string(15) ""
» Blog » Co mnie denerwuje w nwodzie
03-04-2015 20:12

Co mnie denerwuje w nwodzie

Odsłony: 676


Heja
Tak na początek, chciałem przez jakiś czas pobawić się w trolla i podokuczać Zigzagowi, ale jakoś głupio się z tym czuję, więc nie będę więcej się w to bawił. Nie będę w tej notce poruszam tematu trolsfery.

Od wielu lat noszę się z napisaniem tego tekstu, ale teraz spróbuję opisać, dlaczego uważam, że stary świat mroku jest lepszy od nowego.

Przede wszystkim założenia. Nowy świat mroku za bardzo usiłuje nie być starym i przez to staje się często bardzo męczący. Założenia są strasznie odgórne, i moim zdaniem zbyt ostro je wprowadzano.

Po pierwsze wywalono metaplot, absolutnie i całkowicie. Wielu fanów Nwoda przedstawia Swoda jako dziwną karykaturę w której super duper mutazalemy zjadały świat. Być może tak było w późnych dodatkach, nie mam pojęcia, wiem jednak, że w podstawce i kilku podstawowych podręcznikach otrzymujemy dość spójną wizję świata. W nowym nie otrzymujemy nic.

Albo raczej coś bardzo niespójnego. Wiecie, w starym wodzie uwielbiałem wizję świata, w którym ludzkość jest ledwie pionkiem w rozgrywkach nadnaturali. Lubię teorie spiskowe, i dla tego mi się to podobało, ale rozumiem, że innych mogło to drażnić. Jednak w nowym wodzie postanowiono inaczej . Nadnaturale nie wpływały na ludzkość. Bo tak. Każda grupa społeczna, etniczna czy jakaś tam chce wpływać na władzę. Nawet niepełnosprawni to robią, ale nie wampiry… bo tak

Co zabawne, zarówno w Porzuconych jak i Przebudzenie posiada metaplot, ale tylko w sferze legend, i co ciekawe te legendy mają większy wpływ na życie magów i zwłaszcza wilkołaków niż żywa historia.
Z brakiem metaplotu związana jest lokalność. Sesja ma się skupiać na jednej lokacji, a to co jest po za nią to wielka tajemnicą. Wymuszone to jest niejako przez charakter samych nadnaturali. Wilkołaki i Wampiry reagują agresją na widok nowych przedstawicieli swojego gatunku, co może prowadzić nawet do walki. Do tego nadnaturale nie za bardzo interesują się resztą świata. Wilkołaki : bo mają lepsze zajęcia, Wampiry i Magowie: bo tak.
To dosyć ciekawe, bo Swod też był lokalny. Większość kronik rozgrywała się raczej w jednej lokacji, bo po prostu każdy miał tam swoje sprawy i interesy, a wędrowanie nie było proste, ale nie było sztucznego ograniczenia.


Z lokalnością i brakiem metaplotu wiąże się jeszcze jedna głupota. Niemal wszystkie rodzaje nadnaturali są podzielone pięć razy pięć. To znaczy zazwyczaj jest pięć pochodzeń wrodzonych i pięć organizacji społecznych. O ile pochodzenia (klany, patronaty, ścieżki) mają pewien sens, to ugrupowania już nie. Tego typu organizacje wymagają wymiany poglądów i jakiegoś przepływu informacji. Muszą mieć podparcie materialne, a to jest niemożliwe w świecie, w którym nikt nie wie, co się dzieje w sąsiednim mieście. Do tego za bardzo nie wiadomo, czemu organizacje właśnie nie powstawały wokół na przykład wokół klanów, skoro są bliższe każdemu? A do tego jeszcze dochodzą liniokrwiolożodziedzictwa… Wynika z tego jeszcze jedna śmieszna rzecz. Pod koniec starego świata mroku wprowadzono sugestię, dotyczące ilości nadnaturali, ale wtedy nikt się nimi specjalnie nie przejmował, ale w nowym potraktowano na poważnie. Z tego powodu spotkanie lancy w Warszawie może wyglądać tak. Szef przemawia godzinę na sali, a po zakończeniu przemowy drugi wampir z organizacji samotnie bije mu brawa.
Kolejnym problemem wynikającym z lokalności, jest przesadne rozpolitycznienie. Właściwie wszyscy bawią się w politykę, choć za bardzo nie wiadomo po co. W tak ograniczonym środowisku uprawianie polityki jest umiarkowanie sensowne, choć jak pokazuje przykład z mojego Koła, może ona być równie zażarta.

