» Recenzje » Cień Albionu - Andre Norton, Rosemary Edghill

Cień Albionu - Andre Norton, Rosemary Edghill


wersja do druku

Grunt to właściwy promotor

Autor:
Cień Albionu - Andre Norton, Rosemary Edghill
Cień Albionu napisały Andre Norton i Rosemary Edghill. Niestety obie się nie popisały zdolnościami literackimi. Podczas lektury doszłam do wniosku, że Norton jest tylko reklamą Cienia. W książce brak talentu oraz polotu Edghill, zatem wątpię, aby Norton czynnie brała udział przy jej powstawaniu. Sama Edghill dziękowała koleżance po fachu "za bezgraniczną cierpliwość i uprzejmość podczas długiej i wspólnej pracy. Możliwość pisania z nią i uczenia się od niej była dla mnie prawdziwym zaszczytem".

Cień Albionu nie należał do przyjemnej lektury. Widać, że książka została napisana przez niedoświadczoną i podrzędną pisarkę. Duch Norton czuwa nad całością. Pisarka dała pewnie szkielet całości oraz korektę i rzuciła koleżankę na zbyt głęboką wodę.

Cień... to opowieść o Sarze Cunningham, prostej dziewczynie z Ameryki, która dzięki magii została sprowadzona do nieznanego jej świata. Ma do spełnienia misję, w której stawką jest panowanie nad światem. Książka zapowiadała się całkiem dobrze, ale już po pięćdziesięciu stronach doszłam do wniosku, że autorki pisząc po prostu się męczyły. Lektura jest banalna i płytka aż do bólu, w ogóle nie wciąga. Bohaterzy są strasznie papierowi, a jakichkolwiek rysów psychologicznych próżno się dopatrywać.

Fabułę Cienia... trudno nazwać skomplikowaną. Wręcz przeciwnie, bardzo łatwo przewidzieć nie tylko jaka będzie następna scena, ale także zakończenie historii. Książka w ogóle nie zmusza do myślenia. Wszystko jest podane na tacy, a jakakolwiek radość czytania zanika. Akcja dzieje się w Anglii, za panowania Karola II, zatem powieść osnuta została na kanwie wydarzeń historycznych. Ten zabieg to totalną klapa. Między akcją a faktami historycznymi brak spójności, nie łączą się w płynną całość, co bardzo przeszkadza w czytaniu. Pisarki przedstawiły suche fakty. Fabuła została prawie całkowicie pominięta i brak w niej jakichkolwiek wyższych wartości. Za to uwaga pisarek została zwrócona na stroje w jakich paradują bohaterowie. Każda nowo wprowadzona postać jest opisana od stóp do głowy, łącznie z kolorem skarpetek. Książka momentami rozpada się na drobne części i można się pogubić w chaosie informacji.

Pojawiające się w tle akcji wątki fantastyczne są pozbawione kolorów, mało interesujące, słabo skonstruowane - po prostu męczą swą prostotą. Cień... z determinacją zmierza do romansu historycznego z elementami kiepskich motywów fantastycznych. Z pełną świadomością stwierdzam, że książka jest beznadziejna. Spodziewałam się czegoś więcej, zwłaszcza, że widnieje na okładce nazwisko Norton, która okazuje się być tylko promotorem i reklamą dla Edghill. Siłą woli dotarłam do końca ckliwego romansidła. Nie będę zdradzała za wiele treści, bo jej tam po prostu nie ma. Już na samym początku wiadomo, że skończy się wielką miłością. Pojawia się bowiem piękna kobieta Sara, a obok niej przystojny książę Wessex. Zostają zmuszeni do małżeństwa choć strasznie się nie lubią. Dopiero w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa mężczyzna zdaje sobie sprawę, że przecież kocha żonę. Mamy tu prawdziwe love story rodem z Barbary Cartland (kiedyś popełniłam lekturę paru romansów).

Z rozżaleniem stwierdzam, że Cień Albionu jest podrzędnie napisaną powiastką, której nie polecam. Radzę omijać ją szerokim łukiem i wystrzegać się niczym czarnego kota. Jedno jest pewne - lepiej żeby Andre Norton i Rosemary Edghill nie pisały więcej razem. Po co straszyć czytelników kiepską prozą?
6.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Cień Albionu (The Shadow of Albion)
Autor: Andre Norton, Rosemary Edghill
Wydawca: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2003
Liczba stron: 318
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-10: 83-7245-340-3



Czytaj również

Świat Czarownic - Andre Norton
Bez sentymentów
- recenzja

Komentarze


~Magdalena

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Absolutnie zgadzam się z tą recenzją i uważam tak samo. Książka napisana w stylu romansu (z banalnymi metaforami itp.) z mnóstwem niezadziwiających, niezaskakujących przypadków i zbiegów okloiczności. Bardzo odległa od gatunku fantasy i o zupełnie innej treści niż podaje to tył okładki (tzn. ten opis z tyłu oddaje rzeczywistość ale klimat książki jest zupełnie inny!), książka mnie rozczarowała. Dobrnęłam do końca ale jestem pewna że już nie powrócę nigdy do tej książki. Po co przeżywać COŚ TAKIEGO jeszcze raz.
18-07-2005 21:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.