszerzeń, w porównaniu do innych systemów obecnych na polskim rynku, jest niemalże oszałamiająca. Każda klasa postaci doczekała się niezliczonych rozwinięć i prestiżówek, które znacząco zwiększają grywalność każdej z nich. Czeluście sieci pełne są gotowych przygód i magicznych skarbów, które każdy z Mistrzów Gry może umieścić w swojej kampanii. Słowem – Dedeki to jeden z najbardziej "żywych" systemów. Dlatego też "WODziarze" czy "warmłotkowcy" uważają D&D za system "podrzędny" - właśnie z powodu tak częstych uaktualnień. Ich własne systemy nie mają tak wielkiego wsparcia w wydawnictwach i wśród fanów.

Kolejnym powodem antypatii może również być sama specyfika, czy też "konwencja" Lochów i Smoków. Jak wiadomo, jest to system nastawiony na tzw. "hack & slash" czyli konsekwentne powielanie schematu: otwieranie drzwi – eliminacja ewentualnych potworów – przeszukanie ciał – przeszukiwanie pomieszczenia – rozbrojenie pułapek – otwarcie kolejnych drzwi i tak dalej. Po prawdzie, większość przygód do tego systemu jest tworzonych właśnie wedle powyższego algorytmu, co właśnie stało się pożywką dla wszelakich krytyków. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną prawidłowość – nie można krytykować systemu tylko za to, że został stworzony do dostarczania swoistego typu rozrywki. To tak, jakby narzekać na to, że wampiry w Maskaradzie muszą pić krew i chować się przed światłem słonecznym, a magowie z Wstąpienia mają problem z Paradoksem. Całkowicie bez sensu.

Kolejnym uzasadnieniem dyskryminacji systemu D&D na licznych forach jest powszechność tego systemu. Kilku "wyjadaczy" miało i prawdopodobnie nadal ma za złe, że Dungeons & Dragons niejako "trafiło pod strzechy" odzierając szeroko pojęte gry RPG ze swojej elitarności. Nie rozumiem jak owa "elitarność" może wpływać pozytywnie na rozwój systemu. W moim pojęciu ten przymiotnik określa rzecz dostępną tylko dla wybranego, hermetycznego grona ludzi, zaś dołączenie do tego grona jest niemożliwe lub bardzo trudne. Wiadomym jest, że każdy, nawet najbardziej płodny twórca w końcu musi się wypalić. Dlatego też postrzegam zjawisko niezwykłej popularności Dedeków jako pozytywne. Zasada jest prosta: więcej ludzi równa się większej ilości potencjalnych twórców wnoszących w system nowości, a to z kolei wiąże się z większą ilością rozszerzeń i dodatków, co w konkluzji skutkuje większą grywalnością i żywotnością settingu. I gdzie tutaj sens?

Na koniec zostawiłem sobie najbardziej bezsensowny i, moim zdaniem, najgłupszy zarzut. Mianowicie chodzi o średni wiek gracza w Lochy i Smoki. Jacyś "eksperci" doszli do wniosku, że jest to 13-14 lat. Tyle według nich ma przeciętny miłośnik dungeon crawla. Właściwie co to ma do rzeczy? Człowiek ma to zakodowane w swej naturze, że dorasta i jego poglądy oraz upodobania zmieniają się. Jeżeli po kilku latach stwierdzi że D&D nie odpowiadają mu i zmieni je na np. takiego Warhammera czy 7th Sea, albo też gdy pozostanie przy starych przyzwyczajeniach – czy to uprawnia kogokolwiek o decydowaniu o poziomie jego inteligencji?

W podsumowaniu chciałbym zaznaczyć, że nie było moim celem podburzanie nienawiści między zwolennikami różnych systemów. Po prostu chciałem zwrócić uwagę na niepokojące zjawisko, którego częścią stają się nawet najpoważniejsi redaktorzy popularnych serwisów.



Komentarze


Rebound
    Hyhy :P.
Ocena:
0
Nooo... Ciekawe, czy będzie z tego duża awantura :P.
16-08-2005 17:38
Calix
   
Ocena:
+1
Po co? Tekscik marny, argumentow zadnych tylko wlasne przemyslenia autora. Zasadniczo nie ma miejsca na dyskusje...

