string(15) ""
» Blog » Crowdfunding, przepisy, krytyka
20-06-2012 22:41

Crowdfunding, przepisy, krytyka

Odsłony: 31

W poprzedniej notce pisałem o sprawie proponowanych przez MAC zmian w ustawie o zbiórkach publicznych - istotnych między innymi dlatego, że miałyby duży negatywny wpływ na możliwość rozwoju w Polsce crowdfundingu. Dzisiaj ponad 20 organizacji pozarządowych podpisało list otwarty do ministra Boniego, w którym wyrażają swoje obawy. Jak widać sytuacja rozwija się, miejmy nadzieję, że w lepszym kierunku. Polecam zapoznanie się z informacją prasową i terścią samego listu - warto zwrócić uwagę, że rzeczone organizacje zabiegały o zmiany w przepisach już od 4 lat, a obecna propozycja nie została z nimi w ogóle skonsultowana. W moim odczuciu jest to dowód kompletnego niedbalstwa, olewania opinii społecznej, albo świadomej próby przepchnięcia poprawki za plecami zainteresowanych. Nie jestem pewien, która możliwość mniej mi się podoba.

Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego ten temat jest dla mnie istotny, to odpowiadam: bo zmiany w tej konkretnej ustawie zadecydują o "być albo nie być" najróżniejszych niezależnych projektów. Projektów, które każdy z nas mógłby chcieć wprowadzić w życie. Jutro, za miesiąc, czy za rok chyba każdy wpadnie na jakiś pomysł: napisanie ebooka, stworzenie gry komputerowej, fanowskiego portalu, czy wymagającego dofinansowania projektu naukowego. Albo będzie chętny wysłać kilka groszy na jego potrzeby. A poza tym dlatego, że żyjemy w państwie - teoretycznie - demokratycznym i, jak pokazała sytuacja z porozumieniem ACTA, istnieje realna możliwość korzystania z owej demokracji. Zwłaszcza przy szybkości przekazywania informacji, jaką daje internet. Bo czy warto w rezygnować z prawa głosu - teraz, gdy już wiemy, że ten głos się liczy?
Dlatego uważam, że warto się całą sprawą zainteresować i przekazać informacje dalej - choćby zamieścić linki do artykułów na facebooku lub twitterze i poprzeć apel Polskiego Towarzystwa Crowdfundingu.

Komentarze


Indoctrine
   
Ocena:
+3
Tutaj trochę te sprawy regulują się same. Ludzie skupiają się wokół wiarygodniejszych inicjatyw (jak Kickstarter).
To nigdy w 100% nie zagwarantuje bezpieczeństwa, ale też idea CF nie zakłada obracania jednstkowo wielkimi kwotami. To jest przeważnie taka właśnie ściepa - kilkadziesiąt złotych itp...

21-06-2012 12:03
zatapatique
   
Ocena:
+1
zebrakow tez ma kontrolowac? a kto skontroluje kontrolujacych? ;)

jesli uwazasz, ze ktos moze klamac to mozesz albo nie dawac albo dac mniej kasy. Lub dajesz kase organizacji ktora jest wiarygodna jak np. TOZ (jesli jedziemy na przykladzie pieska dalej).
21-06-2012 12:07
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kbenderze - pisze, ze rozumiem czemu jest to poddawane restrykcjom i checi kontroli.
Jak chcesz robic jednego pedefa w miesiącu i na nim zarabiać, to albo podpisz z kims kto firme ma o umowe o dzielo, albo sprzedawaj go na allegro, na płycie :)
dalej - mozesz prowadzic dzialalnosc gospodarczą poza godzinami urzedowymi - zwlaszcza gdy jest to rowniez twoje hobby. Etat dzialalnosci nie przeszkadza.
Dalej są spoldzielnie - to juz jest osobowosc prawna. I czy jest trudniejsza od firmy? Nie sadze. Zrzeszaja sie w nich np rolnicy, ktorym nie chce sie prowadzic dzialalnosci, a ryczalt im nie wystarcza. Oczywiscie ktos by musial ja prowadzic dla spoldzielcow. I musieliby oni do niej nalezec. Ale papierkologii byloby pewnie tyle co przy rejestracji karty kred, amazona i kickstartera. Moze jakas drobna, czesto wirtualna oplata za uczestnictwo.
Ale widze, ze lepiej pomarudzic, jak przy ACTA.

