string(15) ""
» Blog » Crash Bandicoot: The Wrath of Cortex
14-09-2013 11:35

Crash Bandicoot: The Wrath of Cortex

Odsłony: 224

Crash Bandicoot: The Wrath of Cortex

INFO:

Gatunek: Platformówka 3D

Developer:Traveller's Tales

Wydawca: Universal Interactive Studios, Konami

Data Produkcji:Październik 2001 r. (PAL:Listopad 2001 r.)

Platforma:PS2, Xbox, GameCube

Liczba graczy:1

Muzyka : 6/10

Grafika : 5/10

Długość gry : 7/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 7/10

Fabuła : 4/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : Brak

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 9/10

Rozbudowanie : 7/10

Poziom trudności : 6/10

Ocena: 8/10

GŁÓWNE POSTACIE:

Crash, Coco, Cortex

 

 

Recenzja:

 

          Lubię takie spontaniczne postanowienia. Kiedy lista „obowiązkowych” tytułów czeka niecierpliwie w kolejce i nagle najdzie mnie ochota na małą „odskocznię” od postanowień. Takim okazał się bez wątpienia czwarty, a właściwie wcale nie czwarty Crash Bandicoot! Wrath of Cortex bowiem nie jest oznaczony kolejną cyferką jak to było dotychczas czynione i ma za sobą jeszcze dwie inne odsłony, które raczej nie były uważane jako „oficjalne” kontynuacje. Crash Team Racing jako klon Mario Kart spisał się wyśmienicie i jest po dziś dzień uważany za klasykę PSX-a, lecz już kolejny Crash Bash nastawiony przede wszystkim na multiplayer’owe zabawy nie zyskał już takiego poklasku. Obie gry łączyło przede wszystkim jedno: były zupełnie innymi grami, niż klasyczna trylogia…

 

Wrath of Cortex wraca zatem do znanych klimatów i rozwiązań sprzed lat. Co prawda zmienił się tu developer (Naughty Dog zastąpił tu mało znany Traveller’s Tales) i można by przypuszczać, że nie będzie tu już to samo. I tutaj spora niespodzianka, bo cześć ta nie ustępuje wiele swoim wspaniałym poprzednikom! Gameplay zatem wraca do formy, czyli przede wszystkim Warp Room i znajomy od pierwszych sekund klimat! Fabularnie jak zawsze nic ciekawego. Zły brat maski Aku Aku: Uka Uka uwalnia 4 groźne maski „Elementos”, a Cortex zatrudnia do akcji pewnego zwierza-zabijakę o imieniu Crunch, który będzie nam tu deptał po piętach.

 

Klasyczny Warp Room już po raz trzeci będzie nas przenosił do konkretnych światów i leveli i rozwiązano to identycznie jak zawsze. Także w kwestii samej ilości leveli, gdyż znowuż będzie ich 25 plus pięciu bossów (choć w tej materii może czekać nas niespodzianka po ukończeniu gry;). Nasz Crash porusza się po levelach wcale nie gorzej jak za czasów PSX-a, lecz niestety utracił on swoje umiejętności (tak, tak…bazookę także;), które oczywiście będziemy zdobywać od nowa! Tu raczej nie ma niespodzianek, bo będą to znane zdolności z pamiętnego Warped’a, gdzie królowały szybsze wirowanie, wyższe skakanie no i bazooka! ;) Rzeczy odblokowujemy kolejno po pokonaniu danego bossa i są bardzo przydatne, a właściwie ułatwiają strasznie grę. A skoro już o tym, to poziom trudności pozostał raczej na części trzeciej. Nie żeby było jakoś super-banalnie, ale tak naprawdę prawdziwe trudności sprawił mi chyba jedynie drugi boss. Reszta co prawda bywa miejscami uciążliwa, jednak rozwiązanie z dosyć częstymi checkpointami i łatwością zdobywania żyć (pod koniec miałem ich około 20) zrobiło znowu swoje. Jest po prostu niezbyt wymagająco, ale bardzo rajcownie, z czego się ucieszyłem.

