» Blog » Czytelnicze podsumowanie roku
01-12-2022 20:29

Czytelnicze podsumowanie roku

W działach: książki | Odsłony: 561

Czytelnicze podsumowanie roku
Kolejne podsumowanie książkowe - ależ ten czas leci! W tym roku 19 pozycji, z czego kilka po 1000+ stron. Jednak pyli się jeździć pociągami :). Tu nota z poprzedniego roku. Było dobrze, nie powiem – dobry lekturowy rok (choć ostatnio mocno zwolnił, bo dużo czasu zabiera mi przygotowywanie się do sesji RPG).

Wojna Iwana, Catherine Merridale. Kapitalna książka historyczna, tym razem opowiadająca jak wyglądało życie typowego sowieckiego żołnierza w czasie drugiej wojny. Jak na początku ginęły miliony albo od karabinów maszynowych wroga (bo ukrywanie się było traktowane jako tchórzostwo, a tchórzostwo to zdrada narodu!), od karabinów maszynowych NKWD stojących tuż za frontem (bo przecież połowa tych bohaterów oczywiście w zadzie miała swój tzw. kraj, gdzie od 20 lat ludzie z głodu zdychali), przez “fuksem” wygrane walki o Staliningrad i Moskwę, aż do wyzwalania terenów m. in. w Polsce, gdzie gwałcono tłumnie i licznie, mordowano licznie i dewastowano na potęgę. Czerwonoarmiści z dzikich stepów zadawali sobie proste pytania, często pijąc wodę prosto z kibla, który po raz pierwszy widzieli na oczy, w stylu: po co nas Niemcy atakowali, skoro mają tu tak dobrze? 10/10

 

Rytm Wojny, dwie części jednego tomu. Sanderson. 1500 stron, z czego 1000 stron to nuda, 500 to ciekawa historia, wartka akcja i fajne postacie. Czy warto? Fani świata nie mają wyjścia, wszyscy inni i tak pewnie od tego tomu nie zaczną, więc nie ma strachu. 5/10

I właśnie Rytm Wojny zmienił moje podejście do wyboru lektur w tym roku - bałem się znowu tej straszliwej, ciągnącej się po setki stron nudy, dlatego też ruszyłem w kierunku krótszych powieści i zbiorów opowiadań. I była to dobra decyzja :).

 

Kraina Lovecrafta - Matt Ruff. Scenariusz kampani RPG napisany w formie książki. Albo książka, z której można zrobić w miarę prosty sposób kampanię do ZC. Podtytuł mówi o czym między innymi jest ta książka - o rasizmie w Stanach Zjednoczonych, z tym że dosyć “na grubo”, jest on wszędzie i zawsze (co niektórym czytelnikom nie odpowiada, z tego co czytałem po necie). Ale jakby był delikatny, to bym pewnie o nim nie pisał… 7/10

 

Don Wollheim proponuje: Najlepsze opowiadania SF 1988. Superancka wycieczka w sajensfikszyn późnych lat 90., gdzie megabajty danych to dużo. Właściwie wszystkie opowiadania są co najmniej solidne, ale jedno, Drugi Exodus, Jamesa Tiptree’a Juniora (czyli Alice Sheldon) było genialne, napisane w jakiś specyficzny, spokojny sposób, jednocześnie wesołe i smutne, pokazało wizję ufoludków, która jest zupełnie odmienna od tego, co typowo widzimy w sci-fi (może z wyjątkiem Star Treka). 

 

Cień i pazur, Gene Wolfe. Aaaa, trzymajcie mnie, co to za książka była!? Smutna, wesoła, o kacie-renegacie, o miłości a może antymiłości. Czy to sci-fi czy fantastyka? Powieść psychologiczna czy przygodowa? A może wszystko naraz? Takie Miasteczko Twin-Peaks w innym świecie, gdzie wszystko jest trochę dziwne, często nie za mocno, a często bardzo. Jeśli lubicie dziwne książki, warto spojrzeć. 8/10.