C.
16-08-2005 17:46
Seji
    Miejsca nie ma,
Ocena:
0
ale dlatego, ze autor celnie wypunktowal glupoty w najezdzaniu na d20.
16-08-2005 17:52
Malkav
    Dobry artykuł,...
Ocena:
0
az miło się czytało. Wojteq zręcznie wypunktował "złe strony" DnD. Najlepsze jest to, ze wiekszosc tych tr00 RPGowcow miala niklą stycznosc z tym systemem. Pozwole se zacytowac z pamieci zdanie pewnej niewiasty wypowiedziane na prelekcji o DnD: "ja w to nie grałam, ale moi koledzy mi mowili...."
Pozdrowienia dla BajMica ;)
16-08-2005 18:15
Havelock
   
Ocena:
0
Zgadzam się z autorem w większości punktów, choć D&D nadaje się nie tylko do hack&slash - można w nim tworzyć całkiem ambitne przygody. A obawiam się że każdy system dasię poprowadzić w konwencji "kopniakiem w drzwi".
Spotkałem kiedyś dziwczynę - fankę earthdowna, która powiedziała, że nie gra w D&D, bo "jest oklepane" i "wszyscy w to grają". Niestety, nie zdążyłem spytać jej, czy sama kiedyś grała.
Sting, jak to "znikomy wpływ na rozwój postaci"? W 3e masz do wyboru setki atutów, umiejętności i klas prestiżowych, przez co każda postać może być zupełnie inna niż przedstawiciele tej samej rasy i klasy. Natomiast co do gier cRPG to masz rację, mają spory wpływ na takie a nie inne postrzeganie D&D.
16-08-2005 19:17
Fungus
   
Ocena:
0
Sting, jedno pytanie: Dlaczego D&D tak swietnie sprzedaja sie poza Polska? :> Chyba nie z powodu marnosci rynku rpg w krajach anglojezycznych?
16-08-2005 19:25
Rebound
    :).
Ocena:
0
Sting - zauważ jednak, że sam nie orienutjesz się za bardzo w "zawartości" d20, a mimo to najeżdżasz na didy. Raz, że Ttak0 odeszło w niepamięc; dwa, że D&D ze wszystkimi swoimi atutami, PrC'ami, zaklęciami itp. to system, w którym IMHO cudownie łatwo tak zróżnicować postać, by była ona dla nas jak najciekawsza. I w tym momenci odcinam się od "hack&slashowatości" dedeków. Choć trzeba przyznać, że do tej konwencji D&D nadaje się lepiej, niż jakikolwiek inny system :).
16-08-2005 20:43
Seji
    @Sting
Ocena:
0
Ja sobie codziennie obgryzam pazury, jak widze te zajefajne settingi w ilosciach astronomicznych - na papierze, w PDF, w HTML, jak tylko chcesz, za garsc dolcow. Jakbym mial jeszcze tylko czas czytac to wszystko...

Za duzo "badziewia"? Niech osadzi klient i rynek. Po to sa. W Polsce na ten przyklad wydaje sie badziewie, ale w ilosci niewielkiej i to badziewie staje sie hitem. Wole tone pozornego chlamu, z ktorej zawsze wylowie perelki niz 3 podreczniki na krzyz, z ktorych uzywac nie da sie zadnego.

Po to jest rynek i konkurencja, zeby chlam szedl na dno, a dobre produkty brylowaly. Tak jest z d20.
16-08-2005 20:51
~Deem

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Z mojego punktu widzenia tezy jakie postawił autor są zdziebko chybione. Delikatnie rzecz ujmując fanem didów nie jestem, ale nie czuję żadnej zazdrości o to jak się sprzedają. Wręcz przeciwnie- ciesze się, że wpływaja na powiększanie rynku i przyciągają nowych, młodych graczy.

Drazni mnie natomiast to, że stylem systemu, na który zdecydowali się Wizardzi, zapewne po wnikliwych badaniach rynku, okazał się czysty gamizm. W dużej mierze zgadzam się ze Stingiem. Odrzuca mnie choćby sztywność rozwoju.