 

Ciekawiło mnie co nowego przyniesie nowy (już w sumie bardzo stary;) Crash. Tutaj pole do popisu miały mieć levele, którymi nowy developer mógł zabłysnąć. I jak wyszło? Hmmm…myślę, że nie jest źle, choć sporo pomysłów się tutaj powtarza, a tych nowych jest jak na lekarstwo. Są tu oczywiście standardowe levele „chodzone”, z licznym zbieraniem jabłek, skakaniem, rozwalaniem skrzyń i „przeszkadzajek” oraz z powracającymi rundami bonusowymi w trakcie leveli. Jest przyjemnie, w starym stylu, bardzo nostalgicznie i rajcująco. Ich zawiłości i długość nie odbiegają zbytnio od standardów. Fajnie za to zostały pomieszane z nowymi rozwiązaniami. Będzie tu sporo motywów „ucieczkowych” (czy to przed śmiesznym smokiem, stadem nosorożców czy lawiną/tsunami), sposobność eksploracji małym mechem, levele podwodne (te cholerne miny!;) lub poziomy latająco-ostrzeliwujące. Wyścig także się tu zdarzy, lecz jest mało dynamiczny i łatwy. Niektóre levele zwiedzimy tu za pomocą Coco, i po raz pierwszy w postaci „chodzonej” ;) Aha! Byłbym zapomniał o kuli, w której uwięziony Crash będzie musiał przebyć nie lada odcinki (świetna fizyka), oraz o chwilowej jeździe kolejką kopalniną w stylu tej z Tomby 2. ;) A zatem kilka innowacji tu uświadczymy, ale wg mnie nieco tu tego malutko, bo można by co nieco tu jeszcze ubarwić. Ale i tak nie jest źle i zabawa jest nie gorsza, niż w poprzednikach.

 

Udźwiękowienie i grafika trochę zawodzą. Tzn. muza nigdy nie powalała. Jest kilka fajnych motywów i tyle. Grafa niestety wypada jeszcze gorzej, gdyż przedstawia raczej PSX-owy poziom, ale jak na Crasha i początki panowania PS2 to raczej starczy. Rozczarowuje za to ponowna skromność produkcji w aspekcie jakiejkolwiek widowiskowości w kontekście scenek. To, że FMV-ek nie ma znowu w ogóle nie dziwi mnie wcale. Ale można by tu dodać jakieś rajcujące, liczone cut-scenki, a po za tą początkową reszta to jakieś strzępki. Nie tego gracze oczekiwali po next-genowym Crashu. Zbyt skromnie! Ostatni minus stanowią bossowie, a właściwie jest on jeden: Crunch! Tylko w różnych postaciach. Szkoda, bo takie rozwiązanie jeszcze bardziej upraszcza grę, co zadziałało raczej na niekorzyść.

 

No i chyba to będzie na tyle. Jaki jest czwarty Crash widać jak na dłoni. Jest świetną kontynuacją niesfornego rudzielca ze sprawdzonymi już rozwiązaniami i motywami. Te kilka nowości to jednak za mało i wraz z już średnią grafiką dostajemy troszkę odgrzewany kotlet. Mimo to cześć tą w pełni akceptuję i bawiłem się świetnie, jednak ocena niżej, niż poprzednicy z przyczyn wiadomych. Jak najbardziej „do zaliczenia”! ;)

 

PIERWSZY KONTAKT:

Czerwiec 2013

 

ULUBIONE POSTACIE:

Crash - Stary dobry Crash…co tu więcej o nim? ;)

Coco - Po raz pierwszy możemy sobie siostrzyczką pokopać no i fajnie spieprza przed tsunami ;)

Cortex - Stary, daj sobie już spokój z tym Crashem…;)

 

TOP 5 OST:

1. Arctic Antics

2. Crash to Ashes

3. Wizards and Lizards

4. Medievel Madness

5. Atmospheric Pressure

 

PLUSY:

+ Crash w starym, dobrym stylu!

+ Niezły gameplay i frajda na całego!

+ Zachowany klimat serii

+ Niektóre pomysły

 

MINUSY:

- Za mało nowości niestety. Po części odgrzewany kotlet

- Chyba nieco zbyt łatwa.

- PSX-owa grafika! Nie tego można było się spodziewać po przesiadce na PS2

- Nadal pewna umowność i uproszczenia (brak fabuły, FMV-ek i w ogóle)

- Jeden boss w wielu postaciach…taki sobie pomysł

 

SCREENY:

1
Notka polecana przez: Eliash
Poleć innym tę notkę

Komentarze


54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Ja pamiętam, że odpaliłem sobie tego Crasha, ale był strasznie zamulasty. Nie było już tej dynamiki gry znanej z Warped. Crash biega i skacze strasznie powoli, wszystko w tej grze jest strasznie powolne. Poziom trudności to jakaś żenada - idziesz do przodu i wygrywasz, zero jakichś realnych wyzwań.

Poziomy z kulą, gdzie się toczymy są pomysłowe i stanowią jakąś odmianę, ale to chyba za mało, żeby warto było na to tracić czas. Gry nie przeszedłem, zmuliła mnie na bodaj czwartym Warp Roomie, na pustynno-meksykańskiej planszy.

Już Crash na GBA był znacznie ciekawszy.

14-09-2013 12:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.