string(15) ""
» Blog » Co w fantastyce?
17-01-2012 12:05

Co w fantastyce?

W działach: Książki | Odsłony: 3

Takie pytanie dzisiaj zadaję wam. Robię taki mały research, głównie z ciekawości, którego obiektem jest to co czytacie.(choć głównie chodzi mi o fantasy)

Kiedy czytacie fantastykę, to co najbardziej was pociąga? Motyw podróży? Wątki miłosne? (takie odpowiedzi pojawiły się u moich znajomych, podróże, spotkania z innymi kulturami, tajemnice, śledztwo, itp.)

Czego wam brakuje kiedy czytacie? (może obecnie jest za mało siekania mieczami, albo za mało czarowania? O to mniej więcej pytam)

Wolicie opowieści o "wydarzeniach", takie z rozbudowaną fabułą, "questem" itp. czy może opowieści o samych "bohaterach", gdzie ważniejsze są ich przeżycia, odczucia, to co się z nimi dzieje, niż wydarzenia w których uczestniczą (uf, mam nadzieję że łąpiecie o co mi chodzi)

Odpowiedcie w komentarzach :) (albo na PW, jeśli ktoś chce)

Komentarze


Atum
   
Ocena:
+6
Macki i śluz.
17-01-2012 17:11
Eva
   
Ocena:
+1
Nah, klątwa Tolkiena jest zużyta. Anyway, dlaczego? Znaczy, ciekawa jestem po prostu, nie będę Cię nawracać jak obcowanie z Cię nie nawróciło ;)
17-01-2012 17:16
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Macki i śluz lubię - ale to ze względów "estetycznych" :)

Tzn - horror, zwłaszcza taki lovecraftowski mi odpowiada, nawet jeśli jest groteskowo śmieszny. A nawet głównie wtedy. :)

Evo - może dlatego, że ja od małego jestem wychowywany na empiryka i dla mnie ciekawsze jest teoretyzowanie jak coś działa skąd się wzięło itd, niz stwierdzenie: "bach, magia!". To jest dla mnie podobne do religii - ktoś tu zresztą porównał mitologię (a więc folklor religijny) do fantasy - i podobnie jak ona niezadowalające.

Może dlatego.

A może dlatego, że motywy questa, od zera do bohatera, ratowania księżniczki, ostatniego jednorożca i kilka innych po prostu objadły mi się, obrzygały i obeschły już dawno. Nie ma w tym nic nowego.

Jasne, padnie teraz tona przykładów, ze nie wszędzie tak jest - ok, ale w sporej większości, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie czytanie o smokach i elfach jest bezrefleksyjnie modne.

Moze i dlatego też.

Evo - Le Guin może i była pionierką i wielką pisarką (jej SF też czytałem) - ale Ziemiomorze było najzwyczajniej w świecie nudne.
Kres i jego Szerń - te jego nazwy wymyślone z generatora psuły wszystko :)
17-01-2012 17:24
Ramirez Kel Ruth
   
Ocena:
+5
A oto Spór o Definicję Dobrej Fantastyki - jest to jubileuszowy 1000500100900 odcinek serialu, emitowany na antenie TVPoltergeist.

Streszczenie:
-W tym odcinku Khorn zapyta o to, co ludzie czytają, zaznaczając, że chodzi mu głównie o fantasy, co wywoła lawinę komentarzy, w których każdy z użytkowników przedstawi własną definicję słowa "fantastyka" i "fantasy", oraz wytłumaczy wyższość SF nad fantasy, bądź na odwrót.

Miłego oglądania!

Przy okazji zapraszamy na program pt. "Moje RPG jest lepsze niż Twoje" emitowany co piątek o godz. 20 00.
17-01-2012 17:26
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ramirezie - tu nie chodzi o (oczywistą :P) obiektywną wyższośc SF nad fantasy lub odwrotnie, tylko o osobiste preferencje, o które pyta Khorn.
Jest pytanie, jest odpowiedź i ku uciesze gawiedzi - uzasadnienie.