Za to strasznie podoba mi się sama idea OGL- dlaczego AEG nie wpadło na taki pomysł ;-)
16-08-2005 21:12
Calix
   
Ocena:
0
No ba oczywiscie ze jestem true erpegowcem. Gram we wszystko poczawszy od Toona skonczywszy na Kulcie. Wyjatkiem sa D&D i caly D20. Nie podoba mi sie wcisniecie w ramki, niemozliwosc zrobienia postaci wedlug mojej wizji, mechanika ktora naprawde nie jest wstanie chociaz w minimalnie wiarygodny sposob oddac prostych wyzwan stawianych przed nia. Wiec zasadniczo jak rozumiem jestem wyjatkowy bo nie czuje zazdrosci. Konwencja jest jak "kobieta" kazdy lubi inna wiec zasadniczo takze chyba cos niepasi.. O powszechnosci niepisze bo zyjemy w tak cudownych czasach ze kupno czegokolwiek za granica nie stanowi problemu wiec dlaczego mam sie czuc zle ze ktos kupuje tony podrecznikow jakie wychodza.
W skrocie jak pisalem wyzej pozwole sobie dalej nielubic DiDow z powodow zupelnie niewspomnianych w artykule. Ale pewnie znowu okarze sie wyjatkiem...
16-08-2005 21:30
~Deckard (Nieprzylepiony)

Użytkownik niezarejestrowany
    Dwie strony medalu...
Ocena:
0
Ehm...Kilka uwag do autora.
1. Tempo ISY w wydawaniu nowych rzeczy do D3D wcale nie jest imponujące. Kiedy ukaże się Dragonlance, czy też ostatnie dziecko Wizarda, czyli Eberron? Zapewne jeszcze poczekamy, ale zwalić można to na "niezbyt rozwinięty rynek" (bo przy aktualnej ilości sprzedanych podręczników okazji do radości nie ma - podobnie z muzyką; złota płyta za kilka tysięcy sztuk to farsa).
2. Zważ na fakt, iż D3D (oraz w ogóle d20)jest pierwszym systemem, który w takim stopniu oparto na necie. Non stop nowe Web Enchancementy, przygody, wywiady i erraty, że już nie wspomnę o rozwiązaniach problemów w mechanice systemu autorstwa twórców. Tak sobie to ustalili w marketingu i R&D i konsekwentnie idą przed siebie. Warhammer przez długie lata nie miał takiej możliwości (ilu ludzi miało net na przełomie lat 80/90, ilu internautów w Polsce było w 90tych?) a twórcy nowej edycji mają jeszcze czas na pokazanie pazura.
3. Zanim ktokolwiek zamierza rzec coś o hack&slash niech zastanowi się dwa razy. Każdy system może być prowadzony na różne sposoby, zaś h&s to tylko jeden z wielu. Dla mnie absolutnym nieporozumieniem jest doklejanie tej metki do D&D. Równie dobrze można stwierdzić, iż Cyber jest lock&load - so fu...ing what? Jak lubicie spędzać czas na polach Pellenoru, w dżungli Nikaragui, czy na pustkowiach Hoth i toczyć walki non stop, OK. Ale nie oznacza to, iż umożliwiają to tylko D&Dki.
4. Mam gdzieś wygląd podręcznika. Większość mam na pdf-ach, kilka na żywo i w kolorze. Stary dobry CP (kupiony zaraz po premierze w naszym kraiku) wygląda jak po wielogodzinnym trawieniu, ale mając do wyboru jego, lub stos pięknych, kolorowych, wydanych hardcover i na kredzie książek wybiorę CP. Po prostu ten podręcznik był ze mną przez prawie wszystkie lata, które spędziłem w RPGach, widział też różne rzeczy.
5. Co do statystyk - nie wiem skąd takie dane, bo z moich (konwentowo-sklepowych) obserwacji wynika, iż ludzie w tym wieku siedzą w kartach i znacznie mniejszy procent z nich, niż kiedyś bawi się w gry fabularne.
6. Mechanika - d20 ze swoimi poziomami potrafi zirytować, ale to jeszcze nie koniec świata. Jak ktoś lubi - niech przerabia, jak jest leniwy - niech zrobi to ktoś za niego. WoD też ma mechanikę, a że jest nieżyciowa, wszyscy wmówili sobie, iż od pradziejów był to system storytellingowy.
7. Fandom - wszyscy się od niego izolują, a potem i tak wszystko jest po staremu (czytaj: podlizywanie, "kumplowanie" i tym podobne zagrywki łatwe do zaobserwowania w knajpie i na korytarzach). Poczekamy na reakcje po premierze "Crystalicum". Ciekawe, czy znajdzie się jeden, który trzeźwo skomentuje sytuację, a nie będzie próbował podczepiać się pod produkcję, postprodukcję, współpracę, konwertowanie na tą lub inną mechanikę i inne...
I na koniec - Czy ten tekst nie jest próbą przylepienia się autora jako felietonisty do redakcji Poltera? :)))
16-08-2005 21:48
Seji
    RPG to zabawa
Ocena:
0
Mozna sie w nia bawic bez czytania o sredniowieczu i patologii sadowej. Ktos czyta - wpo;no mu. ktos nie cyzta - tez mu wolno. Wiec nie elitaryzuj, Furiath, RPG i nie wciskaj, ze to jest to zabawa, ktora rozwija. Kazda zabawa rozwija tych, ktorzy chca sie rozwinac. Przymusu nie ma.