Jeśli chodzi o poszczególne systemy, to pojawiają się inne problemy. W Requiemie mamy niezbyt sensowną walkę polityczną. Wiemy, że wampiry w ten sposób radzą sobie z grozą nieżycia, ale dla mnie zabawa w politykę tylko po to, aby się nie nudzić wydaje mi się słabe. Wy Wilkołaku problemem są plemiona. Skoro główną jednostką społeczną jest wataha, a każdy łak identyfikuje się raczej z patronatem. Plemiona wydają się więc w takim przypadku zbędne, zwłaszcza że częściowo kopiują one fabułę patronatu. Po za tym wojna z czystymi jest jakaś dziwna. Ja wiem, że w realu podobne wojny religijne toczą się od setek lat, ale zazwyczaj mają prócz tego jakieś podłoże materialne albo historyczne. Tu wilkołaki mają niewielki powód do zdobywania nowego terytorium, bo obszar jaki wataha może kontrolować jest ograniczony. Do tego dochodzi najzabawniejszy problem. Wilkołaki nie egzystują wszędzie, lecz mimo to, nigdzie nie dochodzi do duszapokalipsy. W ogóle mam pewne wrażenie, że system mógłby opowiadać o śmiertelnikach, bo niewiele by to zrobiło. W gruncie rzeczy, w pewnym sensie Stary Wilk dotykał realnych problemów, bo sytuacja na świecie raczej zmierza w stronę tej, jakiej obawiały się Garou, ale zamiast tego mamy Slimer Hunters

Nowego maga znam najsłabiej. W sumie nadal głównym problemem pozostaje korelacja Organizacji i lokalności, oraz nie za bardzo wiadomo co gracze mają robić. Największy dylemat mam z nowym changelingiem. Ogólnie oba systemy, stary i nowy, są bardzo dobre, Ale jednak nowy to system bardziej płytki. Przede wszystkim, nowy bardzo ogranicza spektrum możliwych do opowiedzenia historii. Gra się de fakto uciekinierami z obozu koncentracyjnego, samo w sobie dosyć ciekawe, ale niestety gdzieś w tym gubi się baśniowość. Ogólnie mam wrażenie, że fakt, że wszystkie Fae są złe (nie oszukujmy się, cierpią na syndrom przedwiecznego), zamiast po prostu dziwne.


Mechanika nowego świata mroku także za bardzo mi się nie podoba, choć nie jako trzon.

Irytuje mnie znerfienie. Żeby było zabawniej, najbardziej znerfienie czuć grając ludźmi. Po pierwsze, zalety i wady wepchnięto w jedną kategorię co dawne cechy pozycji. Dodatkowo wywalono punkty bonusowe umożliwiające doszlifowanie postaci. W starym systemie dosyć łatwo było stworzyć postać taką, jaką się chce, w nowej jesteśmy skazani na levelowanie. Sęk w tym, że w obu światach mroku bazowo ceny podnoszenia cech postaci są v= bardzo wysokie w porównaniu z doświadczeniem zyskiwanym w trakcie sesji. Koszt jest progresywny, więc dodanie jednej kostki do puli to może być naprawdę koszt wielu sesji.

W przypadku nadnaturali jest jeszcze silna presja, aby punkty z meritów wydać na atrybut nadnaturalny. Dodatkowo osobiście lubiłem potęgę postaci w starym świecie, tu momentami osłabiono bez s nsu. Na przykład dyscypliny fizyczne są praktycznie bezużyteczne. Generalizując, sens istnienia wielu mocy pozostaje dla mnie nieodgadnione. Wychodzę z założenia, że moc nadnaturalna, którą można zastąpić za pomocą technologii lub prostego treningu, jest absolutnie bezsensowna. Najbardziej chyba oberwali śmiertelnicy, znowu, bowiem na przykład użycie mocy psionicznej wymaga nadal zużycia punktu siły woli, ale teraz się je dużo trudniej odzyskuje, a na dodatek same moce są dużo trudniejsze do zdobycia.

