string(15) ""
» Blog » Co i dlaczego? - czyli Wstęp.
30-10-2010 00:20

Co i dlaczego? - czyli Wstęp.

W działach: Weapon of Choice | Odsłony: 4

Co i dlaczego? - czyli Wstęp.
„I like guns
I love the way they look
Like the shining steel
And a polished Wood”
-Steeve Lee, “I like guns”

Uwielbiam broń. Każdą broń. Uważam, że są to wyjątkowo eleganckie, fascynujące urządzenia, dowodzące ludzkiej przemyślności. Nie mówię jedynie o broni palnej rzecz jasna, ale o CAŁEJ broni! Noże, miecze, karabiny szturmowe, granatniki, morgenszterny, koncerze, pistolety, łuki, kusze, śrutówki, lewaki, pistolety maszynowe, pilumy, rewolwery... Każde z tych urządzeń jest arcydziełem ludzkiej myśli, oraz zostało zaprojektowane tak, a nie inaczej z wyraźnego powodu.

Dlatego też zawsze mnie bolały nadmierne uproszczenia mechaniczne w RPGach, skutkujące tym, że bardzo szybko robił się podział pomiędzy broniami „lepszymi” i „gorszymi”. Choćby legendarny FN FAL w CP2020. Każdy, kogo znam, kto grał solosem używał tej broni - tania, łatwo dostępna i lepsza od innych.

To czy broń jest dobra, czy zła zależy jedynie od okoliczności, od tego DO CZEGO jej używamy! Karabin szturmowy jest złym wyborem do walk w budynkach, gdzie pistolety maszynowe znacznie lepiej się sprawdzają, z drugiej strony, żaden pistolet maszynowy nie będzie miał takiego zasięgu i przebijalności pancerza jak karabin. Mieczem ciężko zranić przeciwnika w pełnej płycie, jednak rapier, czy koncerz? Jednak obie finezyjne rodzaje broni tracą swoje zalety, jeżeli przeciwnik jest nieosłonięty, a już bardziej szkoda mi przeciwnika z rapierem jak jego oponent ma łamacz mieczy. Szable rewelacyjne tną i są znacznie łatwiejsze do „obsługi” niż miecze, jednak pozbawione są możliwości sztychu, co było jedynym sensownym rozwiązaniem wobec przeciwnika uzbrojonego w pancerz kolczy czy łuskowy. Oczywiście to generalizacja i są częste wyjątki, ludzka przemyślność nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Jednak większość gier, jakie spotkałem ignoruje takie cechy oręża. Po prostu modele są ułożone beznadziejnych tabelce od beznadziejnych do zabijających wszystko na jeden strzał. Jak w starych FPSach.

To, co najbardziej spodobało mi się w nWoDzie to dążenie do dokładności, przyziemności i wiarygodności, ale jednak nie pomijanie zabawy. Taki kompromis jest konieczny, by gra zachowała grywalność. Informacje zawarte w Amory są rewelacyjne. Pojawiają się, tam zgodne z prawdą informacje dotyczące obsługi, konserwacji i materiałów. Nawet opisane jest czesanie colta czy strzelanie pod wodą!

Szkoda tylko, że zasady nie odzwierciedlają, już tych szczegółów i relacji. Wraz ze swoją drużyną długo dyskutowaliśmy i kombinowaliśmy o tym jak oddać charakter dużej części tych broni. Pozwolić, że gracz prowadzący postać średniowiecznego klechy używającego do obrony buzdyganu, nie będzie czuł, że poprzez odgrywanie traci na efektywności w walce tylko, dlatego, bo autor gry określił, że buzdygan jest słaby. Dodatkowo chcieliśmy wyeliminować problem „milion tego samego”. Przecież każdy karabin w świecie mroku zadaje 4 kostki obrażeń! No czasem przerzuca 9. Autorzy sami powiedzieli, że nie chciało się im wchodzić tak głęboko w szczegóły. Kiepska wymówka, zwłaszcza, że oni pracowali wiele lat nad tą grą, a my w zaledwie kilka miesięcy osiągnęliśmy ten cel, bez przesadnego komplikowania zasad. Każdy rodzaj broni ma swoje plusy i minusy, przewagi i odstępstwa. Gracz, który odpowiednio przygotuje się do postawionego sobie zadania na pewno łatwiej go osiągnie. Innym razem brak odpowiedniego sprzętu, może zmusić do improwizacji. Nigdy nie zapomnę pięknych momentów na sesji, jak piłowaliśmy zamek AR-15 by móc strzelać pełną serią, czy przygotowywaliśmy na tokarce tłumik do AK-74 – pewnie, że nie mieliśmy poddźwiękowej amunicji, ale przynajmniej w nocy nie świeciliśmy jak choinki przy strzelaniu. Albo inna sytuacja jak dwóch średniowiecznych rycerzy robiło sobie sparring. Jeden uzbrojony w miecz i tarczę, drugi w dwa miecze. Początkowo wygrał ten z tarczą, więc drugi godzinę później zamienił jeden miecz na topór. Zdziwienie na twarzy Gunthera, gdy cios zamiast próbować go zranić, zahaczył tarczę i odsłonił jego tors. Gracz myślał, że nie ma na niego mocnych… To wszystko naprawdę znaczyło różnicę!

