» Recenzje » Choinka

Choinka


wersja do druku

Choinka jak cuda

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Choinka
Gwiazdka już niedługo, za chwilę zaczniemy ubierać choinki. Ale co robić potem, kiedy już bombki zawisną, a lampki zostaną zapalone? Wówczas można zagrać w Choinkę.

Choinka już przy pierwszym kontakcie zogniskowała mój wzrok na wieczku z grą. Powodem tego nie było bynajmniej ładne i błyszczące pudełko, ale imię i nazwisko autora. Tytułów, które zrodziły się w głowach Madziarów i doczekały się publikacji na polskim rynku jest jak na lekarstwo, o ile nie jest to zupełny debiut. Dodajmy od razu, że jest to bardzo ciekawy debiut, ale po kolei.

Nawiązując do popularnego powiedzenia o przyjaźni polsko-węgierskiej, szatę graficzną dla polskiej edycji przygotował nasz rodak, Marcin Minor, autor pięknej oprawy do gry Sen. Zajrzymy więc do pudełka z grą. W jego środku, gracze znajdą 4 składane choinki, 106 kart ozdób choinkowych w kształcie rombu, 30 tekturowych płytek celów, ołówek, notes oraz oczywiście choinkę. Zestaw tworzy autentyczny, świąteczny nastrój, a przy tym jest po prostu ładny. Jedynym wyjątkiem jest notes, praktyka pokazała bowiem, że zaprojektowany został mało funkcjonalnie.

Przedmiotem zabawy jest ubranie świątecznego drzewa. Nie należy jednak robić tego bezmyślnie, bowiem każda zagrana karta może stać się źródłem punktów, a niekiedy nawet bardzo pokaźnej ich liczby, o czym będzie za chwilę. Jak łatwo domyślić się w tym momencie, zwycięzcą zabawy zostanie osoba z największą sumą punktów.

Tu bombka, tam cukierek

Choinka już pierwszego kontaktu budzi silne skojarzenia z 7 Cudów Świata, a to z racji bardzo zbliżonej głównej koncepcji rozgrywki. Zabawa trwa 3 rundy, w trakcie których uczestnicy otrzymują po osiem kart, zaś na swoich choinkowych planszetkach umieszczają po siedem, ostatnią odrzucając. Po zagraniu karty, wszystkie pozostałe atuty przekazywane są sąsiadowi obok. Można zaryzykować twierdzenie, że do tego momentu jest to wręcz replika słynnej gry. Zasadniczo, na tym można by zakończyć opis rundy, bo i niewiele więcej się tak naprawdę dzieje; byłoby to jednak zbytnie uproszczenie.

Na początku zabawy, po złożeniu choinki i pobraniu pierwszych ośmiu kart, gracze otrzymują również po cztery kafelki celu. Przed rozpoczęciem wykładania kart zwanego dekorowaniem choinki, każdy z graczy wybiera jedną płytkę i wykłada na środek stołu; ta pula definiuje, za co przyznawane będą punkty na zakończenie rundy. I tu zaczyna się zabawa.

Pora teraz wyjaśnić jak wyglądają zagrywane ozdoby choinkowe, które dzielą się na trzy podstawowe kategorie: bombki, cukierki oraz piernikowe ludziki. Bombki z kolei mogą wystąpić w 3 kształtach (kule, kryształki, gwiazdki), każda w jednym z trzech kolorów (niebieski, czerwony, pomarańczowy), a dodatkowo na kartach bombek może widnieć do dwóch płatków śniegu, co na koniec gry oznacza punkty. Cukierki z kolei są jednego rodzaju, ale zawierają sporo wspomnianych śnieżynek, zaś piernikowe ludziki to jeszcze inna kategoria, punktująca na koniec gry za sam fakt zagrania takiego atutu, oraz za odpowiednie towarzystwo po bokach – tutaj znaczenie mają kolory lub kształty.

Ale to jeszcze nie wszystko: karty mogą zawierać do czterech połówek światełek choinkowych, również w trzech kolorach, co także punktuje na zakończenie zabawy. Opis może wydaje się zagmatwany i po prawdzie na początku można się pogubić w gąszczu opcji oraz możliwości. Wróćmy zatem do przebiegu rundy.

Gracze w każdej rundzie wybierają po płytce celu, które określają co będzie punktowane: mogą to być punkty za różne rodzaje bombek, kolory, układy bombek lub śnieżynek, liczbę tych ostatnich w poszczególnych rzędach, jak również skompletowane światełka choinkowe. Budowę choinek ułatwia jednak fakt, że karty mogą być zagrywane w dowolnych, lecz pustych miejscach planszy, można je również obracać, a dodatkowo każdemu z graczy przysługują trzy możliwości zamiany ułożenia już zagranych kart. Opcji jest więc naprawdę sporo, i wszystko zależy od spostrzegawczości graczy oraz umiejętności perfekcyjnego wykorzystania dostępnych zasobów. Niekoniecznie trzeba kierować się tylko własną płytką celu, można też realizować płytki rywali, wskazane jest również takie układanie atutów, aby ułatwić sobie zadanie w kolejnych rundach.

