» Recenzje » Czarny Horyzont - Tomasz Kołodziejczak

Czarny Horyzont - Tomasz Kołodziejczak

Czarny Horyzont - Tomasz Kołodziejczak
Alternatywne rzeczywistości dają autorowi bardzo szerokie pole manewru: sam może tworzyć prawa działające w danym uniwersum, obsadzać je wybranymi istotami oraz dowolnie kształtować jego historię. Dużo ciekawsze jednak, z mojego punktu widzenia, są te światy, które mają silny punkt zaczepienia w naszej rzeczywistości. Do takich właśnie należą realia wykreowane przez Tomasza Kołodziejczaka w Czarnym Horyzoncie.

Nie jest to bynajmniej wizja optymistyczna – Ziemia, dewastowana magicznymi kataklizmami, w większości została zmieniona przez najeźdźców z innego wymiaru, barlogów, w jeden wielki obóz koncentracyjny. Odpór wrogom, wespół z innymi przybyszami, elfami, daje tylko kilka państw, wśród których są Polska, Japonia i USA. Kołodziejczak nie koncentruje się jednak na wyjaśnianiu niuansów świata, nie zasypuje szczegółami – ukazuje jedynie niezbędne minimum, podając najbardziej istotne fakty, a następnie wymaga zaaprobowania specyfiki tego uniwersum i przystosowania się do niej przez czytelnika. Przejawem tej niezwykłości jest między innymi współistnienie magii i techniki, skutkujące takimi dziwami jak drewniano-mithrilowe satelity, wyrzutnie ziemia-powietrze fagów magii czy umacnianie stabilności krajobrazu za pomocą kościołów (skupiając wiarę, chronią teren przed zmianami).

Podobnie sprawa wygląda z bohaterami: protagonistów (Kajetana oraz Roberta), będących agentami w służbie Jego Królewskiej Mości Bolesława Arr'Ritha, poznajemy bardzo pobieżnie. Znamy ich motywacje i ogólnie zarysowany światopogląd, ale na tym koniec – nie uświadczymy głębszych portretów psychologicznych ani analiz postępowania. Otrzymujemy za to niemałą dawkę akcji i potyczek – szczególnie egzotyczne opisy dotyczą tych, w które wmieszana jest magia. Zaklęcia, czarodziejskie ryngrafy, relikwie nasączone pozytywną bądź negatywną energią, przedmioty z innych wymiarów w połączeniu z pistoletami i świętymi kamizelkami kuloodpornymi tworzą mieszankę ciekawą i – co najważniejsze – nie tylko sprawnie, ale wręcz porywająco opisaną.

Niestety, Czarny Horyzont sprawia wrażenie książki bez jednego, głównego przesłania. Problemy w nim przedstawione nie są rozwinięte, pozostawiono je w zarodkach, żaden nie wybija się na pierwszy plan. Autor gloryfikuje pewne wartości (odwaga, miłość), zwraca uwagę na wpływ rodziny na życie człowieka, pobieżnie analizuje postawę społeczności żyjącej w trudnych warunkach zniszczonego świata, a państwo barlogów przywołuje wspomnienia obozów koncentracyjnych – ludzie pod ich rządami nie mają żadnych praw, są niewolnikami i często służą swoim panom za pożywienie. Żaden z tych problemów jednak nie nasuwa mi się automatycznie jako ten przewodni, zupełnie jakby sam twórca nie mógł zdecydować, na co położyć największy nacisk.

Po lekturze powieści towarzyszy mi uczucie niedosytu – autor wykreował ciekawą, innowacyjną scenerię, w której umieścił sporo ciekawej akcji, ale brakuje temu wszystkiemu głębszej myśli. Jednak mimo że Kołodziejczak nie do końca wykorzystał potencjał swojego uniwersum, traktując wiele spraw po macoszemu, to z chęcią ponownie zanurzyłbym się w świecie Czarnego horyzontu.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7.88
Ocena użytkowników
Średnia z 20 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Czarny Horyzont
Autor: Tomasz Kołodziejczak
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 20 sierpnia 2010
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-274-9
Cena: 31,90 zł



Czytaj również

Czarny Horyzont
- recenzja
Wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem
Jestem tradycjonalistą
Czerwona Mgła - Tomasz Kołodziejczak
Z karabinem i magią na balrogi
- recenzja
Wstań i idź
Piękny jubileusz
- recenzja
Czerwona mgła
Polskie elfy kontra jegrzy
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.