string(15) ""
» Blog » Co moim zdaniem w promocji Furii poszło bardzo źle:
30-03-2011 22:50

Co moim zdaniem w promocji Furii poszło bardzo źle:

W działach: Fanboj i życie | Odsłony: 52

Furia jest mi systemem obojętnym, jej autor kilka razy mnie wkurzył, ale generalnie też jest mi obojętny. Systemu nie widziałem. O Robotice nie mam zdania. Osobiście bym tego systemu nie kupił, gdyż średnio mnie interesują losy robotów. Słyszałem o niej trochę dobrych słów od ludzi, którzy kupili ten system. Słyszałem o niej masę złego, w tym sporo od ludzi, którzy nie lubili jej autora.


Moim zdaniem jednak tym razem jednak jej autor poradził sobie gorzej niż zwykle. Myślę, że w interesie wszystkich byłoby, żeby więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. Co zrobił źle?


1) Prezentacja graficzna tekstu:


Zasadniczo pisząc cokolwiek na blogu należy moim zdaniem przestrzegać trzech prostych reguł:


- Zaczynać zdania dużą literą i kończyć kropką.

- Oddzielać od siebie akapity

- I wstawiać między nimi podwójny enter


W innych wypadkach tekst zwyczajnie jest nieczytelny. Powiem szczerze: nie mam pojęcia o co chodziło w tekście umieszczonym przez Drone, bowiem doczytałem do jego połowy. Przebicie się przez niego było zwyczajnie trudne, gdyż zlewał się w jeden ciąg. Jedno, co zauważyłem, to to, że ludzie tam przeklinali.


Tego tekstu w tej formie nie dało się w żaden sposób obronić. Mało kto był w stanie zmęczyć go do końca. Jeśli nawet komuś się podobał, to jego ochrona zwyczajnie była trudna.


2) Wulgaryzmy


Nawet gdyby tekst był czytelny, to nie miałby szans przetrwać. Po pierwsze: każdy rozsądny moderator by go skasował. Po drugie: gdyby go moderacja nie skasowała, to masa ludzi (w tym ja) miałaby prawo się za to obrazić. Po trzecie: wiele osób nie lubi wulgaryzmów. Serio. Ja sam klnę prawie jak Kapitan Bomba, jednak na tym świecie żyją osoby o delikatnych uszach. Tekst reklamowy zawierający bluzgi jest z góry skazany na porażkę.


3) Miejsce akcji


Miejscem akcji jest Polska. Problem Polski bardzo dobrze ilustruje ten komiks:


http://kops.pl/?p=446&lang=pl


Problem z naszym krajem jest to, że Polska jest dość przaśna. Każdy, kto osadza swój system w naszych realiach musi liczyć się z tym, że jest on raczej takim Shire pełnym hobbitów, niż jakimś jedwabistym Gondorem albo Rohanem. Tak więc broni palnej jest mało, przestępstwa są drobne, morderstwa popełnia się głównie widłami i siekierami, łatwiej dostać w mordę, niż zostać zastrzelonym. Policja, Wojsko i Tajne Służby są tak szczerze mówiąc średnie. Talibów można trzymać co najwyżej w Klewkach, zamiast złych korporacji mielibyśmy zły mały i średni biznes. Wiem co mówię, przecież mierzę się z tymi samymi problemami w 40 do 1. Ja mam jednak łatwiej, bo zawsze mogę wymyślić jakieś zbuntowane superkomputery, postapokaliptyczne ruiny, miasta psioników i tajne bronie Hitlerowców. W Furii: nic o tym nie wiadomo.


Każdy system osadzony w Polsce niestety ryzykuje, że będzie musiał mierzyć się z tą przaśnością. Tak więc każdy, kto czytał zajawki Furii musiał bać się, że zamiast Kane and Lynch RPG otrzyma Dresiarz RPG.