Jeszcze tytułem wyjaśnienia: podczas zabawy w duecie, parze graczy towarzyszy bot, w imieniu którego zagrywana jest jedna losowa karta. Ma to o tyle znaczenie, że część kart celów premiuje dwóch najlepszych graczy, wówczas też bot może zająć drugie lub pierwsze miejsce, przypadkiem pozbawiając jednego z rywali punktów.

Po rozegraniu trzech rund ma miejsce podsumowanie pozostałych punktów: za śnieżynki widoczne na kartach, za piernikowe ludziki oraz pełne światełka choinkowe. I to wszystko.

Nie dajcie się zwieść pozorom

Nasza Księgarnia plus choinka na wieczku równia się….? Myślę, że nie tylko dla mnie pierwszą myślą będzie familijna, bardzo lekka gra o bardzo sezonowym charakterze. I o ile to ostatnie twierdzenie jest w jakimś stopniu prawdziwe – z pewnym trudem przychodzi mi do głowy ubieranie świątecznego drzewka w lipcu – o tyle dwa pierwsze okazały się nieprawdziwe, a przynajmniej nie do końca.

Przede wszystkim Choinka nie jest bardzo lekką grą. Mechanicznie owszem jest, w końcu umieszczenie karty na planszy jest żadną filozofią, można to robić nawet drogą losowania, chociaż nie będzie to miało oczywiście żadnego sensu. Cały twist polega na tym, żeby wykładać atuty spełniające kryteria kart celów swoich, rywali, a najlepiej jeszcze przygotować grunt pod kolejne rundy oraz zapewnić sobie dopływ punktów za lampki, płatki śniegu i piernikowe ludziki.

 Ufff… Dużo tego, bardzo dużo i to jest ten element, który sprawia, że nie można określić omawianej gry mianem lekkiej. Kombinowania jest mnóstwo, a szare komórki muszą pracować w tempie właściwym dla bardziej złożonych propozycji. To z kolei sprawia, że przy planszy dobrze czas spędzą nie tylko rodziny, ale również gracze zaawansowani. Warto też podkreślić, że już podczas pierwszej rozgrywki ruchy wykonywane są w pełni intuicyjnie, a dzięki dobrym opisom w instrukcji karty celów nie rodzą zbędnych dyskusji.

Pozytywny odbiór wzmacniany jest przez zupełnie dobre skalowanie, także w przypadku zabawy w duecie. Bot spełnia swoją funkcję: z jednej strony podbiera karty i mimo iż czyni to losowo, to jednak może przytulić całkiem istotny dla układanki atut; z drugiej zaś istnieje realne ryzyko, że pozbawi jednego z graczy profitów wynikających z części kart punktujących. Pomysł, znany chociażby z Alhambry, działa sprawnie; również do rozgrywek trzy oraz czteroosobowych nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Regrywalność zapewnia – jak łatwo się domyślić – losowy dobór ozdób choinkowych oraz kart punktujących. Dwie identyczne kombinacje nie powinny się zdarzyć choćby i przez 100 rozgrywek. Jedyne co może martwić, to właśnie sezonowość tematu.

Jeśli więc ktoś lubi mechanikę draftu jak w 7 cudach świata oraz możliwość kombinacji na miarę Sagrady, wówczas może śmiało i bez żadnych obaw sięgnąć po Choinkę, bo to po prostu jest bardzo dobra gra. Pozostaje tylko trzymać kciuki, aby jej żywot był dłuższy niż świątecznych drzewek, bo na to zasługuje.

Plusy:

  • ogólna estetyka
  • bardzo proste i przystępne reguły
  • mnóstwo sposobów na zdobywanie punktów
  • zmusza do ruszenia głową
  • dobre skalowanie i regrywalność

Minusy:

  • sezonowość tematu, która może wpłynąć na jej obecność na półce
  • nienajlepsza koncepcja notatnika

 

Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie gry do recenzji.

W artykule wykorzystano zdjęcia wydawcy.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Choinka
Typ gry: familijna
Projektant: Balázs Nagy
Wydawca polski: Nasza Księgarnia
Data wydania polskiego: 10 listopada 2018
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 30-45 min.
Cena: 99,90 zł



Czytaj również

Sen
Koszmar czy szczęście
- recenzja
Wyprawa do El Dorado
Z punktu A do punktu B z Knizią!
- recenzja
Bukiet
Komponowanie pięknych bukietów
- recenzja
Najazd turystów
Wakacje takie sobie
- recenzja
Fistaszki zebrane #18: 1985-1986
Pół wieku na podwórku
- recenzja
13 Duchów
Nieco inny List Miłosny
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.