string(15) ""
» Blog » Czemu Cthulhu, czyli rachunek sumienia
19-10-2012 22:06

Czemu Cthulhu, czyli rachunek sumienia

W działach: Cthulhu w II RP, De Profundis, RPG-rozważania ogólne, Setting historyczny, Zew Cthulhu | Odsłony: 23

Opublikowany dzisiaj mój tekst o konwencji lovecraftowskiej za Mikołaja II otworzy, mam nadzieję, cały cykl artykułów poświęconych grozie w burzliwym okresie poprzedzającym i przypadającym na I wojnę światową. Interesuje mnie przede wszystkim bardzo szeroko rozumiany Wschód, choć niewykluczone, że zajrzę i do nawiedzonych dżungli kolonialnej Afryki, czy zrealizuję swój zamysł opisania wojny tybetańsko-chińskiej w duchu lovecraftowskim. Wszystko to jednak wymaga dużego dokształcenia się z mojej strony. Tę krótką notkę poświęcam zatem mojemu spojrzeniu na nadprzyrodzoną grozę rodem z Providence. Możliwe, że dla części czytelników będzie to ostrzeżenie, by moich tekstów nie czytać (bo po co zajmować się wariatem :)), a to z kolei pozwoli uniknąć nieporozumień. 

 

Historyczny horror, jedna z najbardziej moralnych konwencji

 

Konwencję w jakiej rozgrywam swoje scenariusze osadzone w grozie lovecraftowskiej nazwałem roboczo "historycznym horrorem". Nadprzyrodzone zjawiska stanowią tło dla przygód opartych na burzliwych okresach dziejowych. Często element Mitów w ogóle sprowadza się do wspomnienia konkretnych "przeklętych ksiąg" czy "prastarego Leng", a główna nić scenariusza zakłada zupełnie niezwiązane z kanonem tajemnice.  

 

Czemu zatem w ogóle nazywam to konwencją lovecraftowską, jeżeli tak często bardzo swobodnie do niej podchodzę? Otóż, żeby jasno zasygnalizować graczom, jakich postaci oczekuję i jaką historię chcę z nimi wspólnie opowiedzieć. Mitologia Cthulhu ma swój znany wśród mojej grupy kanon (utwierdzony poza książkami chociażby Horrorem w Arkham czy Munczkinem Cthulhu), więc nawiązanie do konkretnych elementów stanowi drogowskaz dla pozostałych uczestników rozgrywki w jaką stronę chcemy skierować akcję przygody. 

 

Poza tym, bardzo lubię tę konwencję przez jej moralność. To bardzo przewrotne i kontrowersyjne stwierdzenie, ale uważam, że Zew Cthulhu to najbardziej chrześcijański w duchu system RPG w którym miałem okazję rozgrywać swoje przygody. W żadnym innym nie budowała się aż tak współpraca w drużynie i poświęcenie dla większego dobra; w żadnym innym zło nie wydawało się tak absolutne. Stwierdzę na marginesie, że najgorsze pod tym względem są Dzikie Pola - tam premiuje się niemoralność, warcholstwo, sobiepaństwo i sprzedawanie duszy diabłu :P (co nie zmienia faktu, że i ten system bardzo lubię, choć z zupełnie innych powodów :)).  

 

Drugim elementem przez który bardzo lubię omackowane klimaty jest wryta w jego naturę pokora bohaterów. Ludzkość okazuje się okruchem wobec niewyobrażalnych sił kosmosu, nie ma możliwości wygrać ostatecznie, a jednak, na własny niedoskonały ludzki sposób, Badacze stają do walki z tą obcością.  