Poza tym dwie sprawy:
1) nacisk na rozwijajace RPG wywieral MiM i to teraz pokutuje. Zwlaszcza po wyumieszaniu sie z klymaciarskim podejsicem Portala - ludzie chca klymatu - kostki sa be, a jednoczesnie, zeby ich elytarne RPG dowartosciowywalo. Bo zabawa to byc nie moze.
2) Dany system czy tez mechanika wymaga zwykle konkretnych tekstow pisanych pod niego. Powstaja glownie rzeczy do d20, a nie stricte do settingow - przynajmniej te mechaniczne najlepiej widac. Poza tym to tylko chyba polska tendencja, zeby walic arty ogolne, nie osadzone w mechanice (co wynika z pkt. 1), wszedzie indizej pisze sie pod system, dorzucajac statsy do tekstu. A ze w d20 troche statsow jest, to bardziej je widac.
16-08-2005 21:57
Furiath
    Zabawa
Ocena:
0
D&D to RPG, a nawet ojciec wszystkich RPG.
Ale tłumaczenie wszystko zabawą to taki stary banał, jak oklepane zdanie "wszystko zależy od mistrza gry i graczy".

Bo zabawa może być mniej lub bardziej rozwijająca. Karcianka w wojnę jest mniej rozwijająca od np. brydża czy remika i gracze tej drugiej uważają wojne za taką "podrzedną gre karcianą". I jest to chyba naturalne. A świat RPGowy uważa za podrzedne D&D na tej samej naturalnej zasadzie porównań.

Bo niektórzy widzą przyjemność w odgrywaniu, intrygach, świecie, zależnościach, realizmie, inni w zabijaniu potworów, zdobywaniu przedmiotów, rozwijaniu postaci poprzez coraz nowe klasy/ levele. To jest inne, ale nie bójmy się, u licha, porównań. Bo wtedy cała dyskusja przestaje mieć sens. A my lubimy sobie pogadać :)
16-08-2005 22:09
Sting
   
Ocena:
0
No i zostałem od razu zmieszany z błotem :P (wiedziałem!!!) A teraz odpowiedzi:

Cytat z Ree:
"Sting - zauważ jednak, że sam nie orienutjesz się za bardzo w "zawartości" d20, a mimo to najeżdżasz na didy. Raz, że Ttak0 odeszło w niepamięc; dwa, że D&D ze wszystkimi swoimi atutami, PrC'ami, zaklęciami itp. to system, w którym IMHO cudownie łatwo tak zróżnicować postać, by była ona dla nas jak najciekawsza. I w tym momenci odcinam się od "hack&slashowatości" dedeków. Choć trzeba przyznać, że do tej konwencji D&D nadaje się lepiej, niż jakikolwiek inny system :)."

