string(15) ""
» Blog » Czy kultura popularna zjada nasze dusze?
12-01-2015 00:16

Czy kultura popularna zjada nasze dusze?

W działach: Wredni ludzie | Odsłony: 495

Czy kultura popularna zjada nasze dusze?

Dziś będzie mętnie, bo mam gorączkę i zażywam antybiotyk. Niedawno na blogu Pochodne Kofeiny publikującym (IMHO) dość ciekawe teksty o mikrobiologii i genetyce, które (IMHO) niestety trzeba odsiewać z kinder-antyklerykalizmu rzucił mi się w oczy interesujący fragment wywiadu (pochodzącego nota-bene z Polityki). Fragment ten pozwolę sobie przytoczyć:

Pochodzę z Emiratów Arabskich i przez 13 lat byłam mężatką. Potem zaczęłam jednak oglądać tureckie seriale” – tak zaczyna się film dokumentalny „Kismet” (Przeznaczenie) na temat tureckich oper mydlanych. Kobieta opowiada, że rozwiodła się z mężem, który znęcał się nad nią fizycznie oraz psychicznie, pod wpływem serialu „Noor”, w którym młody mąż wspiera swoją żonę w karierze, zaprasza na romantyczne kolacje i kupuje kwiaty. „Zobaczyłam, jak mogą wyglądać relacje damsko-męskie, i powiedziałam: dość tego” – mówi.


Seriale to śmiertelnie poważna sprawa – tak myśli też saudyjski duchowny Saleh Al-Luhaidan, który już kilka lat temu wzywał do zgładzenia dyrektorów stacji telewizyjnych, pokazujących „niecne” opery mydlane. Rozsierdził go właśnie „Noor”, opowieść o dziewczynie wydanej za mąż za dziedzica bogatej stambulskiej rodziny, w której bohaterowie popijają do kolacji wino, uprawiają przedmałżeński seks, a kuzynka głównego bohatera dopuściła się nawet aborcji.

Prawdę mówiąc nie wiem, o czym był artykuł w Polityce, tekst na Pochodnych Kofeiny natomiast był typowym „O! Lol! Patrzcie, co fajnego znalazłem / am w Internecie”, natomiast lektura samego fragmentu skłoniła mnie do postawienia sobie pytania: skoro seriale są w stanie zmienić do tego stopnia życie arabskich kobiet, to czy współczesna popkultura (w szczególności gry komputerowe) nie zmieniają czasem życia obywateli polski? Oraz: czy to dobrze, czy źle? Tyle bowiem słyszy się złego o ich wpływie na młodzież. Może faktycznie zmieniam się w mordercę?

Pojęcie socjalizacji:

Proces kształtowania się człowieka oraz zachowań, które uznaje on za stosowne podejmować ogólnie nazywany jest „Socjalizacją”. Za Wikipedią: Socjalizacja (łac. socialis = społeczny)proces (oraz rezultat tego procesu) nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorców zachowań, obowiązujących w danej zbiorowości. Socjalizacja trwa przez całe życie człowieka, lecz w największym nasileniu występuje, gdy dziecko rozpoczyna życie w społeczeństwie. Największą rolę na tym etapie odgrywają jego rodzice, później także wychowawcy i rówieśnicy oraz instytucje (takie jak szkoła czy Kościół). Na drodze socjalizacji człowiek uczy się podstaw interakcji społecznych, poznaje społeczne normy postępowania, wartości, nabywa umiejętność posługiwania się przedmiotami i kształtuje swoją osobowość.

Nie da się ukryć, że kultura i jej nośniki, takie jak książki, gry, seriale, muzyka czy teatr są składnikami procesu socjalizacji. Między innymi na tym zresztą polega ich wartość: uczą nas jak żyć. Nie da się od tego uciec. Tak naprawdę elementem socjalizacji jest każdy obiekt i zachowanie w otaczającym nas świecie, podobnie jak każda myśl i idea rodząca się w naszym świecie wewnętrznym. Każdy z nas może bowiem siąść, przemyśleć swoje życie i dojść do wniosku „A diabli! Od dziś zachowuję się inaczej!”.

Czy kultura popularna socjalizuje?

