string(15) ""
» Blog » Czuje źle - RPGowiec
30-06-2011 16:16

Czuje źle - RPGowiec

Odsłony: 12

Czuje źle - RPGowiec

A tak wszyscy, zdaje się, przyjmują za wielce modne podzielić się zdaniami co się komu podoba a od czego w RP smuta, temu i ja się podzielę Otóż uwaga, nadchodzi wielki bulwers:

 

 

 Czego nie lubię w RPGach? (Napominam: to je moje wido-misie. Że sie tobie to podobo, a mi nie, to nie znaczo że je złe) - że tak zarzucę dialektem karachańskiej diaspory.

 

1)Średniowieczne fylmofo-grofo-ksionszkofe fantasy - nie mogę strawić kolejnego settingu w quasi-średniowieczu a la D&D... nie wiem, kiedyś mogłem, teraz już nie. Może to przesyt? Kiedyś jako dziecię wżerałem banany jak dzika świnia trufle aż się porzygałem i dostałem uczulenię. Od tamtej pory babanów nie żrę bo mnie sie wymiotować chce.

Nie gram też już w nic co jest w średniowieczu umieszczone: Renesans - ok. Antyk - ok. A dali bóg niech kto zrobi RPGa ze smokamy, elfamy, krasnoludamy w epoce Napoleońskiej - to kupie mu w podzięce poloneza Caro z kratką na bagażnik oraz używane sprzęgło od Jelcza.

Ja wiem, że są systemy, w których broń palna jest, no toż ba... sęk w tym, że za dużo nagrałem się w klony D&D gdzie MG widział: Łaaaa nie u mnie ni ma... ale wiesz co?! Masz łuk! Hmmm? Chcesz? Chcesz?!

NIE! Nienawidze łuków, kusz i innej tej łajanerii...

Nu!

 

2)Zbytniej powagi (wiadomo, że to zależne od konwencji i jak jest klimat grozy, to naturalne, że coś takiego można przyjąć) ale męczą mnie metafizyczne ciągoty niektórych MG z jakimi miałem niesmak się spotkać, właśnie w D&D i GW. Najbardziej męczy mnie to, że nie odkrywamy jakiś prawd o świecie... tylko prawdę o światopoglądzie MG, co najmniejmnie interesuje. To się głównie przekłada na polit-poprawność ich świata, znaczy naginanie świata, na powrót takiego co winien być średniowieczny - na ugrzenioną wersję Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, gdzie jest równouprawnienie, polowanie na zwierzęta uznaje się za okrutne, wierzy się w równość klasową i takie tam. Jest zawsze zły bogaty magnata co obżera się kosztem niewinnego uciskanego ludu co żyjąc na skraju nędzy rozkwita ideologiami poszanowania wartości i o dziwo w takich światach im ktoś biedniejszy tym większy zeń geniusz i niemal wędrowny filozof/etyk zawodowy.

 

3)Dziejowe niechlujstwo - nie lubię gdy ktoś łamie konwencję historyczną. Dla mnie dbałość o historyczne detale pomaga mi się wtopić w klimat i wczuć, znaczy zrozumiałę, że byle chłop mieszkający w leśnej wólce nie będzie miał pułki pełnej ksiąg, a wszystek jego sąsiadów z jakiegoś powodu umie czytać. Zawsze karzę za niechlusjtwo MG, rąbiąc ludziom książki a potem(ugadawszy poza, a przed kolejną sesją z graczami) strzelając z celową tyradą o tym ile księga kosztuje(ile trzeba cieląt zabić by zrobić kilkanaście stron, ile kosztuje inkaust i praca skryptora. - MG czuje się głupio, a gracze podjarani że zarobią miliardy. Przypomnę, że za każdym razem, przed sesją ugaduję dokładnie o szczegóły w co gramy - dopytuje się o realizm, specjalnie właśnie w tym celu by móc gnoja potem szantażować :P Być może będzie miało to dydaktyczne efekty dla MG, a jeśli nie i nadal na poważnie zamierza prowadzić sesję 'stylizowaną' na realia historyczne, to tym lepiej, bo ja takowych nie lubię i odchodzę, wiem, że i tak długo bym nie wytrzymał - wyjątek stanowią sesję humorystyczne, przerysowane i celowo przesycone kiczem. Trudno się czepiać Prattcheta ze to, że jest nierealistyczny, nie w tym rzecz - i o to mi chodzi. Temu wszystkiego chcę dowiedzieć się na wstępie.