Swoją drogą, Khorn - patrz jak ci rozkręciłem notkę :D
17-01-2012 17:37
Krzyś
   
Ocena:
+2
Wyskoczyłem na chwilkę na zajęcia, wracam, a tu... ŁAŁ

Dzięki zigzak, czuję się niemalże dumny, że pod moją krótka notką rozgorzała taka dyskusja ;)

Ale teraz już prosiłbym raczej o odpowiedzi na moje pytania, niż spory o definicje fantastyki itd.
Tym którzy to zrobili, dziękuję, udało mi się wyłowić wasze odpowiedzi.
Do reszty powtórzę: jakie motywy lubicie czytać w fantastyce, najlepiej fantasy, co was do niej przyciąga? (tak jak wspominacie o Hobb- no właśnie co jest takiego w tych książkach?)
17-01-2012 17:57
37965

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Do fantastyki przyciąga mnie zainteresowanie, jakie wzbudzam wśród dziewczyn rozsiadłszy się w strategicznym miejscu z tomiszczem dobrej lektury w okładce jakiegoś bestsellera/klasyka fantasy/sf.
17-01-2012 18:41
Behir
   
Ocena:
0
@ Eva - Te ważne postacie u Sandersona są wyraziste (składają się z kilku widocznych cech charakteru, które potem się mogą zmienić, co na moje jest całkiem fajne), niektóre drugo/trzecioplanowe dają radę, ale generalnie konstrukcja psychologiczna jesgo bohaterów nie jest rozbudowana. Z interesujących postaci z jego powieści: ten Gula z Elantris co to ciągle kończył zdania pytające "kolo", nieposłuszny kandra, Kelsier, Lightsong, czy też bardzo epizodyczny Yalb z The Way of Kings (jestem mniej więcej w połowie książki, pojawił się w dwóch rozdziałach chyba).

@ zigzak - Problem w tym, że w części książek magia jest tak ograniczona, że nie kształtuje świata jako ogółu, a korzystające z niej postacie mają mniejsze możliwości niż psionicy w tych książkach s-f, w których to psionicy występują.

A fakt, czy ktoś jest fanem jakiegoś typu literatury też ma znaczenie. Jestem w stanie wskazać książki z mojego punktu widzenia ciekawe (odróżniam to od "dobre", tak samo jak przy filmach) i takie, których lepiej unikać, bo to gnioty jakich mało dlatego, że lepiej ogarniam ten gatunek. Tak samo jak Ty jesteś w stanie pokazać więcej książek s-f Twoim zdaniem ciekawych/dobrych, dlatego że lepiej znasz ten gatunek.

@ kbender - Też się cieszę, że Sanderson się wznosi, Mistborna lubi nawet Robin Hobb (na okładce pierwszego tomu od TOR Fantasy jest okejka od niej :D) i ciekawi mnie jak podszedł do pisania high fantasy (no bo kończy The Wheel of Time), ale do jego części tej sagi mam jeszcze z 7 książek do przeczytania.

@ Khorn - Wydaje mi się, że książki Hobb są fajne dlatego, że Bękart Rycerski Przezorny jest "bohaterem z przypadku". No i jest taki... zwyczajny (poza dwoma elementami, ale bez spoilerów). Cholera, coraz bardziej chcę sobie powtórzyć Skrytobójcę, bo po ponad 6 latach prawie nic już nie pamiętam.
17-01-2012 20:12
Nuriel
   
Ocena:
0
@zigzak

Ale sam jesteś sobie winny poniekąd ;) Po coś wyjeżdżał z tą "dobrą" fantastyką? Nie prościej było napisać tylko: "mi podoba się to a to"? Sam wyskakujesz z elementem obiektywizującym (*dobra* fantastyka) a później się dziwisz, że ludzie tak to interpretują ;)