Ależ ja się drogi Ree orientuje. Czytałem awet 3 edycję. Trako odeszło w niepamięć? Naprawdę? A mi się wydawało, że +1 do ataku to w zasadzie zupełnie to samo...
Wszystkie w zasadzie featy sprowadzają się do walki. Różnicowanie postaci polega jedynie na tym czym mu przywale. Bo każdy czarodziej n-tego levelu będzie miał tyle samo slotów (chyba, że dostanie premię za Int), wskoczy na maksymalnie taki a taki poziom umiejętności klasowej, nieklasowa będzie na żenującym poziomie i wyżej wała nie podskoczy. Itd.
Drogi Ree nie zarzucaj mi, że nie wiem czym są didy 3 edycji. :)

Cytat z Havelock:
"Sting, jak to "znikomy wpływ na rozwój postaci"? W 3e masz do wyboru setki atutów, umiejętności i klas prestiżowych, przez co każda postać może być zupełnie inna niż przedstawiciele tej samej rasy i klasy."

Wybacz Havelock. Przeczytałem i zagrałem w swoim życiu w co najmniej 30 systemów RPG. Dlatego uważam, że w porównaniu do nich didy dają ci znikomy wpływ na postać. Nie podnieca mnie zbytnio te kilkaset featów, bo i tak szybko postacie są złożone z kombosów najbardziej powergamingowych, a tych cienkich atutów się nie używa. Gadam często z moim znajomym MG, ktory ma ponad 30 lat i zaczynał w didy jeszcze w latach 80-tych. Dla niego gra została jedynie rozbudowana, ale same problemy systemu rozwoju postaci zostały.

Cytat z Far-Mazon:
"Sting, jedno pytanie: Dlaczego D&D tak swietnie sprzedaja sie poza Polska? :> Chyba nie z powodu marnosci rynku rpg w krajach anglojezycznych?"

Nie. Niczego takiego nie twierdzę. Ale przyznaj Far-Mazon, że w Polsce wchodzi właśnie marność rynku w rachubę. :)

Cytat z Seji:
"Za duzo "badziewia"? Niech osadzi klient i rynek. Po to sa. W Polsce na ten przyklad "

Mi to nie przeszkadza. Ja tylko wskazuje na powody, dlaczedo d20 postrzegane jest negatywnie. Właśnie zbyt dużo tego syfu co idzie na dno...

Cytat z Deckard:
"WoD też ma mechanikę, a że jest nieżyciowa, wszyscy wmówili sobie, iż od pradziejów był to system storytellingowy."

Tylko, że w nWOD poprawiono mechanikę, a w didach niekoniecznie.

I na koniec. Furiath ma rację. No, może nie do końca twój artykuł jest grafomanią (w końcu przeszedł przez exa :P), ale jak każdy felieton pism typu "Twój dziennik" itp. (a wiem o czym mówię, bo w prasoznawstwie siedzę od 3 lat - i nie dlatego to piszę, że zazdroszczę didom :P) jest zupełnie wyprany z obiektywizmu. Typowe argumenty emocjonalne, mające zasłaniać brak konkrentych poglądów i powodować podział świata na my i oni. My dobre chłopaki, oni złe chamy. Niestety te zabiegi trafiają do szerokiego grona odbiorców. Niestety, bo właśnie przez takie pseudonaukowe pisarstwo mamy Młodzież Wszechpolską, Radio Maryja i syfilis w prasie, radiu i telewizji. Jako dziennikarz nad tym ubowelam, jako sekretarz naczelny Exa stwierdzam, że tekst gramatycznie jest poprawny, jednak mało rzetelny.
16-08-2005 22:14
~ShadEnc

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Nie zauważyłem wielu DOJRZAŁYCH artykułów do D&D."

Furiath, przecież nie jesteś fanem D&D, nie obserwujesz stronek poświęconych d20, subsystemu D&D Poltera, nie odwiedzasz WotC, dnd.pl ani innych tego typu miejsc - sam tak twierdzisz.

Skąd, do jasnej cholery, możesz wiedzieć ile jest DOJRZAŁYCH (czym są DOJRZAŁE teksty i czym różnią się od dojrzałych) tekstów do D&D?