W myśl powyższej logiki: nie ma sensu udawać, że gry pozostają neutralne dla naszego procesu socjalizacji. Należy raczej przyjrzeć się temu, w jaki sposób gry pomagają lub przeszkadzają nam w nabywaniu cenionych przez społeczeństwo wartości, norm i wzorców zachowań. Tak więc:

- Wartości: czyli „powszechnie pożądane w społeczeństwie przedmioty o symbolicznym charakterze oraz powszechnie akceptowane sądy egzystencjonalno-normatywne”. Osobiście skłaniałbym się ku tezie, że właśnie odpowiedni system Wartości ma decydujące znaczenie w procesie dalszej socjalizacji. To on decyduje, czy uznamy coś za dobre lub złe, mądre lub głupie, pożyteczne lub uciążliwe, warte naśladowania i wdrożenie w życie czy też nie warte.

Z całą pewnością współczesna kultura popularna przenosi Wartości. Co więcej powiedziałbym, że stawiane przez nią wzorce są raczej dość pozytywne, a przynajmniej w cywilizacji zachodu społecznie akceptowane. Wręcz przeciwnie: kultura popularna raczej ucieka od trudnych tematów i rzeczy, które ewentualnemu konsumentowi mogłyby się nie spodobać. Tak naprawdę jednak nawet w tytułach, które zahaczają o działalność typowo antyspołeczną, obrazujących np. życie kryminalistów jak serie GTA czy Mafia wśród gier, filmy w rodzaju „Żądła” czy seriale typu Rodziny Soprano raczej nie nawołują do popełniania zbrodni. Podobnie nie spotyka się też raczej gloryfikacji wojny napastniczej czy nawoływania do nienawiści. Przeciwnie: najczęściej nawet, jeśli w jakimś dziele popełniana jest zbrodnia, to rzadko jest to celem samym w sobie. Bohaterowie nie kradną i nie mordują po to, by mieć łatwe życie, lecz zwykle celem uzyskania wyższego dobra: by ocalić świat albo przywrócić sprawiedliwość, odzyskanie utraconej miłości lub przynajmniej słusznie należnego majątku... Dzieła jawnie nawołujące do przestępstw, nienawiści czy wojny owszem, zdarzają się, ale bardzo rzadko są one elementami kultury popularnej. Jak już, to najczęściej są one wytworem jakiegoś rodzaju subkultur, czasem o przestępczym charakterze, albo wytworami sponsorowanej przez państwo lub wpływowe instytucje propagandy.

Oczywiście nic nie jest doskonałe, tak więc także kulturze popularnej zdarza się promować różnego rodzaju, moim zdaniem niezbyt pożytecznych wartości. Te różnią się w zależności od dzieła i gatunku. Po pierwsze: często jest bardzo konsumpcjonistyczne nastawienie, nadmierny kult cech fizycznych, materialnych przejawów statusu społecznego i dobrobytu oraz rozrzutności. Amerykańskie filmy uwielbiają też promować wzorzec człowieka nieodpowiedzialnego, który chce dobrze więc lekceważy wszelkie reguły i zasady działania, bo czuje, że może mieć rację. Odczuwalny jest też (a może to ja, po sezonie filmów świątecznych dostałem mentalnej wysypki) nacisk na ocenę jakości zabawy i spotkania rodzinnego ilością przepalonych w jego trakcie pieniędzy.

O to jakoś nikt jednak się nie czepia.

Inni krytycy mogliby wskazać takie cechy, jak neutralność światopoglądowa (którą można interpretować jako ucieczkę od problemów lub promocję bezbożności), indywidualizm, brak promocji wartości patriotycznych, czy eurocentryzm. Nie pod wszystkimi z tych zarzutów bym się podpisał.

- Normy: czyli „trwałe, przyjęte w danej grupie wzorce zachowania” lub „wskazówka właściwego zachowania w danej sytuacji”. Z normami moim przynajmniej zdaniem w kulturze popularnej jest już trochę gorzej. Z jednej strony w dużej mierze są one społecznie akceptowalne przez ogół społeczeństwa: nie należy kraść, nie należy krzywdzić, nie należy zabijać (przynajmniej członków rodziny Głównego Bohatera), nie należy kłamać. Należy natomiast być odważnym i zawsze bronić słabszych oraz dochowywać lojalności przyjaciołom i towarzyszom broni...

Z drugiej strony... Część propagowanych przez kulturę popularną norm można uznać za, jeśli nie szkodliwe, to przynajmniej wysoce nieadekwatne do prawdziwego życia. Przykład stanowić może wskazanie przemocy, zemsty prywatnej i dróg (nazwijmy to) pozasądowych jako preferowanych sposobów rozwiązywania konfliktów i dochodzenia sprawiedliwości. No niestety, zarówno w grach, jak i filmach oraz sporej ilości książek króluje myślenie „Jeśli on zabił mi psa, to ja mam prawo spalić mu mieszkanie”.