4) Brak sympatycznych postaci


Osobiście uważam, że w grach RPG powinno się dać utożsamić z bohaterem. Oznacza to, że albo powinien być on postacią nam bliską, albo kimś, kim chcielibyśmy być lub kim fajnie byłoby być. Brak takich postaci jest moim zdaniem poważną wadą Roboticki. Furia ma inny problem: postacie mają być bandytami, biorąc poprawkę na Polską Przaśność: zapewne drobnymi bandytami i przeklinać, co automatycznie wywołuje negatywne skojarzenia emocjonalne. Automatycznie więc system kwalifikowany jest jako „gra, gdzie gra się ludźmi, którzy są niesympatyczni”.


Oczywiście jest masa sympatycznych, ale wulgarnych postaci: Kapitan Bomba, Generał Italia, Cartman... Jest wiele systemów, gdzie gra się bandytami, często bardzo zdegenerowanymi (np. Warhammer i Hieny Cmentarne), są też wreszcie bardzo sympatyczne postacie bandytów np. Robin Hood, czy Arsen Lupin... Jednak Lupin jest gentlemanem, Robin Hood walczy ze złym Szeryfem z Notingham, Bomba z Kosmitami, Italia z Nazistami... W Warhammerze jest natomiast Chaos, przy którym nawet najgorsza Hiena Cmentarna to mały pikuś i pobożny sigmaryta. W zasadzie to nie wiadomo, jak to jest w Furii. Na razie wygląda to tak, jakbyśmy grali mętami i napadali na staruszki.


Być może się mylę. Jednak moim zdaniem brakuje tu punktu piątego:


5) Brak informacji kim się gra i po co się gra


Zresztą, tak samo było w Robotice. Wiadomo o niej było tylko tyle, że to gra o robotach. O Furii wiadomo tylko tyle, że to gra o bandytach. Nie wiadomo natomiast jacy to są bandyci? Dresiarza? Mafia? Złodzieje? Oszuści? Złodzieje samochodów? Mściciele walczący za pomocą zbrodni ze zbrodnią? Uczciwi ludzie zmuszeni do przestępstw przez wredny system? Buntownicy bez powodu albo z powodami?


Nie wiadomo też po co oni te przestępstwa popełniają. Bo są źli? Bo chcą być bogaci? Bo zmusił ich do tego zły los? Bo mszczą się za krzywdy bliskich? Bo walczą z systemem lub złymi korporacjami?


Oczywiście zarzucić mi można, że sam spłodziłem system, o którym w zasadzie nie wiadomo kim się gra i po co. Uważam jednak, że brak jasnej informacji tego typu jest największą wadą Czasu Waśni, która nawiasem mówiąc zostanie zniwelowana najpóźniej do końca wakacji.


IMHO Furia pewnie mogłaby być i może nawet byłaby fajna. Wypadałoby jednak jakoś poradzić sobie z tymi pięcioma kwestiami.

Komentarze


lucek
   
Ocena:
+4
@Ramirez
Demot z pajączkiem pojawił się po noci z piosenką. Jak to mówią w piekarni: na każdego torta znajdzie się retorta. Ja jestem człowiek w latach posunięty, nie będzie mi chłoptyś jakiś wrzutów robił. Pokorny i grzeczny jestem, ale jak ktoś mnie nieustannie na odcisk nadeptywa, to w końcu mu odwinę... Proporcjonalnie ;-)

Żalu nie mam, toż o pietruszkę spory toczymy, o co by tu żal mieć? I faktycznie - proporcję znać zawsze należy, Twoje słowa są słuszne i dziękuję Ci za nie.


@all
Gra gangsterska w Polsce? Czemu nie?
Oficer, Oficerowie, Trzeci Oficer, Ekstradycja, Młode wilki, Miasto prywatne, Psy, Psy 2 - to kilka dobrych źródeł pomysłów na tematykę i realizację.

Rozumiem niechęć kolegów do mówienia o brzydkich rzeczach ze świata, który jest dookoła nas, to jest, moim zdaniem, źródłem naszej preferencji do Hajdamakowych bloodsów i cripsów czy wspomnianych przez chimerę hell's angels. Przepuszczone przez filtr popkulturowego mitu, bezpieczne - bo dalekie.

