» Biblioteka Jedynego » Księgi o Dominium » Cynazja

Cynazja


wersja do druku

Kraj kłamstwa, spisków i balowych sukni

Autor:
I.

Witaj, panie, w malowniczej Cynazji! Strudzony drogą? Oh, widzę, że tak i zapraszam w progi mego skromnego zajazdu. Z daleka, panie, jedziecie? Aż z dalekiego Kordu! Widzę, że Jedyny miał was w swojej opiece! Tyle się teraz słyszy o zbójach wszelakich na traktach! Zapleniło się ich ostatnimi czasy, oj, zapleniło. Jednakowoż, jak widać, cnotliwych Jedyny strzeże i nie pozwala im zrobić krzywdy, a łajdacy padają jedynie innych łajdaków łupem. Ale wybacz, panie, moją gadatliwość. Spocznij proszę, o tutaj, to najlepszy stolik, jaki posiadam! Skosztujesz wina? Mam najlepsze roczniki z winnic okolic Kindle! Słodkie i wytrawne niczym śpiewy cynazyjskich szlachcianek! Wybacz mi, panie, moją śmiałość, ale czy to twoja pierwsza wizyta w naszym malowniczym kraju? Tak? Pozwól zatem, że opowiem ci, co godne jest widoku twych mądrych oczu, nim jakieś uliczne wydrwigrosze będą próbowały naciągnąć twą szlachetną osobę.

Kindle, panie, ma zaszczyt być twoim gospodarzem. Wierzę, że w swoim życiu bywałeś już w wielu stolicach, jednak – uwierz mi na słowo – żadna z nich nie jest równie urzekająca jak nasza! Złośliwi nam Kartińczycy twierdzą, co prawda, że gnieździmy się w niej jak myszy na stogu siana, jednak nie dawaj wiary ich zwodniczym językom! To prawda, że wyspa, na której się znajdujemy mogłaby być w swoich rozmiarach o wiele bardziej słuszna. Zgoda! Jednakże powiadam ci, że w niczym nie przeszkadza to naszej zabudowie! Nasze domy bowiem pną się ku górze, ku samemu Jedynemu, a to chyba najwyższy znak jego błogosławieństwa. Czyż nie? Jako ludzie skromnej i pobożnej natury umiłowaliśmy sobie również ogrody, które potrafią najdokładniej oddać artyzm naszych dusz. Cóż, panie, musisz sam przejść się ich malowniczymi ścieżkami, wsłuchać się w delikatne szumy ukrytych strumyczków i dać się uwieść melodyjnej muzyce ptaków. Wtedy dopiero potrafił będziesz ocenić właściwie to, co prawię. W oczach twoich widzę również głębokie odbicie artystycznej, bystrej duszy, więc pewien jestem, że docenisz kapitele i fasady zdobione bogato przez najprzedniejszym artystów całego Dominium. Tak wrażliwa dusza jak twoja z pewnością doceni wspaniałe ich koncepty niejednokrotnie wykraczające poza skostniałe kanony klasyczne, określone przez jednakowoż skostniałych w jasności myślenia Kartińczyków. Powiadam ci, panie, że gdyby nie Cynazja - zawsze chętna we wspieraniu młodych talentów - to Kartina zdeptałaby niechybnie kwitnące kwiaty na poletku sztuki. Wierzę jednak, że jako mieszkaniec potężnego i światłego Kordu będziesz w stanie właściwiej ocenić ich działania niż kilku prowincjonalnych i zacofanych mecenasów.

Jeżeli już rozprawiamy o architekturze to nie sposób zapomnieć o Katedrze Chwały – największym z cudów współczesnej sztuki budowniczych! Wiedz, że szczyty jej sięgają najwyżej ku niebiosom, a tysiące wiernych na każdej z sum kieruje swe słowa płynące ku Jedynemu wprost z serca! A wszystkie te freski, rzeźby, malowidła tworzone przez najznamienitszych artystów naszych czasów (niechaj wspomnę chociażby nazwisko wspaniałego Ardeniusa z Menten). Na Proroka! To po prostu trzeba zobaczyć, gdyż obrazą jest chociażby sama chęć ubrania tego w słowa!