Przykłady tego typu można mnożyć. Pojawiają się w każdym gatunku i niezależnie od miejsca pochodzenia. Amerykanie żywiąc kult broni, strzelanin i pogardę dla regół, Japończycy czują dziwny pociąg do czternastoletnich dziewcząt, Francuzi i Skandynawowie chętnie paliliby kościoły, podobnie jak Anglicy (ale ci ostatni wyłącznie katolickie, żadną miarą natomiast protestanckie). Ponownie: wymieniać można długo.

- Wzorce zachowań: czyli to, co zapewne spędza najwięcej snu z powiek psychologów i wychowawców. Wzorce zachowań to zapisane głęboko w naszym umyśle gotowe scenariusze reakcji na różne wydarzenia. Przykładowo: my podchodząc w sklepie do lady ustawiamy się w kolejce, a Arabowie zaczynają się targować. Pod tym względem ogromna część wzorców zachowań promowanych przez popkulturę, przynajmniej pozornie jest skrajnie destruktywna. Bo, jeśli by się przyjrzeć fabułom gier i filmów: wzorcową reakcją na każde złe słowo powinien być co najmniej prawy prosty.

Problem w tym, że moim zdaniem jest to robienie igieł z wideł. Po pierwsze: nasz mózg sam z siebie dzieli materiał, który sobie przyswaja na pożyteczny i niepożyteczny i na pewnych etapach rozwoju psychicznego wzorce dla nas nieprzydatne trafiają do tego drugiego worka. Po drugie: ogromna większość prezentowanych w tego typu dziełach zachowań jest tak naprawdę bardzo egzotyczna. No niestety: nie wiem, jak wam, ale mi bardzo rzadko zdarza się się trafiać w sytuacje konfliktowe, grożące bójką lub strzelaniną...

Po trzecie: niestety obawiam się, że większość wzorców zachowań, jakich uczy nas popkultura streścić można do „jeśli wraży piksel rzuca w ciebie kulą ognia powinieneś szybko nacisnąć Blokuj”. Owszem, jestem pewien, że po wybuchu wojny atomowej wszyscy, którzy grali w Fallouta rzucą się szukać broni. Niemniej jednak tak długo, aż taki konflikt nie nastąpi utrwalone przez kulturę popularną wzorce zachowań pozostaną uśpione. Kiedy natomiast nastąpi, będziemy mieli większe problemy, niż niedobitki geeków przeszukujące ruiny w poszukiwaniu pistoletów.

I ciąg dalszy tam, gdzie zawsze.

3
Notka polecana przez: Iman, PK_AZ, slann
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Adeptus
   
Ocena:
0

 

Bohaterowie nie kradną i nie mordują po to, by mieć łatwe życie, lecz zwykle celem uzyskania wyższego dobra: by ocalić świat albo przywrócić sprawiedliwość, odzyskanie utraconej miłości lub przynajmniej słusznie należnego majątku...

Można by złośliwie powiedzieć, że największe zbrodnie w historii były popełniane (przynajmniej oficjalnie) w imię wyższego dobra.

Przykład stanowić może wskazanie przemocy, zemsty prywatnej i dróg (nazwijmy to) pozasądowych jako preferowanych sposobów rozwiązywania konfliktów i dochodzenia sprawiedliwości. No niestety, zarówno w grach, jak i filmach oraz sporej ilości książek króluje myślenie „Jeśli on zabił mi psa, to ja mam prawo spalić mu mieszkanie”.

Czasem też idzie to w drugą stronę - w kult otwartości, tolerancji i pacyfizmu doprowadzony do absurdu. Zwłaszcza w twórczości dla dzieci. Taki przykład - nowa, pełnometrażowa "Pszczółka Maja". Jest tam ukazany konflikt pszczół z szerszeniami... przy czym cała wrogość jest sztucznie nakręcana przez czarny charakter, opowieści o złych szerszeniach są z palca wyssane, jest to sztuczne wynajdowanie wroga w celu zdobycia władzy itd. Tyle, że w rzeczywistości szerszenie są mięsożerne - a właściwie to głównie ich larwy są karmione innymi owadami. Szerszenie nierzadko dokonują "napadów" na ule w celu gromadzenia żywności. Wniosek - pamiętaj, obcy nie znaczy gorszy, nawet jeśli jest gotów cię zabić, przerobić na papkę i nakarmić tobą swojego dzieciaka. W ogóle to śmieszne, że podstawowym morałem starych bajek było "nie ufaj obcemu, może cię skrzywdzić" (taki morał jest w Czerwonym Kapturku, Królewnie Śnieżce, Jasiu i Małgosi i setce innych baśni), a nowych "Obcy nie znaczy gorszy, jeśli jakiś zgred straszy cię obcymi, nie słuchaj go".

