» Pamiętniki twórców » Cynazja

Cynazja


wersja do druku

Bóg we mnie jest, nie w tych murach zimnych

Autor:
„gdzież Waszmość masz swego boga? Czyżby milczał? Teraz właśnie?! Dlaczego nie pomaga, gdy tego potrzebujesz? Stawaj Waszmość, zaszlachtuję Pana jak świnię. Jeślim się mylił, czeka Pana życie wieczne u boku Najwyższego. Jeśli zaś mam rację, zginiesz Pan na darmo.

Gotów jesteś? Czyżbyś się wahał? Nie uwierzę...”



Cynazyjczycy to naród cyników, śmieją się z religii, kpią z dogmatów wiary. Cynzja to kraj ludzi myślących, ludzi nade wszystko wolnych i traktujących teologię jako naukę nieopisanie ciekawą i wartą pogłębiania. Cynazyjczycy nie odwracają się od sił ciemności, nie boją się magii, ni istot mroku, gotowi są poznać świat takim jaki jest, nie cofając się przed niczym. Nie ulękną się podszeptów ciemnych sił, nie odwrócą się od paktu, czy choć rozmowy z obcą mocą. Z dziką rozkoszą zagłębią się w zakazanych pismach i spędzą czas na studiowaniu dawnych zapisów.

Cynazyjczycy to najprzedniejsi dyplomaci, mistrzowie słowa i manipulacji. Wygłaszają wątpliwości, zadają pytania, lecz nigdy zdania twierdzące, nigdy nikt nie skłoni ich do wypowiedzenia się na niewygodny temat w trybie „orzekającym”.

Szlachta Cynazyjska jest przekonana, iż niebo istnieje i idą doń jednie ludzie godni. Nie kmiot, nie wieśniak, chłop, przekupka, bo cóż by to było za niebo, w którym pospólstwo wałęsałoby się bez celu i sensu – skoro tylko na uprawie roli się znają, cóż mieli by robić tam, po śmierci?! Co innego ludzie niezwykli, tacy, z którymi stwórca gotów byłby zamienić zdanie lub dwa, spędzić chwilę na ciekawej rozmowie. Nie martwiąc się więc o zbawienie – są bowiem przekonani, iż sprawa została już załatwiona – żyją pełnią życia, doświadczając wszystkiego.

[...]

Dlaczego jest fajnie grać Cynazyjczykiem? Ano dlatego, że to człowiek nie związany żadnymi więzami, nie ograniczają go kajdany wiary, czy tradycji; nic, co wiąże innych bohaterów. Co więcej – jest Cynazyjczyk bohaterem kontrowersyjnym, jeśli pojawi się w Dorii, czy w Karze, naraża się na ogromną niechęć, czy wręcz wrogość! Jego cynizm, ironiczne podejście do świętości, brak szacunku dla symboli religijnych wzbudzić muszą niezmierzoną ilość konfliktów! Czyż nie jest zarazem Cynazyjczyk idealnym bohaterem dla graczy przedkładających dyskusję i rozmowę nad cięcie toporem?! Pęd ku wiedzy, nie cofanie się przed zakazanym, ba! wyciąganie ku niemu ręki, czynią z Cynazyjczyka motor napędowy każdej grupy poszukiwaczy przygód!

Kto zaś śmie twierdzić, iż jest Cynazyjczyk frywolnym szlachcicem, bez głębi, tła, czy intrygującej historii, jest w błędzie tak wielkim, jak sam Napoleon, który w roku 1809 uznał, iż jest gotów rzucić Rosję na kolana! Czyż taki bohater nie może być osobą, która zakpiła z boga o jeden raz za dużo i doprowadziła kogoś do śmierci? Czyż jeden błąd, jedno zdanie wypowiedziane na dworze pewnego księcia nie rozpętało burzy, nie sprowadziło wojny i nie kosztowało życia tysięcy niewinnych ludzi?! Czyż pakt spisany w młodości, żart podrostka nie zmusza bohatera do czynienia zła, czegoś, czemu nader jest przeciwny i wrogi?! Czyż chorobliwa chęć dotarcia do prawdy o istocie boga, nie może ranić jego bliskich? Cynazyjczyk to w odpowiednich dłoniach postać tragiczna. Osoba, która dostrzega obłęd świata, widzi szaleństwo religijnych wojen i prześladowań. Osoba, która jest w stanie przejrzeć sieć intryg i knowań, których przecież cel jest zawsze ten sam – to władza i pieniądze. Osoba, której zdolność logicznego pojmowania pozwala przewidzieć kolejne ruchy na szachownicy świata i dostrzec ich tragiczne konsekwencje! I wreszcie, czyż Cynazyjczyk nie dostrzega tego, jak próżnym jest on sam, i jego rodacy? Czyż nie widzi tego, jak bezproduktywne są te wszystkie zabawy, jak bezcelowe są bale i przyjęcia, na których pierwsze skrzypce grają głupcy zręcznie wiążący łańcuchy cytatów i pustych prawd?! Wreszcie!, czyż Cynazyjczyk nie dostrzega zabójczej mocy słowa, słowa, które z łatwością zabija, słowa, które dobrze użyte może sprowokować, lub uśpić, rozgrzać emocje, lub całkiem je rozproszyć?!

W głowie natychmiast rodzi mi się postać człowieka, wieku zaawansowanego, by nie rzec starca. Osoby, która zwiedziła więcej dworów i pałaców, niż gwiazd świeci na niebie. Ilość bali, zabaw, uczt i spotkań poszła już w tysiące.

Nasz bohater niezmiennie stawał się postacią pierwszoplanową, jedno zdawkowo rzucone zdanie, cięta uwaga, czy gorąca przemowa – jakichkolwiek środków użył, zamieniał słuchaczy w niewolników, jego słowa były jak stalowe kajdany, wystarczyło, iż się odezwał i stawał się władcą ich dusz.

Dziś ma 54 lata. Wygrał tysiąc słownych potyczek, zwyciężył w setkach dyskusji, pokonał poetów, księży, posłów. Jeśli miał kogoś zakłuć, sekunda starczyła, by ofiara sama rzuciła mu wyzwanie. Jeśli miał kogo uspokoić, nie trzeba było więcej niźli dwa zdania, by napięcie uciekło i zmieniło się w gromki śmiech.

Dziś ma 54 lata. Słowa są puste. Słowa są niczym. Słowa donikąd go nie doprowadziły. Świat jest taki jak kiedyś. Równie głupi, równie małostkowy, pełen egoistów i złodziei, przy czym tych ostatnich ostatnio mniej, a tych pierwszych wręcz przeciwnie...

Bohater potrafi jednym zdaniem zgasić każdego. Tylko po co?! Utracił cel. Utracił chęć wypowiadania słów.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

Tallip
   
Ocena:
0
Jest dobre, naprawdę dobre. Rzadko zdarza mi się to mówić, ale stało się i nie żałuje tego. Różne spojrzenie na Cynazyjczyka. Cynazyjczyka zbyt przebiegłego, aby zwieść się całej tej maskaradzie, na Dominium. Lecz nie daje mu to ukojenia wręcz przeciwnie jest on człowiekiem zmęczonym. Człowieka, który zrozumiał, że niektórych tajemnic lepiej by były nie odkryte. Osiągając mistrzostwo osiągasz koniec.
25-11-2003 17:37
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
jednym słowem Faust
24-04-2004 16:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.