» Blog » Czytelnik w podróży.
12-05-2010 23:45

Czytelnik w podróży.

W działach: Eintopf książkowy | Odsłony: 3

Czytelnik w podróży.

 

 PKP ma jedną, ogromna zaletę wśród oceanu swych wad. Zwłaszcza, gdy w przyjemnym, lekko zdewastowanym i nieco nieświeżym przedziale, przychodzi człowiekowi spędzić jakieś 8- 9 godzin żywota swego i ma on to szczęście, że siedzi. 

 

 Jest to czas pozwalający na przetrawienie jednego dania literackiego z kategorii "ciężkostrawne i omaszczone" ( "specialite a la maison'- Eco, Byatt, Nabokov w wydaniu opasłym, biografia Marilyn Monroe czy autobiografia Ireny Dziedzic, względnie literatura fachowa  ) bądź też dwóch- trzech dań z asortymentu fast food literacki ( oferta śniadaniowa - powieścidło obyczajowe, pulpa kryminalna czy też cos z fantasy).  Można też skonsumować zakąskę krzyżówkową ( byleby nie przeciągnęła się nadto, może wywołać niestrawność, gdy hasła pochodzą z tzw. "Krzyżówki hetmańskiej"). 

 

 Krótko mówiąc, w pociągu dobrze się czyta ( wyjąwszy te okresy czasu, gdy trzeba przeistoczyć sie w sardynkę na korytarzu na przykład).  Pomijając fakt zdziwionych spojrzeń współpasażerów, gdy człowiek wyciąga stosik i gdy z tego stosiku znika 2- 3 tomiki w trakcie nie tak długiej przecież podróży. Jeden pan o aparycji i poglądach ( wyrażanych dość głośno w dyskusji z innym panem) elementu niegdysiejszego ORMO był na tyle zszokowany prędkością konsumpcji, ze poprosił mnie o streszczenie treści tomików. Niedowiarstwo to straszliwie irytująca przywara.... cóz, dostał, co chciał, ciekawam tylko po co, skoro mógł znać najwyżej jedno dzieło z tych, które miałam na podroż przygotowane. Nie należy sądzić ludzi po odzieniu, lecz jesli ktos ma krawacik w groszki ( czerwone, a jakze) do pasiastej koszuli.....  Podejrzane. 

 

 Po raz kolejny przekonałam się, ze "bezcelery" bywają często lukrowaną na różowo, ciężkostrawną babeczką . Na szczęście dają do nich jakąś marmoladkę literacką ( wartka akcja, znośne dialogi itp, itd), więc "spożycie" bywa przyjemne. Stwierdzam też, iż dobór książek do pociągu jest niezmiernie istotny - nie powinno sie na przykład zaopatrywać li i jedynie w literaturę jednej kategorii. Różnorodność, tak jak zmiana krajobrazu za oknem pociągu, jest wskazana- w przeciwnym razie albo sie zasypia i nie realizuje planu czytelniczego, albo popatruje się przez okno lub na współpasażerów.  Można także w pociągu uskuteczniać twórczość własną, lecz i to ( przynajmniej w moim przypadku) bywa niesatysfakcjonujące - człowiek zżyma się i klnie pod nosem, najchętniej by cos zmiął lub podarł, a tu ni ma jak. Bo się gapią i wysysają chęci, wenę i moc twórczą, nawet jeśli rzeczona twórczość jest tylko tłumaczeniem rękopisu. Którego w żadnym wypadku podrzec nie wolno.

 

 Podróże, nawet w obrębie ojczyzny ( powinnam napisać: zwłaszcza), kształcą. Można się naczytać do woli, jeśli kto lubi ( a mam takie wrażenie, oby mylne, że lubi coraz mniejszy procent narodu... ). W spokoju, choć względnym i niepewnym. Od współpasażera też można wysępić książkę ( gazety podróżne bywają mniej ciekawe- głównie " Wybiórcza" lub piśmiennictwo plotkarskie, tfu) . Streszczać książki można, prawie jak na polskim kiedyś ( a nuż się zainteresuje niedowiarka ), a nawet- o dziwo- podyskutować na temat literatury. Szkoda, że rzadko....

PKP ma swoje zalety... Mogliby mieć bibliotekę w pociągu, plecak byłby lżejszy.

 

Atletico wygrało Ligę Jeuropjską. Ciekawy mecz, bramka dająca zwycięstwo atrakcyjna. Warto było zobaczyć, że nie tylko Barceloną i Realem Hiszpania stoi. No, reprezentacją takoż.  

 

Nie ma zdjęcia pociągu, jest miejski kot na wakacjach.  

Komentarze


Scobin
   
Ocena:
0
Widzę, że kot jest podpięty do prądu na podobieństwo laptopa – ile czasu wytrzymuje po odłączeniu? :-)
13-05-2010 09:06
Chamade
   
Ocena:
0
Kot podpięty do palika na podobieństwo stróża podwórka- po odłączeniu energia zwierza wrasta kilkakrotnie.
13-05-2010 11:26
Blanche
   
Ocena:
0
Mimo wszystko, zdecydowanie przyjemniej czyta się w domu, więc cieszę, że najdalsze podróże pociagiem, jakie odbywam trwają około 3 godzin (plus spóźnienie).
13-05-2010 19:43
Iman
   
Ocena:
0
Oj tak :D Czytanie w pociągu jest fajne, przynajmniej nie ma się aż takiego poczucia straty czasu. Chociaż trzeba przyznać, że trasy typu Szczecin -> Lublin potrafią obrzydzić nawet najciekawsze zajęcia ;)
13-05-2010 22:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.