Zwyczajnie: w normalnym życiu bardzo rzadko konfrontujemy się z przemocą. No, chyba, że ktoś mieszka w dzielnicy gangów albo na obszarze działań wojennych.

W podstawówkach i gimnazjach i w znacznej części szkół średnich przemoc jest dosyć powszechna. Wydaje mi się, że nie mieszkam w jakiejś patologicznej okolicy, ale w mojej szkole chodzenie "na solo" było akceptowaną formą rozwiązywania konfliktów (oczywiście akceptowaną przez uczniów, nie przez nauczycieli) już nie mówiąc o codziennym, ujmijmy to "poszturchiwaniu", a w okolicy zdarzają się pobicia, kradzieże, a nawet raz na kilka(naście?) lat zabójstwo.

Poza tym - piszesz, że ludzie nie mają okazji realizować "agresywnych" wzorców, bo rzadko się spotykają z sytuacjami konfliktowymi. Ale sam fakt, że współczesny "typowy" praworządny obywatel rzadko spotyka się z sytuacjami konfliktowymi wynika właśnie z tego, jakimi wzorcami kieruje się on i inni "typowi", których na co dzień spotyka. Bo przecież są ludzie, dla których sytuacją konfliktową, która uzasadnia użycie przemocy jest to, że ktoś się do nich źle odezwał. Albo w ogóle się do nich odezwał. Albo się na nich patrzy. Albo wszedł na nie swój teren. Więc nie należy nie doceniać wzorców, tylko dlatego, że są niedopasowane do obecnej rzeczywistości - bo to, że ta obecne rzeczywistość wygląda tak, jak wygląda, to wynik dominacji innych wzorców. Pewnego dnia mogą zacząć dominować te, które dzisiaj uważasz za nierealne. Za trzysta lat twój potomek może pisać na swoim blogu "Niektóre ukazują negocjacje jako dobry sposób rozwiązywania konfliktów, ale nie oszukujmy, w prawdziwym życiu nikt tego nie będzie stosował. Jeśli ktoś nie zgadza się z moim stanowiskiem, to informuję, że pojedynki odbywam w soboty po godzinie 13:00".

Otóż: mojemu kuzynowi z Elbląga od studiów historycznych od....liło

(Wybacz cenzurę, ale nie chcę doprowadzić do ukrycia notki).

Tyle, że każdy nowy trend zaczyna się od jednostek, którym "odwaliło" i zaczęły się zachowywać inaczej. Jakby nie patrzeć, niekonfliktowe podejście, które ty przyjmujesz za naturalne, też kiedyś było dewiacją.

Polskie seriale dodatkowo uwielbiają nagradzać bohaterów nawet, jeśli ci wykonują działania społecznie nieakceptowalne. Przykładowo, w serialu, którego nie cierpię szczególnie wójt Wilkowyj kandydujący do Sejmu upija się i zostaje sfilmowany przez dziennikarzy. W efekcie jego poparcie wzrasta, bowiem zostaje uznany za „swojego człowieka”. Paskudne.

Ale prawdziwe (oczywiście nie literalnie, ale pokazuje sposób myślenia wielu/większości ludzi). Pokazywanie czegoś nie zawsze równa się pochwalaniu tego - co nie do wszystkich dociera. Znam osoby, które twierdzą, że fantastyka jest zła, bo ... "w nie są pokazywane potwory, a skoro oglądasz potwory, to znaczy, ze chcesz się stać potworem, to jest chore!".

Nie podoba mi się też fakt, że tak naprawdę nie próbują się one mierzyć z polskim życiem społecznym, mimo, iż udają, że przedstawiają życie wsi, plebanii czy szpitala…

Rancza się nie potrzebnie czepiasz, bo to komedia, momentami wręcz popadająca w groteskę - w dodatku z elementami fantastycznymi (wiedźma mieszkająca w lesie). Co nie znaczy, że ten serial w ogólenie ukazuje życia - tylko, że celowo ukazuje je w krzywym zwierciadle.

