» Recenzje » Cherem - Dariusz Domagalski

Cherem - Dariusz Domagalski


wersja do druku

Kryminał apokaliptyczno-metafizyczny

Autor: Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Cherem - Dariusz Domagalski
Wizja świata jako miejsca nieustannej walki pomiędzy Dobrem a Złem, w której siły toczą zmagania o rządy dusz, bardzo mocno oddziałuje na ludzką wyobraźnię. Obraz ten był inspiracją kreacji systemów religijnych i mitów je obrazujących, wpływał na tworzenie tez filozoficznych i wreszcie odcisnął się piętnem w literaturze. Już od starożytności pisarze wykorzystywali go w rozmaity sposób, czasami dosłownie przekładając owe zmagania na fabułę utworów, a czasem traktując je jako alegorie, lub czyniąc tłem właściwej treści książek - dalekim, lecz wciąż znaczącym echem. I, pomimo mijających wieków, zmieniających się realiów oraz ewoluujących ludzkich zachowań, temat ów regularnie powraca, niczym powtarzający się refren, potwierdzenie faktu, iż pewne sprawy pozostaną niezmienne, gdyż są tak głęboko zakotwiczone w ludzkiej wyobraźni, że stanowią dziedzictwo kulturowe, które przekazujemy z pokolenia na pokolenie. Do tych wspólnych korzeni odwołuje się w swojej najnowszej powieści Cherem Dariusz Domagalski, jednak w przewrotny sposób - mieszając w literackim tyglu elementy znajome i całkiem nowe, całość doprawiając szczyptą sensacyjno-demaskatorskiego pieprzu rodem z książek Dana Browna.

W środku lata 2010 mieszkańcy Gdańska, miast cieszyć się dobrze zasłużonym odpoczynkiem i przeżywać nudę sezonu ogórkowego, zostają zaskoczeni serią dramatycznych wydarzeń. Zaczyna się niewinnie – od skonfiskowania przez policję kontenera, w którym odkryto przemycane starożytne artefakty. Sprawa jest na tyle zagadkowa, iż do jej rozwiązania zaprzęgnięty zostaje specjalny wysłannik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Departamentu Zwalczania Sekt Religijnych – oficer Andrzej Kamiński. Zagmatwane tropy prowadzą go do archeologa Aleksandra Bonc-Chojnarskiego, który pomaga mu ustalić pochodzenie antycznych przedmiotów. Idąc ich śladem wplątuje się w mroczny świat mafijnych rozgrywek, gdyż wszystko wskazuje na to, że to właśnie rosyjska Sołnewska Brać pociąga za sznurki. Ten ślad sprawi, iż oficer będzie musiał sprzymierzyć się z komisarzem Tomaszem Rafalskim, który z ramienia policji zajmuje się rozgryzaniem przestępczych poczynań mafiosów. A ich współpraca okaże się początkiem zawiłego śledztwa, które zaprowadzi obu mężczyzn w rejony będące urzeczywistnieniem najmroczniejszych koszmarów, gdzie rzeczywistość splata się z przerażającymi wizjami i profetycznymi snami, a prawda okazuje się jeszcze od owych makabresek straszniejsza.

Co jest faktem, a co tylko podszeptem wyobraźni? Jak oddzielić prawdę od tego, co podpowiada podświadomość? Czy należy posłuchać instynktu, nawet wówczas, gdy podsuwa rozwiązania, które trudno zaakceptować? Na te pytania odpowiedzieć będzie musiał Kamiński, próbując rozwikłać zagadkę. Po raz pierwszy w karierze zawodzi go wieloletnie doświadczenie, a śledztwo wymyka się definicjom. Racjonalista musi zmierzyć się z faktami, które wstrząsną posadami świata, w jaki wierzył, gdy wszystko to, w co wierzył nagle upadnie. Proces ten przebiega stopniowo, początkowo w postaci niejasnych sygnałów, przeczuć, te zaś wraz z rozwojem fabuły książki przerodzą się w coś znacznie bardziej namacalnego. Domagalski misternie splata intrygę, podsuwając czytelnikowi nowe informacje, na ich podstawie ten tworzy sobie w głowie obraz wydarzeń, by po kilkunastu stronach przekonać się, iż błądził. A po kilkudziesięciu – że jego kolejne wnioski również odbiegały od konceptu autora, niemalże do ostatniej strony trzymającego nas w niepewności co do swych prawdziwych intencji. Choć uważniejszy czytelnik zdoła nieco przedwcześnie odkryć pewne powiązania i sygnały zapowiadające konkretne rozwiązania fabularne, by później z domyślnym uśmiechem śledzić kulminacyjne sceny książki.

Razi nieco schematyczność postaci. Kreując bohaterów Domagalski przypisał im kilka charakterystycznych cech, nie wykraczając poza archetypiczne wyobrażenia. Ów klucz do budowy ich wizerunków po części tłumaczy zamysł fabularny, ale nawet wówczas, gdy zakładamy, iż są oni personifikacją klasycznych typów charakterologicznych, autor mógłby pokusić się o większe ubarwienie. Kamiński jest perfekcyjny we wszystkim – inteligentny, błyskotliwy, przystojny, budzący pożądanie kobiet, niezwykle sprawny fizycznie – a przy tych wszystkich zaletach irytująco bezosobowy. Przeniesiona na polski grunt wersja Jamesa Bonda nie wstrząsa, budzi za to zmieszanie. I, mimo najlepszych chęci, nie byłam w stanie obdarzyć go nawet cieniem sympatii. Równie papierowy jest komisarz Rafalski, zwany ze względu na posturę Drzewcem. Ostatni sprawiedliwy w szeregach policji (niczym szeryf z W samo południe), który zmaga się z powszechną korupcją, mając swój własny cel, o którym przekonamy się dopiero pod koniec książki. Bohaterów drugoplanowych określić można dosłownie jedną cechą. Bonc-Chojnarski to archeolog tak typowy, że aż karykaturalny, szef rosyjskiej mafii Oleg Tichonow jest zimnym, piekielnie inteligentnym draniem, natomiast jego asystentka – tajemnicza Marta o egzotycznej urodzie i niezgłębionym spojrzeniu, stanowi kolejną wariację femme fatale.