Dalej, indo - istnieją rowniez dotacje poza posredniakiem. Poszukaj sobie w internecie lokalnych inicjatyw wspierania przedsiebiorczosci. Masz mozliwosc uzyskania dotacji np za innowacyjna dzialalnosc, albo za ekologiczną, albo za promocję kultury.... Jest kupa mozliwosci. Wystarczy poszukac. Nie maja one wad posredniaka.
Jeszcze edit:
nie ma gwarancji, ze rzeczywiscie mam pieska, czy rzeczywiscie jest chory, i czy rzeczywiscie operacja go uratuje. Tak jak nie ma gwarancji, ze pani siedzaca z pieskiem żebrząc w przejsciu na swidnickiej nie jest sprytną oszustką, ktora bierze ludzi na litość do psa. I tacy ludzie bez ustaw, ktore takie sprawy kontrolują, bedą to robic dalej.
Albo beda powstawac kolejne wersje "nigeryjskiego przekrętu".
To wszystko oczywiscie juz istnieje, bo prawo niedoskonałe, bo wolnosc jednostki, bo idealy, bo wykorzystywanie dobroci serca - co nie znaczy, ze trzeba dopuszczac do takich aktow dalej i na większą skalę, poprzez dalsze tworzenie wadliwego prawa. Pani z pieskiem naciagnie kilka osob. Pani z pieskiem w internecie moze naciagnac kilka tysiecy.

21-06-2012 12:16
kbender
   
Ocena:
0
@zigzak
1) podpisanie z kimś umowy o dzieło - to ma sens. Jak się z kimś dogadam co do podziału odpowiedzialności i "zysków" (lub ich braków) - jedyne sensowne rozwiązanie z paczki.
2) Sprzedaż na allegro - to nie wymaga działalności i opodatkowania? Coś mi świta, że tak.
3) Żeby założyć tę wspaniałą działalność muszę się kospnąć w godzinach pracy do urzędu - jedno okienko nie działa niestety. Nie rozwiązuje to też kwesti finansowych - prowadzenie działalności kosztowałoby mnie więcej niż potencjalne zyski.
4) Spółdzielnia - trzeba się dogadać z kimś kto by ją prowadził - patrz punkt 1. Tyle że więcej papierologii.
5) Porównanie papierologii dotyczącej zakładania spółdzielni i konta z kartą/ konta na kickstarterze. Nie potrafię tego porównywać, nie zakładałem spóldzielni (a Ty zigzak, zakładałeś spółdzielnię, że porównujesz te rzeczy?) Większość papierologii wykonałem jednak za pomocą internetu, telefonu. Na koniec musiałem przeczytać i podpisać papiór przywieziony mi przez kuriera. Obawiam się, że wyprawa do urzędu potrwa trochę dłużej i będzie bardziej skomplikowana.

Ale to się sprowadza właśnie do tej jednej banalne rzeczy - WYGODY. Dlaczego nie może być wygodnie? Dlaczego musi być siermiężnie, na papierze i w 3 egzemplarzach? Widzę anarchroniczność urzędów w Polsce i tak, będę na nie narzekał.

Sam wiele razy podkreślałeś swój brak tolerancji wobec pewnych zjawisk i zachowań. Ja tak mam z bronieniem statusu quo, jeśli obok, na wyciągnięcie ręki jest wzorzec skuteczniejszy, tańszy i wygodniejszy.
21-06-2012 12:57
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
)wzor umowy znajdziesz w internecie.
2) jako osoba prywatna
3) - obecnie mozesz zalozyc firme przez internet. https://prod.ceidg.gov.pl/
4)zeby zrobic kickstartera w polsce trzeba zrobic wiecej niz punkt 1) i papierkologia. Zrobienie spoldzielni wymaga tyle samo wysilku. Przynaleznosc do niej zas wymaga rejestracji. Chcesz wiedziec jak to dziala, przejdz sie np do kas stefczyka i zapytaj o kredyt.
5) kilka razy w miesiacu przechodza przez moje rece umowy i statuty spolek, spoldzielni itd wiec wiem na czym to polega, bo zawodowo je czytam. Razem z ich danymi ksiegowymi. To daje jakis obraz. Znow lmgtfy - jak zalozyc spoldzielnie znajdziesz w internecie.