"Wymysleć klasę prestizową to mogę w ciągu 1/2 godziny a napisać o tym art mogę w 20 minut i będzie super, bo znam swoje możliwości."

W 20 minut wymyślisz gówno, którego nie tknie większość DeDekowców. Wiem, sam kiedyś wychodziłem z podobnego założenia, sam starałem się "tym munchkinom" udowodnić, że do d20 potrafi tworzyć każdy. Napisz prestiżówkę w 20 minut i umieść na dnd.pl - zjedzą Cię po pierwsze za brak klimatu i fabularnego opisu, po drugie za beznadziejne, wtórnie rozpisane zdolności i po trzecie, za niezrównoważenie wg mechaniki.

Co gorsza, będą mieć rację.

"Bo niektórzy widzą przyjemność w odgrywaniu, intrygach, świecie, zależnościach, realizmie, inni w zabijaniu potworów, zdobywaniu przedmiotów, rozwijaniu postaci poprzez coraz nowe klasy/ levele."

Jakiś jesteś dziwny spec od d20 - nie grasz, nie lubisz, nie czytasz ani nie przeglądasz stron, ale wiesz na temat systemu wszystko. Ba, nawet wiesz, co podoba się w D&D miłośnikom tej gry, jak grają i co mogą a czego nie mogą robić. Skoro taki jesteś jasnowidz, powiedz mi, co będzie na mojej następnej sesji prowadzonej w Forgotten Realms. Bo, co ciekawe, w przeciągu 3 ostatnich miała miejsce tylko jedna potyczka.
16-08-2005 22:44
Seji
    @ Furiath, Sting
Ocena:
0
@Furiath

Porownania porownaniami, ale niech toi beda porownania z sensem. Przyklad: linia 'Real Life RPG' z HDI. Z jednej strony powazne settingi dla d20 (Afganistan, Kolumbia, Somalia), a z drugiej propozycje alternatywnych kampanii - podroze w czasie, poszukiwanie skarbow Afryki, etc. Wszystko w obrebie jednego podrecznika. Tak wiec mozemy byc zagubionym Marine w Mogadiszu, a mozemy tez byc poszukiwaczem Arki Pryzmierza, ktory trafil tu podarzajac byc moze flaszywym tropem. Wszystko zalezy od podejscia i checi bioracych udzial w zabawie.

W ZC mozna grac nie majac pojecioa o latach 20-tych lub bazujac tylko na tym, co jest w dodatkach. Nie trzeba siedziec w bibliotece.

Z kolei wszystkie Cthulhe i Warhammery z ich czytaniem o sredniowieczu wymiekaja przy "Little Fears", systemie, ktory dotyka bezposrednio takich tematow jak np. pedofilia czy przemoc wobec dzieci (nie na zasadzie jednego modulu jak np. "Rage Across New York" do starego Wilkolaka). brzmi ambitnie? A gdzie tam. To samo mozna zrobic na sesji DnD - roznica taka, ze "Little Fears" jest silnie sprofilowane pod pewne tematy, ktore nie kazdemu zreszta pasuja (i dlatego jest to gra niszowa jak malo ktora). A takie DnD/d20 jest narzedziem, w ktorym kazdy zrobi to, co chce.

Gra fabularna, do zagrania w ktora trzeba poswiecic x tygodni na siedzenie w bibliotece to marna gra i sie nie sprzeda. Bo ludzie chca kupic i grac - a czy beda do tego szukac zrodel pozagrowych, to sa juz ich wlasne i prywatne preferencje.

@Sting
Syf idzie na dno. A na wierzch wyplywaja dobre rzeczy. Ikt nie kaze Ci czytac syfu, ktory zreszta sie nie przebija. A ci, ktorzy postrzegaja DnD negatywnie, zwykle go nie czytaja, a tym bardizej syfu, o ktorym malo slychac i ktorego trzeba specjalnie szukac - a watpie, by przeciwnicy DnD spedzali czas przy Google.com. Najezdzanie na DnD jest modne, wiec sie najezdza, majac jako takie pojecie o podstawkach - albo i nie majac go w ogole. Piekny przyklad ignorancji jest tu: http://www.valkiria.net/index.php?type=special&area=1&p=articles&id=8016 (serwis padl, sprawdzic, jakw stanie - autor recki 'Conana' wykazuje sie nieznajomoscia d20, jak i samego podrecznika, a jedzie po mechanice i grze strasznie, chyba dla samego jezdzenia).