 

Legion, Brandon Sanderson. No panie Brandonie, odkupiłeś swoje winy! Świetny pomysł na protagonistę i jego aspekty (co to takiego? Dowiecie się z treści!), który rozwiązuje trudne zagadki kryminalistyczne. Idealna książka na jednostrzał pociągowy, 9/10.

 

Conan i Lord Dunsany - Conan jak to Conan, średni, ale fajny. A Lord Dunsany… no cóż, ktoś tu wygląda jakby się naczytał Lovecrafta i próbował coś zrobić w jego klimacie… i mu nie wyszło. Piekielna nuda, niby surrealistyczna, a jednak zupełnie niewciągająca.

 

Gwiazda Clarka - super, super, super. Niesamowity zestaw opowiadań, polecam każdemu fantaście (mimo jednego babola z podstaw fizyki, ale może to wina tłumacza, bo nie sądzę, żeby Clark aż tak się walnął). Czasem śmiesznie, czasem poważnie, cały czas mądrze, proste wytłumaczenie 4 (czy 5) wymiaru i od razu zajawka na erpegową przygodę, manewry okrętami kosmicznymi… polecam. 10/10

 

Noc generała, Gabriel Mérétik, całkiem "przygodowy" opis działań w czasie pierwszej nocy stanu wojennego. Raz czy dwa francuski autor walnął takie babole że aż zęby bolały, ale poza tym świetnie całość opisana, z informacjami co świat wiedział i czego nie wiedział. Fajnie jakby krzykliwe pato-narodowo-matołki to przeczytały, ale nie ma co w cuda wierzyć. Aha, książka przeczytana po obejrzeniu filmu Gierek, po którym łaziłem i wszystkich pytałem czy tak było czy nie, bo coś mi się wierzyć nie chciało że aż tak świętego przywódcę mieliśmy (i kretyna za Generała). Jest jeszcze jedno niedomówienie w książce - nie ma słowa o Jarosławie i Mateuszu. 9/10

 

Fale tłumią wiatr, Strugaccy. Moja pierwsza pozycja Strugackich (chyba, gdy czytam e-booka często nawet nie wiem kto jest autorem, nie mówiąc o tytule) nie zawiodła mnie, ale też nie oszołomiła, zwłaszcza, że czytałem ją tuż po genialnej Gwieździe. Ciekawy zarys świata, ciekawe, takie trochę sowieckie urzędy, trochę wników o ludzkości i nie tylko. Bez szału, ale spokojnie do przeczytania. 5/10.

 

Rytuał, Graham Masterton. Po Mastertonie wiadomo, czego się można spodziewać. Trochę seksu (często w wersji hardkor), trochę przemocy (często w wersji hardkor), często wartka akcja. Rytuał właśnie taki jest - fajne do pociągu (gdzie właśnie Rytuał przeczytałem), gdzie nie trzeba być w 100% skupionym, bo fabuła jest w pewnym sensie przewidywalna i nieszczególnie zakręcona - co nie jest bynajmniej wadą. Aha. RPGowcy, pamiętajcie - Rytuał jest świetnym materiałem na sesję 1x1 w systemach takich jak Cthulhu Confidential, Kult, czy nawet zwykły Zew. 6/10.

 

Rozłąka, Christopher Priest. Świetna książka, której akcja dzieje się głównie w czasie drugiej wojny światowej. Gdybym przeczytał wcześniej jej recenzję, pewnie by mi nie sprawiała tyle radości, co odkrywanie o czym tak naprawdę jest, gdzie fikcja miesza się z historią. Książka ta to dla mnie inspiracja do dalszych przemyśleń, lektury życiorysów niektórych ważnych person historii czy wniknięcia w konkretne zdarzenia, które kiedyś miały miejsce. 9/10

 

Idoru, William Gibson. Względnie ciekawa powieść SF, której wartość wynika z poruszenia tematu sieci przyszłości i niebezpieczeństw z nią związanych (choć oczywiście opleciona powieścią, w której głównymi postaciami są ludzie). Dobrze się czytało, co nie jest oczywiste dla Gibsona, było wiadomo mniej więcej o co chodzi, pojawiło się kilka ciekawych postaci. Można w wolnej chwili przeczytać. 6/10.