 

4)Nieznoszę sesji na zasadzie "paśnika"/"koryta" -  gdzie MG przyciąga drużynę jeleni do wspólnego żłoba, gdzie ci stoją i jak to ciele mlą ozorem nie wiele robiąc de facto. MG ma być aktywny, ma być od tego by prowadzić przez przygodę, a nie robić z sesji Simsy. Jakbym w Simsy chciał grać to bym zagrał! Rozumiem, że ludzie lubią sobie pogadać in-character, ale gdy tego jest za dużo to mija się z celem, bo nie widzę w takim razie sensu spotykania się specjalnie po to na sesję. Przecież w takim celu MG to piąte koło u wozu, nie lepiej zrobić sobie między-graczową sesję na skajpie/forum/gg?

Oczekuję od MG równego zaangażowania w pływ fabuły do zaangażowania i chęci graczy. 

 

5)Nie lubię łamania zasad - nawet by ocalić komuś dupę. Gracze zbyt szybko przywzyczajają się do polegania na dobrej woli MG i pakują się w coraz gorsze bagna i znowu trza ich ratować, podczas gdy gracze grający inteligentnie nie są nawet szczątkowo nagradzani. Oczywiście to też temat otwarty - chodzi mi tu raczej o ratowanie graczy gdy ci pakują się w problemy przez własną głupotę.

 

6)Nieznoszę jednowymiarowych kampanii w grach nieprzeznaczonych do jednowymiarowej rozgrywki. Uwielbiam różnorodność, trochę śledztwa, trochę walki i jeszcze czegoś, by każdy mógł się trochę pobawić a drużyna nauczyła się na sobie polegać zamiast iść i dziabać potwory, czy rozwiązywać jakieś polityczne spiski gdy random wojownik czuje się jakby go ciągnięto na siłę w to wszystko.

 

7)Do powyższego - cała ta pitolada ma się w ten sposób nie mogę przełknąć nie umawiania się przed sesją, że tak powiem.  Jeśli MG nie jest skory do rozmowy co po sesjach się możemy spodziewać, jakie jest nastawienie przygody i takie tam, to ja z góry dziękuję. Nie piszę się na coś niewiadomego, bo póki co wychodzi z tego nuda, a przynajmniej zwykła wychodzić.

 

8)Co do mechanik... Nie przepadam za pulami kości. Trza czasem zbierać wiadra, a jak kto nie ma, to good luck i krzyż na droge z rzucania 17 k10... a jak jeszcze sesja skajpowa to: ho hooo... zara... a policzylimy wszystkie? Dawaj od początka! Wiem, że to jakaś dziwna moda ostatnio by wszystko robić w pulach kości :P Niedługo czeka mnie namiętne testowanie Klanarchii i jak widzę, że moja postać już na starcie ma w głównych umiejkach, na które będę rzucał jakieś 6 czy 7 kostek. Słodki Jezu... Ile tych kości?! Ile?! Mózg roz...

 

 

 

 No ale mechanika to dla mnie secundum, najpierw setting i fabuła, no cóż inaczej nie grałbym w kochanego oWoDa

 

 

