» Relacje » ConQuest 2005

ConQuest 2005


wersja do druku

Mile wspomnienie apokalipsy

Autor:
Tegoroczny długi majowy weekend zapowiadał się pięknie i pogodnie. Można było wyjechać za miasto, choćby w góry, ja jednak postanowiłem spędzić ten weekend sto kilometrów od Tatr, na krakowskim konwencie - ConQueście. Czy było warto? Według mnie było, a dlaczego tak twierdzę, możecie przeczytać poniżej.

Czas i miejsce to pierwsza z istotnych zalet konwentu. Długi weekend sprawia, że opłaca się przyjechać do Krakowa nawet z drugiego końca Polski, a w maju jest zwykle ciepło i słonecznie. Konwentowa szkoła położona jest bardzo blisko rynku, dzięki czemu łatwo można dotrzeć do wielu ciekawych miejsc, w tym położonej tuż obok knajpy Stary Port, a przede wszystkim szybko dojść nań z dworca PKP.

Akredytacja działała sprawnie, choć nie obeszło się bez kilku problemów - na szczęście szybko rozwiązanych. Po otrzymaniu identyfikatora - całkiem ładnego - ruszyłem na poszukiwanie sali do rozłożenia materaca. Było ich sporo i szybko znalazłem odpowiednią. W czasie konwentu nie widziałem ludzi śpiących na korytarzach, więc sądzę, że i inni bez większych kłopotów. znaleźli miejsce do spania, Gorzej wyglądały sanitariaty, bo choć dzięki akcji "100% Bez Alkoholu" (o której więcej napiszę za chwilę) było zdecydowanie mniej "kolorowo", to niestety ubikacje same w sobie były bardzo zdezelowane i tylko jedna tak naprawdę nadawała się do użytku. Prysznic na szczęście był, ale też tylko jeden, czyli zdecydowanie za mało jak na tak długi konwent w słoneczną pogodę - bywało, że na szansę umycia się trzeba było czekać niemalże trzy godziny. Dobrze, że (wbrew opiniom niektórych osób) była ciepła woda.

Druga rzecz, na którą zwraca się uwagę, czyli program, był przygotowany raczej solidnie. Może tematyka nie zawsze była odkrywcza, ale za to większość punktów programu, które odwiedziłem osobiście, bądź o których słyszałem od znajomych, była dobrze prowadzona. Nie sprawiały one wrażenia pisanych na kolanie tylko po to, aby dostać darmową wejściówkę. Osoby, które nie były zainteresowane prelekcjami, mogły udać się na jeden z wielu konkursów (odwiedziłem większość i były naprawdę solidnie zrobione), w tym obowiązkowy punkt każdego konwentu, czyli kalambury - tym razem nawet podwójne

Nie mogło także zabraknąć LARPów i gier fabularnych. Osobiście odwiedziłem grę na żywo systemu Wolsung, który, choć jeszcze nie wydany, już całkiem dobrze, właśnie dzięki takim imprezom, "żyje" na konwentach. Tym razem, choć poprowadzono go w konwencji mafijnej, padło na nim zadziwiająco mało trupów. Niektórzy bywalcy byli tym zawiedzeni, ale i tak LARPa należy zaliczyć do udanych. Jeśli chodzi o gry RPG, tradycyjnie odbył się konkurs na najlepszego gracza, a dla chcących zagrać bardziej na luzie zorganizowano sesje karteczkowe z zaproszonymi, dobrymi mistrzami gry. Oczywiście sporo osób umówiło się na sesje poza tymi oficjalnie zarejestrowanymi, szczególnie, że było całkiem dużo zakamarków, w których możną było pograć w relatywnym spokoju.

Oprócz tego, na konwencie zarezerwowano dwie sale na games roomy, a na sali gimnastycznej odbywały się Targi Gier Towarzyskich i też sporo tam grano, oczywiście poza handlowaniem figurkami, grami karcianymi i planszowymi. Najbardziej zauważalne stoisko miała Kuźnia Gier - głownie dzięki promocyjnej piosence i sprzedaży bułek oraz napojów, gdyż na konwencie jakoś zabrakło bufetu. Spore przeoczenie, nawet jeśli dwie ulice dalej jest sklep całodobowy. Wracając jeszcze na chwilę do gier, niewątpliwym przebojem okazała się prosta, ale niezwykle wciągająca Jungle Speed (W grze tej liczy się refleks i spostrzegawczość, mianowicie - gracze po kolei wykładają karty na stół i jeśli pojawią się takie same symbole, trzeba złapać położony na środku stołu drewniany "totem". Szybszy oddaje część swoich kart, a kto pierwszy pozbędzie się wszystkich, wygrywa.), której walory towarzyskie można porównywać ze sławną Jengą.

Osoby, które konwent traktują jako wydarzenie przede wszystkim towarzyskie, zapewne wybrały się do Starego Portu - położonej bardzo blisko przyjemnej knajpki, gdzie identyfikator konwentowy uprawniał do zniżki na piwo. Oczywiście, po części był to wynik akcji "100% Bez Alkoholu", która wzbudziła nieco (eufemistycznie rzecz ujmując) kontrowersji jeszcze przed startem konwentu. Po zakończeniu ConQuestu muszę uznać ją (akcję) za sukces i krok w dobrym kierunku. Owszem, nie dało się upilnować wszystkich i wydarzyły się pojedyncze incydenty związane z wypiciem "więcej niż należało", ale były to właśnie pojedyncze incydenty, których sprawców szybko usunięto. Nie słyszałem pijackich okrzyków i śpiewów na korytarzach, które rano wyglądały zauważalnie lepiej niż rok temu, kiedy trzeba było tu i ówdzie omijać czyjeś "dokonania". Nie można było, co prawda, wypić piwa ze znajomymi na terenie konwentu, ale i tak dużo wygodniej było osuszyć kubek miodu bądź kufelek z jasnym pełnym w Starym Porcie, który niewątpliwie i tak byśmy odwiedzili.

Podsumowując, uważam konwent za niezwykle udaną imprezę, gdzie każdy mógł znaleźć cos dla siebie. Chętnie poleciłbym ConQuest do odwiedzenia w przyszłym roku. Niestety nie mogę, gdyż twórcy zaznaczyli, że była to ostania edycja. Szkoda, ale przynajmniej było to zakończenie w dobrym stylu i zapamiętam ConQuest jako konwent na poziomie.


Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę


Ocena: 5 / 6

Komentarze

string(15) ""

Repek
    Ajć.
Ocena:
0
Po pierwsze - wielkie dzięki za miłe słowa i sympatyczne wspomnienie wydarzenia sprzed 2 miesięcy... Ech, no, miło. :)

Po drugie - aluzję pojęli. Niestety, sesja, praca, ślub, WoW i inne przyjemności sprawiły, że nam się PM obsuwa.
A na poważnie - brakuje nam części materiałów jeszcze... Mam wielką nadzieję, że w lipcu będzie.

EDIT:
Ps. Kazano mi dopisać, że PM będzie, jak będzie Nowy Polter. :P

Pozdrawiam
07-07-2005 14:26
Prozac
    ...
Ocena:
0
Pod wrażeniami autora z konwentu w sumie mogę się podpisać. Wiadomo, jak było :)

PS. repek nie mogę się z tobą skontakcić, ale *to* wrzuciłem ci już na conquestowy serwer. :)
13-07-2005 18:55
Repek
    'To'...
Ocena:
0
...jest juz sciagane...:]

Pawiany wchodzą na ściany, ą żyrafy do szafy po kasztany z placu Pigalle...

Pozdrówka
14-07-2005 13:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.