Zaraz ktoś pewnie mi powie, że takie rzeczy można załatwiać na bieżąco, czy narracyjnie. Szczerze odradzam, z reguły taki spontan nie trzyma się kupy, a gracze też, chcą wiedzieć, na co mogą sobie pozwolić i jaki sprzęt wybrać, a przede wszystkim co im to da. Choć wielu chciałoby o tym zapomnieć RPGi to jednak jest ciągle gra i trzeba grać fair.

W tym kąciku będę podawał nasze propozycje na podniesienie nieco pikanterii walki. Pozwolić poczuć różnicę pomiędzy AK-klonami a Mkami; pistoletami, karabinkami kompaktowymi, a karabinami; mieczami, włóczniami a korbaczami.

Temat jest szeroki i często korzystający z rozwiązań podanych w moim kąciku o bugach w mechanice (patrz -> bugiługi), więc w razie niejasności odsyłam do tamtejszych wpisów. Nie każdy musi podzielać ten styl. Pewnie znaczna część graczy, uważa tego typu zabiegi za niekonieczne i niedorzeczne. Pewnie mają rację. Jednak każdy ma jakąś pasję! Choćby ukrytą! Ja dla przykładu kocham broń… jako urządzenia. Trochę bujałem się z bractwami i tam podłapałem część wiedzy i sztuczek, czytam fachową literaturę, w przyszłym miesiącu jadę na strzelnicę. W dzieciństwie marzyłem o byciu żołnierzem. Z marzeń, przez wrodzoną chorobę nic nie wyszło (pewnie i lepiej). Więc swoją fascynację przelałem na RPGi. Tutaj można, będzie zapoznać się z naszymi homerule’ami – może komuś się przydadzą, może ktoś poda interesujące pomysły, a może poprawi, niedostrzeżone przez nas nielogiczności i błędy.

Tak, więc od następnego wpisu konkrety. Nie chciałem by ten przydługawy i przynudnawy wstęp łączył się z informacjami – to by było mylące gdyby ktoś szukał informacji. Zapraszam do lektury. Pierwszy konkretny wpis prawdopdobnie jutro.

Komentarze


dzemeuksis
   
Ocena:
+4
Wprawdzie jestem raczej pacyfistą, ale trudno udawać, że kwestia broni w RPG jest mało istotna a sesje to sielankowe sceny rodem z bukolik Wergiliusza. Dlatego pomimo bijącego z notki zachwytu nad urządzeniami do zabijania, notkę polecam, bo ciekawa.
30-10-2010 08:49
Balgator
   
Ocena:
0
Proponuje autorowi zapoznać z The riddle of steel. System oprócz fenomenalnej mechaniki walki dzieli broń i manewry z uwagi na sytuację i przydatność.

Wiadomo, że na przeciwnika w płycie najlepszym rozwiązaniem jest zadawanie ciosów kłutych ale ciężko mi się zgodzić z przydatnością rapiera wobec pełnej płyty. Jednak ma zbyt delikatną strukturę by mógł ją przebić. Co innego koncerze czy nadziaki.
30-10-2010 11:12
Headbanger
   
Ocena:
0
@Balgator

Rapier ma małą masę i łatwo nim kuć. Został stworzony z myślą o prostym celowaniu w łączenia zbroi, gdzie przeciwnik jest odsłonięty. Poza tym z reguły są to witalne punkty, pak pacha, szyja czy krocze.
30-10-2010 11:47
38280

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Autorze, powinieneś obejrzeć film "Urodzeni Mordercy" ;)
30-10-2010 16:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.