Oddalenie akcji do mitycznego (już dziś, bo kto z dyskutujących tu pamięta te czasy?) okresu tzw. Transformacji Ustrojowej i młodego polskiego kapitalizmu - lata 1990-1995, okres kariery takich gwiazd jak Andrzej Kolikowski ps. Pershing, Nikodem Skotarczak, ps. Nikoś, Wiesław Niewiadomski ps. Wariat, Zbigniew Mikołajewski ps. Carrington - i inni. Oto niemal bezpieczny dystans, 15 lat, które dzielą nas od tych wydarzeń, zatarty i przeżuty przez popkulturę obraz, sentyment do prostego post-prlu widoczny najbardziej w serialu "Czterdziestolatek: 20 lat później". Oto nasze mity narodowe, na których można grę budować.


l.
31-03-2011 11:16
Hajdamaka v.666
   
Ocena:
0
Ale caly czas nasi gangsta nie maja swoich tancow, bandan, Nacji itd. ;)

Zeby nie bylo - 100% sie z Toba zgadzam.
31-03-2011 11:29
lucek
   
Ocena:
+1
@Hajda
Wszystko mają!
Mają nacje! Pruszków, Wołomin, dwie dolnośląskie grupy biorące udział w tzw. "wojnie zgorzeleckiej", grupa katowicka, grupa Nikosia. Poza tym nie można zapomnieć o rezydentach z Włoch, kontaktach z Kolumbijczykami...
Co jeszcze? Ostatnie oddziały Armii Czerwonej opuściły nasz kraj w końcu roku 1993...

Mają tańce i muzykę:
Choćby to - Pershing posiadał wytwórnię muzyczną "General Group". Po jego śmierci przejął ją dawny wspólnik i ochroniarz Adam Giers (ps. "Giersu"). Następnie wytwórnia została sprzedana i wypromowała w Polsce muzykę disco-polo. Posiadał także dyskotekę "GET UP" w Wierciszewie koło Koszalina, która była w tamtych czasach jednym z najpopularniejszych lokali rozrywkowych.

Mają nawet funkcjonalne odpowiedniki bandan:
skarpety do sandałów,
białe skarpety do ciemnych spodni garniturowych,
te seledynowe marynarki, które wszyscy mieliśmy na bierzmowanie i egzaminy wstępne do średniej szkoły w latach 1992-96,
kresze, dresy...

-----

Tak sobie jeszcze pomyślałem - zwiększyć oddalenie jeszcze bardziej. Przerzucić się w lata siedemdziesiąte, w czasy SB, cinkciarzy, kapitana Żbika i porucznika Borewicza. Tu podstawą byłyby milicyjny serial - "07 zgłoś się", komiks "Kapitan Żbik" i filmy takie jak "Sztos", "Wielki Szu". Ba, wspomnianego wyżej Tyrmanda dałoby się jakoś podciągnąć. Jest trochę tej literatury poza nim jeszcze.
Efekt byłby trochę, jak w książce Orbitowskiego "Ostatni pies i klecha" - dziwaczna brutalna nostalgia, socjalistyczny nierealizm.

(Przy okazji: zastrzegam sobie autorstwo nazw ewentualnych gatunków: socbrutalizm i brutalgia oraz socnierealizm :P)



l.
31-03-2011 13:05
Hajdamaka v.666
   
Ocena:
0
Pruszkow i Wolomin to Cipsy i Bloodsy, a gdzie Folk Nation i People Nation? I co, jedni nosza niebieskie skary na lewej nodze, a drudzy czerwone na prawej? Perszingowcy tanczyli disco-polo dissujac Nikosia?

;)

Nie mowie, ze gra w "Miasto prywatne" nie bylaby fajna.