9)I nie ma nic gorszego niż "MG niespełniony pisarz" :, który niezależnie co się nie dzieje i jak się nie staracie czegoś zrobić, sprowadza na tor jego/jej narracji i sadza graczy zmuszając do słuchania tyrad dialogów NPCów - czasem to potrzebne, a i owszem, można znieść taką sesję od czasu do czasu w kampanii... no ale żeby ciągle?! Przypomina mi się sesja Maga gdzie nie mięliśmy wyboru jak tylko stać pod drzwiami i podsłuchiwać godzinnej rozmowy jaką MG sobie spisał, a jaka toczyła się między dwoma wysoko postawionymi biznesmenami. Gdy zaś mieliśmy już dość i chcięliśmy  iść, pewien towarzyszący nam NPC, nota bene jedyna postać jaka była zainteresowana całym dialogiem, porzucała na nas paraliżujące nas czary, unieruchomiła i usadziła przy drzwiach byśmy nadal wysłuchiwali dennego dialogu... no bo to ważne. Przypominało to przymusowe chodzenie do teatru na liche spektakle lub zmuszanie do oglądania telenoweli, gdzie gracze szli korytarzem by odpaliła się kolejna "cutscenka"... no wiecie... nowy Metal Gear Solid.

 

 

 (A tego pana lubie)

 

 

 

10)Odnośnie preferencji drużynowych, moje postacie (to już w warstwie Role Playowej, nie mam żadnych obiekcji do grania z takowymi, ale...) czują ogromny niesmak widząc typki pokroju: Jestem jedynym ocalałym dzieckiem z wioski na którą napadła banda orków/bandytów/czego tam jeszcze. Moja reakcja gdy po raz setny widze takiego typa jest z goła podobna:

 

To samo jest z wiecznymi melancholijnymi cichymi i skrytymi cierpiętnikami, którzy skrywają jakąś zagadkę i mają wrażenie, że skoro oni są tacy odsunięci od świata, tajemniczy i cisi, to jest to jakby taki drogowskaz dla reszty by drużyna się tym zainteresowała i rozgryzała tajemnicę, czyniąc z malkontenta pępek świata. Gdy ktoś się nimi nie interesuje, są obrażeni, że grupa nie daje im możliwości wykazania się, a gdy ktoś się interesuje, to grają człowieka w żelaznej masce, albo innego Maciarewicza i mówią: "Moja tajemnica jest zbyt bolesna, zatem jej nie wyjawię..."

NO SHIT Captain Obvious!!!

 

 

 11)A ten Element to już sztampa i degrengolada! Ja myślałem, że nigdy go nie zobacze! A tu jednak, jak słowo daję w ostatnich 4 latach przynajmniej jedna kampania w roku kończyła się tym motywem:

 

 

 

 "Wadere? Ty zabiłeś moje Tate!
Ja sie zemszcze!
Co? Ty moje Tate?
O nie!"

 

 

12) Systemy a la Kombajnem przez Ukrainę - Czytaż waść te księżke, i masz w niej zupełne rozwarstwienie na normalne i debilne użyteczne tylko raz czy dwa rzeczy, jakich albo nigdy nie wykupisz, albo wykupisz a potem "palmfejsisz"boś zmarnił pe-deki na coś co jest zupełnie nie użyteczne nawet dla MG by jakoś ciekawie rozbudował przygodę... no bo co począć z takim wędkarstwem? Co? Wielki nadrzeczny turniej łowienia ryb? Walka z Lewiatanem za pośrednictwem żyłki i muchy maczanej w zanęcie? Tu się może czepiam, ale razi to w oczy szczególnie gdy się ktoś nowy na to złapie i bardzo mi tej osoby szkoda.

 

13) Pozwalania graczom na zbyt wiele - widziałem już nie jedną sesję, w której gracze z ambicjami dopraszali się MG o szczegóły z życia postaci, przykładowo w takim wampirze, pewien znajomek tak dupę truł MG, że ten pozwolił mu zaczynać na dzień dobry antycznę magnatę, który kontroluje rynek broni w całej wschodniej Europie. Zna 11 języków, ma miliony na koncie, ogromną willę z polem minowy... wszędzie... w dodatku jest niby z Sabatu, ale poza Sabatem i tak go szanuje Camarilla, że pośredniczy w kontaktach i negocjacjach między tymi dwoma stronami, a w ogóle to jest transformersem a jego ulubionym punktem programu seksualnych eskapad jest Brudny Sanchez.

...aaaa, a w ogóle to hen hen, dawno temu był w oddziałach specjalnych i jakich to cudów na kiju nie wyczynia.