Jednak największym moim zdaniem nieporozumieniem jest funkcjonowanie moralności. Po pierwsze,, zakłada ono istnienie jednego, niezależnego od kultury i wychowania systemu moralnego. Dosyć restrykcyjnego trzeba przyznać, na tyle, że trudno mi w realu znaleźć osoby mające moralność na 7.
Jednak karygodnym pomysłem jest powiązanie moralności z chorobami psychcznymi. Abstrahując już od tego, że za cholerę nie potrafię sobie wyobrazić, jak okradanie sklepu mogłoby wywołać u kogoś chorobę psychiczną, to takie postawienie sprawy prowadzić może do wniosku, że skoro strata moralności powoduje chorobę psychiczną, to ludzie chorzy psychicznie muszą być jakiś sposób a moralne. To gorzej niż jakby w jakimś podręczniku napisać, że ludzie wyznający religię albo należący do określonej rasy mają kary do inteligencji. Nie jest przeczulony, ale skoro z powodu niewinnej ilustracji system mógł przez kogoś zostać uznanym za rasistowski, to aż dziwne, że nikt nie zwrócił na to uwagi.
Jednak najbardziej mnie irytują fani. Może byłbym w stanie polubić n woda, ba nawet lubię niektóre rozwiązania, ale fani mnie zniechęcają. Ludzie, którzy nagle uznali, że cały swod był systemem dla debili, są denerwujący. Ja lubię swoda i nie uważam, żebym musiał się tego wstydzić. Dla mnie był to całkiem fajny system o gotyckich superbohaterach poruszający nieraz całkiem poważną tematykę. Fani nowego woda wyolbrzymiają nieraz wady starego, których miał bez liku, przedstawiając przerysowaną karykaturę. Nie lubię takiej przesady.

Komentarze


Aramin.
   
Ocena:
0

I tak pewnie męczysz się mniej niż ja w DnD ;]

PS. Wiem, taki komentarz musi być wkurzający, ale nie mogłem się powstrzymać.

03-04-2015 20:55
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

"Stary WOD najlepszy WOD " Oh man, jak ja dawno poza PIPĄ tego nie czytałem , polecajka. Szkoda że nie ma Kastiego, pewnie by coś napisał.

03-04-2015 21:20
Vukodlak
   
Ocena:
+4

Fajnie, że zdecydowałeś się napisać tekst, ale jest spóźniony o jakieś 5-7 lat. Naprawdę mógłbym teraz spierać się z Tobą i udowadniać, że wywalenie metaplotu, postawienie na lokalność, znerfienie mocy nadnaturali i charakter toolboxa tylko pomogły tej grze. Potem mógłbym nawet pokazywać Ci, że nie do końca ogarniasz te rzeczy i mylisz lokalność z zaściankowością, czepiasz się nieistotnych bzdur (5x5), próbujesz atakować najlepsze podstawy do politycznej zabawy (Covenants<->Clans, Tribes<->Asupices) i uważasz za wadę kwestie, które rozwiązano już dawno temu (Morality/Humanity & Derangements). Tylko po co? Ty się odnosisz do nWoD, a właśnie wyszła druga edycja Wilkołaka, Requiem 2nd wisi już od jakiegoś czasu, zaś niedługo wpadnie Awakening 2. Część rzeczy jest taka sama, część zmieniona, a garstka przeszła gruntowną przemianę - z czego dużo rozwija te kwestie, na podstawie doświadczeń bazy fanów.

03-04-2015 23:51
chimera
   
Ocena:
+2

Cóż, pozwolę sobie wrzucić skompilowane w jeden tekst posty niejakiego Dr. No z dyskusji, jaka rozgorzała pod recenzją. 

The "New" World of Darkness is great for "gamers" who want a rules heavy soulless experience with none of the engaging mythology that the original had to offer. The music refrences and significant goth/punk rebel may care attitude are all but jettisoned in this lackluster version. It you loved the Star Wars prequels, New Coke and/or your favorite band without any of it's original members then this "version" of White Wolf's franchise is for you. It may be a better "game" but for everyone that loved the original being a cultural force of nature then by comparison it's sorely lacking.

There was a time in the 1990's where White Wolf's Vampire: The Masquerade was arguably the third largest Vampire franchise in the world behind Bram Stoker's Dracula and Anne Rice's Vampire Chronicles. This was in spite of the fact that it was a role playing game. Not because of it. The mythology as created under this moniker of the franchise was unique, genre defining and litterally changed the face of not only role playing games but the greater Vampire mythology worldwide from that point forward. (Blade, Underworld, Twilight, True Blood, The Vampire Diaries, etc.)

Simply put, there were vampire myths and culture before Vampire: The Masquerade and then there was the world after. Not since Anne Rice's Vampire Chronicles that was originally written in the 1970's had something so drastically changed the very fabric of vampires as a part of the ongoing modern mythology. Vampire: The Masquerade quite litterally redefined the Vampire myth as we know it today and that had NOTHING to do with it being a role playing game or how good the "rules" were. Stripping the classic mythology out of the World of Darkness to "do whatever you want" is akin to turning Anne Rice's The Vampire Lestat into a pop-up choose your own adventure book.

Lord of the Rings and Star Wars shine when they abandon cannon. Guns ‘N Roses better without the band! Forgotten Realms more compelling without Drizzt and Dark Elves!