Co do reszty i obrony status quo - ok, rozumiem to. Tak, wygoda jest fajna jesli cos DA sie zrobic wygodnie.
Patrz punkt 3).
Kickstarter np wygodny nie jest. Dla mnie. Dlatego nie korzystam, bo trzeba sie rejestrowac w kilku miejscach np.
21-06-2012 13:24
Indoctrine
   
Ocena:
0
@kbender

2. Oczywiście że potrzebna jest DG. Nawet sprzedawanie ręcznie robionych kolczyków w ilości 10 na miesiąc, to działalność gospodarcza.

3. Ja też o to marudzę. Rozumiem potrzebę formalizacji DG, ale powinna być jakaś forma mniejsza, pozwalająca na swobodny drobny handel czy produkcję.

4. Bardzo dużo nawet. Zachodu przy wydaniu książki na przykład, byłaby masa..


@Zigzak

Pani z pieskiem w internecie i tak naciągnie dużo osób, tylko wykorzysta sposoby dzisiaj legalne. Jak ci co ścigają za rejestrację w serwisach (wiadomo o które chodzi:) ).

Znacznie więcej dobrego jest z takich programów jak Kickstarter niż złego. Ale jak Zigzaka rozumiem. Sam prowadzi działalność (tak wnioskuję) i uproszczenie procedur jest konkurencją dla niego :) Na zasadzie darwinizmu ekonomicznego, że jak ktoś nie potrafi przebić się przez gąszcz przepisów, nie powinien bawić się w biznes.

@Zigzak

2. Osoba prywatna może sprzedawać na Allegro bez DG, ale pod warunkami:

- sprzedaż jest doraźna i nie ma znamion działalności ciągłej (tu pole do popisu dla prawników i skarbówki - nie ma jasnej definicji)
- powyżej 1000 złotych transakcja objęta jest podatkiem od działalności cywilno prawnych (2%)
- pozbywa się rzeczy w których posiadanie weszła pół roku od daty sprzedaży albo wcześniej

Sprzedaż 100 sztuk książek nie wchodzi w rachubę :)


4. Nie zrobisz spółdzielni na małe projekty, gdzie będzie wpłacało się po kilka złotych. Każda wpłata/wypłata musi mieć pokwitowanie papierowe, tak samo jak przystąpienie musi być na papierze z podpisami, peselami itp.

Po co komplikować? Taka forma jak Kickstarter po prostu wszystko ułatwia. To coś jak paypal do transakcji w necie.


21-06-2012 13:27
38850

Użytkownik niezarejestrowany
    indo
Ocena:
+1
Ad4 - nie zakladasz spoldzielni dla JRDNEGO projektu, jak nie zakladasz spoldzielni by sprzedac jedną bankę mleka.
Naprawde, tu trzeba zrozumiec po pierwsze, jak dziala spoldzielnia, a po drugie jak taki prohekt spoldzielny mialby wygladac.
Przyklad - mam potrzebe finansowania mojej dzialanosci - powiedzmy rpg. Przychodze do spoldzielni, ktora sie takim finansowaniem zajmuje. Pani mila w okienku usmiecha sie i mowi - ok, zapytamy spoldzielcow co o tym myslą. Oczywiscie dolacza pan do spoldzielni i wplaca 1zl, bo musi byc jakas wplata.
Nastepnie pani naciska guzik i oglasza wsrod osob, ktore do spoldzielni nalezą, ze mozna sie skladac na erpega indoctrine'a. W zamian dostaną udzial, np w formie podrecznika. Dodatkowo pani w spoldzielni wystawia plakat w oknie dla przechodniów - jest rpg w naszej spoldzielni, jak was to interesuje, to sie zapiszcie i mozecie czerpac z tego zyski.
Widzi to taki kbender, wchodzi, idzie do pani i mowi - to ja bym chcial. Pani mowi ok, to prosze sie zapisac, oplata czlonlkowska itd. A potem pyta - ile chcialby pan przekazac na projekt indoctrine'a?
W tym samym czasie w spoldzielni stoi projekt zigzaka, projekt nine, projekty paru innych osob... I hopsa.