I jeszcze tak ogolniej:
1. Wojteq jest stalym wspolpracownikiem, wiec do niczego nie musi sie przyklejac, do redakcji zwlaszcza.
2. Nie jestem przekonany, ze ten tekst jest felietonem - to raczej krotki artykul, bo definicji felietonu IMO on nie spelnia. To tak na marginesie.
16-08-2005 22:47
Sting
   
Ocena:
0
Cytat z Seji:

"2. Nie jestem przekonany, ze ten tekst jest felietonem - to raczej krotki artykul, bo definicji felietonu IMO on nie spelnia. To tak na marginesie"

Mógłbym polemizować. Tekst spelnia definicję felietonu. Natomiast nie spełnia definicji artykułu prasowego :P.
16-08-2005 22:59
Magnes
    Ciekawy artykuł
Ocena:
0
Mnie w D&D podoba się to, że settingi jak Forgotten Realms czy Ravenloft albo Dragonlance zawierają niewiele mechaniki (przynajmniej na tyle ile byłem w stanie stwierdzić), są niemal wyłącznie opisem świata - dla osób, które d20 nie lubią (bo myślę że niechęć do D&D wynika głównie z d20 i skłonności do nadużywania kostek przez graczy), lubią za to światy D&D (choćby z książek), jest to świetne kompedium. Do tego świetnie wydane.
16-08-2005 22:59
Gruszczy
    Rebound i inni
Ocena:
0
>że D&D ze wszystkimi swoimi atutami, >PrC'ami, zaklęciami itp. to system, w >którym IMHO cudownie łatwo tak >zróżnicować postać, by była ona dla
>nas jak najciekawsza.

Jasne. Dobra, Mistrzu, to ja biore na tym 6 levelu ulubiona bron i specjalizacje w broni i od tej chwili macham dwoma longswordami. Wiesz, na jednej rece +7/+2, a na drugiej tylko +7. A za dwa poziomy to lykne sobie poprawione trafienie krytyczne i w ogole bede rzadzil (nie pamietam czy jest od +8 do trafienia, ale gdzies kolo tego jest ten feat).

Tak wyglada u mnie ,,roznicowanie'' sobie postaci, bo kumpel zaczal nam ostatnio prowadzic D&D. Nie wiem, moze jestem dziwny, wybierajac takie featy, zeby zrobic jak najsilniejszego wojownika (moze mi cos doradzisz? :-P), ale chyba o to chodzi - w dodatkach klasowych jest o tym nawet caly rozdzial. Nie powiem - lochow i smokow nie ma (jeszcze - niedlugo przeprawa przez gory, bedzie 10 poziomow Morii:-D), intryge nam mistrz wymyslil dosc zakrecona i poki co nie wiemy o co chodzi, ale cala trojka wie dokladnie, o co biega przy postaciach - dopakowac i zoptymalizowac na wszelkie sposoby. I ani odgrywanie postaci, ani bogaty zyciorys, ani dramatyczne wybory i rozterki moralne tego nie zatuszuja. Sa pedeki, hapeki i nastepny level.

Nie rozumiem, po diabla na sile usprawiedliwiac ten system. Sluzy do grania, a nie cierpienia. Stawia na rzeczy, ktore - w moim odczuciu - sa troche plytsze i mniej wymagajace intelektualnie. Nie ma tez co mowic, jak ShadEnc, ze w tym systemie da sie zrobic to samo co w innych. Tak, w Monastyrze tez mozna zrobic dungeon crawla. To jest ponoc oczywiste stwierdzenie, mocno z reszta dla mnie przegadane. Jesli zas chodzi o opowiesci o klimatycznych klasach prestizowych, to, niestety, nie ma w nich nic klimatycznego. Sa fajne featy, fajne bonusy i przeklimatyczne nazwy - od dzisiaj to ja jestem ghostwalkier, ziomy. Jedziemy rozpykac te podziemia.