 

I teraz... ci gracze, co chcięli wszystko osiągnąć poprzez grę, co dobrze skonstruowali ciekawe postacie zaczynające od zera wypadały przy panu na włościach jak murzyn w kopalni, znaczy widać ich nie było wcale.

I tutaj przestroga! Bowiem z czegoś takiego sesja jeno na gorsze staczać się może i w Powergamingu tonąć, a jak mawiał wieszcz:

"Uważajcie synowie Abrahama, albowiem wspinacie się

po linie z g****...

...a lina z g**** ma to do siebie, że od g**** jest śliska

i im wyżej się po niej wspinać...

...tym bardziej ręce twe w g***ie ubrudzone

śliskie się staną, nadając ciału twemu właściwości

przez którą ku dnu g***ennego basenu

niechybnie osuwać się będziesz..."

 (czy jakoś tak)

 

14)Rozumiem osoby wzorujące się na jakiś grach, filmach i tym podobnych medialnych przekazach. Ale nieznoszę, gdy ktoś robiąc sesje zrzyna wszystko i leci na przypał. Po prostu szlag mnie trafia. Tym gorzej, gdy okazuje się, że film, motyw z książki, licho wie co jeszcze, do choliby znam i wtedy się zaczyna ziewańsko...

 

15)Walka trwa i sie skończyć nie może - chyba piję tu do systemów raczej niż do MG, ale czasem i MG powinno się oberwać. Nie bardzo leży mi spędzanie większości wieczoru na ciągłych rzutach i walce z ciągle o włos przeżywającym wrogiem. Tutaj odniesienie do naginania zasad. Nie lubię gdy MG poświęca je dla sztucznego przedłużenia czegoś co winno się zakończyć od solidnej kuli w łeb. A potem zapytan mówi, że to specjalnie! Żeby dodać dramatyzmu i przekazać w trakcie walki jakieś wątki... Nosz kurde! Czy tylko dlatego, że moja postać miała szczęście i w rzucie wyszło, że epicki wróg dostał krytyka jak stąd do Katowic w pierwszej rundzie mam być karany? No trudno, stało się... i mimo, że przeciwnik teoretycznie winien zginąć, a jego rzut na unik się nie udał, MG decyduje... że jednak nie, przeżył, bo musi odegrać pewien scenariusz... i znów się czuję jak na liniowej strzelance rodem z jakiejś konsol... fe...

Walczymy, walczymy, walczymy... i nic...

 

 
 

16)Ale coś czego najbardziej nienawidzę... ughhh... to penalizowanie graczy za odstawanie od grupy... za to, że radzą sobie lepiej, czy rozsądniej planują rozwój swojej postaci, przez co na sesjach lepiej się sprawdzają. Co innego, gdy to wspomniany wcześniej powergaming w czystej postaci... a co innego, gdy to umiejętności graczy świadczą o ich stanu majątkowym czy sprawności. Gdy MG tylko dlatego, by zrównać ze sobą grupę ujmuje graczowi jego ciężko zarobiony szmalec... trafia mnie szlag i całkowicie odechciewa mi się dotychczasowego dzielenia się z drużyną.
"Screw you, niggaz. Now I'm on my own!"


17)Przenoszenie konfliktów między postaciami na te między graczami. Rzadko się to zdarza, ale nie wiedzieć czemu bardzo często gdy gram z przedstawicielkami płci uprzywilejowanej ;) Heh, próbuję tłumaczyć, że fakt mojego szlachcica jadącego po "żeńskiej pod-rasie" jest jak najbardziej zaklęte jeno w postaci i w tymże przedziale czasowym. Renesansowy szlachcic traktujący innych jak przedmioty to postać, nie ja... no może trochę ;) (Tutaj w ramach sprostowania jestem winien kilka słów, bo czytelnicy jak widzę nie potrafią skminić niczego pomiędzy extremami i z powyższej wypowiedzi, już wnioskują sobie, że moja postać szlachcic wszystkim tylko ciągle ubliża i po to został stworzony... z racji, że taki wniosek jest tak debilny, że powinien być chroniony niczym ciekawostka - Tygrysy z syndromem downa też się trzyma w ZOO, by się badacze mogli zjechać i potwierdzić, że tego syndroma ma bida jedna. - Wracając do tematu przytoczę przykład. Tu nie chodzi o bycie nieprzyjemnym z racji pochodzenia klasowego względem drużyny z grupy. To miało miejsce gdy moja postać odnosiła się w ten sposób do NPCów, przemawiając choćby do chłopa na polu i wyrażając się w rozmowach nieprzychylnie o kobietach. :P Zostałem spiorunowany fochami i wyrzutami od graczki, że to bardzo było niemiłe i powinienem przeprosić... Pardon, ale za takie rzeczy to ja wole wyeksmitowanie z drużyny.)