Do these things sound completely ridiculous to you? Well that’s because they are. The very premise that the World of Darkness franchise is better, and “best” served when it abandons any of the core value propositions and unique mythology that originally set it apart from any other role-playing game or Vampire/horror mythology isn’t just wrong, it’s dead wrong and absolutely rubbish.

Let’s take Lord of the Rings and Star Wars as franchises by way of comparison. Would these franchises mean much of anything without the compelling mythology and stories that brought them to life? The stories and the mythology are what made these originally and iconic. They became a cultural phenomenon’s because they offered a compelling rich mythology that also tapped into a cultural identity. Can you imagine these iconic franchises as “just a set of rules” with no real backbone or cultural relevance? If you are thinking well that’s what the Star Wars prequels descended into then you would be correct. The concept that the World of Darkness franchise is better because White Wolf gutted the original mythology and just made the “game rules better” is akin to making an argument that the Star Wars prequels are better because they had better special effects. Or that the current Axl Rose “version” of Gun’s and Roses’ (without any of the original band) is better because he’s hired a bunch of “technically superior” studio session musicians.

The World of Darkness and Vampire in specific was a franchise built on the very premise that “the rules don’t matter”. The rules are only a necessary evil if you must to help the story along. The World of Darkness built its very identity on its mythology, cultural relevance and being a compelling franchise by NOT being a D&D type “rules first” RPG. There are many flaws with this “New” version but the single biggest flaw is the blatant betrayal of the core values that the franchise was built upon.

The “New” World of Darkness’ strongest selling point (being this is a toolbox RPG first and foremost) is and of itself the very antithesis of what made the franchise a global phenomenon in the first place.

The New World of Darkness does nothing to aspire to be anything more than what it is, that being simply a role play game about supernatural creatures. Wizards of the Coast have suffered a similar fate with their 4th Edition Dungeons & Dragons as it suffered many of the same flaws as the New World of Darkness. Those being that in the end these games were lackluster “in name only” versions compared to what came before.

There is a reason True Blood, Underworld and Blade are arguably bigger and better franchises despite the fact that like the New World of Darkness they are all obvious rip offs of it. They at least had the common sense to rip off the best parts of the franchise, those being the story and the mythology. The New World of Darkness is little better than a photocopy of a photocopy. It feels flat and as was said before aspires to little beyond what it is. As a “toolbox” RPG if it wasn’t named World of Darkness it would be OK. Not great and not terrible. It’s better than GURPS, but far less than D20 by a wide margin.

As a franchise called “World of Darkness” there is a reason this version doesn’t have comics, cards, toys, video games or a TV series based upon it. This version may have better "rules” but that’s not what the World of Darkness Franchise was ever about in the first place.

The World of Darkness is absolutely NOT best when it abandons objective truth. It completely loses the soul that it had and is little more than the very games it once defined itself against.

We do NOT win when the World of Darkness plays fast and loose with canon.

Call this version whatever you like but give is back a "World of Darkness" franchise that had heart and defined itself by not by its “game rules” but by its culture and its social relevance!

04-04-2015 14:40
Vukodlak
   
Ocena:
+3

Sorry, ale to jakiś deliryczny bełkot fanboia oWoDu. Serio wygląda to tak, jakby w ręku nie miał nigdy żadnego poda, albo poznał przez osmozę "sens" nWoD. Jeśli gostek myśli, że naprawdę chodzi o jakąś mechanikę i to właśnie mitologia oWoD dawała mu takiego smaku i kopa (pffff), to nie ma nawet o czym gadać. Koleś mógłby przynajmniej być sensowny i nie silić się na jakieś lewe argumenty z LotRem i SW, oraz nie oskarżać ludzi o innym guście o gimbusiarstwo i bycie półgłowkami. Jedną z najgorszych rzeczy jakie spotkałem w życiu, to właśnie ta legendarna oWoDowa mitologia. To coś wysysało kompletnie zabawę z każdego WoDowego przedsięwzięcia i dobrze bawiliśmy się tylko wtedy, gdy wywalaliśmy ją za okno i udawaliśmy, że jej nie ma. Cóż, każdemu jego porno, prawda?

04-04-2015 15:16
   
Ocena:
0

Hej, bez sofistyki. Skoro jakiś oszołom twierdzi to co ja, nie znaczy to, że jestem takim samym oszołomem. :)

Vukodlak: Wiesz, ja nawet nie słyszałem o forsaken 2ed i w gruncie rzeczy requiemie też (myślałem, że to wznowienie). Ale gdzie ty miałeś tą przytłaczającą mitologię w podstawkach :)

04-04-2015 17:53
Vukodlak
   
Ocena:
+2

A to mało było mitologicznego bełkotu w edycjach Revised? Dr. No może sobie to nazywać budującą wszystko mitologią, zaś Jan Papparazzi twierdzić, że najważniejsze były backstory i worldbuilding oWoDu. Dla mnie to były najbardziej odpychające, nudne, blokujące i nieinspirujące rzeczy w tym systemie i nWoD spadł mi z nieba, pozbywając się ich raz na zawsze.