Teraz robisz to samo w internecie.
21-06-2012 14:03
kbender
   
Ocena:
0
Jest mała różnica.
kbender na konto spółdzielni naciąga zobowiązania na produkcję swojego systemu. I znika. Projekty Idoctrine i zigzak zostają obciążeni kosztami.
Wiem, że nie można obciążać ludzi personalnie powyej kwoty wniesionych udziałów - ale nadal jest spore pole do nadużyć.
Tego problemu nie ma w kickstarterze.

Poza tym, nie mam ochoty wchodzić w relacje prawne z zbyt wieloma osobami, których nie znam na raz...

Ale rzeczwywiście, jest to ciekawy pomysł na OBEJŚCIE prawa. Ciekawe, co na to skarbówka :D
21-06-2012 14:17
Indoctrine
   
Ocena:
0
@Zigzak

Ok, wygląda na to, że można by rzeczywiście za pomocą spółdzielni obejść przepisy niejako.

Tylko czy spółdzielnia daje te same opcje co CF? Można ozdyskać kasę jak projekt nie wyjdzie?

Co z koniecznością papierkologii (każda wpłata odnotowana podpisem i rejestracja w spółdzielni jak do banku - umowa z odręcznym podpisem itp).
21-06-2012 14:19
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No pewnie by sie dalo zrobic tak, ze pieniazki wplacasz na konto spoldzielni, a ona je wyplaca pomyslodawcy projektu.
Spoldzielnia jako struktura prawna jest gwarantem. Moze wyplacac pieniadze w transzach, lub oplacac faktury projektodawcy, zamiast dawac mu kase do reki. W ten sposob minimalizujac ryzyko straty.
Bo w sumie stajac sie spoldziecą niejako stajesz sie "pracownikiem spolki, posiadajacym kapitał w niej" - wiec wszystkie kwestie platnosci sa zalatwiane przez spoldzielnie - odpowiednik firmowej karty kredytowej. Idziesz do drukarni, zlecasz produkcje podrecznikow, przynosisz fakture, spoldzielnia placi. Simple.
21-06-2012 14:27
Kumo
   
Ocena:
+3
@zigzak:
Co do potencjalnych oszustw i nadużyć - trochę nie rozumiem. Jesteś przeciwny ułatwieniom dla ludzi, którzy się boją i którym się "nie chce" (a których można zmobilizować, żeby im się zachciało), a za ochroną naiwniaków, którzy bez zastanowienia i sprawdzenia wysyłają pieniądze nie wiadomo na co? I dlaczego, do licha, mam kombinować jak koń pod górę i obchodzić prawo, jeśli chciałbym po prostu coś np. wydać w zamian za drobne na piwo i cukierki, a jeśli chwyci - rozwinąć to w działalność albo wejść w układ z wydawnictwem?
Co więcej, takie furtki prawne często zostają w końcu przez państwo zatrzaśnięte i urzędy dobierają się do skóry tym, którzy z nich korzystali. Nie sądzę, żeby tak było w przypadku spółdzielni, ale ryzyko jest.
Nie przeczę, że pod pewnymi względami masz rację: DG można założyć, utrzymać i na nim zarobić. Ale żeby wyszło, trzeba być operatywnym, zorientowanym, nie bać się i mieć wystarczająco dużo energii. Z tego co widzę, jesteś do tego przystosowany lepiej niż większość Polaków. Tym lepiej dla Ciebie i dobrze, że chcesz ruszyć innych. Ale, niestety, mierzysz ludzi własną miarą - a ta jest zawyżona. Problem polega na tym, że większość nie ma pojęcia o marketingu, zarządzaniu czasem i planowaniu. W zamian widzi stosy przepisów, konieczność płacenia ZUSu, VATu i innych podatków (i kary za błędy w wypełnianiu formularzy, których nie rozumieją) i - co moim zdaniem najgorsze - BRAK EFEKTÓW tego całego wysiłku. To mniej więcej tak, jakbyś był zawodowym komandosem i olimpijskim pływakiem, i stwierdził: "zrzucać kaleków z samolotu na środku oceanu i zostawiać, to się nauczą pływać" (no dobra, ostro przesadzam, ale wiesz chyba o co mi chodzi).
Dlatego uważam, że crowdfunding jest ważny - bo może mieć wpływ na zmianę tej szkodliwej mentalności, na którą sam narzekasz. Jeśli ktoś zobaczy, że jego pomysły budzą zainteresowanie, które przekłada się na wynik finansowy, a państwo nie rzuca mu kłód pod nogi - większa będzie szansa, że zacznie robić coś samodzielnie zamiast narzekać i czekać, aż rząd załatwi mu pracę i poklepie po głowie. Zwłaszcza jeśli jest to człowiek młody, nie skrzywdzony jeszcze przez (po)peerelowską mentalność i wariactwo przemian ustrojowych.
21-06-2012 14:31
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kumo - ale też taka teoretyczna spoldzielnia finansujaca ludzi nie majacych wiedzy biznesowej bylaby tu rozwiazaniem. Po to zresztą one powstają. Kilka osob nimi zarządza w imieniu osob, ktore znają sie na tym mniej.
Dobrym przykladem jest.... SPOLDZIELNIA MIESZKANIOWA. Zalatwia hydraulika, pilnuja porzadku na klatce, zalatwiaja kontrakty na wywozke smieci, itd. Zebys ty i 100 innych mieszkancow bloku nie musialo tego robic kazdy na wlasną reke. Bo nie kazdy potrafi naprawic kurek :)

