» Recenzje » Cień Saganami - David Weber

Cień Saganami - David Weber


wersja do druku

...widziałem orła cień…

Autor: Redakcja: Tomasz 'Sting' Chmielik

Cień Saganami - David Weber
Niejednokrotnie powtarzałem już, że odkąd odkryłem twórczość Davida Webera stałem się jego niepoprawnym fanem. Od tamtego czasu z uporem maniaka kupuję kolejne tomy kosmicznych przygód Honor Harrington i jej przyjaciół, tworząc swoistą enklawę czerwieni na półce z książkami. Nie jestem jednak fanem bezkrytycznym - każda miłość ma bowiem swe chwile zwątpienia, więc i mój związek z twórczością Webera przeżył niejeden kryzys. Tymczasem na polskim rynku pojawiła się kolejna, szesnasta już, część cyklu Honor Harrington Cień Saganami, a ja przeżyłem kolejne chwilę zwątpienia... osiemset stron tekstu. Cegła jakich mało. Nadszedł czas na lekturę.

Już od pierwszych stron Weber wrzuca czytelnika w sam środek akcji. Wszędobylskie rakiety, sprzężone działka obrony przeciwlotniczej, zdenerwowanie obsady mostka, słowem istne piekło. Nie ma nawet chwili na głębszy wdech, czy złapanie choćby łyka kawy. Na szczęście, zarówno dla czytelnika jak i bohaterów HH, stan najwyższego alarmu bojowego nie trwa wiecznie. Po dłuższej chwili, akcja uspokaja się, czytelnik może zaczerpnąć oddechu i pogrążyć się w coraz bardziej skomplikowanej intrydze. Wydawać się to może dziwne, ale u Webera niemal wszystkie elementy są niesamowicie wręcz realistyczne. Nawet opisy bitew toczonych na ogromnych drednotach zdają się być czymś odległym, ale normalnym i wręcz codziennym. Bohaterowie są ludzcy tak bardzo, jak tylko książkowe postaci mogą być. Z kolei intryga równie dobrze mogłaby być kanwą dla opowieści obyczajowej, bez jakichkolwiek elementów fantastycznych. Autor stosuje pewien uniwersalizm. Opowieści, które snuje są ponadczasowe, może niekoniecznie pełne ważkich życiowych spraw czy moralnych prawd, ale uniwersalności nie można im z całą pewnością odmówić.

W warstwie fabularnej Weber jak zwykle pozwala sobie na swoistą rozwlekłość. Niejednokrotnie pojedyncze wątki są skrupulatnie opisywane ze wszystkimi szczegółami, a potrafią skończyć się tak samo niespodziewanie jak się zaczęły. Na szczęście nie jest ich zbyt wiele. Z drugiej strony autor pewne fragmenty upraszcza – pomija opisy wydarzeń, mówiąc jedynie o efektach. Sprawia to wrażenie braku konsekwencji i wprowadza chaos. Niejednokrotnie czytelnik może się pogubić w lekturze, a od tego to już prosta droga, żeby odstawić książkę z powrotem na półkę. Mam również poważne wątpliwości dotyczące intrygi. Intrygi polityczno-militarnej, w którą bezpośrednio zaangażowanych jest kilkadziesiąt (sic!) osób i każda z nich odgrywa w niej jakąś istotną rolę. Taki zabieg również nie ułatwia zrozumienia treści. Bywało tak, że podczas lektury musiałem wracać do przeczytanych już fragmentów, żeby przypomnieć sobie, kim jest ten koleś, który wszystko wie, albo skąd się wziął jeszcze jeden polityk, który najwidoczniej zamierza coś w fabule namieszać. Momentami poziom skomplikowania jest tak wysoki, że powieści szpiegowskie Ludluma zdają się być dziecinnie proste. Mimo wpadek, warstwa fabularna zdaje się być jednak dopracowana. Jej kolejne elementy składowe mają swoje miejsce i odgrywają w niej jakąś rolę. Nawet pozornie nieistotne wątki, pod koniec okazują się fragmentem układanki, fragmentem, który tak łatwo można przeoczyć.

Jedną z moich ulubionych cech prozy Webera są postaci, których autor tworzy wręcz na pęczki. Zawsze znajdzie się miejsce na epizod z upierdliwą panią bosman, czy krótki dialog między zwykłymi mechanikami. To dodaje jego powieściom swoistego uroku. Potyczki słowne między bohaterami okraszone są bardzo ciętym, ale nienachalnym humorem. Dzięki temu przyjemność płynąca z lektury wzrasta, a czytelnik ma okazję odpocząć trochę od kosmicznych bitew.

W tak ogromnych, tasiemcowatych cyklach niemal normą jest fakt, że adresowane są do konkretnego czytelnika: do fana cyklu. Kto przy zdrowych zmysłach kupi paręnasty tom serii, pełen odnośników do poprzednich części, których zwyczajnie nie zna? Chyba tylko masochista. Normą jest również fakt, że niezależnie od tego czy dany tom jest wart przeczytania czy nie, fan i tak go kupi. Na półce musi bowiem stać komplet, a nie pojedyncze egzemplarze o numerach jeden, siedem i dwanaście. I dokładnie tak samo będzie z Cieniem Saganami.

Reasumując, lektura dostarczyła mi kilkudziesięciu godzin prawdziwej przyjemności. Mimo niedoróbek i strasznie skomplikowanej fabuły bawiłem się przednio. Z drugiej strony – nie jest to książka ambitna, skłaniająca do przemyśleń. Proza Webera jest typowo rozrywkowa i z tej roli wywiązuje się doskonale. Jednak na naprawdę dobrą fantastykę to jeszcze trochę za mało.
6.5
Ocena recenzenta
6.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Cień Saganami (The Shadow of Saganami)
Cykl: Honor Harrington
Tom: 17
Autor: David Weber
Tłumaczenie: Jarosław Kotarski
Autor okładki: David Mattingly
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 29 maja 2007
Liczba stron: 804
Oprawa: miękka
Format: 130 × 200 mm
ISBN-13: 978-83-7301-850-1
Cena: 37,90 zł



Czytaj również

Wezwanie do broni
Początki legendy
- recenzja
Początki
Coś się zaczyna
- recenzja
Czas ognia
Młodzieżowa powieść science fiction z treecatami
- recenzja
Piękna przyjaźń
Sagę o treecatach czas zacząć
- recenzja
Wciąż kocham to, co robię
Wezwanie do walki
Dawno temu w przyszłości
- recenzja

Komentarze


~yabu

Użytkownik niezarejestrowany
    co dalej
Ocena:
0
nie wiem czy coś pzreoczyłem ale chętnie bym się dowiedźiał co będzie dalej w2005 roku wyszło "at all costs" czy ktoś wie kiedy będzie po polsku?
18-01-2008 17:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.