 

Filtr patrzenia na rzeczywistość

 

Skoro już rozsądny czytelnik zwątpił w koszerność mojej wiary katolickiej, czas wystawić na ciężką próbę kolejny z filarów mojej Poczytalności, mianowicie patriotyzm. Pod moim dzisiejszym tekstem pojawił się komentarz tyldy: "Jedyne co boli, to te wstawki "historia narodu polskiego" i podobne. Poza tymi elementami, obecnymi w tekstach Cooperatora (...)" i prawdopodobnie jest to najlepsze podsumowanie. Podoba mi się Cthulhu za to, że rozgrywa się w rzeczywistym świecie i mogę tam umieszczać miejsca oraz postacie z którymi odczuwam jakąś emocjonalną więź. Owszem, łatwo mi się zgodzić, że opisywanie, jak to w czasie podniesienia zwłok nieznanego żołnierza na Cmentarzu Obrońców Lwowa pod trumną znaleziono wejście do jakiegoś tunelu pochodzącego z grodu łyczakowskiego (i tu cała przygoda w konwencji) to bardzo dziwne podejście do patriotyzmu. Ale z drugiej strony, ja naprawdę sporo doczytuję, a żeby szczegóły moich własnych Mitów brzmiały prawdopodobnie. Moja znajomość Warszawy dzięki Lovecraftowi się powiększyła dosyć znacznie, a przechodzenie w okolicach dawnego Cmentarza Świętokrzyskiego teraz zawsze wywołuje odpowiednie skojarzenia. 

 

To, co tyczy się historii Polski, ściśle wiąże się z historią powszechną. Często, gdy wpadają mi do głowy ciekawostki na przykład dotyczące religii starożytnych, przefiltrowuję je w konwencji lovecraftowskiej, tworząc im drugie, mroczne dno. Zanurzeni w prastarej religii zaratusztriańskiej manichejczycy wszak oddziaływali mocno na chociażby nestorian, a ci odgrywali dużą rolę u Kara-Kitajów i innych ludach wielkiego stepu. A skoro step syberyjski stał się dla mnie wylęgarnią mrocznego folkloru, nic nie stoi na przeszkodzie, by tworzyć "śmiałe teorie, których wygłaszanie rujnowałoby reputację poważnych uczonych" (i słusznie :P), ale będące w sumie zbiorem rzeczywistych faktów, tylko ułożonych tak, by wskazywały konkretny, nawiedzony kierunek. A że dla ludzi nieznających historii Azji fakt istnienia turecko-chińskiego państwa z dużymi wpływami chrześcijaństwa we wczesnym średniowieczu wydaje się nieprawdopodobny, przy okazji popularyzuję wiedzę historyczną w przystępnej formie. Same plusy, jakby to zauważył optymista na cmentarzu.  

 

Na marginesie

 

Na marginesie, Listy z jądra ciemności zaczną się dalej ukazywać, jak tylko mój korespondent przepisze resztę swoich listów, bo ja na to nie mam czasu. :P

 

Niech Gwiazdy będą w porządku. 

Komentarze


Kamulec
    Ostrzeżenie
Ocena:
+3
Uwaga. Autor tej notki jest chrześcijaninem i potencjalnie może cię nawrócić. Zmień stronę i czekaj, aż notka zostanie ukryta.
19-10-2012 22:46
Szary Kocur
   
Ocena:
+4
Odnośnie moralności ,,Zewu Cthulhu"-Sandy Petersen powiedział kiedyś (w wywiadzie dla polskiej ,,Magii i Miecza"), że produkt Chaosium jest ,,najmoralniejszą z gier" gdyż w oczywisty sposób stawia graczy w opozycji dla strasznych, nieludzkich stworzeń i czyni z nich obrońców ludzkości. Ogólna wymowa była dokładnie taka jak twych słów, nawet w kwestii chrześcijaństwa. Na pewno nie czytałeś tego wywiadu?

A ,,narodowe Cthulhu" jest (lub było) silne choćby w Hiszpanii i Niemczech. Zew miał tam własne podręczniki poświęcone choćby Sevilli, Saragossie czy Madrytowi, a jest kilka książek poświęconych graniu w Zewie Niemcami umieszczonymi pierwszowojennych okopach.