 

 

 

12-01-2015 11:56
   
Ocena:
0

 

Rancza  bym się rzeczywiście nie czepiał, bo to całkiem zacny kawałek serialu, i jak na nasze warunki realistyczny, jak zresztą polskie komedie są bardziej realistyczne od "Poważnych" seriali.

Wzorzec "Nieuczciwy zawsze jest nagradzany" jest w Polsce lansowany przez inteligencję od czasów młodej polski i moim zdaniem jest jednym z najbardziej szkodliwych wzorców kulturowych w naszym kraju.

Polskie Seriale cierpią z powodu młodych wilczków, którzy myślą, że ludzie chcą oglądać, co jest zmorą i  w ameryce, ale nie ąż taką. Druga to jgakaś dziwna zachowawcza poprawność mediów w poolsce.

12-01-2015 12:19
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Rancza  bym się rzeczywiście nie czepiał, bo to całkiem zacny kawałek serialu, i jak na nasze warunki realistyczny, jak zresztą polskie komedie są bardziej realistyczne od "Poważnych" seriali.

No właśnie: na nasze warunki. Czyli obiektywnie rzecz biorąc: zupełnie bajkowy. Nie przekonuje taryfa ulgowa dla czegoś, pojawiająca się wyłącznie dlatego, że to coś jest polskie. I wybaczcie, mieszkam w Polsce B, niedawno mieliśmy wybory samorządowe. Tak się składa, że wiem też, jak zarabiają lokalni artyści. Oraz ci znani w Polsce, a nawet doceniani za granicą. Rzeczywistość jest sto razy bardziej groteskowa, niż ta tak zwana "satyra".

I właśnie to mi się w Ranczu nie podoba: pobłażliwość granicząca z permisywizmem oraz wszechobecne lukrowanie.

Adeptus:

Czasem też idzie to w drugą stronę - w kult otwartości, tolerancji i pacyfizmu doprowadzony do absurdu. Zwłaszcza w twórczości dla dzieci. Taki przykład - nowa, pełnometrażowa "Pszczółka Maja". Jest tam ukazany konflikt pszczół z szerszeniami... przy czym cała wrogość jest sztucznie nakręcana przez czarny charakter, opowieści o złych szerszeniach są z palca wyssane, jest to sztuczne wynajdowanie wroga w celu zdobycia władzy itd.

To jest nowa, pełnometrażowa "Pszczółka Maja"? Nie wiedziałem. Ale ten motyw, o którym mówisz znam. Występuje on wyjątkowo często, w szczególności w grach komputerowych. Prowadzi nawiasem mówiąc, (gdyby się poważnie nad nim zastanowić) do ciekawych wniosków: całe zło świata jest wynikiem spisku. Winni mu są Żydzi.

W podstawówkach i gimnazjach i w znacznej części szkół średnich przemoc jest dosyć powszechna. Wydaje mi się, że nie mieszkam w jakiejś patologicznej okolicy, ale w mojej szkole chodzenie "na solo" było akceptowaną formą rozwiązywania konfliktów (oczywiście akceptowaną przez uczniów, nie przez nauczycieli) już nie mówiąc o codziennym, ujmijmy to "poszturchiwaniu", a w okolicy zdarzają się pobicia, kradzieże, a nawet raz na kilka(naście?) lat zabójstwo.

Zgadzam się, ale powiedziałbym, że wynika to bardziej z wad konstrukcyjnych systemu edukacyjnego, niż czegokolwiek innego. Mianowicie w szkole masz stada dzieciaków, z różnych środowisk, w różnych grupach wiekowych, często z takimi czy innymi problemami, do tego czynnik wzmożonej konkurencji oraz niewystarczający system kontroli, by zapanować nad tym wszystkim. Powiedziałbym wręcz, że szkoły same tworzą większość problemów, nad którymi próbują zapanować. Większość współczesnych pedagogów zresztą ma bardzo podobną opinię.

Po drugie: jak pisałem, dzieci są IMHO grupą szczególnie narażoną na przenoszenie negatywnych wzorców. Zwłaszcza dlatego, że często bezrefleksyjnie je kopiują.

12-01-2015 13:09
   
Ocena:
0

Jak na polskie warunki to jest budżet, bo fabularnie jest fajny.