Ok, teraz do meritum. Co lubię w fantasy? New Weird :D
Co poza tym? Rozmach. Wielotomowe cykle po 700 stron każdy. Bohaterów (niekiedy jednostronnych i schematycznych) którym można kibicować i nienawidzieć od pierwszych stron książki. Magię mogącą przenosić miasta i niszczyć góry. George'a R.R. Martina, Stevena Eriksona, Roberta Jordana, Margaret Weis i Tracy Hickmana (za Kroniki i Legendy), Johna R.R. Tolkiena.
W skrócie - lubię klisze. Byle sprawnie napisane klisze :)
17-01-2012 20:21
Eva
   
Ocena:
0
Gula nie pamiętam, ale Elantris dla mnie generalnie było słabe aż do końca, to znaczy do momentu kiedy się Okazało. Kandra tak, Kelsier był typowy, ale kochany, Rashek za to jest moim ulubieńcem. Way of Kings jeszcze przede mną, na razie jestem po Elantris, Mistbornach i czterech czy pięciu rozdziałach Alloy of Law, które pojawiły się w sieci ;) Tak czy inaczej chodzi mi o to, że główni bohaterowie są albo szlachetni do, za przeproszeniem, zrzygu (Elend...) albo są ucieleśnieniem feministycznych cnót (księżniczka z Elantris, dziewczę z Alloya, Vin trochę też, chociaż Vin akurat mu się udała) albo są źli i zboczeni (Ventrue...) albo niby są źli a tak naprawdę nieszczęśliwi. Brakuje mi czegoś co by mi zasłaniało te schematy ;)
17-01-2012 20:26
Behir
   
Ocena:
0
@ Nuriel - Jeśli chodzi o Jordana i jego The Wheel of Time, to dopiero trzy tomy za mną, ale to tak fajnie napisane klisze, że ich schematyczność ( i to, że od początku książki wiem jak się dany tom skończy) zupełnie mi nie przeszkadza. No i każdy z głównych ta'verenów ma jakieś fajne quirki (aczkolwiek w trakcie czytania aż chce się skandować "Go, Rand! Go!" :D.

@ Eva - Gula to była jego narodowość, na imię miał Galladon. Akurat Elantris mi też się najmniej podobało, ale traktuję je jako wprawkę ;). Naprawdę polecam Warbreakera (cholera, chociażby tylko za dialogi między Lightsongiem a Blushweaver :D), tam szlachetność niektórych jest bardzo ulotna, a innych wychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Alloya jeszcze nie czytałem, czekam aż gdzieś w Polsce będzie można sobie go kupić.
17-01-2012 20:57
Asthariel
   
Ocena:
+1
Ja najbardziej lubię wielowątkowość. Długa seria, kilku głównych bohaterów w różnych częsciach świata, których losy powoli zaczynaja się splatać. Pieśń Lodu i Ognia, Malazańska, Meekhańskie Pogranicze, Twardokęsek, Księga Całości, Cienie Pojętnych to jest to.
17-01-2012 21:28
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@zigzak

Ale sam jesteś sobie winny poniekąd ;) Po coś wyjeżdżał z tą "dobrą" fantastyką? Nie prościej było napisać tylko: "mi podoba się to a to"? Sam wyskakujesz z elementem obiektywizującym (*dobra* fantastyka) a później się dziwisz, że ludzie tak to interpretują ;)


Nuriel, jak to po co? Żeby sprowokowac różne reakcje, które dają mi frajdę, na które mogę sobie poodpowiadac i się podroczyc - wszak one są celowe. I mam nadzieję, moi interlokutorzy zdają sobie chyba z tego sprawę.

17-01-2012 22:02
kbender
   
Ocena:
+1
@zigzak
The troll is obvious ;)
17-01-2012 23:26
Ninetongues
   
Ocena:
+1
W nowym fantasy straszna posucha. Tylko Sanderson (tylko, Boże, nie Koło Czasu!) daje radę (w sensie - koncepcje magiczne są na tyle ciekawe że da się przymknąć oko na niedociągnięcia), no i Tropiciel Carda, ale to jest science-fantasy. Tak to nuda, sztampa i pop-papka. Zbiera mi się na wymioty, jak słyszę o każdej "nowej książce o czarodziejach"... Żałość ogarnia.