aha - co do zatrzaskiwanych furtek - prawo nie dziala wstecz. A spoldzielnia jest legalną osobowoscià prawną i moze miec w statucie takie dzialania o jakich tu mowimy. Wiec nawet nie jest to obchodzenie prawa, tylko dzialanie zgodnie z jego literą.
21-06-2012 14:39
Seji
   
Ocena:
+2
@zigzak

"Kilka osob nimi zarządza w imieniu osob, ktore znają sie na tym mniej."

I dostaja za to kase, zmniejszajac pule, ktora trafia do tworcow.

Idea crowdfundingu jest m.in. ominiecie posrednikow, dystrybutorow - czyli zbijanie kosztow. Pieniadze ida do twocow (autorow, konstruktorow), a nie rozplywaja sie po drodze.

Zreszta, wyjasnij mi zatem, dlaczego w USA wlasnie zmieniono prawo, ulatwiajac crowdfunding, a nie np. zmuszajac wszystkich, zeby zakladali spoldzielnie?

Mamy XXI wiek, mamy internet, mamy platnosci bezgotowkowe i niemal darmowy kanal dystrybucji i komunikacji. Dlaczego ludzie maja z tego nie korzystac? Bo jeden drugiego oszuka? Oszukuja dzisiaj z tonami papierow i tysiacami straznikow dyszacych im za plecami.

Jak ktos jest glupi, to mu zadna kontrola, zaden nadzor i zadne zabezpieczenie nie pomoze - i tak da sie nabrac (to, ze ludzie sie lapia na zdejmowanie klatwy w roku 2012 jest nie do opisania).
21-06-2012 14:51
kbender
   
Ocena:
0
@zigzak
Powiedz to ludziom z US, którzy spektakularnie utopili wiele pomysłów biznesowych.

Prawo nie działa wstecz, ale zmienia się interpretacja prawa. A nasze prawo jest dziurawe i pozwala na szeroką interpretacje. Wystarczy że któryś urząd skarbowy postanowi się restrykcyjnie trzymać przepisów i sprawdzić kwity na 5 lat wstecz do czego ma prawo i leżysz...
21-06-2012 14:51
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Seji - to prawda, choc mozna tutaj pobawic sie mysla ze robi to spolecznik za symboliczna zlotówke.
Poza tym - utrzymane serwerow, oplaty manipulacyjne amazona i bankow od kart kredytowych - naprawde wierzysz ze nie ma kosztow w kickstarterze?

Wyjasnij mi prosze, czemu wiec u nas nie jest "tak dobrze" jak w stanach? Wydaje mi sie, ze mozna porownywac rozwiazania z innych krajow, ale poki nie bedzie mozliwe zastosowanie ich rozwiazan ekonomiczno prawnych w polsce, trzeba raczej pomyslec jak dostosowac te rozwiazania do rzeczywistosci. To prostsze niz dostosowywanie rzeczywistosci do oczekiwan.
Ja podalem pomysl, jak problem obejsc. Nie jest to rozwiazanie idealne, ale takie, ktore by dzialalo w istniejacej rzeczywistosci, w przeciwienstwie do mrzonek o przeszczepach z ameryki.