12-01-2015 13:24
zegarmistrz
   
Ocena:
+1

Marny. Ślizga się tylko po powierzchni problemów.

12-01-2015 13:32
   
Ocena:
0

Raczej oczekujesz od serialu tego czym nie jest, co w gruncie rzeczy czyni go wyjątkowym.

12-01-2015 13:55
zegarmistrz
   
Ocena:
+1

Nie, zwyczajnie mi się on nie podoba. Ok, przyznam jedno: na Polskie warunki jest on naprawdę dobry. Przy czym oznacza to, że obiektywnie jest on poniżej poziomu, jakiego oczekiwałbym od rozrywki. Powiedzmy: 5/10.

12-01-2015 14:11
   
Ocena:
0

Wiesz, on jest lepszy niż 90% sitcomów w tym wyżej go cenię niż np. Przyjaciół

12-01-2015 16:27
Adeptus
   
Ocena:
0

@ zegarmistrz

To jest nowa, pełnometrażowa "Pszczółka Maja"? Nie wiedziałem. Ale ten motyw, o którym mówisz znam. Występuje on wyjątkowo często, w szczególności w grach komputerowych. Prowadzi nawiasem mówiąc, (gdyby się poważnie nad nim zastanowić) do ciekawych wniosków: całe zło świata jest wynikiem spisku. Winni mu są Żydzi.

Prawdę mówiąc, umknęło mi w jaki sposób przeszedłeś od "Pszczółki Mai", poprzez gry komputerowe, do Protokołów Mędrców Syjonu ;) Mógłbyś rozwinąć?

Zgadzam się, ale powiedziałbym, że wynika to bardziej z wad konstrukcyjnych systemu edukacyjnego, niż czegokolwiek innego. Mianowicie w szkole masz stada dzieciaków, z różnych środowisk, w różnych grupach wiekowych, często z takimi czy innymi problemami, do tego czynnik wzmożonej konkurencji oraz niewystarczający system kontroli, by zapanować nad tym wszystkim. Powiedziałbym wręcz, że szkoły same tworzą większość problemów, nad którymi próbują zapanować. Większość współczesnych pedagogów zresztą ma bardzo podobną opinię.

Po drugie: jak pisałem, dzieci są IMHO grupą szczególnie narażoną na przenoszenie negatywnych wzorców. Zwłaszcza dlatego, że często bezrefleksyjnie je kopiują.

Tyle, że mi się wydaje, że znaczna część ludzi jest z natury agresywna. To znaczy - naturalne jest dla nich, że jeśli coś da się osiągnąć siłą, to to osiągają, bo dlaczego nie? I dopiero w procesie socjalizacji "oduczają" się tego - w wariancie altruistycznym uświadamiają sobie, że inni cierpią z powodu ich agresji (a dla dziecka to wcale nie jest oczywiste, bo skąd dziecko ma wiedzieć, co inni czują?), w wariancie "pragmatycznym" uświadamiają sobie, że we współczesnym społeczeństwie to na ogół nie jest najlepszy sposób na osiągnięcie celu.

Poza tym, jakby nie patrzeć, to w miarę rozwoju ludzkiej cywilizacji raczej przechodziliśmy od agresji i kultu siły do humanitaryzmu, a nie odwrotnie, co może dowodzić, że natura ludzka niekoniecznie jest dobra (ale z drugiej strony w tę naturę wpisana jest pewna elastyczność i możliwość rozwoju, która pozwala przezwyciężać złe wrodzone skłonności).

Więc nawet nie wiem, czy dzieci "potrzebują" negatywnych wzorców, żeby być agresywne (i wyrastać na agresywnych dorosłych) - w wielu przypadkach wystarczy brak wzorców pozytywnych.

 

Co do Rancza, to chyba zwyczajnie oczekujesz od tego serialu, żeby był czymś innym, niż ma być. To nie ma być wnikliwa analiza socjologiczna polskiej wsi, ani gorzka satyra pokazująca, że ludzie to w gruncie rzeczy świnie i nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, tylko humorystyczny tej wsi obraz, który przy okazji w lekki sposób porusza niektóre problemy. To jakby mówić, że np. komedie kryminalne to z założenia szajs, bo w humorystyczny sposób ukazują przestępczość i jej zwalczanie, przez co bagatelizują patologie i ludzkie tragedie. Komedie wojenne są niewskazane, bo nie ukazują złożności i okrucieństwa wojny. Komedie historyczne są be, bo z reguły zamiast prawdziwego obrazu epoki prezentują jakiś konstrukt. Komedie romatyczne są nierealistyczne, bo nie oddają w pełni skomplikowania relacji międzyludzkich. Itd.

