» Recenzje » Chorągiew Michała Archanioła - Adam Przechrzta

Chorągiew Michała Archanioła - Adam Przechrzta


wersja do druku

Raczej chorągiewka

Autor: Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Chorągiew Michała Archanioła - Adam Przechrzta
Adama Przechrztę znam przede wszystkim z opowiadań zamieszczanych co jakiś czas w Nowej Fantastyce. Jego debiutancka powieść przeszła mi koło nosa – zagapiłem się, kiedy wyszedł Pierwszy krok i nie uzupełniłem tej luki. Gdy zauważyłem nową książkę tego autora, stwierdziłem, iż pora nadrobić zaległości.

Janusz Korpacki jest młodym wykładowcą historii. Na pozór toczy zwykłe i spokojne życie – praca na uczelni i regularne wyjazdy na konferencje raczej nie przyprawią nikogo o szybsze bicie serca. Szybko okazuje się jednak, że nasz bohater taki zwyczajny nie jest. Najpierw dowiadujemy się o jego dzieciństwie, które do najszczęśliwszych nie należało, co rzutuje na jego dorosłe życie; potem okazuje się, że nasz bohater przeżył też niejedno w oddziałach specjalnych. Dorzućmy do tego bliską znajomość z najemnym zabójcą oraz dziwne spotkania ze rosyjskimi służbami specjalnymi i otrzymamy zalążek historii Chorągwi Michała Archanioła.

Zdecydowanie największą zaletą nowej powieści Przechrzty jest klimat. Książka wręcz atakuje czytelnika niezwykłą lekkością, którą świetnie uwidacznia delikatny komizm. Podczas lektury niektórych fragmentów miałem wrażenie, że pisarz próbował stworzyć wielkomiejską sielankę – mocno urealnioną, ale mimo wszystko bukolikę. To oczywiście tylko jedna strona medalu – rosyjscy komandosi wcale nie są w powieści tylko po to, żeby spijać alchemiczną wódkę. Ale właśnie to podkreśla maestrię, z jaką Przechrzta wykreował klimat – pokazał we wspaniałym stylu, jak szczęście codziennej egzystencji splata się z mniejszymi i większym troskami (czy nawet tragediami), subtelnie wplatając do tekstu ważne obyczajowe wątki.

Zganić autora trzeba natomiast za to, jak potraktował fabułę. O ile fragmenty czyta się świetnie, to całość przedstawia się nieszczególnie. Chorągiew Michała Archanioła to swego rodzaju mozaika, której poszczególne elementy w niektórych miejscach niezbyt do siebie pasują; część wątków ledwie się zazębia, przez co miałem wrażenie, że jedynym spoiwem akcji jest sam Janusz. Przechrzta skacze z fabularnego kwiatka na kwiatek, odrzucając i wprowadzając nowe aspekty historii, bez porządnego zakończenia poprzednich. Niech przykładem będzie wątek Alchemika, którego autorowi nie wybaczę: na samym początku powieści pisarz przedstawia zdecydowanie najciekawszą postać opowieści i – zamiast kontynuować jej losy – uraczył mnie średniej jakości bitką. Mimo to Chorągiew Michała Archanioła wciąga z ogromną mocą. Wystarczy zapomnieć, że Przechrzta w kolejnym akapicie zbagatelizuje obecny wątek, a poszczególne fragmenty sprawiają najzwyczajniejszą w świecie frajdę.

Nieszczególnie przypadł mi też do gustu sposób wykreowania Janusza. Z jednej strony facet jest ciekawy i można się z nim zżyć, tym bardziej, że prowadzi narrację. Ale czy trzeba było obsadzać go w tylu rolach? Twardziel z trudnym dzieciństwem w uniwersyteckim przebraniu byłby intrygujący – ale kiedy owo "twardziel" rozszerza się do "komandos, mistrz noża, specjalista od zamków", cała postać staje się trochę komiczna. Można to przełożyć na całość powieści: największą wadą Chorągwi Michała Archanioła jest – mówiąc kolokwialnie – rozlazłość, brak spoistości, odpowiedniej "konsystencji". Przechrzta chyba próbował złapać za ogon zbyt wiele srok.
Lepiej wygląda sprawa postaci drugoplanowych. Anna, Maks i Dżuma zostaną mi w pamięci na długo – co prawda i tutaj widać, że pisarz zbyt mocno "utwardza" swoich bohaterów, ale w ich przypadku jest to uzasadnione fabularnie. W dodatku od początku postacie te intrygują, co sprawia, że chce się przewracać kolejne strony.

Wydaniu nie mam nic do zarzucenia. Ilustracje świetnie pasują do klimatu powieści, podobnie jak okładka. Sprawy techniczne, co jest typowe dla Fabryki, stoją na najwyższy poziomie – nie miałem żadnych problemów z czytaniem.

Komu poleciłbym Chorągiew Michała Archanioła? Na pewno tym, którzy lubią zrelaksować się przy dobrej powieści przygodowej. Zadowoleni powinni być również wielbiciele dotychczasowej twórczość Adama Przechrzty. Z pewnością jednak książki nie powinni ruszać fani spoistej, "twardej" w swej formie powieści – ich odstraszy mały chaos fabularny.
7.0
Ocena recenzenta
6.44
Ocena użytkowników
Średnia z 25 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Chorągiew Michała Archanioła
Cykl: Depozytariusz Chorągwi Archanioła
Tom: 1
Autor: Adam Przechrzta
Autor okładki: Piotr Cieśliński
Autor ilustracji: Jarosław Musiał
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 23 stycznia 2009
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-061-9
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Chorągiew Michała Archanioła - Adam Przechrzta
Indiana Jones i James Bond w jednym
- recenzja
Cień
Alechemik znowu ratuje Polskę
- recenzja
Namiestnik
Polityk mimo woli
- recenzja
Adept
Magia i alchemia pod rosyjskim zaborem
- recenzja
Demony czasu pokoju
U Razumowskiego (prawie) po staremu
- recenzja
Demony Wojny, część 2
Rosyjski agent w niemieckim Breslau
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.