04-04-2015 18:02
   
Ocena:
0

A ja mogę sobie lubić i co w związku z tym.

Głupszy jakiś jestem czy co?

Nie podbudowuję sobie ego "Lubieniem Lepszejszości"

05-04-2015 14:46
Vukodlak
   
Ocena:
+1

Spoko, możesz sobie nawet lubić Mein Kampf, dzienniki Goebbelsa, Teletubisie i robić na ich podstawie zajebiste sesje. Mnie tylko nie leżą takie zgrzyty jak Dr. No, którzy do swoich argumentów muszą dodać, że tamci drudzy  to "gracze", którzy lubią colę bez coli, Guns'n'Roses bez składu i w ogóle są bandą debili i gimbusów. Zazwyczaj wiąże się to z krytykowaniem czegoś, czego nigdy nie widziało się na oczy, ale przecież wie się z góry, że jest do dupy.

Weźmy na przykład tę moralność. Co Ci w niej nie leży? Przecież realizuje bardzo dobrze temat gry - nWoD to gotycki horror i w okresie XIX w. obłęd był wiązany z ludźmi o wątpliwej moralności (obłęd moralny). Wiązanie niskiej moralności z chorobami psychicznymi nie jest karygodnym pomysłem, tylko sięgnięciem po motywy powieści gotyckiej. A powieść gotycka jest nieodwołalnie związana z kulturą atlantydzką, czyli moralnością judeochrześcijańską. Dlatego nWoD leje na moralności ludów azjatyckich, południowoamerykańskich, eskimosów czy Czukczów. Jak Cię to razi, to żartobliwie zapytam czy często ustawiasz priorytety i wartościujesz świat pod kątem tego, co wyczytasz z podręczników do RPG? Traktujesz eRPeGi jak naukowe podręczniki o działaniu świata i psychiki ludzkiej?

A żeby było weselej, 2 edycja nWoD zmienia podejście do moralności, ale też robi to na swój sposób. GMC jeszcze daje niewielką możliwość kształtowania moralności dla zwykłych ludzi (bez przeginek), ale już takie Vampire the Requiem nie. Za życia twój BG mógł sobie pochodzić z kultury, która uważała za moralne strzelić w łeb córce, która zhańbiła twój dom. Po śmierci jest wampirem i Bestia szcza na to, co sobie myślał o tym co jest dobre, a co złe. Za zabijanie będzie sobie zabierać coraz więcej Człowieka i w końcu szlag trafi postać.

Głupi temat moralności, a można się rozpisywać dłużej niż te cymbały pod recenzją z linka chimery. Teraz wyobraź sobie, że ktoś Ci pisze tekścior na każdy Twój argument czy "niepodobamisieto". Możemy sobie pisać privy, ale na komcie pod notką to chyba miejsca nie ma. Peace, nigga.

05-04-2015 21:30
Exar
   
Ocena:
0
Ciekawy artykuł z punktu widzenia gracza&mistrza, który nie znał oWoDa. Zacząłem od nWoDa i byłem zachwycony. Prowadziłem wiele sesji w Wampira, kilka w Wilkołaka, kilka śmiertelnikami i zawsze było DOBRZE do SUPER.

Pewnie jakbym zaczął teraz wnikać w sWODa mógłbym napisać podobny artykuł tylko w drugą stronę?

Może zawsze lubimy bardziej to, co poznaliśmy jako pierwsze?
07-04-2015 15:35
Vukodlak
   
Ocena:
+2

Może zawsze lubimy bardziej to, co poznaliśmy jako pierwsze?

Często, ale nie zawsze. Duża część fanbase nWoD stanowili ludzie mocno rozczarowani kierunkiem, w który poszła ta "wspaniała", "inspirująca" i budująca świat storylinia, metaplotem, mitologią i innymi rzeczami. Byliśmy strasznie zajarani WoDem, ale gdy wyszła nowa wersja, to przekonałem MG do niej i od tamtego czasu nikt się nie tknął Maskarady. Czasami tylko gdzieś pojawia się chęć zagrania w mocno przycięte Wstąpienie (bo cierpi na ten sam problem co wszystkie gry oWoD - klany/plemiona/tradycje po prostu się dublują i zachodzą na siebie bezsensownie), gdyż Awakening nie jest aż tak dobre w porównaniu do Wstąpienia, jak Forsaken do Apokalipsy i Requiem do Maskarady (które są IMHO znacznie lepsze od oryginałów).