 

Tancerka krawędzi, Sanderson. Kolejna powiastka, tym razem lekka, ze świata Archiwum Burzowego Światła. Całkiem warka akcja, całkiem ciekawe postacie, bez zbędnych dłużyzn. Idealna do pociągu :). Tłumaczy pewne wątki z głównej linii fabularnej, o czym oczywiście dowiedziałem się po skończonej lekturze. 7/10. 

 

Dni ostatnie, Brain Evenson. Taki prawie Rytuał Mastertona (p. wyżej), tylko inny, choć tematyka podobna. Świetne dialogi, zwłaszcza w wykonaniu głównego bohatera. Momentami obrzydliwie, ale ogólnie szybko i przyjemnie się czytało. 7/10.

 

Długa Tęcza Struggacy - (pierwsza część tylko) - mega średnia SF. Niewiadomo o czym, po co, dlaczego. Ziew. 3/10.

 

Upadek Gigantów, Follet. Książka, a) której sprzedaż powinna być zabroniona, b) która powinna być obowiązkową lekturą. Co do punktu “a” - głównie dlatego, że po lekturze biedny człowiek spędza pół życia zastanawiając się, która gra planszowa będzie najlepiej oddawała te wszystkie układy, które miały miejsce na początku zeszłego wieku. Co do punktu “b”, żeby jeden z drugim kretyn z każdej zapadłej ruskiej (ale i polskiej, i najlepiej każdej) wsi zrozumiał, że jest on tylko mięsem armatnim, narzędziem jakiś koleżków w śmiesznych strojach (pozdro dla “Arcyksięcia”) i bogaczy, którzy chrzanią o “honorze”, “patriotyzmie”, “potrzebie aby matuszka rossija <albo dowolny inny kraj> miała dostęp do złóż ropy <albo innych, niezwykle ważnych minerałów, z których zwykły obywatel nie będzie miał najpewniej nic>”. 

Co do samej treści, można powiedzieć, że jest to książka obyczajowa, ale napisana w bardzo ciekawy sposób, omawiając tematy historyczne w sposób, który nawet tacy ludzie jak ja zrozumieją (co przez to rozumiem? że szkoła podstawowa i liceum przez ładnych parę lat robiły wszystko, aby obrzydzić mi historię i mimo obowiązkowej edukacji szkolnej uważam te setki, jeśli nie tysiące godzin, historii w szkole za czas absolutnie stracony). Szkoda, że trochę autor przeskoczył nad wojną polsko-bolszewicką, poświęcając jej może dwa zdania. Moim niehistoryka zdaniem spłycono dramatycznie temat udziału Rothschildów i w ogóle bankierów w promocji i finansowaniu wojny (którą to opinię bazuję na innych lekturach). Mimo powyższych drobiazgów: polecam, najlepsza niefantastyczna lektura tego roku. 10/10.

 

Zima Świata, Follet. Podobnie jak wyżej, ale już tutaj muszę się trochę przyczepić, bo jest to albo nieświadome (albo i celowe) amerykańskio-brytyjskie podejście. Chodzi oczywiście  o holocaust, gdzie pojawia się w zdaniu wraz ze słowami: naziści, Polska i Auschwitz. Mega mnie to irytuje, że nie nazywa się rzeczy po imieniu - nieogar nie ogarnie i połączy te 3 słowa-klucze. Może się czepiam, wszak to jedno zdanie, ale trudno:).

Dwa: ktoś tam uciekał, bo były pogromy żydowskie w, teraz uwaga: Niemczech, Rosji i Polsce. No prośba, znowu stawiają na jednym poziomie nieporównywalnie inną skalę ludobójstwa (wiem - ludobójstwo to ludobójstwo, więc może się nie powinienem o to czepiać, ale patrz akapit wyżej).