12-01-2015 16:58
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Prawdę mówiąc, umknęło mi w jaki sposób przeszedłeś od "Pszczółki Mai", poprzez gry komputerowe, do Protokołów Mędrców Syjonu ;) Mógłbyś rozwinąć?

Sorki, powinienem skończyć zdanie emotikoną. Zwyczajnie: kto wedle podań ludowych odpowiada za całe zło świata? Kto jest obcą siłą pociągającą za marionetki władzy?

Nie zmienia to faktu, że jest to motyw od jakiegoś czasu populatny w kulturze popularnej. Mamy X ras, jedna paskudniejsza od drugiej, gotowych się pozabijać. Nagle wybucha wojna. Bohaterowie odkrywają jednak, że cały konflikt jest wynikiem manipulacji trzeciej, dużo gorszej siły. Masz to w Warcraft III (Płonący Legion), Armies of Exigo (jakiś kombinat nieumarłych z WC3 i Zergów ze Starcrafta, którego nazwy nie pamiętam), Starcraft 2 (hybrydy Zergów z Protossami), Age of Wonders III (Cieniorodni). O co drugim anime nie wspominając.

Jak mówiłem: strasznie tego nie lubię. Spłyca przekaz.

Tyle, że mi się wydaje, że znaczna część ludzi jest z natury agresywna. To znaczy - naturalne jest dla nich, że jeśli coś da się osiągnąć siłą, to to osiągają, bo dlaczego nie? I dopiero w procesie socjalizacji "oduczają" się tego - w wariancie altruistycznym uświadamiają sobie, że inni cierpią z powodu ich agresji (a dla dziecka to wcale nie jest oczywiste, bo skąd dziecko ma wiedzieć, co inni czują?), w wariancie "pragmatycznym" uświadamiają sobie, że we współczesnym społeczeństwie to na ogół nie jest najlepszy sposób na osiągnięcie celu.

Poza tym, jakby nie patrzeć, to w miarę rozwoju ludzkiej cywilizacji raczej przechodziliśmy od agresji i kultu siły do humanitaryzmu, a nie odwrotnie, co może dowodzić, że natura ludzka niekoniecznie jest dobra (ale z drugiej strony w tę naturę wpisana jest pewna elastyczność i możliwość rozwoju, która pozwala przezwyciężać złe wrodzone skłonności).

Więc nawet nie wiem, czy dzieci "potrzebują" negatywnych wzorców, żeby być agresywne (i wyrastać na agresywnych dorosłych) - w wielu przypadkach wystarczy brak wzorców pozytywnych.

Bardzo możliwe, że masz rację.

Co do Rancza, to chyba zwyczajnie oczekujesz od tego serialu, żeby był czymś innym, niż ma być. To nie ma być wnikliwa analiza socjologiczna polskiej wsi, ani gorzka satyra pokazująca, że ludzie to w gruncie rzeczy świnie i nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, tylko humorystyczny tej wsi obraz, który przy okazji w lekki sposób porusza niektóre problemy. To jakby mówić, że np. komedie kryminalne to z założenia szajs, bo w humorystyczny sposób ukazują przestępczość i jej zwalczanie, przez co bagatelizują patologie i ludzkie tragedie. Komedie wojenne są niewskazane, bo nie ukazują złożności i okrucieństwa wojny. Komedie historyczne są be, bo z reguły zamiast prawdziwego obrazu epoki prezentują jakiś konstrukt. Komedie romatyczne są nierealistyczne, bo nie oddają w pełni skomplikowania relacji międzyludzkich. Itd.

Wiesz, ale jest różnica między pokazywaniem czegoś, a wyrażaniem zgody na coś lub pokazywaniem lukrowanej wersji rzeczywistości. Właśnie to ostatnie zarzuciłbym Ranczu. IMHO brakuje w nim odwagi (podobnie zresztą jak w Kiepskich).

To trochę, jak komedia wojenna, która udawałaby, że ludzie nie giną i tak naprawdę to w strzelaninach nikomu nie dzieje się krzywda. Bo to nie jest prawdziwa broń, tylko kulki z farbą. Przy czym w wypadku Rancza to oczywiście efekt niezamierzony.