System do zabawy. Jak Zombiaki. Nie zrobie z nich brydza. Nie sa zle, ale nie wmawiajcie mi, ze jako brydzysta mam mowic, ze sa fajne - poznalem brydza, lubie go i Zombiaki to dla mnie zupelnie inna klasa - pare stopni nizsza, warto dodac. Ale od czasu do czasu moge w nie zagrac, chocby po to, zeby odetchnac. I zdobyc kolejnego levela :-)
17-08-2005 01:02
Furiath
    Zgadzam się z Gruszczym
Ocena:
0
Tak jak Gruszczy napisał - D&D jest zupełnie inne od Cyberpunka, czy Warhammera. Ale opinia o klasie niżej nie bierze się z kosmosu lub zawiści. Tak jak brydżysci nie zazdroszą popularności grze w wojnę. Fajnie jest zagrac w coś takiego, ale nie udaję, że jest to system dla gracza z większymi wymaganiami odnośnie zabawy.

Natomiast zupełnie nie trafia do mnie pseudoargumentacja ShadEnca. Tak się skałada, że mam dostep do statystyk polterowych i nie raz analizowałem ściezki wizyt czytelników (czyli skąd klikają, by wejśc na dany subsystem). Masz lepsze rozeznanie? Podaj go.

Śmiać mi się chce z fragmentów typu "co ciekawe, w przeciągu 3 ostatnich miała miejsce tylko jedna potyczka." zapomniałes dodać te 5 bitw i 89 pojedynków. A do rzeczy - D&D jest systemem skierowanym na wygrzew, więc po co robić z niego storytellingowy RPG, skoro nie jest do niego przystosowane? Chcę grać w horror - biorę ZC, Deltę Green, Kult, Wampira. Chcę dark fantasy - Warhammer, Monastyr. Ale nie mam zamiaru na siłę prowadzić w Warhammerze toona tylko po to, by komus udowodnić, że da się to zrobić. Po prostu wezmę toona. Cóż z tego, że pragniesz mi tutaj wypisac, jakie to klimatyczne storytellingi ty prowadzisz swoim graczom w D&D. Poczytaj sobie fora dyskusyjne najwiekszych serwisów fantastycznych, dodatki jakie wychodzą do D&D, fanowskie arty. A teraz mi powiedz ile widziałeś wśród tego porad np. dotyczacych odgrywania, albo innych kwesti odgrywania/prowadzenia. A ile czystej mechaniki lub porad w stylu: jaki najlepszy zrobić kombos, jak najlepiej dopasic swą postać, nową klase prestizową, itp.

Dlaczego mogę przeczytac artykuł z 7th Sea Mony o kurtyzanach, dywagacje Normana o oreżu do WFRP, pomysły na przygodę z Monastyru, poradnik o odgrywaniu postaci w sedziwym wieku z warha, ii przełożyc spokojnie te teksty na system, w którym gram lecz podobnych artykułów wsród D&D to ze świeca szukać. Porady? Chyba ograniczajace się, jaką muzę puuszczacie. Chodzi mi o DOJRZAŁOŚĆ tekstów ShadowEnc. Pokaż mi dojrzałe teksty.

Gdybym chciał miec chałturę w Warhamcu to tez bym przepuścił tysiącpićsetdwadziwićset pnowych profesji do Warha, nawet je dokłądnie przeanalizował pod kątem równowagi świata, porównania do innych, zgodności mechanicznej, oryginalności. Dalej nie zmienia to faktu, że podobny tekst to chałtura. napisz art dojrzały o D&D, niech takie zaczną wychodzić - a zmienię zdanie o tym systemie.

Jesli nie wiesz, co to dojrzały tekst, ShadEnc- to poczytaj jedną ksiązkę dziennie przez dwa - pięć lat, a na pewno po takiej wprawce już na kilometr rozróżnisz tekst dobry, od grafomaństwa lub nieswieżej ryby.


I tak jak Far-Mazon uwązam, że to znakomity marketing i wsparcie takich produktów jak cRPG powoduja popularność D&Dków.
17-08-2005 01:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.