07-04-2015 19:37
   
Ocena:
0

Vukodlak:

Zapomniałeś jeszcze o zebranych dziełach Stalina: Tak w ogóle to nie stosujmy takich chwytów  Sofistycznych proszę.

Czy nwod jest gotycki? Raczej nie, przynajmniej połowa opowiadań z podstawki koło gotyku nje stała. To raczej konglomerat różnych horrowatych rzeczy z amerykańskiej popkultury.

Osobiście, uważam raczej, że po prostu chcieli oddać to, jak ludzie np.na wojnie popadają w obłęd z powodu tego, że kogoś zabili. Ale IMHO nie wyszło.

Raczej mamy do czynienia z moralnością średnioklasowca z przedmieścia, a nie chrześcijańską:)

08-04-2015 13:09
banracy
   
Ocena:
+3

@Chimera

Szczerze mówiąc to FR byłoby lepsze bez Drizzta i mrocznych elfów. 

08-04-2015 13:28
Drachu
   
Ocena:
+1

Zapomniałeś jeszcze o zebranych dziełach Stalina: Tak w ogóle to nie stosujmy takich chwytów  Sofistycznych proszę.

No właśnie. Ludzie, którzy stosują chwyty sofistyczne wolą nową colę, Gunsów bez Slasha, nowe Star Warsy i Hobbita z Legolasem i tą rudą babką jakjejtam. Vuko - nie idź tą drogą :)

08-04-2015 13:43
   
Ocena:
0

Banracy: Strzelam, że chyba chimera nie zgadzał się z dr  No

Drachu:No, wszyscy stosujemy Sofistykę, więc to nie taki  problem A Hobbita bardzo lubię :) 

08-04-2015 15:15
Vukodlak
   
Ocena:
+1

Jakie chwyty sofistyczne? slann, chyba nic nie rozumiesz. Pamiętniki Goebbelsa to fascynująca lektura. Niektóre z dzieł Stalina również. Na pewno nie są tak nudne, jak Mein Kampf. Zamiast gadać o chwytach, sięgnij po któreś i zatop się w świecie szaleńca. Faza gwarantowana. ;]

Ile podręczników do nWoDa przeczytałeś? Tak, to jest w domyśle horror gotycki i nie musi być teologicznie ścisły, żeby emulować w ramach gry judeochrześcijańską moralność. Wystarczy, że zawiera w mechanice 7 grzechów głównych, 7 cnót kardynalnych, tabelę człowieczeństwa opartą z grubsza na popkulturowej wizji chrześcijańskich wartości i całkowite zlanie innych wizji moralności (co zresztą było opisane w podzie wprost).

08-04-2015 15:19
Drachu
   
Ocena:
+1

slann - spoko, piłem do Doktora No, a nie do Ciebie :)

08-04-2015 15:29
   
Ocena:
0

 wWem że Goebbels pisał nie głupio, ale takie zestawienie sugeruje pewien chwyt sofistyczny :) Mam nadzieję niezamierzony. :)

Jak mówiłem, ja gotyckości tam nie widzę, prędzej już Kinga, ale też trochę, a system moralności jest chyba najdziwniej funkcjonującym w rpg. Moim zdaniem przynajmniej.

Ale śmiertelnik i hunter nie są złe.

Drachu: Mam wrażenie, że Dr No jest tu stroną w dyskusji :)

 

08-04-2015 17:01
Headbanger
   
Ocena:
0

Hunter jest chyba najgorszym z nWoDowych systemów.

Co do wpisu -> ot kolejna notka blogowa o ludzkich emocjach. Masz sentyment do owoda, zły white wolf cię oszukał porzucając twoje ukochane światy (choć dla mnie osobiście trącą tandetą, gdziekolwiek nie otworzyłem podręczników, czegokolwiek nie przeczytałem, było głupie). Mam dla ciebie złe wieści slann. Twój ból okrężnicy nie jest na miejscu bo white wolf nie robi już podręczników, a Onyx Path, a oni ciągną teraz zarówno starego jak i nowego woda. Co wolisz to sobie kup. Peace!

26-06-2015 11:40
katholhoo
   
Ocena:
+1

Przede wszystkim założenia. Nowy świat mroku za bardzo usiłuje nie być starym i przez to staje się często bardzo męczący. Założenia są strasznie odgórne, i moim zdaniem zbyt ostro je wprowadzano. 

Dwa razy nie.