W każdym razie jestem uczulony na ludzi nie potrafiących odróżnić gry od rzeczywistości. Dlatego prowadzę na początek solidną rozmowę z drużyną by wywiedzieć się z kim mam do czynienia.

 

 

Komentarze


Urko
   
Ocena:
0
Zapomniałem, że miałem nie kłócić się w internecie.
Pewnie masz rację :*. Dopowiem tylko jedno słowo, żeby nie było, żem troll - desygnat.
01-07-2011 10:55
Ezechiel
   
Ocena:
+2
@ Urko

Flejm polityczny?

Only winning move is not to play.
01-07-2011 10:57
Urko
   
Ocena:
0
Wiem, tj. wiedziałem, zapomniałem, przypomniałem sobie. I znowu wiem.
01-07-2011 10:59
YuriPRIME
   
Ocena:
0
*Marylka mode on*
O Boshe... językoznawstwo się kłania, heloooł. Idę się pobawić gramatykom opisofom :*
01-07-2011 11:23
solcys
    Lubię placki.
Ocena:
+4
01-07-2011 11:44
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
Ale W dziedzinie języka jest jak w matematyce: jest coś i ma to przypisaną nazwę... socjalizm ma definicję i lewica,

Zgadza się. Ale dokładnie na tej samej zasadzie "nacjonalizm" to prawica. Skrajna.
01-07-2011 12:48
Malaggar
   
Ocena:
0
@Dzeme: Tylko jest pewien problem :P To "narodowy socjalizm", a nie "socjalistyczny nacjonalizm":P
01-07-2011 13:07
YuriPRIME
   
Ocena:
0
"Zgadza się. Ale dokładnie na tej samej zasadzie "nacjonalizm" to prawica. Skrajna."

Nacjonalizm, to druga oś, autorytarna...
A narodowy socjalizm, to lewica. No ale to już wałkowaliśmy... ja tu sie naprodukowałem o RPGach przecie :P
01-07-2011 13:09
whitlow
   
Ocena:
0
ziąąą- ,,przywileje demokratyczne w zależności od stopnia naukowego, masowe szkolnictwo popieranie nauki (całkowity technokratyzm) mega-globalizacja, tworzenie wspólnej ogólnoglobowej nacji, ziemian. Nastawienie na eksploracje kosmosu. - takie założenia - jakieś pytania?:),,

Rozgryzłem kim jest Ziąąą.
http://wh40k.lexicanum.com/wiki/Em peror_of_Mankind#Rise_of_the_Empero r
01-07-2011 13:31
YuriPRIME
   
Ocena:
0
@whitlow
Ha! Imperator nigdy nie pozwoliłby na demokracje tej prostackiej tłuszczy niedoskonałych ludzi! :P Niech żyje Imperator!
01-07-2011 13:33
whitlow
   
Ocena:
0
Obietnice swoją drogą, a to co robimy po dojściu do władzy swoją.
01-07-2011 13:47
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
Szczególne kontrowersje wywołuje szeroko rozpowszechniony pogląd uznający ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne (np. faszystowskie, narodowo-socjalistyczne oraz neonazistowskie) za skrajną prawicę. Osoby o poglądach faszystowskich czy neonazistowskich nazywają siebie skrajną prawicą i tak też są określani przez media. Takiej klasyfikacji sprzeciwiając się m.in. konserwatyści, podnosząc etatystyczne (a więc ich zdaniem charakterystyczne dla lewicy) aspekty gospodarczego programu faszyzmu czyli korporacjonizmu i stąd klasyfikujące ten nurt polityczny jako hybrydowy czy tercerystyczny.