Tak więc tyldy mogą pienić się do woli, grasz ,,jak Autor przykazał" i wzorem najprężniejszych zachodnich środowisk fanowskich (w RFN jest chyba najlepiej działający fandom ZC, tworzący sporo profesjonalnych, komercyjnych dodatków tylko dla swojej bazy językowej).

Dodawanie elementów edukacyjnych do RPG z samej swej natury jest dobre (bo edukowanie ludzi na temat historii jest ważne i potrzebne), a jest wspaniałe jak to się robi w przyjemny w odbiorze sposób. Naprawdę, niewiele RPG-owych teksów czyta się z przyjemnością, a przy lekturze Listów z Jądra Ciemności naprawdę miło spędza się te pięć minut (na dłużej po prostu nie starcza). A i dzisiejszy tekst to jeden z lepszych kawałków ,,mięsa" od nie wiem jak dawna.
19-10-2012 22:49
Gruszczy
   
Ocena:
+7
Dziewiętnastowieczne Cthulhu w rozbiorowej Polsce byłoby zajebiste, chętnie przeczytałbym taki podręcznik. Walka z przedwiecznymi i jednocześnie z Ochraną byłaby niesamowita.

Nie mogę zrozumieć tych kompleksów, które nie pozwalają umieścić gry w Polsce w dowolnym jej okresie. Wszyscy chętnie łykamy zagraniczne filmy, w których nacja producenta odgrywa główną rolę. Ostatnio oglądałem Prometeusza i bardzo mnie rozbawiło, że w 2090 wyprawę na obcą planetę organizują biali i prawdopodobnie Amerykanie. Dużo bardziej prawdopodobni są moim zdaniem Chińczycy, Hindusi albo Brazylijczycy. Niestety sci-fi w dzisziejszych czasach pomija sci.

Bardzo chętnie przeczytałbym o Cthulhu w Polsce albo Shadows over Poland do WoDu. Do dziś nie mogę przeboleć, że w Neuroshimie z Molochem walczą Jankesi, a nie Polacy na wschodniej granicy. Byliśmy wszak przedmurzem chrześcijaństwa.
20-10-2012 00:14
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+2
@Szary Kocur

Nigdy nie czytałem żadnego wywiadu z Petersenem, więc plagiat zupełnie niezamierzony :) Niemniej poszukam, bo zawsze lepiej się powoływać na autorytety :P

@Gruszczy

Poprowadziłem sporo sesji w międzywojennej Polsce (parę notek na moim blogu o ten temat zahacza), kilka pomysłów jeszcze czeka na przetestowanie (Cthulhu w Puszczy Kampinoskiej w dobie powstania styczniowego na przykład), więc może i ruszę w kierunku rozbiorowego Cthulhu w Kongresówce :) Na pewno temat jest wart opracowana, choć przeraża mnie jego ogrom. To na pewno nie dla jednej osoby :)
20-10-2012 09:45
Jade Elenne
   
Ocena:
+2
A mnie się marzy postapo w klimatach peerelowskich, zimna wojna zmienia się w wojnę gorącą, hodowane w sowieckich laboratoriach mutki, eksperymentalne bronie NATO, gdzieś między tym wszystkim Polacy... jeśli takie RPG już powstało, to chcę zagrać. A jeśli nie, to chyba czas realizować parytety i wziąć się za spisywanie autorki :P

Cthulhu w realiach wojny domowej w Rosji albo Wielkiego Terroru w ZSRR nie miałoby takiej palety motywów jak w carskiej Rosji, ale też mogłoby być ciekawe.
20-10-2012 13:02
Overlord
   
Ocena:
+2
@Jade:
Jeśli zimna wojna zamieniłaby się w gorącą, to Polski by nie było. Na necie jest sporo opracowań dotyczących tego ile atomówek spadłoby na nasz kraj, potencjalnie kilkaset, większość na linii Wisły, gdzie miały zniszczyć koncentrujący się II rzut wojsk Układu Warszawskiego. Każde większe miasto dostałoby swoją atomówkę, znaczna część (np. mój Lublin) po kilka.