Po pierwsze wywalono metaplot, absolutnie i całkowicie. Wielu fanów Nwoda przedstawia Swoda jako dziwną karykaturę w której super duper mutazalemy zjadały świat. Być może tak było w późnych dodatkach, nie mam pojęcia, wiem jednak, że w podstawce i kilku podstawowych podręcznikach otrzymujemy dość spójną wizję świata. W nowym nie otrzymujemy nic.

Trzecie nie.

Albo raczej coś bardzo niespójnego. Wiecie, w starym wodzie uwielbiałem wizję świata, w którym ludzkość jest ledwie pionkiem w rozgrywkach nadnaturali. Lubię teorie spiskowe, i dla tego mi się to podobało, ale rozumiem, że innych mogło to drażnić. Jednak w nowym wodzie postanowiono inaczej . Nadnaturale nie wpływały na ludzkość. Bo tak. Każda grupa społeczna, etniczna czy jakaś tam chce wpływać na władzę. Nawet niepełnosprawni to robią, ale nie wampiry… bo tak

Kolejny błąd.

Sesja ma się skupiać na jednej lokacji, a to co jest po za nią to wielka tajemnicą.

Błąd.

Do tego nadnaturale nie za bardzo interesują się resztą świata. Wilkołaki : bo mają lepsze zajęcia, Wampiry i Magowie: bo tak.

Szósta czerwona lampka.

wędrowanie nie było proste, ale nie było sztucznego ograniczenia.

I dlatego sie nie wędruje w nWoDzie - terytorialność wilkołaków, problemy ze słońcem u spokrewnionych, strach przed "zmianami" u changelingów, u magów... well, oni podróżują, tak jak prometejczycy - ba, Promethean jest o sesjach drogi.

Z lokalnością i brakiem metaplotu wiąże się jeszcze jedna głupota. Niemal wszystkie rodzaje nadnaturali są podzielone pięć razy pięć. To znaczy zazwyczaj jest pięć pochodzeń wrodzonych i pięć organizacji społecznych.

W jaki sposób wiąże się to z lokalnością i brakiem metaplotu? Also - po pięć tego jest rozpisane w podstawkach. Gra nie broni tworzyć nowych, nawet więcej, zachęca.

a to jest niemożliwe w świecie, w którym nikt nie wie, co się dzieje w sąsiednim mieście

Kolejna bzdura.

Do tego za bardzo nie wiadomo, czemu organizacje właśnie nie powstawały wokół na przykład wokół klanów, skoro są bliższe każdemu?

Bo są religijne/polityczne. Poza tym można być niezrzeszonym członkiem ugrupowania klanowego.

Z tego powodu spotkanie lancy w Warszawie może wyglądać tak. Szef przemawia godzinę na sali, a po zakończeniu przemowy drugi wampir z organizacji samotnie bije mu brawa.

Im mniejsze miasta, tym mniej ludzi przypada na jednego nadnaturala, na logikę biorąc. Poza tym, mniejsze miasta wcale nie muszą opierać się o klasyczne ugrupowania, a np. na starym kontynencie - o klasyczne wasalstwo.

Właściwie wszyscy bawią się w politykę, choć za bardzo nie wiadomo po co.

Błąd.

W Requiemie mamy niezbyt sensowną walkę polityczną. Wiemy, że wampiry w ten sposób radzą sobie z grozą nieżycia, ale dla mnie zabawa w politykę tylko po to, aby się nie nudzić wydaje mi się słabe.

Wampiry mają wrodzoną nieufność związaną z lękiem o swoją wieczność, stąd przede wszystkim polityka.

Wy Wilkołaku problemem są plemiona. Skoro główną jednostką społeczną jest wataha, a każdy łak identyfikuje się raczej z patronatem. Plemiona wydają się więc w takim przypadku zbędne, zwłaszcza że częściowo kopiują one fabułę patronatu.

Bzdura.

Po za tym wojna z czystymi jest jakaś dziwna. Ja wiem, że w realu podobne wojny religijne toczą się od setek lat, ale zazwyczaj mają prócz tego jakieś podłoże materialne albo historyczne.

Tutaj też jest.

Tu wilkołaki mają niewielki powód do zdobywania nowego terytorium, bo obszar jaki wataha może kontrolować jest ograniczony.

Potrzebne są tereny dla nowych watah, poza tym łaki nie "kontrolują terenu" per se, tylko dbają o równowagę. Należy to robić również poza swoimi terenami czasem.

Wilkołaki nie egzystują wszędzie, lecz mimo to, nigdzie nie dochodzi do duszapokalipsy. 

Jak wyżej.