To wprawdzie cytat z Wikipedii, ale ładnie pokazuje, że najwyraźniej nie ma zgody co do klasyfikacji narodowego socjalizmu na osi prawica-lewica. A tymczasem Wy tutaj o to drzecie szaty i jedziecie po sobie, jakby to była oczywista oczywistość, której niedouczony oponent nie może zrozumieć. ;)
01-07-2011 13:48
YuriPRIME
   
Ocena:
0
A no widzisz, jak sie kto chce nazywać to jedno a kim jest wobec standardu wyznaczonego w drugiej połowie lat 30(i przez politologów podtrzymywane do dzisiaj) gdy to spisano czym lewica i prawica, socjalizm i kapitalizm oficjalnie jest... to co innego :P

W Afryce na ten przykład można rzec, nie ma terroryzmu, masakr i mordów... w końcu tam same Armie wyzwolenia i demokratyczne partyzantki pro-ludowe :)

Dlatego patrzy się na efekty. I po to też kiedyś ktoś sobie trud zadał by określić co to lewica i prawica, by sobie inni nie mogli tym szafować i oszukiwać ludzi.

A wiesz co jest w tym najsmutniejsze? :D Że taki bardzo uznany w świecie Lewicowym socjoekonom przez lewicę wychwalany i podawany jako przykład, pan Amitai Etzioni, gdy napisał o nazizmie to co my tutaj piszemy, został przez jednego amerykańskiego 'krytyka'(z the Guardian) okrzyknięty prawicowym szpiegiem :D A potem ten pan zerknął na nazwisko pod artykułem i się zamknął bo sam rok wcześniej promował i bronił jego książki i optował by wręczyć mu nagrodę.
01-07-2011 14:13
nerv0
   
Ocena:
+6
Notka i komentarze pod nią mówią o trzech różnych rzeczach. Panowie, o co tu tak naprawdę chodzi? Czy PiS w jakiś pokrętny sposób próbuje przekonać mnie, że PO w ZSRR zestrzeliło TU z podręcznika RPG do WFRP? O_o
01-07-2011 14:14
YuriPRIME
   
Ocena:
0
@nerv0
Słodki Jezu :O Ale mi nasunąłeś pomysł na fan fic!
01-07-2011 14:56
Malaggar
   
Ocena:
+1
Yuri, pamiętaj jeszcze o Korwinistycznych mackach w kierownictwie NSDAP.
01-07-2011 15:06
goracepapu
   
Ocena:
+1
Dobry tekst, mamy dość podobne preferencje.

Przepraszam za offtopa.
01-07-2011 16:06
~ziąąą

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@whitlow

Dzięki za pokazanie kogos popierającego moje poglądy! Juz jest nas 2!
01-07-2011 16:25
Aesandill
   
Ocena:
+1
@Yuri
Jestem zdania że gracz tworzy rozgrywkę na równi z MG.
Zgodnie z tą (moją)zasadą postać powinna nie tylko być dobrze dostosowana do systemu, ale również współgraczy. Renesansowy szlachcić traktujący kobiety jak ostatni szowinista – może i jest zgodny z duchem jakiegoś systemu, ale jeśli pojawi się w drużynie której takie wstawki niezbyt się podobają, jest niepotrzebną zaczepką. „To nie ja, to moja postać”. Ok. Ale tak długo jak nie wkurza innych Graczy. Nie podoba Ci się że inni za bardzo serio biorą grę? A może inni nie lubią psuć sobie humoru na sesji. Jak jakiś szlachcić „zgodnie ze swoim charakterem” zachowuje się jak ostatni drań, to równie dobrze jeden z współgraczy może pokierować postać „zgodnie z charakterem” i odstrzelić nieprzyjemnego typa. Bez osobistej urazy, zupełnie w grze. Mozesz wywalić rzeczywistą kartę postaci, do rzeczywistego kosza. Tylko po co?

