Czasem

Nie igrać z czasem

Autor: Kuba Jankowski

Czasem
Przypominacie sobie wszystkie wariacje opowieści na temat czasu i podróży w czasie? Czy też macie wrażenie, że tylko w nielicznych przypadkach majstrowanie przy nurcie czasowego kontinuum było dla bohaterów całkowicie bezproblemowe?

Ekstremalnym przykładem jest hiszpański film Cronocrimenes (wyświetlany w Polsce pod tytułem Zbrodnie czasu) z 2007 roku, który nie bez powodu pokazany został podczas Horrorfestiwalu. Główny bohater, Hektor, podejmował fatalne w skutkach działania i w efekcie nie rozplątał ukręconego na siebie bicza czasowego. Widzowie oglądali coraz bardziej bezradnego bohatera, który wielokrotnie próbował cofać się w czasie, aby naprawiać popełniane błędy, co skutkowało jedynie ciągłym ich mnożeniem.

Z kolei w kinie przygodowym i młodzieżowym igranie z czasem często uchodziło postaciom na sucho, choć węzły gordyjskie z klasycznego obrazu Powrót do przyszłości Roberta Zemeckisa bohaterowie rozplątywali ku uciesze publiczności w trzech kolejnych częściach, a i tak pozostał margines do “dokrętek”. Jak wiemy, szalony profesor Brown skonstruował kolejny wehikuł czasu, tym razem pędzący po szynach.

To tylko dwa przykłady, skrajnie różne pod względem przynależności podgatunkowej. Komiks Czasem Grzegorza Janusza i Marcina Podolca dotyka kwestii czasu w inny, świeży sposób i na mapie twórczości podejmującej to zagadnienie znajduje sobie własne miejsce.


Czas jego ostatni

Główny bohater, określony już przez niektórych czytelników mianem antypatycznego i całkowicie odpychającego, to Adam Ostatko, który wraz z żoną przeprowadza się do nowego domu. W przeprowadzce oboje widzą szansę na poprawę jakości życia i ratowanie podupadającego związku. Na swoją zgubę, Ostatko odkrywa w domu kanciapę, w której czas stoi w miejscu. Postanawia wykorzystać tę jej właściwość między innymi na nadrobienie zaległości czytelniczych i odsypianie nieprzespanych nocy.

Kanciapa szybko staje się lekarstwem na całe zło (trochę w "dziecinny" sposób pełni rolę maskotki czy fistaszkowego kocyka bezpieczeństwa) – kiedy bohater chce odłożyć rozwiązanie problemu na nieokreślone później, zawsze udaje się właśnie w to bezpieczne miejsce. Jednak cudowne lekarstwa często niosą nieprzyjemne efekty uboczne. Od pewnego momentu Ostatko korzysta z kanciapy mechanicznie i całkowicie bezrefleksyjnie, nie zauważając, jak niszcząco wpływa to na jego relacje ze światem zewnętrznym.

Ponieważ w komiksie śledzimy poczynania jedynie z dwójki bohaterów, Adama i jego żony, tylko w miniaturze możemy obserwować, jak niewłaściwe korzystanie z dobrodziejstwa "zamrożenia" wpływa na życie, od którego bohater tak usilnie umyka. W efekcie otrzymujemy opowieść, którą można odczytać jako przestrogę – nad całością unosi się pytanie "a co by było, gdyby każdy tak mógł?". Ale na tym nie koniec wątpliwości, z którymi komiks stara się rozprawić. Kanciapa jest też katalizatorem lenistwa i metaforą szukania drogi na skróty, a te elementy to składowe każdego uzależnienia, w tym wypadku czasocholizmu. Zdaje się, że w tym kontekście najłatwiej można zrozumieć znaczenie okładki Czasem.


Dwanaście długich miesięcy

Całą historię Czasem podzielono na dwanaście miesięcy. Pogrążanie się głównego bohatera śledzimy zatem od stycznia do grudnia, choć przemijające pory roku zdają się nie mieć większego znaczenia. Najważniejszy jest proces rozkładu osobowości, który dokonuje się w tempie ekspresowym.

W kompozycji albumu warto zwrócić uwagę na wpisane w główną opowieść "ozdobniki" w postaci spisywanych przez Adama baśni – równie niezwykłych jak pojawienie się w jego życiu kanciapy. I choć kanciapa istotnie mogłaby zostać uznana za zjawisko nadprzyrodzone, to w Czasem jest najzwyklejszym elementem świata przedstawionego. Niż z klasyczną fantastyką mamy tu więc do czynienia raczej z realizmem magicznym.

W finale komiksu z kanciapy uwolnione zostaje zło, tak jakby na świat otwarto puszkę Pandory. Czy może to zło szukało sobie nosiciela od samego początku i pod przykrywką niewinnego lenistwa umysłowego stopniowo opanowywało Adama, prowadząc go do nałogu?

Autorzy Czasem stworzyli album bogaty w ścieżki interpretacyjne i przez to zarówno wciągający, jak i wielokrotnego użytku – na równi w warstwie scenariuszowej, jak i rysunkowej. I choć niektórzy powiedzą, że Marcin Podolec zapatrzył się w dymki Davida B., to na ich miejscu nie ryzykowałbym takiego stwierdzenia (skoro styl pisarzy opisuje się często przy użyciu nazwisk innych pisarzy, to i rysownik komiksowy może tworzyć w stylu przypominającym kogoś innego, prawda?). Czasem bowiem można mocno spudłować.

Duet Janusz/Podolec stworzył bardzo trafną opowieść, której wstyd nie znać, jeśli ktoś lubi czytać, i której nie warto odkładać na później.