Ja jednak chce zgarac w gre ze skillami "diss", "c-walk", "b-walCK", polityczno-wiezienne gierki pomiedzy Nacjami, murale z szesco/piecioramiennymi gwiazdami itd itp.
31-03-2011 13:18
Avaron
   
Ocena:
0
@Lucek

Od jakiegoś czasu dumałem nad zabawą z PRL w kontekście Savage Worlds. Choć muszę przyznać, że ja doszedłem do niego od drugiej strony. Znaczy się po świetnej zabawie z okresem międzywojennym zacząłem zastanawiać się czy nie można by dalej pozgłębiać polskich realiów. Najpierw pomyślałem o II WŚ, a jak druga wojna w Polsce to i Czterej Pancerni i Janek Kloss, a jak Pancerni i Janek, to i PRL. Ot i tak doszedłem do 07, Żbika i Domu Złego.

Nawet udało mi się stworzyć kilka pomysłów na mechanikę tj. fuksy na kartki (gracze mają przydział na określoną ilość fuksów ze wspólnej puli, ale nigdy nie wiadomo ile w danej scenie będzie fuksów do wykorzystania :), mechanika wyciągania informacji przy piciu wódki i inne podobne smaczki.

Tyle, że wyszło mi na to, że taki setting pozbawiony jakiegoś dodatkowego elementu (jak choćby Wydział X) nie będzie zbytnio pociągający. Pomijam już to, że wybór postaci byłby raczej ograniczony z powodu niewielkiej swobody działania. W końcu bardzo niewielu grupom społecznym wolno było sobie pozwolić na działanie w brawurowo, rpgowym stylu. Pozostawało by jedynie grać oficerom MO albo UB. Tylko to już może budzić nazbyt wiele negatywnych skojarzeń. W każdym razie pomysł jest i czeka na graczy.
31-03-2011 14:36
lucek
   
Ocena:
0
@Hajda
Znów, piłeczka siup.

Kultura (?) więzienna, git-ludzie, grypsera - wydaje mi się, że to jest o wiele, wiele bogatsze u nas, niż marne pięć gangów amerykańskich. Jasne, shamrock zawsze i wszędzie, ale ZK Białołęka nie da sobie w kaszę dmuchać. "Symetria" to klimaty o wiele, wiele mocniejsze niż DIFZA (dowolny inny film z ameryki).

Co do kripsów, blodsów, skarów, disów i c-walków - masz rację, w nikoślandzie nie ma na to miejsca. Ale jest miejsce na pół litry, kiełbasę, TTkę w zatłuszczonym papierze, którą kupujesz za dwa wina od ruskiego. Tu są sztosy, picie za "bezpieczny weekend", tu masz pittbula, Pragie i wieśniaków z prowincji... Inny kolor, po prostu :-)


@Avaron
Ja też knuję w tym kierunku, ale w trochę bardziej story-gamesowym stylu.
I zgodzę się z większością założeń, w PRLu żywot swobodny pędzić mógł partyjny, milicyjny, opozycyjny, pisarz, ksiądz lub niebieski ptak. Ale czy tak naprawdę erpegowi bohaterowie współczesnego nam świata oznaczają więcej wyborów? Kto jeszcze może uwikłać się w regularne, filmowe fabuły? Prywatny detektyw, ochroniarz (to prawie typ milicyjny albo przestępczy), dziennikarz (partyjny, opozycyjny)? Co więcej?

Poza tym jest wielka różnica między, dajmy na to 1956 a 1972. Ale nawet w czasie stalinizmu działo się dużo - "Zły" to fabuła z tamtych lat.

Co do dodatku metafizycznego - ja myślę, że my ten kolor po prostu lubimy. Sądzę, że gdyby ciąć teorematem Lema po grach, niewiele by się obroniło jako prawdziwa fantastyka ;-)

(* księdza udowadnia Orbitowski&Urbaniuk w "Ostatnim psie i klesze")


l.

31-03-2011 14:40
de99ial
   
Ocena:
+2
Blokowa rzeczywistość jakoś niespecjalnie mnie rajcuje. Pewnie dlatego, że mimo wszystko jakoś ją pamiętam. Schyłek co prawda i jak przez mgłę, ale pamiętam. I wracać nie mam ochoty.

A zabawy w bezpiekę, tajne policje, agentury, szpiegostwo, cinkciarzy itd. mogę wsadzić do dowolnego uniwersum, ciekawszego niż PRL.
31-03-2011 15:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.