A książki, na których najbardziej mi zależy są wciąż niedostępne w Polsce i trzeba zamawiać z zagranicy po strasznych kosztach. Bollocks.

Nic, tylko siadać do klasyki, jak proponuje Eva.

18-01-2012 10:20
Asthariel
   
Ocena:
0
Sztampa, sztampa, wszędzie sztampa... No i co z tego, jeśli książki mają dobrą fabułę, i dobre postaci? Jeśli Erikson, Martin, Abercrombie, Rothfuss, Lynch są sztampowi, do daj Boże więcej sztampy!
18-01-2012 10:32
Maestro
   
Ocena:
0
Też jestem za powrotem do klasyki. Nie wiesz co czytać? Sprawdź, czy znasz już pozycje kanoniczne, tzn. oryginały, zanim zabierzesz się za kalki ;-)

Odnośnie fantasy, to niedawno (na Khakonie) prowadziłem konkurs, gdzie znalazły się pytania z cyklu Ziemiomorza U.le Guin i z Amberu Zelaznego. Na 12 osób NIKT nie przeczytał NICZEGO z Ziemiomorza (słabo kojarzono serial), a JEDNA czytała "Dziewięciu książąt z Amberu" (dwie inne słyszały o systemie rpg). Dla mnie to twarda klasyka. Dobrze napisana, wcale nie przestarzała literatura. No i jest w bibliotekach ;-)
18-01-2012 11:45
Nuriel
   
Ocena:
0
@Ninetongues

ylko Sanderson (tylko, Boże, nie Koło Czasu!) daje radę (w sensie - koncepcje magiczne są na tyle ciekawe że da się przymknąć oko na niedociągnięcia)

Ej, ale przecież Koło Czasu jest idealnym przykładem fantasy która *posiada* oryginalne motywy. Jasne, że konstrukcja fabuły i postaci jest schematyczna - ale ta schematyczność jest przecież wpisana w samą ontologię świata! Koncept ta'varen i Wielkiego Koła całkowicie usprawiedliwia i usensawnia logikę klasycznej fantasy questowej. Deus ex machina, "niespodziewane" zwroty akcji, "powtarzające się" motywy bohaterów - to są jak prawa fizyki w naszym świecie. To co się działo z Verin w Pomrukach burzy to majstersztyk.
Nie można odmówić tutaj Jordanowi świetnego pomysłu - zamiast walczyć z popularnymi motywami, uczynił je elementem settingu - dla mnie bomba.

W nowym fantasy straszna posucha

Szostak? Valente? MacLeod? Erikson? Martin?

Tak to nuda, sztampa i pop-papka.

C'mon, to twierdzenie pasuje idealnie do *każdego* gatunku literatury. Toż to straszny banał przecież. W sf niby jest inaczej? ;)
18-01-2012 11:51
Behir
   
Ocena:
0
@ Nuriel - The Wheel weaves as the Wheel wills ;).

@ Nine - z Le Guin do tej pory czytałem tylko Czarnoksiężnika z Archipelagu i to pierwsza książka od bardzo dawna, w której tłumaczenie bardzo mi się podobało... Ale nie ma co się dziwić, skoro stoi za nim Barańczak, który napisał książkę o tłumaczeniu właśnie (wyszła po polsku i po angielsku, chciałbym dorwać ją w obu językach) :D.

U Sandersona, jak już pisałem, dużo psuje tłumaczenie. W oryginale język jest żywy i ciekawy. Czasami w fabule pojawia się WTF, ale czyta się to naprawdę przyjemnie.

Tak samo The Wheel of Time w oryginale jest po prostu fajną lekturą, po której od razu wiadomo czego się spodziewać. Trochę bawi mnie to ile ludzie symboli przypisują do różnych postaci i motywów ;).

A co do sztampy w nowych książkach fantastycznych: Grzędowicz? Żamboch? Piekara (Nie liczę "Ani słowa prawdy", chociaż to też całkiem ciekawe, dość ironiczne podejście do sztampy)?
18-01-2012 18:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.