Pewien niedosyt pozostawia też styl, jakim Domagalski posługuje się w Cheremie. W momentach, które mają budzić grozę, używa egzaltowanego języka, przeładowanego epitetami mającymi ów nastrój podkreślić, jednak miast dreszczu przerażenia budzą one raczej rozbawienie. Natomiast niesmak wywołuje sposób, w jaki autor opisuje kobiety. Jego wyobrażenia bardziej przypominają wizje kipiącego hormonami nastolatka, który w każdej niewieście widzi przedmiot pożądania, niż punkt widzenia dorosłego mężczyzny. Zaś gdy dochodzi do scen erotycznych odnosi się wrażenie, iż zaczerpnięte one zostały po części ze stronnic pisma dla panów – i to takich o niewybrednym guście, po części zaś z brukowego romansu. Patos przenika się z pornografią.

Te mankamenty w dużym stopniu rekompensuje pozostała część narracji – wartko biegnąca akcja oraz przeskakiwanie z jednego sensacyjnego wątku w kolejny – choć niektóre z nich wydają się nie do końca wykorzystane i bardziej zaciemniają opowiadaną przez Domagalskiego historię, niż do niej coś wnoszą. Lekturę jeszcze bardziej wciągającą czynią wplecione w fabułę elementy zaczerpnięte z rozmaitych źródeł. Autor, na kanwie Biblii i mitologii starożytnej Mezopotamii, buduje intrygującą teorię. To, co w pierwszym momencie wydawało się następną sensacyjno-demaskatorską historią w stylu Kodu Leonarda da Vinci, opisującą działalność sekretnych organizacji religijnych mącących spokój Kościoła Katolickiego, w miarę rozwoju akcji zyskuje całkiem nowe oblicze I to na skalę do tej pory chyba niespotykaną w literaturze (a przynajmniej ja się z tego typu intrygą jeszcze nie zetknęłam). Pisarz wstrząsa posadami filozofii i religii, ukazuje historię świata w zupełnie nowym i niezwykle ponurym świetle. Momentami posuwa się wręcz do obrazoburczych stwierdzeń – jak chociażby określając Kościół Katolicki sektą i wkładając w usta profesora Bonc-Chojnarskiego wykład precyzyjnie tę tezę dowodzący.

Watek religijno-filozoficzny, który opisuje świat na poły rzeczywisty, na poły onirycznyj, pełen odwołań do manicheizmu, stanowi najmocniejszy atut Cheremu. Słabiej wypadają sceny kryminalne. Część z nich można byłoby usunąć bez zbytniej szkody, gdyż odnosi się wrażenie, iż zostały umieszczone w książce tylko dlatego, by Domagalski mógł popisać się wiedzą dotyczącą mafii. Rosjanie, Włosi, lokalni bandyci, ich wzajemne zależności, walka o władzę w Gdańsku – jakby to miasto stanowiło centrum cywilizacji (wątpliwym to czyni faktyczną znajomość realiów) , a panowanie nad nim gwarantowało sławę i chwałę na niespotykaną skalę – mieszanka to wybuchowa i momentami męcząca.

Trudno zdefiniować, do jakiego gatunku literackiego powinno się Cherem zaliczyć. Mamy tu i kryminał, i rozprawę filozoficzną, przypowieść, elementy romansu, opowieści łotrzykowskiej, nutę horroru i szczyptę fantastyki, a wszystko to podlane gęstym sensacyjnym sosem. Czyta się tę mieszankę zaskakująco dobrze. I choć w trakcie lektury można się zżymać na pewne fabularne niedociągnięcia, narzekać na nieco papierowych bohaterów i nie zgadzać się z dobitnie przedstawionymi poglądami na temat dogmatów religijnych, to książka ta zapewnia kilka godzin całkiem przyzwoitej rozrywki.
7.0
Ocena recenzenta
6.19
Ocena użytkowników
Średnia z 8 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Cherem
Autor: Dariusz Domagalski
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 12 sierpnia 2011
Liczba stron: 336
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-578-8
Cena: 36,50 zł



Czytaj również

Delikatne uderzenie pioruna
Krzyżacka kabała
- recenzja
Angele Dei
Wojna w niebiosach
- recenzja
Science fiction po polsku - antologia
Solidność ponad wszystko
- recenzja

Komentarze


~anna.tess

Użytkownik niezarejestrowany
    Kobiety i sceny erotyczne
Ocena:
0
Hm, zaskoczyłaś mnie. Ani opisów kobiet, ani scen seksu nie odebrałam w ten sposób, dla mnie były przyjemnie pikantne, a nie brukowe ;)
05-10-2011 09:04
~Gino

Użytkownik niezarejestrowany
    Kiepska
Ocena:
0
Przeczytałem i jestem baaaaardzo rozczarowany. Polecam zerknąć na bardziej trzeźwą reckę, przypadkiem znalezioną przeze mnie w necie:
http://www.azoko.blogspot.com/
21-01-2012 16:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.