Pozdrawiam
Aes
01-07-2011 16:29
YuriPRIME
   
Ocena:
0
@Aes
Ależ gdy to zachodzi między postaciami w grze to nie mam nic przeciwko. Nigdzie nie powiedziałem, że się tą postacią naprzykrzam i nigdy tak nie było :P śmialiśmy się, byliśmy ze sobą przyjaciółmi, ale mój szlachetka (zaprzyjaźniony z kapłanką) otwarcie uznawał, że rola kobiety jest na gospodarce co miało miejsce w trakcie odgrywania pogaduchy Role Playowej z inszym magnatom(NPCem)
A ta nagle się na mnie spogląda jakbym walnął jej szuflą łajna w gębę.

Z resztą staram się dobierać graczy do towarzystwa, temu zawsze przed zaczęciem gry rozmawiam ze wszystkimi, czego oczekują od sesji, czy gramy realistycznie, czy jak? Jeśli wszyscy zgadzają się na odgrywanie dziejowego kanonu, to go odgrywamy. A jak ktoś się chce pobawić w Beverly Hills, gaduchy z psiapsiułkami tylko stylizowanymi na średniowiecze/czy jakąś inną epokę w historii, to ja się do takiej grupy nie zapisuję. Temu też tutaj piszę otwarcie, czego nie lubię i z takimi osobami na sesje się nie wybieram :P proste, czyż nie? Co innego, gdybym wiedząc o ich preferencjach i wepchnął się między wrony i warczał jak wilk. ;)

Jak gram w systemy osadzone w jakiś dziejach, to po to by czuć się jak w jakiś dziejach, te cechują się pewnego rodzaju mentalnością, wychowaniem, kulturą, wrażliwością podejściem do ludzi... Dlatego nigdy na takie sesje nie chodzę z ludźmi nie przestrzegającymi punktu 3... Gdy w Steampunku grałem uciskanego robotnika, nienawidziłem fabrykanta w drużynie, gdy grałem pacyfiste, nieznosiłem żołdaka :P I wszyscy dobrze się bawili, bo to było fajnie realistycznie odegrane.

Nie gram w RPGi i z postaciami, w jakich przypadku musiałbym naginać, a wręcz łamać immercję tylko dlatego by ktoś się czuł dobrze osobiście poza postacią. Dlatego gdy widzę drużyny paladynów i chaotycznych złych czarnoksiężników, to mnie śmiech ogarnia. Moja postać, takim paladynem będąc, nie będzie stała z boku patrząc jak tamten torturuje ludzi, tylko dlatego, że ma taki pomysł, a moja postać powstrzymując jego rujnuje mu zabawę. Ta część odgrywania jest głównym wątkiem frajdy z RPGów, głównym też motorem napędowym by kierować się uczuciami postaci, a nie swoimi pozasesjowymi i z takimi też postaciami gram.
Przykładowo, z innej sesji: Kiedy doszło do tarcia między moją postacią: handlarzem niewolników z dalekiego południa, a pewną leśną łuczniczką, której rodzinę zniewololi niegdyś Norsmeni, odegraliśmy to wszystko i starała się mnie w grze przekonać o tym jakim Sallim jest niegodziwcem. Ba! Nasze postacie dały sobie po pyskach, a potem ona mojej postaci uratowała skórę, choć nie musiała... w ten sposób(z biegiem czasu) zaczęła przekonywać moją postać że istnieje jakaś tam w niej racja. I tak to winno wyglądać i mięliśmy z tym setny ubaw.

A z drugiej strony sytuacja tej koleżanki i mojego szlachcica, gdzie zamiast ciekawie to rozegrać ona po prostu wychodzi z postaci i z oburzeniem oczekuje bym naprawił swoje poglądy na-ten-tychmiast. Oczekiwać, że wszystko będzie zawsze przyjemnie i będzie się nam wszystko podobać, wszyscy będą się przytulać i wzajemnie wspierać też jest śmieszne. Nie gram z drużynami kółek wsparcia, czy squadami troskliwych misiów :P
01-07-2011 17:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.