Poza tym - szlachetni Niemcy, kobieta się na ochotnika zgłosiła na gwałt zbiorowy, tutaj ktoś umarł walcząc z nazistami od wewnątrz… a ruskie to bydło i nic więcej (z tym drugim akurat się zgadzam, lol). No i to oczywiście rodzi pytania, z jednej strony Niemcy to kraj rozwinięty, więc logicznym wydaje się położenie nacisku na fakt, że była też wewnętrzna opozycja. Ale nacisk ten wydaje się momentami zbyt mocny - owszem, obozy gdzie zabijano niepełnosprawnych, parę słów (dosłownie) o obozach śmierci, gestapo itp… ale potem wspaniały Niemiec, który się nawrócił bo jego koledzy zabijali inteligencję na podbitych terenach. Pewnie ktoś inny musiałby się wypowiedzieć, czy miał podobne odczucia.

Ani słowa o przykładowo o powstaniu w 43, 44, o gettach żydowskich - a jestem pewien, że te tematy dałoby się jakoś wpleść. 8/10

 

Krawędź wieczności, Follet, trzeci, ostatni tom, cyklu Stulecie.

W sumie podobne uwagi co do poprzednich części - ogólnie bardzo dobrze, ale… autor chyba czegoś nie doczytał w kwestii Jaruzelskiego. Wiem, że wiele nie wiemy, ale mało kto z moich interlokutorów tak jednoznacznie oceniałby zamiary Jaruzelskiego jak Follet. Aż to było niesmaczne momentami.  9/10

 

I tyle. Parę książek leży otwartych, czekają na lepsze czasy :). 

 

Komentarze


Kaworu92
   
Ocena:
0

Nieźle ;-) Jak ja będę robił podsumowanie na początku nowego roku, to spodziewam się około 40 pozycji :-P ;-) Jednak dobrze mieć bloga o książkach xD

02-12-2022 14:20
Kaworu92
   
Ocena:
0

A lekcji historii też w szkole nie lubiłem :-P Znaczy, jaka jest wartość krytyczna w nauce historii wojny i bitew? 0_O Uważam, że np: z omówienia biografii wielkich ludzi wyszłoby więcej dobrego.

Nie wspominając o tym, że historia w polskich szkołach jest polskocentryczna, więc nie mamy najmniejszej szansy po takich lekcjach np: zrozumieć historii Niemiec w XX wieku. A to bardzo ważne, jak sądzę.

02-12-2022 14:24
Henryk Tur
   
Ocena:
0

A myślisz, że w innych krajach uczą o punkcie widzenia pozostałych? :)

"Znaczy, jaka jest wartość krytyczna w nauce historii wojny i bitew?" - pewnie taka, że doprowadziły one do współczesnych państw, narodów i granic.

02-12-2022 15:04
Exar
   
Ocena:
0
A ja zawsze myślałem, że w nauczaniu historii w Polsce najważniejsze są bóstwa greckie i rzymskie, oczywiście z milionem dat do zapamiętania.
02-12-2022 16:29
Kaworu92
   
Ocena:
0

@Henryku:

1. Akurat trzeba zrozumieć Niemcy w XX wieku, jeśli chcemy zrozumieć współczesną koncepcję demokracji, praw człowieka, lub choćby neonazistów. Fakt, że na tym w Polsce się nie koncentrujemy jest wielką wadą... a potem ludzie głosują na PiS, Konfederację, a MW i ONR działają w państwie w pełni legalnie. To wynika, uważam, bezpośrednio z braku odpowiedniego fokusu w polskich szkołach.

2. Przykład z mojej szkoły - pisanie wielkiego wypracowania o bitwie o Pearl Harbor (odręcznie, bez korektora - mam dysgrafię, nauczycielkę pogieło, fetyszystka pisma ręcznego... :/). Znaczy, tak bitwa pod Pearl Harbor i jej przebieg to jakiś fakt historyczny i jako taki MOŻE być omawiany na lekcjach historii - ale jaka z tego jest wartość krytyczna, co z tego wynika, jak taką wiedzę potem zastosować w życiu? Czy to czemukolwiek służy? Bo mi sięwydaje, że jednak nie...