W ogóle mam pewne wrażenie, że system mógłby opowiadać o śmiertelnikach, bo niewiele by to zrobiło.

Jak każdy inny system, włącznie z DnD lub Paranoią.

Nowego maga znam najsłabiej. W sumie nadal głównym problemem pozostaje korelacja Organizacji i lokalności,

Lokalność w magu nie istnieje przy takich mocach. Mag wymaga nieco innej mentalności przy grze.

oraz nie za bardzo wiadomo co gracze mają robić

Cokolwiek, co powie im scenariusz.

ale niestety gdzieś w tym gubi się baśniowość.

Jeżeli nie umiesz jej poprowadzić, owszem.

Ogólnie mam wrażenie, że fakt, że wszystkie Fae są złe (nie oszukujmy się, cierpią na syndrom przedwiecznego), zamiast po prostu dziwne.

Fae nie posiadają jakiejkolwiek moralności.

Po pierwsze, zalety i wady wepchnięto w jedną kategorię co dawne cechy pozycji.

W nowym nie ma zalet, są tylko wady, i to cholernie dotkliwe.

Dodatkowo wywalono punkty bonusowe umożliwiające doszlifowanie postaci.

Sprzedaj moralność.

W starym systemie dosyć łatwo było stworzyć postać taką, jaką się chce, w nowej jesteśmy skazani na levelowanie.

Nonsens, mogę stworzyć co tylko zechcę na bazowym wodzie.

Koszt jest progresywny, więc dodanie jednej kostki do puli to może być naprawdę koszt wielu sesji,

Nie można być dobrym we wszystkim, nie? Dobrze że swod zupełnie inaczej to rozwiązał

W przypadku nadnaturali jest jeszcze silna presja, aby punkty z meritów wydać na atrybut nadnaturalny. 

Bez przesady, Atrybut nadnaturalny ma też swoje wady.

Na przykład dyscypliny fizyczne są praktycznie bezużyteczne.

+5 do siły? +5 do HP i redukcja 5 krytyków na lethale? szybkość x5, czyli powiedzmy 150, więc jak samochód sportowy, a także +5 do obrony? faktycznie, bezużyteczne

Wychodzę z założenia, że moc nadnaturalna, którą można zastąpić za pomocą technologii lub prostego treningu, jest absolutnie bezsensowna.

W jaki sposób? Jakie moce?

Najbardziej chyba oberwali śmiertelnicy, znowu, bowiem na przykład użycie mocy psionicznej wymaga nadal zużycia punktu siły woli, ale teraz się je dużo trudniej odzyskuje, a na dodatek same moce są dużo trudniejsze do zdobycia. 

Faktycznie, moce nadnaturalne to nic nadnaturalnego, wot chleb powszedni.

Jednak największym moim zdaniem nieporozumieniem jest funkcjonowanie moralności. Po pierwsze,, zakłada ono istnienie jednego, niezależnego od kultury i wychowania systemu moralnego. Dosyć restrykcyjnego trzeba przyznać, na tyle, że trudno mi w realu znaleźć osoby mające moralność na 7.

Takie jest założenie systemu. I tak, wątpię żeby ludzie mieli moralność na 7, patrząc na to co się dzieje w internecie. Wraz z instrukcją "rozluźniania zespołu cieśni nadgarstka", która powoduje powstawanie bąbelków powietrza w żyłach. Albo aferami że ktoś coś gdzieś wrzucił na youtube. Moralność to nie bycie dobrym czy złym, tylko... moralnym.

Nie jest przeczulony, ale skoro z powodu niewinnej ilustracji system mógł przez kogoś zostać uznanym za rasistowski, to aż dziwne, że nikt nie zwrócił na to uwagi.

Jesteś.

Jednak najbardziej mnie irytują fani. Może byłbym w stanie polubić n woda, ba nawet lubię niektóre rozwiązania, ale fani mnie zniechęcają.

Mnie zniechęcają fani swoda, więc 1:1.

Ludzie, którzy nagle uznali, że cały swod był systemem dla debili, są denerwujący.

Zwykle hejt idzie na fanów swoda, a nie swoda.

Dla mnie był to całkiem fajny system o gotyckich superbohaterach poruszający nieraz całkiem poważną tematykę.

Dobre podsumowanie.

Podsumowując:

RAK/10, doczytaj podręczniki ze zrozumieniem

Nie będę wdawał się w polemikę, bo cały tekst jest poniżej krytyki, albo to jakaś przynęta na trolle, albo absolutnie bezpodstawny i niepodparty niczym hejt. Tak czy inaczej, trzeba trochę więcej, żeby mi się chciało.

26-06-2015 11:45

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.