string(15) ""
» Blog » Cesarstwo Rzymskie w przeddzień upadku część 2: Barbarzyńcy
16-03-2016 23:31

Cesarstwo Rzymskie w przeddzień upadku część 2: Barbarzyńcy

W działach: historia | Odsłony: 541

Pora na kolejną część opowieści, czyli barbarzyńców. W piątym wieku naszej ery Rzymianie musieli zmierzyć się z trzema głównymi falami barbarzyńców oraz kilkoma, mniej istotnymi. Pierwszą z nich były ludy germańskie, które sforsowały granice Cesarstwa uciekając przed Hunami. Drugą falę stanowili sami Hunowie pod przywództwem Attylli, po którego przyszła kolejna fala ludów germańskich, ongiś podporządkowanych Hunom, a obecnie walczących o schedę po ich władcy.

We wpisie nie będę zajmował się datami i dokładnym przebiegiem kolejnych wtargnięć, a zamiast tego omówię to kim były poszczególne ludy.

Pozwoliłem sobie też opuścić inwazję mniej istotnych narodów oraz część wydarzeń jak np. najazd Radagajsta, które uznałem za mało istotne dla całej sytuacji.

1) Ludy „sprzymierzone”:

Niektóre ludy germańskie występowały jako federati czyli sojusznicy Rzymian, którzy, w zamian za obronę terytorium przed innymi barbarzyńcami mieli prawo do życia w obrębie jego terytorium. Większość tych ludów znalazła się w obrębie Cesarstwa oczywiście w brew woli jego władców, ale sytuacja zmusiła tych ostatnich do zawarcia sojuszu z nimi przeciwko innym wrogom.

Do grupy te należeli: Ostrogoci, Wizygoci oraz Burgundowie i Longobardowie.

Warto zauważyć, że na terenach opanowanych przez barbarzyńców cały czas istniała rzymska kultura. Wiele ludów napływowych albo już wcześnie pozostawało pod silnym wpływem rzymskim, albo przejmowało styl życia podbitych trenów, w tym strój, dietę, sposób zamieszkania, a przede wszystkim sposoby spędzania wolnego czasu: uczty, wypoczynek w termach, walki gladiatorów etc. Oczywiście, ogólny upadek gospodarczy zmniejszył ich rozmach, jednak nie zmienia to faktu. Barbarzyńcy pozostali jednak przy części swoich zwyczajów: uwielbiali np. polowania pod wszelką postacią, stosowali też własną taktykę wojskową (choćby dlatego, że rzymskiej nie znali). Tworzące się, nowe społeczeństwa były więc nierzadko bardzo eklektyczne, tym bardziej, że Barbarzyńcy często wręcz zabiegali o to, by włączyć w swoje szeregi wyształconych Rzymian, którzy mogliby odtworzyć system fiskalny i aparat urzędniczy.

O pierwszych, germańskich królestwach Gotów, Wandali czy Burgundów historycy wręcz mówią jako o państwach Germano-Romańskich.

Wszystkie ludy o których mówię w tym momencie były ludami chrześcijańskimi. Religię tą przyjęły w większości około 100 lat wcześniej, nierzadko jeszcze przed podjęciem wędrówki.

Poziom integracji był na tyle wysoki, że królowie barbarzyńscy wręcz zaczytywali się rzymską literaturą dworską, często goszcząc u siebie poetów. Przykładem sztandarowym poziomu, do jakiego część z tych ludów była przesiąknięta rzymskim stylem rzycia może być poeta Merobaudas (zromanizowany Frank) lub rzymski patrycjusz Rycymer będący jednocześnie wnukiem wizygockiego króla Walii.

Wszystkie plemiona, które zawarły sojusz z Rzymianami wcześniej przez kilka setek lat prowadziły z nimi handel i wojny, sprzedając bursztyn, żelazo i niewolników, kupując za to dobra luksusowe, narzędzia, ozdoby, duże ilości wina i tkanin oraz ogromne ilości broni. Same były też co najmniej bardzo dobrze rozwinięte gospodarczo.

