» Recenzje » Cień Araratu - Thomas Harlan

Cień Araratu - Thomas Harlan


wersja do druku

Czyli Dungeons&Rome

Autor:
Cień Araratu - Thomas Harlan
Na początek musze o czymś uprzedzić. Nie będzie to recenzja gry fabularnej, cokolwiek by sugerował podtytuł. Powiem jednak, że kwestia RPG będzie się przewijać w tym tekście.

Na polskim rynku miała właśnie miejsce premiera książki Thomasa Harlana - Cień Araratu. Spece od promocji znowu dali o sobie znać. Jest to pozycja reklamowana na plakatach jako doskonałe historyczne fantasy, opisujące alternatywną historię świata, w której Cesarstwo Rzymskie dotrwało do początku VII wieku naszej ery. Ma to być wielki, wielowątkowy fresk, w którym główną rolę odgrywa także magia, a nie tylko siła oręża. Rzeczywiście, sądząc ze streszczenia na okładce, mamy wielu bohaterów, a książka jest gruba i wydrukowano ją małą czcionką, więc autor ma duże pole do popisu.

Fabułę można streścić jednym zdaniem: losy wielu Rzymian podczas wojny z Persją w 622 roku. Mamy tutaj bohatera zbiorowego, gdyż żadna z postaci nie jest na tyle wyeksponowana, by można ją uznać za pierwszoplanową. Opisano więc brata Cezara Zachodu Galena, Maksjana, który dowiaduje się o straszliwej klątwie wiszącej nad Rzymem, a w myśl zasad racji stanu, nie cofnie się przed niczym, by ją zwalczyć. Kolejną ważną postacią jest siedemnastoletnia, perfekcyjnie wyszkolona zabójczyni - centurion Thyatis Julia Klodia, która jednak ma w sobie bardzo dużo miłosierdzia. Na koniec zaś wprowadzono młodego maga Hibernijczyka - Dwyrina McDonalda, (nazwisko ciekawe także z powodu, że Hibernia to raczej Irlandia, a nie Szkocja), który rzucony na głęboką wodę, musi sobie radzić ze wzrastającą w nim mocą. Przemierzają oni świat, od Egiptu przez Rzym, Konstantynopol i Ktezyfon (w naszej rzeczywistości Ktezyfont, dawna stolica Partów niedaleko Babilonu i Seleucji - tutaj siedziba Władcy Persji). Są bitwy i straszne rytuały, a także wiele innych sztandarowych elementów w wojennych fantasy. Jest też kilka nietuzinkowych i sympatycznych pomysłów fabularnych, rodem z powieści przygodowych. Trudno jednak nazwać Cień Araratu powieścią nawiązującą do epiki historycznej.

Thomas Harlan napisał po prostu fantasy, bardzo typowe, a nawet rzekłbym, że pewne elementy świadczą o jego ścisłych związkach z RPG i fantastyką, bynajmniej niehistoryczną. Mamy tu bowiem charakterystyczne "fireballe", wskrzeszonych dawnych bohaterów, magiczny samolot, a nawet potwora z mitologii Cthulhu. Tu się przyznam, że po lekturze obejrzałem stronę autora. To stary "dedekowiec", który ma na swoim koncie artykuły i świat do Dungeons&Dragons. Stworzeni przez niego bohaterowie maja podobny poziom nielogiczności fabularnej - czyli wytłumaczenie jakim cudem ktoś taki mógł powstać i funkcjonować - jak postacie z gier fabularnych. Centurion Thyatis, jest świetną, siedemnastoletnią zabójczynią, ale ma typowe rozterki nastolatki i podobny poziom niewinności. Dwyrin jest niesamowicie szybko uczącym się adeptem sztuk magicznych, który od chłopczyka do arcymaga dorasta w zaledwie kilka miesięcy. Dobry brat Cezara - lekarz i czarodziej, okazuje się cynicznym czarnoksiężnikiem, który nie cofnie się przed niczym by osiągnąć swój cel. Jest tu wiele nieścisłości sugerujących tworzenie i rozwój bohaterów tak jak w grach RPG, czyli dajemy im mało wyraźną przeszłość, a potem, za "punkty doświadczenia", ich rozwój jest błyskawiczny. Można też zauważyć pewne zjawisko opisane przez Feliksa W. Kresa w Kąciku złamanych piór (obecnie cykl ukazuje się w Science Fiction). Często w tekstach napisanych przez miłośników RPG widoczne jest zjawisko nadmiernego opisywania ekwipunku, bo każdy musi mieć miecz, coś jeszcze i jeszcze, a potem coś specjalnego. Arcywrogowie też są sztampowi - czyste Zło wcielone. Większość zaś postaci pobocznych jest po prostu jak z komiksów, czyli robi to, co akurat jest potrzebne, a nie coś wynikającego z ich charakteru.

Trudno także przejść obojętnie nad pewnymi rzeczami związanymi z samą istotą historii alternatywnej. Mianowicie, niezbyt dobrze pokazano tu specyfikę i atmosferę Rzymu. Nie twierdzę, że powinna być ona idealnie zgodna z historycznymi przekazami, wszak pokazane tu Cesarstwo ma inne dzieje i w VII wieku naszej ery może być zupełnie odmienne. Jednak powinno choć trochę nawiązywać i mieć coś wspólnego z naszym Rzymem, poza nazwami i obszarem na mapie. Przykładem atmosfery Bizancjum, czyli Cesarstwa Wschodniego są czerwone buty Cesarza, poza tym nie ma nic z jego przepychu. Nie ma odwołań do historii Rzymu, nie wiemy co się stało z chrześcijaństwem, poza stwierdzeniem, że jakaś wiara była prześladowana. Tak naprawdę autor nie określił, w którym momencie znana nam historia Rzymu, i opisywane w książce dzieje, się rozeszły i dlaczego Wieczne Miasto nie upadło. Wymijające wspomnienia o kryzysie nic nie mówią czytelnikowi.