A odnośnie Twojego argumentu "z wojen powstały państwa" - pewnie tak. I z pewnych procesów socjo-politycznych (omawianych pobieżnie na historii, jeśli w ogóle). I z wysiłku wielkich ludzi, których biografii w ogóle nie omawiamy na lekcjach historii. I wybacz, ale jeśli koncentrujemy się w polskich szkołach głównie na datach bitew, dowódcach itp, to Twoja argumentację ciężko mi zaakceptować. Bo tak, w pewien sposób - bardzo ograniczony - te militaria jakoś wpłynęły na współczesność. Ale dalej, omawiamy to w sposób, który nie prowadzi do takich wniosków. Sorry, ale to sztuka dla sztuki, "bo tak" - albo "bo chwalebne bitwy Narodu Polskiego" czy coś. Jakiś turbopatriotyzm zakrawający na neonazizm. Zresztą, kiedyś badania naukowe wykazały, że najbardziej homofobicznym wydziałem UW był wydział historii.

Cóż, jeśli mam wizję turbopatriotycznej historii, to nie ma w niej miejsca na naukę o Stonewall Riots, czyż nie? *rzyg*

02-12-2022 17:56
Exar
   
Ocena:
0
Kaworu, dlatego też tak wysoką ocenę wystawiłem trylogii Stulecie Folleta. Omawia on nie jakieś potyczki jako takie, a ogół sytuacji, i to w taki sposób, który jest bardzo łatwo przyswajalny. I się z Tobą zgadzam, tak się powinno uczyć historii - żeby zrozumieć co było przyczyną wojny, jak jej przebieg wpływał na zwykłych ludzi i jakie były jej skutki - niekoniecznie informacje czy i o ile przesunęła się granica (to dla chętnych).
02-12-2022 18:15
Exar
   
Ocena:
0

Panowie, grzeczniej proszę - poglądy i tak, ale osobiste docinki - prośba - nie.

02-12-2022 19:28
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

@Kaworu92

Odnośnie PH - Potyczka w Brécourt w dniu D chyba do dziś jest analizowana jako przykład wzorowo przeprowadzonego uderzenia na okopanego wroga mającego przewagę liczebną. Akcja trwała ~3 godzin. W tym czasie ~20 spadochroniarzy zniszczyło baterię 4 dział ostrzeliwujących plaże i przy okazji wystrzelały lub pojmały połowę obrońców (łącznie było och ok 60).

Co do Niemców - E. Fromm Ucieczka od wolności pokazuje mechanizmy, które doprowadziły do powstania i rozlania się nazizmu po Niemczech po Pierwszej Wojnie Światowej.

Nie rozumiem reszty, niemniej podzielam poglądy Exara odnośnie  przyczynowo-skutkowego nauczania historii a nie rycia dat i nazwisk.

02-12-2022 20:41
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

Mi akurat Lord Dunsany bardzo się podobał (chociaż po polsku nie wydano zbyt wiele jego utworów) - Lovecraft bardzo go cenił, a jego opowiadania były jedną z głównych inspiracji dla Krain Snów (zarówno literackich lovecraftowskich jak i erpegowych), do kompletu jeszcze poleciłbym Ci opowiadania Clarka Ashtona Smitha, jeśli lubisz Cthulhu.

03-12-2022 14:55
Exar
   
Ocena:
+1
A jak tam książki, które Wam w skrócie przestawiłem? Podobały się? Coś Was zainteresowało?
05-12-2022 17:27
Henryk Tur
   
Ocena:
0

@Exar - Wollheim mnie zainteresował. Legion znam i również chwalę. Mastertona czytałem. Ze Strugackich polecam inne rzeczy - aczkolwiek mają specyficzny, ponury styl. Nie każdemu się spodoba.

05-12-2022 17:30
Kamulec
    Komunikat administracji
Ocena:
+1

Szereg wiadomości skasowanych.

Kaworu, Henryku. Obaj jesteście tu mile widziani. Poltergeist służy wam jak i innym osobom. Dla dobrej atmosfery potrzebujemy, by dyskusje prowadzić ze wzajemnym szacunkiem, niezależnie od różnicy zdań. Proszę, zanim postanowicie zamieścić kolejny raz komentarz odnoszący się do tego, co drugi z Was napisał, zastanówcie się, czy spełnia on to kryterium.

06-12-2022 00:31
Kaworu92
   
Ocena:
0

Sorka ;-)

06-12-2022 01:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.