A teraz uwaga - to co napisałem wyżej dotyczy wyłącznie pierwszego ataku.

Jak ktoś lubi liczyć, to może wziąć wielką mapę PL i zaznaczyć koła o promieniu 15 km wokół:
- miast powyżej 50 tyś mieszkańców
- węzłów kolejowych
- skrzyżowań dróg krajowych
- przepraw przez rzeki

A potem policzyć kto by został w naszym kraju przy życiu...
20-10-2012 13:09
Jade Elenne
   
Ocena:
+2
Źle się wyraziłam - chodziło mi nie o "gorącą" zimną wojnę w Polsce jako państwie, tylko na terenach dzisiejszej Polski. I tak, mam świadomość, że pierwszy atak poszedłby na nas i spora część miast by wyparowała już w pierwszym rzucie. Ale grajmy kliszą - gdzie spadły atomówki, tam będą mutki i dziwne stwory, a więc (post)apokalipsa jak marzenie.
20-10-2012 13:44
Gruszczy
    @Cooperator
Ocena:
+6
Jasne, zapewne nawet opis jednego konkretnego okresu to duży wysiłek, a robienie tego za darmo to umiarkowana przyjemność. Wrzuć jeszcze kilka artykułów, pokaż, że masz fajne pomysły, a potem ruszaj z projektem na Kickstartera i przekonaj ludzi, żeby Ci zapłacili. Fajnie piszesz, masz szansę wykręcić z tego projekt.
20-10-2012 14:31
Kot
   
Ocena:
+2
@Jade: Twilight 2000 mimo upływu czasu. A co do kwestii wojny, to gdyby jednak przerodziła się w gorącą niekonwencjonalną, nie byłoby z nas co zbierać miotełką. Mieszkam ~3 km od jednego z punktów w które miały trafić wyprzedzające uderzenia atomowe idące przez całą Polskę od Pomorza po Tatry praktycznie (przeprowadzone w celu chwilowego zatrzymania natarcia drugiego rzutu radzieckich wojsk pancernych nim dotrą do Niemiec) i mocno się zdziwiłem, kiedy zobaczyłem tą kropkę na mapie*.

Jeśli wojna poszłaby w kierunku konwencjonalnym, bylibyśmy raczej tylko przystankiem dla armii czerwonej, bo wojska aliantów nie były w stanie zatrzymać jej wcześniej niż we Francji bez użycia broni niekonwencjonalnej.

Myślę, że lepiej byłoby popracować nad czymś w stylu Weird War, tylko z komunistami zamiast nazistów. W końcu idealny chłopo-robotnik (a'la Hiperrobociarz**) jako projekt modyfikacji genetycznych (czy dowolnych innych) z pewnością znalazłby poparcie wierchuszki. :P

@Overlord: To ten najczarniejszy scenariusz z tego co pamiętam, ale mogę się mylić. I coś mi się zdaje, że fikcyjny, bo to dziwne że Polska nie grała w nim roli terytorium walk, a terenu wroga. Ten najbardziej prawdopodobny zakładał uderzenia atomowe na centra komunikacyjne na linii Wisły, owszem. Ale NATO pamiętało, że Polska jest faktycznie pod okupacją i wszystkie prawie plany miały w podstawowych założeniach minimalizację ofiar cywilnych. Ba, część z nich miała warianty na wypadek przejścia sił zbrojnych PRL na stronę zachodnią.


* Tak, jestem świadom że był to tylko jeden z wielu scenariuszy wykorzystujących taktyczne i strategiczne uderzenia atomowe. Ale efekt emocjonalny mimo wszystko był duży.

** Kto nie wie, ten trąba. :P
20-10-2012 15:08
Overlord
   
Ocena:
+2
@Kot
NATO pamiętało też, że 300000 żołnierzy polskich miało rozjechać Danię i północne Niemcy, przy okazji obrzucając Bogu ducha winne duńskie miasta atomówkami, a wiedzieli o tym od Kuklińskiego.