Kolejną kwestią jest tu brak bogactwa tradycji reszty Obszaru Śródziemnomorskiego i Bliskiego Wschodu. Cesarstwo i ościenne kraje są opisane jak w typowym fantasy, czyli tak naprawdę mało się od siebie różnią, a ich kultura i obyczaje także nie są zbyt odmienne. Wiele za to tu hollywoodzkich stereotypów, dla przykładu: ludzie z Bałkanów przypominają świtę Draculi. Często też pojawiają się błędy merytoryczne. Występuje tu na przykład święta księga Żydów - Tora, ale autor chyba nie czytał, co w niej naprawdę jest.

Najbardziej jednak żal mi jest magii w tej alternatywnej historii, gdyż wiele z postaci tu opisanych posługuje się mocą. Jest ona jakby żywcem przeniesiona z kanonów RPG i fantasy. O ile na początku autor stara się nawiązać do nauk hermetycznych, to wraz rozwojem fabuły wszelkie czary stają się zwykłymi zaklęciami kul ognistych, błyskawic i tarcz. Imię Hermesa - antycznego patrona magii, jest zresztą używane, ale w sposób czysto przedmiotowy - na nazwanie technik otwierania się na świat magiczny (taka wersja astralnej warstwy nałożonej na zwykłą rzeczywistość). Hermetyczne nauki Rzymu ery Cesarstwa są dobrze opisane w źródłach, tutaj zaś nie ma nic z przesądów, geomancji i wróżbiarstwa greko-rzymskiego, nic z magii cesarskiej i rytów egipskich. Podobnie niewiele zostało z perskich czarów, wyglądają one taka samo jak rzymskie. Rzymianie zresztą, jak sam autor stwierdził, są odporni na magię, ponieważ mają w organizmie ołów, będący tutaj idealną osłoną przed magią. Mimo to, zawartość tego pierwiastka w organizmie, w żaden sposób nie wpływa na ich zdolności magiczne. Mam wrażenie, że autor chciał połączyć magię z kwestią atomowej budowy materii, ale ten pomysł, tak po kilkudziesięciu stronach, również się rozmywa.

Wiele z tych rzeczy dałoby się wybaczyć dzięki wartkiej akcji, wciągającej fabule i ciekawym bohaterom. Jednak nie jest z tym najlepiej. Czasem odnosi się wrażenie, że za dużo słów użyto, by opisać prostą scenę, a dodatkowo ten opis nie porywa. Zawiniła redakcja, a polski wydawca raczej nie mógł ingerować w tekst. Podejrzewam, że i tak wykonano tytaniczną pracę, by zniwelować wszelkie powtórzenia. W języku angielskim nie ma z nimi problemu, rzadko zwraca się na nie uwagę. Tłumacz także zaliczył kilka wpadek, ale jest ich na tyle niewiele, że nie warto się nimi kłopotać. Podobnie wszystko postacie i scenerie są nakreślone bardzo grubą kreską, a batalistyka, choć całkiem widowiskowa, nie porywa. Brak tu wyrazistości - czegoś, co by zapadało w pamięć.

Sumując, jest to zwykła amerykańska fantasy (pierwszy z czterech tomów), w której pokazano bardzo zubożoną wizję Rzymskiego Świata i jego uproszczonej historii. Więcej już atmosfery antyku było w, słabo jednak ocenianym cyklu, Videssos Harrego Turtledove. Autor Cienia Araratu zaczął dobrze, ale potem zabrakło mu konsekwencji i wiedzy. Tak naprawdę mało w tej książce obiecywanego Rzymu, mało olśniewającej magii i pomysłów. Bohaterowie nie fascynują. Czytając historie alternatywne o Cesarstwie Rzymskim, chciałbym widzieć choć zarys Rzymu. Można przeczytać, książka jest całkiem strawna, choć nie ma tu rewelacji. Osobiście jako miłośnik historii alternatywnych, chętnie przeczytam tom drugi i kolejne, może przestanie to być Dungeons&Rome. Szczególnie, że wskrzeszono tu znane postacie z naszej antycznej historii i pojawił się sam Mahomet. Na razie jest to średnie fantasy, więc i ocena średnia.
5.0
Ocena recenzenta
6.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Cień Araratu
Cykl: Klątwa Imperium
Tom: 1
Autor: Thomas Harlan
Wydawca: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 17 marca 2005
Liczba stron: 560
Oprawa: miękka
Format: 142 x 202 mm
Seria wydawnicza: Fantastyka
ISBN-10: 83-7337-955-X
Cena: 39,00 zł

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
    alternatywa
Ocena:
0
Wygląda na to, że dopóki nie wyda u nas ktoś alternatywnej historii Imperium Romanum autorstwa Roberta Silverberga, nie doczekamy się przyzwoitej fantastyki historycznej związanej z tym fascynującym okresem... "Roma Eterna" jest książką przemyślaną i doskonale napisaną, gdyby ktoś widział w księgarni językowej - polecam!
08-04-2005 22:34
balint
   
Ocena:
0

Autor recenzji pewnie nie przeczyta tego komentarza, ale i tak chciałbym napisać, iż powyższa recenzja to bardzo dobry tekst.

01-03-2015 21:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.