Struktura społeczna:

Pod względem społecznym Germanie dzielili się na trzy grupy: wolnych, niewolnych i zależnych.

Wolni byli właścicielami ziemskimi, których podzielić można było na dwie grupy: możnych i wolnych chłopów. Możni posiadali rozległe gospodarstwa rolne i licznych poddanych, drudzy: tyle ziemi, by wykarmić własną rodzinę i nieliczną czeladź. Jednak z racji na słabe zaludnienie Germanii bardziej istotne, niż liczba posiadanej ziemi była liczba rąk do karczowania, którymi się dysponowało, gdyż każdy mógł po prostu wyciąć las i zmienić go w pola uprawne. Status tych ludzi był równy, dziś nazwalibyśmy ich szlachtą i drobną szlachtą. Wówczas byli oni jednak rolnikami-wojownikami i prawdopodobnie stanowili większość społeczeństwa. Status posiadacza ziemi, niezależnie jak rozległej był największym statusem, jaki mógł posiadać mieszkaniec Germanii.

Warstwą drugą byli niewolnicy, których roli nie trzeba wyjaśniać. Najczęściej byli to jeńcy wojenni. Prócz zwykłych niewolników byli też tak zwani witowie czyli „niewolnicy z ograniczoną odpowiedzialnością”. Niewolnik, podobnie jak w Rzymie traktowany był jako mówiące narzędzie, coś w rodzaju biorobota swojego właściciela. Każde, podjęte przez niego działanie uznawano za działanie z rozkazu właściciela. Witowie natomiast nadal pozostawali cudzą własnością, mogli jednak prowadzić własne interesy, podróżować etc. Generalnie wykorzystywano ich do działań ryzykownych, z których korzyści chciał czerpać właściciel, ale za których odpowiedzialności prawnej nie chciał ponosić. Witowie byli często np. kupcami handlującymi w imieniu swych właścicieli w dalekich stronach.

Zwykłych niewolników podzielić można było na rolnych i domowych. Niewolnicy rolni obrabiali pola swych panów, tak jak pańszczyźniani chłopi. Zwykle otrzymywali działkę, na której pracowali, część plonów pożytkując, a resztę oddając swym panom. Niewolników domowych znów dzielono na dwie grupy: rzemieślników dostarczających właścicielom wyrobów swych rąk oraz wojowników. Ci ostatni strzegli własności swego posiadacza. Najczęściej byli oni strażnikami trzód i pełnili funkcję podobną, jak kowboje na dzikim zachodzie, lecz miast rewolwerów mieli miecze.

Zależni byli ludźmi w teorii wolnymi, lecz nie posiadającymi własnej ziemi. Utrzymywali się wykonując prace niewolników. Byli dzierżawcami za opłatą (zwykle oddawaną w naturze) uprawiali cudze pola lub służyli jako wojownicy lub rzemieślnicy bogatszym od siebie.

Wergelt:

Prawo u German opierało się na egzotycznym dla nas założeniu, że ludźmi się handluje, ale ludzkie życie jak najbardziej jest wycenialne. Funkcjonowało na zasadzie sporów cywilnych i odszkodowań, wszelkie problemy rozstrzygano między pokrzywdzonym, a krzywdzicielem, ich rodzinami lub społecznościami. W momencie, gdy ktoś został poszkodowany z winy drugiej osoby lub społeczności, do której należała trzeba było za owe straty zadośćuczynić pieniędzmi w stopniu proporcjonalnym do uczynionej straty. Jeśli tego nie dokonano pokrzywdzony lub jego krewniacy mieli prawo pokrzywdzić winowajcę w sposób również proporcjonalny. Generalnie wszyscy wolni mieli wartość równą, niewolników ceniono wedle stawek rynkowych, a cena za królów i członków ich rodu była kilkakrotnie wyższa, niż za zwykłego wolnego.

Jeśli jakiś ród miał w swych szeregach notorycznego mordercę i złodzieja, to zawsze mógł się go wyrzec. Człowieka takiego można było bezkarnie zabić, chyba, że założył własną rodzinę lub został adoptowany.

Jeśli ktoś żył w rodzinie patologicznej, to również mógł ją opuścić. Ludzi takich nazywano Wilkami.