Jako człowiek światowy i nawykły do dworskich obyczajów docenisz również, panie, bale i spotkania w pałacach najznamienitszej arystokracji! Podczas gdy pospólstwo zatraca się w swoich prostych rozrywkach, szlachta o rodowodzie równie godnym jako twój preferuje bardziej subtelne i przepełnione artyzmem rozrywki. Występy skrzypków, trup teatralnych i śpiewy najpiękniejszych artystek świata (takich jak chociażby sławetna Eleonor ze Skige) oraz wszelkie kulinarne delikatesy, o których zapewne nie raz marzyłeś zasiadając przy zwyklej zastawionym stole stanowić będą odpowiednie tło godne twego urodzenia. Wierzę, że odnajdziesz w Kindle, panie, wszystko to, czego brakowało twym wysublimowanym gustom na przestrzeni długiej drogi z Kordu. Cynazja ma zaszczyt być twoim uniżonym gościem i pozwól, że skłonie się na znak podziękowania, że zechciałeś odwiedzić jej skromne progi. Wybacz zatem, jedynie prostemu gospodarzowi, że zabrał aż tyle czasu rozprawiając o niebywałych urokach swojego kraju i wypocznij zasłużenie po tak długiej drodze delektując się tym, co najlepszego do zaoferowania ma mój skromny zajazd!

II.

Witam, panie, czy mogę przysiąść się do twego stolika i napić wina z tak znamienitym gościem? Dziękuje bardzo. Twoja hojność jest niczym balsam gojący ropiejące rany. Na imię mi Zigaldo. Baron Zigaldo gwoli ścisłości, jednak nie o etykiecie i tytułach chciałem z tobą porozmawiać. Moja wielka o ciebie troska kazała mi przysiąść się tutaj i w promieniach pięknego wiosennego słońca opowiedzieć ci o tym, czego Etienne, karczmarz raczył nie powiedzieć. O czymże pytasz? O Ciemności rzecz jasna, o której pobożny człowiek wspominając nie omieszka się przeżegnać jakoż i ja to czynie. O Ciemności, która przesiąka przez owo wspaniałe miasto, Kindle, i sprowadza jego mieszkańców ku złym drogowskazom. Słyszałem jak Etienne prawił o niebywałej łasce Jedynego, która pozwala wznosić się ku chmurom. Nie wspomniał jednakże o tejże bluźnierczej łasce, która jednocześnie pozwala drążyć w ziemi coraz głębiej. Od kogóż to ona, zatem pochodzi? Widzę, panie, żeś zdziwiony. Tak, tak, każde miasto ma swoje tajemnice, ale Kindle ma ich zbyt dużo. Wszystkie ukryte przed wejrzeniem nieba i nieodpowiednich ludzi pośród niezliczonych podziemnych korytarzy drążących skałę pod nami niczym krety uprawne pola.

Sekrety. Te rozkładające się i już gnijące, oraz te świeże wciąż patrzące ufnymi oczyma ku górze, póki błoto nie zasypie ich ufnych młodzieńczych źrenic. Tak, panie. Młodych i ufnych, bowiem to najczęściej młodzi szukają zakazanych tajemnic lubując się niemal w tej niewysłowionej perwersji. Przejdź się ulicami, racz spojrzeć w roześmiane twarze, a nie uwierzysz, że nocami oddają się one bluźnierczym praktykom z identycznym zacięciem, z jakim zdobywają niewieście serca! Tutaj każdy ma tajemnice i każdego ścigają tajemnice. Czy wiesz, że kuzyn twego gospodarza był kiedyś księdzem? Dlaczego był, pytasz? Bo po tym, co odkryto w jego ciemnej piwnicy spalono go na stosie. To zbyt przerażające odkrycie, abym raził nim twoje szlachetne uszy, więc powiem tylko tyle, że prefekt Malledis do końca swoich dni twierdził, że niewiasty rzeczone padły ofiarami Skarpiaków wspinających się niekiedy po murach i porywających nieszczęśników wprost w objęcia śmierci. Widzę panie, że zbladłeś znacznie. Może jeszcze trochę wina? Służę pomocą. Sam Etienne nie jest również w połowie tak szlachetny, na jakiego wygląda. On także zapuszcza się w mroczne czeluście i szepta pewne starożytne reguły wyczytane z zakurzonych manuskryptów. Na twoim miejscu, panie, zmieniłbym zajazd. Ot tak, z czystej przezorności.

Ale nie tylko katakumby straszą swoimi od dawna już śpiącymi snem wiecznym mieszkańcami. O nie! Czy wiesz, panie, że w Cynazji najwięcej jest różnorakich szaleńców? Niektórzy z nich nie są groźni, tak jak chociażby Orkiasz, który święcie wierzył, że brzoza za jego domem jest przedwiecznym demonem i składał jej ofiary z kur. Nie, ci nie są groźni. Jednak takich jak Brzytwiarz z Virgen raczej unikałbym na swojej drodze. Podobno gdzieś w Virgen znajduje się zalana piwnica, a na powierzchni zgromadzonej w niej wody pływają ciała z zaszytymi ustami. Dlaczego z zaszytymi pytasz? Cóż, może dlatego, aby nie opowiedziały o tym, co je spotkało Jedynemu…

Pamiętaj jedno, panie, w Cynazji każde słowo oznacza zdradę, każdy uśmiech złamanie umowy, a każda niepewność piętnowana jest śmiercią. Nie możesz ufać nikomu! Nawet mnie! W końcu może chce cię jedynie nastraszyć i zabawić się twoim kosztem? Któż to może wiedzieć?! Ale czas już na mnie. Widzę, że słońce ognistą łuną zwiastuje swoje odejście, a nie w smak mi zostawać u Elliana na nocną gościnę. Bywaj zdrów!