W Lublinie akurat cele były dwa, brygada zmechanizowana oraz fabryka helikopterów w podlubelskim Świdniku, oba zbyt daleko od siebie, żeby jeden ładunek mógł załatwić sprawę.
20-10-2012 16:59
Kot
   
Ocena:
0
@Overlord: "Miało" to nie to samo, co "zrobiłoby to". W tym sęk, że znajomi wojskowi twierdzą, że byłoby to mało prawdopodobne.
20-10-2012 17:38
Erpegis
   
Ocena:
0
Mnie dziwi po prostu osadzanie w polskich realiach dzieł autora, który Polaków jako Słowian zaliczyłby do podludzi na równi z czarnymi, czyli Istotami z głębin. Tyle.
20-10-2012 17:43
Kot
   
Ocena:
+5
@Erpegis: Oddziel autora od jego dzieł. Ten pierwszy już dawno nie żyje, te drugie mają się o wiele lepiej.
20-10-2012 18:15
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+5
@Erpegis, jako, że obecnie sięgam do kultury rosyjskiej, której wybitni przedstawiciele XIX stulecia mieli o Polakach jeszcze gorsze zdanie niż Lovecraft, to mogę to polakożerstwo wyciągnąć przed nawias :P Nie po raz pierwszy odwołuję się do ludzi z których poglądami prywatnie się nie zgadzam, ale uznaję wartość ich pracy w kulturze (ot, Kaczmarski, daleko nie szukać :)).
20-10-2012 22:18
Squid
    @atomówki
Ocena:
+1
Towarzysze! Z pewnością o tym nie wiecie, ale miesiąc temu NATO zrzuciło potężny ładunek bomb atomowych na Polskę. Mimo to, żadna z nich nie wybuchła, a nasze służby szybko zebrały każdy z niewybuchów - poza jednym. Amerykanie zatuszowali sprawę, ale tak naprawdę właśnie to bombardowanie było przyczyną obecnego "Kryzysu Katowickiego". Podejrzewamy, że wybuchom zapobiegł jeden z eksperymentów tajnej komórki badawczej, działającej pod kryptonimem "Srebrny Zmierzch". Szkopuł tkwi w tym, że z przewodniczącym komórki, prof. Wojniczem, straciliśmy kontakt pół roku temu. I prawdopodobnie to właśnie on ma ostatnią bombę...
21-10-2012 00:09
Kamulec
   
Ocena:
0
@Overlord
Zasadniczo Układ Warszawski miał w Europie przewagę nie dającą szans na obronę. Atak atomowy na Polskę był dla NATO niezbędny, by dać Amerykanom czas na desant i wykorzystać słabe zaopatrzenie wojsk przeciwnika.
21-10-2012 05:04
Scobin
   
Ocena:
0
@Jade

Myślę, że pewnych inspiracji może Ci dostarczyć "Cold City". Może mógłbym pożyczyć. ;-)
21-10-2012 18:40
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
,,A mnie się marzy postapo w klimatach peerelowskich."

Twilight 2000. Kiedyś napisałem notkę na powiązany temat i paru ludzi go wspominało z pewnym sentymentem. I jeszcze chyba gdzieś był w necie czyjś (Sejiego bodajże) tekst na jego temat.

A Polacy w pracach HPL to istoty prymitywne, ale raczej dobre niż złe i zawsze bardzo rozsądnie zabobonne (,,Sny w Domu wiedźmy" i kilka innych tekstów).
21-10-2012 18:53
leszekmazur7
    Ke?
Ocena:
0
"Zanurzeni w prastarej religii zaratusztriańskiej manichejczycy" to trochę pomieszanie pojęć:P Poza tym autor ma rację, kucha mu!;D
22-10-2012 11:43
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+2
@leszekmazur7

Że niby manichejczycy nie wywodzą się z zaratusztrianizmu? :)
22-10-2012 16:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.