Wiec, król i sędzia:

Teoretycznie władzę nad plemieniem sprawował wiec: było to zgromadzenie wszystkich członków rodu lub co najmniej starszyzny rodów. Odbywały się na nim sądy, wymierzano kary oraz decydowano o wojnie lub pokoju.

Drugą kategorią władzy byli tak zwani „królowie”. Tych zwykle było wielu, o różnym znaczeniu. Najprościej opisać ich jako dużych właścicieli ziemskich, posiadających posłuch wojowników. Często w ten czy inny sposób kontrolowali innych posiadaczy ziemskich, którzy składali im daninę w formie darów. Królowie początkowo byli wodzami wojennymi, obieranymi na czas jednej wyprawy. Z czasem co skuteczniejsi z nich obrośli w łupy i posłuch, wzbogacili się też na handlu (w czasach przed wędrówką ludów Germanie intensywnie handlowali z Rzymem) do tego stopnia, że zyskali znaczną przewagę nad innymi członkami plemienia. Ich rola stała się dożywotnia i często półdziedziczna lub wręcz dziedziczna

Trzecią warstwą ludzi władzy byli sędziowie-pamiętacze. Byli to pół czarownicy-kapłani, których główną cechą było przechowywanie w pamięci wszystkich, ważnych wydarzeń z życia plemienia, decyzji wiecu, żywotów poszczególnych rodów, podań o dokonaniach bogów oraz przede wszystkim zasad prawa Wergeltu.

Początkowo Pamiętacze prawdopodobnie byli ważniejsi od królów (którzy stanowili mało istotnych oficerów), lecz gdy Germanie stopniowo zmieniali się w społeczeństwo kupców-wojowników, bogacące się na handlu z Rzymem ich ranga spadła.

Społeczeństwo w okresie wędrówek:

W momencie, gdy Germanie przekroczyli rzymski Limes ich społeczeństwo zaczęło przechodzić poważne przemiany.

Po pierwsze: z całą pewnością nie wszyscy Germanie przekroczyli granice. Prawdopodobnie była to tylko część arystokracji plemiennej, wspierana przez niektórych wywodzących się z niższych warstw wojowników oraz własnych niewolników i domowników. Biedota i średni najczęściej pozostali pod władzą Hunów.

Zagrożenie ze strony Rzymian sprawiło, że zanikły wcześniejsze podziały, a szczepy głęboko się zmilitaryzowały. Pod broń poszli wszyscy mężczyźni, niezależnie od wcześniejszego statusu. Jednocześnie brak ziemi, którą porzucono sprawiał najpewniej, że rozrastała się warstwa wojowników-domowników podległa królom. Liczba tych ostatnich stopniowo malała, a władza centralizowała się, skupiając wokół najskuteczniejszego przywódcy.

Jednocześnie najskuteczniejsze plemiona gwałtownie wchłaniały inne ludy. Często wrogie sobie wcześniej szczepy jednoczyły się przeciwko wspólnym zagrożeniom, a rozbite grupy dołączały do skuteczniejszych plemion nierzadko tysiącami. Przykładem mogą być pobici przez Rzymian Ostrogoci wodza Radagajsta, z których w roku 406 uczyniono niewolników, a których kilkanaście tysięcy dołączyło potem do Wandalów (już wcześniej sprzymierzonych z iranojęzycznymi Alanami).

Analogicznie barbarzyńcy masowo wchłaniali też rzymskich niewolników i biedotę, która dołączała do ich szeregów. Była to epoka chaosu, w której nikt nie patrzył na pochodzenie. Jak zawsze w takich czasach nurt historii jednych niósł ku górze, a drugich topił.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

3
Notka polecana przez: earl, PK_AZ, Siman
Poleć innym tę notkę

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Mimo wszystko jednak jeśli zatrudnia się danych ludzi do tak ważnych spraw jak kwestie związane z militarystyką to warto poznać ich sposób widzenia świata. Tak postępowali Rzymianie, więc tym bardziej dziwi zachowanie Bizantyńczyków.

26-03-2016 06:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.