III.

Tak panie, to powinno wywabić go na zewnątrz. Wydaje mi się, że nastraszyłem tego biednego głupca jak należy. Będzie unikał teraz poczciwego Elliana jak ognia! Jak to uczyniłem? Cóż, bajeczka o Brzytwiarzu z Virgen zawsze przelewa czarę. Piwnica pełna trupów z zaszytymi ustami. Co za brednie! Dziwie się, że ktoś w to jeszcze wierzy!
Dziękuje za hojne wynagrodzenie mojego artystycznego fachu i polecam się na przyszłość! Bywaj mości dobrodzieju!

IV.

Mistrzu, Zigaldo wykonał swoje zadanie jak należy. Młody hrabia Gottard opuści niebawem mury bezpiecznego zajazdu, a wtedy jego los zostanie przypieczętowany. Słucham? Ależ nie! Zigaldo nadal niczego nie podejrzewa. Myślę, że minie jeszcze sporo czasu nim będziemy musieli dołączyć go do naszej milczącej, pływającej kolekcji…



Czytaj również

Na skalnej grani, czyli kilka słów o Bardanii
Lokacja ołożona w Kindle stolicy Cynazji
Kilka słów o tym, co się w Kindle maluje
Kraj morskich potworów, snów i pięknych kobiet
Kraj rycerzy, honoru i historii

Komentarze


darclan
    Niemal...
Ocena:
0
...uwierzyłem Etienne, że Cynazja jest taka otwarta, szczera, święta i przyjacielska! Wymowa twoja, Sting, jest równie zwodnicza, jak rodowitego Cynazyjczyka! (to komplement, gdyby ktoś się czepiał).

Chylę czoła i czekam na dalszą twoją twórczość.
17-03-2005 16:28
oddtail
    bardzo...
Ocena:
0
...smakowite. Kto wie, może to nawet najlepszy tekst o Monastyrze, jaki dotąd przeczytałem. Niby nic, a trafił do mnie bezbłędnie. Wpasował się w mój gust, zapewne.

Oj, źle zrobili moi gracze oszczędzając życia pewnego Cynazyjczyka... po przeczytaniu tego artykuliku nabrałem inwencji na wymyślanie nowych jego wybryków ;). A i wcześniej nie był świętoszkiem...
17-03-2005 21:47
~Koval

Użytkownik niezarejestrowany
    świetne!
Ocena:
0
Nie ukrywam, że czytałem ten tekst z zawiścią, że sam go nie napisałem. :)Bardzo smakowite! Dziękuję i proszę o jeszcze!
18-03-2005 09:51
Sting
    Podziękowania :)
Ocena:
0
Cieszę się, że się Wam podobało. Motwuje mnie to do dalszej pracy. :)
21-03-2005 10:32
~Feniks

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wszystko co najważniejsze zostało już powiedziane. Tekst jest świetny doskonale oddaje nature cynazyjczyków a jednocześnie dostarcza pare ciekawych pomysłów. Gratuluje
21-03-2005 11:15
~Niziol

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo klimatyczny i uczący tekst! Świetny pomysł na rozegranie tego w ten sposób.
23-03-2005 10:29
~Calach

Użytkownik niezarejestrowany
    Ufff....
Ocena:
0
Temat Cynazji moze i nie jest wyczerpany w powyzszym tekscie, ale aby dokonac tej sztuki nalezaloby napisac osobna ksiege ;) Za to wspaniale pobudza wyobraznie przestawiajac je na odpowiednie, "cynazyjskie" tory myslowe. I przede wszystkim - pomysl na pelen tajemnic i dwu (albo i troj)znacznosci :>
25-03-2005 18:13
Naya
    Hah!
Ocena:
0
Sama slodycz.. może pierwsze dwie cześci naciągane...rozumiem, że taka konwencja.. w celu wrzucenia jakiegoś opisu cynazji tak się chłopcy rozgadali:P
A część II przecudna zwłaszcza w kontekście zakończenia.. zaszyte usta, seryjne morderstwa.. no nie pomyślałabym, a przecież to coś co tygryski lubią najbardziej;P
08-04-2005 21:35
Kot von Lyck
   
Ocena:
0
znowu karczma.......:/

Ale poza tem mi się podobało, 3+, a to i tak nieźle:)
19-04-2005 14:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.