» Blog » Cyberpunk 2017:
22-05-2017 00:40

Cyberpunk 2017:

W działach: offtopic | Odsłony: 404

Kilka dni temu szukałem czegoś w starych Secret Service. Przy okazji natrafiłem na felieton luźnie związany z tematyka Star Treka, w którym autor mądrymi słowy udowadniał, że dwa wynalazki z tego uniwersum: tricordery i komunikatory są skrajnie nierealistyczne i nigdy nie powstaną. Mi osobiście koncepcja tych urządzeń kojarzy się ze Smartphonem naszym codziennym, a jedyne, co mnie dziwi, to to, że potrzebowali aż dwóch sprzętów do wykonywania tych zadań.

Natchnęło mnie to do zainteresowania się tym, jak (w sumie nie tak dawno temu) wyobrażano sobie przyszłość. I co z tego wszystkiego wyszło.

Tricorder ma każdy:

Artykuł do którego się odnoszę powstał w roku 1996 czyli trochę ponad 20 lat temu. Poruszane w nim urządzenia: tricorder i komunikator atakowano z dwóch powodów. Komunikator dostawał z powodu jego miniaturyzacji, autorowi nie mieściło się bowiem w głowie, że może powstać tak małe urządzenie komunikacyjne, by można było je nosić wpięte w klapę, podobnie jak odznakę. Tricorder to natomiast wielozadaniowy analizator, odpowiadający w zasadzie na każde pytanie zadane przez bohaterów.

Tricorder miał nie powstać, gdyż autor uważał, że tak małe urządzenie zwyczajnie nie będzie w stanie posiadać wystarczająco dużej pamięci, by przechowywać te dane. To, że może przechowywać je na zewnętrznym serwerze jakoś nie przyszło mu do głowy.

Dziś tricorder i komunikator ma każdy. Bo wystarczy tylko wyjąć z kieszeni telefon i wpisać Wikipedia, albo nawet Google i bazowo otrzymamy to samo. Co więcej telefony są niesamowicie uniwersalnymi urządzeniami, mogącymi służyć za wszystko: od aparatu fotograficznego, zegarka, radia i telewizora poczynając, na latarce, zestawie map, kalkulatorze balistycznym, wykrywaczu metalu, dalmierzu, mierniku decybel i liczniku Geigera kończąc. Tylko gwoździ nimi nie da się wbijać (pomijając niektóre, stare Nokie).

Tak więc: a jednak się dało.

Badania genetyczne:

Ciekawą zdobyczą współczesności są badania genetyczne. Dziś, o ile mi wiadomo jest to niezwykle istotna dziedzina kryminalistyki, bez której często nie sposób sobie wyobrazić śledztwa, używana w zasadzie na co dzień, w każdej niemal sprawie: od ustalenia ojcostwa, po wszystkie zabójstwa, włamania, przestępstwa seksualne i z użyciem przemocy…

Tymczasem dość długo trzeba było czekać, aż technologia ta przeniknie do świadomości twórców science fiction. Przykładowo w napisanych w 1996 roku Opowieściach Łowców Nagród (uniwersum Star Wars) celem rozpoznania sprawcy trzeba było szukać świadków i zaciągnąć ich przed oblicze sądu.

Ogólnie wszelkie formy genetyki upowszechniają się bardzo szybko. Przykładowo ponoć w Polsce działa już nawet firma produkująca transgeniczne rośliny do akwarium.

Roboty też nadchodzą…

W podobnym czasokresie, co o Tricorderach czytałem też o tym, że nie ma też szans, by kiedykolwiek powstały roboty (tym razem w kontekście droidów ze Star Wars). Roboty bowiem miały nie mieć sensu: drogie, zawodne, pozbawione praktycznych zastosowań i w ogóle bez sensu. I co? Drony masowo wykorzystywano już 10 lat temu. Kiedy zaczynałem pisać „Tego, co walczy z potworami” zastanawiałem się, czy uzbrojenie w nie Wojska Polskiego nie będzie zbytnim krokiem do przodu. I co? W zeszłym tygodniu w Lidlu była promocja na drony (a zarówno Wojsko Polskie jak ich nie miało, tak nie ma, a „Ten co walczy” leży u wydawcy jak leżał).