Co do oszukiwania - jasne, ale bez kontroli, papierow i straznikow oszustw byloby wiecej. Żaden argument.

Kbender - po to wlasnie ma sie ksiegowych i prawnikow, by takich rzeczy pilnowali. I prawo nie dziala wstecz. Jesli zrobiles cos i bylo ok, a potem byl precedens i prawo zostalo jeszcze raz zinterpretowane, jesli nie zmienione, wskutek czego twoja przeszla akcja nie jest juz ok, to jest ok.
Chcesz latwosci i chcesz rownoczesnie ochrony.
21-06-2012 15:24
Seji
   
Ocena:
+3
@zigzak

"naprawde wierzysz ze nie ma kosztow w kickstarterze?"

Nie musze wierzyc. Koszty sa, wszedzie sa koszty. Nie ma za to marz, ne ma lancuszka posrednikow, ktory winduje ceny. Wady tez sa - mniejszy dostep do tradycyjnych kanalow dystrybucji na duza skale, ale dla mnie jest to rekompensowane tym, ze autor moze dostac pieniadze bezposrednio od klientow, co powoduje, ze oplacalnym moze byc wydanie np. podrecznika w nakladzie 200 egz., zamiast 2000.

"Wyjasnij mi prosze, czemu wiec u nas nie jest "tak dobrze" jak w stanach? Wydaje mi sie, ze mozna porownywac rozwiazania z innych krajow, ale poki nie bedzie mozliwe zastosowanie ich rozwiazan ekonomiczno prawnych w polsce, trzeba raczej pomyslec jak dostosowac te rozwiazania do rzeczywistosci"

Internet? Jest. Platnosci online? Sa. Nadzor skarbowy? Jest. Weryfikacja "sprzedajacych" np. taka jak na Allegro - jest. Czego Ci brakuje zatem?

A czemu nie jest tak dobrze? Np. z powodu nadmiernej ingerencji panstwa w przedsiebiorczosc - od ZUS, po ustawe o zbiorkach publicznych. :)

"Ja podalem pomysl, jak problem obejsc."

Jest lepszy sposob, postulowany przez wielu: uchylic ustawe.

"Co do oszukiwania - jasne, ale bez kontroli, papierow i straznikow oszustw byloby wiecej"

Pewny jestes? Jakos nie zauwazylem, by gdziekolwiek na swiecie przestepstwa znikaly w zwiazku z zapostrzeniem prawa - tam, gdzie za przemyt narkotykow jest kara smierci, ludzie przemycaja narkotyki.

Zbyt skomplikowane i zbyt opresyjne prawo zacheca do kombinowania. Im wiecej przepisow, tym latwiej w nich znalezc luke. Im bardziej przykreca sie srube, tym bardziej ludzie chca ja odkrecic.

Nikt nie twierdzi, ze crowdfunding ma byc pozbawiony kontroli. Poziom Allegro wystarczy (choc i tak sie go da obejc - ale wszystko da sie obejsc). z czasem moze dojdzie dodatkowa weryfikacja - zreszta, jak przyjrzysz sie crowdfundingowi, to zobaczysz, ze zwykle projekty oosb nieznanych (czyli nie cieszacych sie zaufaniem) nie maja wziecia - crowdfunding jest tak naprawde dla inwestycji badz malych, badz skierowanych do pewnego scislego grona odbiorcow - a tam latwiej o znajomych i ich znajomych; trafiaja sie duze rzeczy, ale to na razie mniejszosc. Dodatkowo wystarczy, by tego typu serwisy wystawialy PIT (nie wiem ktory, znam tylko gieldowy 8c) dla zbierajacych pieniadze. Podniesie to koszty oczywiscie, ale datkobiorcy beda czysci i przejrzysci dla skarbowki.

Nie mozna zakladac, ze kazdy jest bandyta i zlodziejem. Panstwo ma chronic porzadnych obywateli przed tymi nieporzadnymi, ale nie za cene scislej kontroli tych, co nic nie zrobili z domniemaniem, ze przeciez moga. Anegdotke o karaniu potencjalnych gwalcicieli, bo maja narzedzia, pewnie znasz. :)
21-06-2012 15:36
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
jest lepszy pomysł: uchylić ustawę

czy lepszy?
I w jakich kategoriach lepszy? Łatwiejszy do zrealizowania? Wygodniejszy w użyciu? Moralnie słuszniejszy? Zgodniejszy z przekonaniami ideowymi?