12-01-2015 17:43
   
Ocena:
0

Nie zmienia to faktu, że jest to motyw od jakiegoś czasu populatny w kulturze popularnej. (...). O co drugim anime nie wspominając.

Czy mogę prosić o kilka przykładów? Bo prawdę mówiąc kojarzę wyłącznie Fam the Silverwing(i Utawarerumono, dopiero teraz skojarzyłem). Znaczy, było trochę konfliktów miałkich(Omamori), w ostatecznym rozrachunku głupich(Shakugan no Shana), pozbawionych wyjaśnienia(Sengoku Basara), delikatnie sugerujących(Strike Witches), ale takich czystych Protokołów Mędrca Luscinii to jednak sobie nie przypominam.

12-01-2015 19:48
banracy
   
Ocena:
0

@Zegarmistrz 

To trochę, jak komedia wojenna, która udawałaby, że ludzie nie giną i tak naprawdę to w strzelaninach nikomu nie dzieje się krzywda.

Allo Allo?  

@PK_AZ

Full Metal Alchemist i super-żyd siedzący w podziemiach. Basilisk i jeden dupek antagonizujący obie strony konfliktu. Więcej na razie nie pamiętam.

12-01-2015 19:50
Gawk
   
Ocena:
0

Z seriali polskiej produkcji lubię "13 posterunek" i "Świat Według Kiepskich". Patrząc otwartymi oczami na to, co dzieje się w tym kraju, można by je uznać za dzieła niemal przyrodnicze czy dokumentalne.

Jak byłem mniejszy, to lubiłem też "Miodowe Lata". Jednak po przejściu okresu dojrzewania człowiek sobie uświadamia, że nie ma się z czego śmiać, i to jest serial katastroficzny. 

12-01-2015 20:25
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Zegarmistrz

Nie zmienia to faktu, że jest to motyw od jakiegoś czasu populatny w kulturze popularnej. Mamy X ras, jedna paskudniejsza od drugiej, gotowych się pozabijać. Nagle wybucha wojna. Bohaterowie odkrywają jednak, że cały konflikt jest wynikiem manipulacji trzeciej, dużo gorszej siły. Masz to w Warcraft III (Płonący Legion), Armies of Exigo (jakiś kombinat nieumarłych z WC3 i Zergów ze Starcrafta, którego nazwy nie pamiętam), Starcraft 2 (hybrydy Zergów z Protossami), Age of Wonders III (Cieniorodni).

To jest trochę inny motyw - bo "podjudzacz" wcale nie musi być szarlatańskim manipulatorem - może nim kierować strach/niewiedza/uprzedzenia i na koniec pod wpływem bohatera przeżywa przemianę, a w finale bohater, "podjudzacz" i obcy trzymają się za ręce, w zabawie i w piosence. Tak czy inaczej, przesłanie jest "Jeśli ktoś ostrzega cię przed obcym, nie słuchaj go, obcy jest zawsze kryształowo czysty". Zabawne, że jednocześnie urządza się dzieciom warsztaty z policjantami i tym podobne akcje, które mają ich nauczyć ostrożności wobec nieznajomych.

To trochę, jak komedia wojenna, która udawałaby, że ludzie nie giną i tak naprawdę to w strzelaninach nikomu nie dzieje się krzywda.

"Drużyna A" (dotyczy to tylko starego serialu, wersja pełnometrażowa podchodzi do tego inaczej). Co prawda to raczej komedia "sensacyjna" niż "wojenna", ale tam była taka zasada, że NIKT nie mógł zginąć. Nawet jak dajmy na to, bohaterowie wysadzili pojazd przeciwników, to musiała się pojawić scena (choćby migawka), w której żywi wrogowie wychodzą z palącego się wehikułu.

Wiesz, ale jest różnica między pokazywaniem czegoś, a wyrażaniem zgody na coś

Ale gdzie tu widzisz wyrażanie zgody? Wydaje mi się, że wójt (czy raczej senator) i jego Czerepach są w serialu konsekwentnie pokazywani jako wredne skurczysyny (przynajmniej kiedyś tak było, nowsze odcinki oglądałem bardzo po łebkach), na pewno nie jako wzory do naśladowania. A że od czasu do czasu zrobią coś dobrego, to też prawda, bo przecież i w realu skorumpowanym politykom zdarza się wesprzeć jakąś szczytną inicjatywę.

12-01-2015 21:46
   
Ocena:
0

No w Achemiku to tak nie do końca.

14-01-2015 15:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.