Obecnie największym problemem jaki mają roboty, jest to samo zjawisko, które bardzo mocno powstrzymuje cały rozwój elektroniki mobilnej: baterie. Niestety w tej chwili posiadamy ogromne trudności z wyprodukowaniem wydajnych akumulatorów. Gdyby to dało się obejść, to pewnie cuda już by się działy. Bo w tej chwili większość z nich ma czas pracy mierzony w minutach.

Równolegle do rozwoju mainframe ma miejsce też rozwój sztucznych inteligencji i sieci neuronowych. Na razie te są raczej głupie. Nauczyły się interpretować obrazki, oceniać odległości, do pewnego stopnia tłumaczyć teksty etc. Do poziomu intelektu, jaki posiada mrówka lub pszczoła daleko im bardzo. A nie są to szczególnie bystre stworzenia. Prawdę mówiąc to myślą one głównie układem limbycznym, czyli tym, co odpowiada za poruszanie się. Intelekt u nich polega na działaniu bodziec-reakcja. Zwierzęta te nie mają np. pamięci.

Niemniej jednak to wystarcza, by zastąpić pracę wielu ludzi. Ocenia się, że każdy robot likwiduje 6 miejsc pracy.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Exar
   
Ocena:
+1

Ogólnie poruszyłeś parę ciekawych tematów, o których ludzie piszą książki. Odniosę się tylko do kilku punktów:

Komunikator dostawał z powodu jego miniaturyzacji

A pisali coś o dystansie między komunikatorami? Bo chyba to jest największym problemem w takim Star-Treku.

mierniku decybel

Decybel to nie jest wielkość fizyczna, którą można mierzyć, tylko sposób zapisu wartości (logaritmiczny). Więcej na wikipedia. Pewnie chodziło Ci o poziom natężenia dźwięku (też wikipedia).

każdy robot likwiduje 6 miejsc pracy

Bzdura i nie bzdura jednocześnie. Owszem, te 6 miejsc pracy może zostać zabranych, ale w takiej Polsce czy innych Chinach (a nawet tutaj nie do końca). W takich Niemczech, gdzie roboty są wprowadzane od dziesiątków lat, roboty nie likwidują miejsc pracy, tylko przesuwają miejsca pracy. Zobacz slajd 14-15 tutaj i wykres.

W latach 90-tych i na początku pierwszego dziesięciolecia w ogóle trwała dyskusja, czy możliwe jest, żeby polskie gry komputerowe kiedykolwiek dorównały zachodnim.

Nie przypominam sobie, choć nie jest niemożliwe, że tak nie było. Soft jest o tyle dobry dla takiej Polski, bo nie wymaga dużego nakładu finansowego, wystarczy czas i rozum. Piszesz takie Angry Birds, i jesteś milionerem (pomysł + czas + marketing, upraszczając). Nie musisz mieć laboratoriów, maszyn, magazynów, sieci dystrybucji, serwisu, ubezpieczenia od zabicia kogoś (przykład - robisz prostą zabawkę czy gadżet do roweru - ktoś podłącza do sieci, coś się zwiera i pali się blok - może to się skończyć więzieniem dla projektantów jeśli nie mają kwitów na wszystko; z softem - "produkt jest, jaki jest i nie ponosimy za nic odpowiedzialności"...). Więc chyba ktoś nie do końca patrzył na temat całościowo, a raczej jęczał po polsku...

22-05-2017 08:01
   
Ocena:
0

a zarówno Wojsko Polskie jak (dronów) nie miało, tak nie ma, a „Ten co walczy” leży u wydawcy jak leżał

Znać wydawca czeka, aż drony wejdą do linii.

Soft jest o tyle dobry dla takiej Polski, bo nie wymaga dużego nakładu finansowego, wystarczy czas i rozum.

Tak, ale. Indiasa to owszem, zrobi się w garażu na ZX Spectrum. Gra klasy AAA (i klasy B, tak w zasadzie) wymaga silnika (inna sprawa, że ponoć UE4 ma dosyć korzystną licencję), wymaga modeli, wymaga softu do tworzenia modeli, który swoje kosztuje. A do tego jeszcze najlepiej dla każdego pracownika komputer za kilka k. No i fajnie brzmi "wystarczy czas i rozum", jakoś tak ładniej, niż "roboczogodziny profesjonalistów".

Cóż, wciąż taniej, niż fabryka.

24-05-2017 12:58
Exar
   
Ocena:
0

Jasne, że uprościłem :)

24-05-2017 13:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.