Moj sposob (oczywiscie po weryfikacji przez ksiegowych i prawnikow, oraz przygotowaniu odpowiedniego PR) może działac bez założeń dobrej woli państwa. Moze dzialac tu i teraz. Przez internet, paypalem, z nadzorem skarbowym, weryfikacją uczestnikow i wszystkim, co sobie zamarzysz. Z minimalnymi oplatami, utrzymywany prawie że spolecznie przez uczestników itd.
Masz narzędzia, mozesz z nich korzystać. Oczywiscie, petycja czy manifestacja to są też jakies narzędzia. Tylko wydaje mi sie, ze patrzac na dlugi proces legislacyjny, zanim dojdzie do kickstartera w PL powstanie kilka spoldzielni, albo jedna duza, ktore beda dzialac wg tego co JEST, a nie tego, czego CHCEMY. Nie ma co sie ogladac na państwo. Takie moje zdanie.
21-06-2012 16:09
kbender
   
Ocena:
0
zigzak, czekam więc na Twoją pierwszą w Polsce spóldzielnie RPGową ;)
21-06-2012 16:14
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja mam nieco inny pomysł. Ale jest tak zajebisty, ze go nie zdradzę tutaj. :)
21-06-2012 16:18
Kumo
   
Ocena:
0
Co więcej, takie furtki prawne często zostają w końcu przez państwo zatrzaśnięte i urzędy dobierają się do skóry tym, którzy z nich korzystali.
Chyba z rozpędu namotałem. Przepraszam.
Po prostu znam sytuacje, gdzie "obejście" prawa okazywało się ostatecznie jego złamaniem, bo interpretacja była niewłaściwa - ewentualnie ktoś nie dowiedział się na czas, że furtkę już zamknięto i od dwóch miesięcy działa nielegalnie. Trochę podobnie wygląda sprawa z "pułapką VATowską". Dla tych, którzy nie wiedzą: jest określony poziom przychodów, do osiągnięcia którego działalność gospodarcza jest zwolniona z płacenia podatku VAT. W chwili jego przekroczenia należy z własnej inicjatywy zgłosić ten fakt do skarbówki i od tej pory VAT rozliczać. Nieco wcześniej należy zacząć używać kasy fiskalnej (do tego też jest określony próg, trochę niższy). Ten poziom przychodów określany jest od nowa na każdy rok. Niby wszystko w porządku: trzeba po prostu sprawdzać na bieżąco przepisy i pilnować dokumentacji.
Tyle, że co najmniej raz doszło do sytuacji, gdzie z roku na rok ten poziom obniżono prawie o połowę (z ok. 40.000 zł rocznie do ok. 20.000, o ile pamiętam). To oznaczało, że jeśli w pierwszym roku twoja firma miała przychód 35.000, miałeś spokój. Ale jeśli w następnym szło ci równie dobrze albo nawet gorzej (np. przychód spadł o 30% i wyniósł 24.500), musiałeś dodatkowo zabulić za kasę fiskalną i zacząć co miesiąc rozliczać i płacić VAT. Jeśli się zagapiłeś - kara wynosiła kilkadziesiąt tysięcy. A że był to czas, gdzie poza tepsą jeszcze nie było praktycznie dostępu do internetu i większości rzeczy trzeba było dowiadywać się w urzędzie... sporo przedsiębiorców dowiedziało się o wszystkim po fakcie. Z tego co wiem, ten numer wykręcono jeszcze kilka razy.

edit:
@zigzak:
Nie rozumiem kolejnej rzeczy. Czy według Ciebie fakt, że obecne prawo można obejść (w dość skomplikowany i niewygodny sposób), to argument za tym, żeby nie wprowadzać innych rozwiązań? Nawet, jeśli miałyby wejść w życie za kilka lat, to chciałbym, żeby weszły.
Tak naprawdę mówisz coś w rodzaju: "mnie się udaje, to wy tez się wysilajcie, zamiast próbować sobie ułatwić".
21-06-2012 16:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.