» Recenzje » Brylantowy miecz, drewniany miecz - Nik Pierumow

Brylantowy miecz, drewniany miecz - Nik Pierumow


wersja do druku

Wielki Mag patrzy

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Brylantowy miecz, drewniany miecz - Nik Pierumow
Tworzenie świata fantasy to dla autora jedyna w swoim rodzaju próba wyobraźni – wszak w tym przypadku jest ona najważniejszym ograniczeniem, z jakim musi się on mierzyć. Gdy jej zabraknie, powstają uniwersa dziwnie zbliżone do znajomej nam trzeciej planety od Słońca. Czasem jednak pisarz dysponuje taką jej ilością, że ma do wyboru albo rozciągnąć powieść na kilka tysięcy stron, albo upychać w książce pomysły jak sardynki w puszce, co niestety może skończyć się trudnym do opanowania chaosem. Nik Perumow zdecydował się na drugą opcję, co czyni jego powieść jednocześnie bardzo ciekawą i bardzo trudną w odbiorze.

Ludzkie Imperium od lat niepodzielnie panuje nad całym niemal kontynentem, spychając niedobitki innych ras w niegościnne, odległe zakątki. Samym zaś państwem, ku niezadowoleniu obecnie panującego Imperatora, włada Tęcza – siedem czarodziejskich zakonów, obdarzonych razem dostateczną mocą, by zmieść z powierzchni ziemi wszystkie armie świata. Władca zaczyna więc snuć skomplikowaną i niewiarygodnie ryzykowną intrygę, mającą na celu zmianę status quo na jego korzyść. W tym samym czasie niewolnica z ludu Wstrętnych Bogu Danu imieniem Agata wchodzi w posiadanie legendarnego oręża jej rasy, drewnianego miecza Ỉmmĕlsţőůña, by natychmiast go utracić, a para przedstawicieli wojowniczej rasy Wolnych i krasnolud wyruszają w długą podróż, by zdobyć zaginionego brylantowego bliźniaka sławnej broni. Do tego dodać należy szpiegowskie dokonania przedstawiciela Szarej Ligi zwanego Fessem i enigmatyczne monologi tajemniczego więźnia zwanego Zamkniętym, a otrzymamy prawdziwy galimatias wątków, nakładających się na siebie i przeplatających, w których do samego końca trudno się rozeznać.

Sprawy nie ułatwia fakt, że autor dość swobodnie przeskakuje między wątkami, niekiedy porzucając jeden na dłuższy czas, by powrócić do niego, gdy niemal zapomniało się już o jego istnieniu. Należy do tego doliczyć liczne postacie i miejsca o trudnych niekiedy do zapamiętania imionach i nazwach – jednym słowem, informacji do przyswojenia jest mnóstwo. Niestety, niezbyt przyjazny styl prezentacji świata (polegający na zarzuceniu czytelnika sporą liczbą nazw własnych już w pierwszych rozdziałach i dodaniu do nich mnóstwa fragmentarycznych, nie zawsze jasnych informacji) sprawia, że utwór może zrazić mniej wytrwałych już po kilkudziesięciu stronach.

Co gorsza, w narracji – wprawdzie zwykle prowadzonej bez zarzutu – zdarzają się akapity, w których zdaje się gdzieś brakować jednego kluczowego zdania, wyjaśniającego, o co w zasadzie chodzi. Choć więc dzieje się bardzo dużo, to nie bardzo wiadomo, co dokładnie i dlaczego. Czasem brakująca informacja znajdzie się nagle gdzieś pod koniec opisu, czasem jednak trzeba po prostu przejść nad całą sprawą do porządku dziennego, licząc na to, że dalsze wydarzenia jakoś wszystko wyjaśnią. Mankament ten jest tym poważniejszy, że dotyczy on zwykle walk i zwrotów akcji, przez co śledzenie fabuły przypomina czasem rozwiązywanie łamigłówki.

Chociaż jednak powyższa lista narzekań ciągnie się jak deszczowa niedziela, Brylantowy miecz… jest jedną z najlepszych powieści fantastycznych, jakie czytałem w ostatnim czasie. Fascynujący, brudny świat, pełna intryg i wielowarstwowych spisków fabuła oraz świetnie skonstruowani bohaterowie sprawiają, że satysfakcja z przeczytania książki jest ogromna. Najlepiej wypadają postacie, których dialogi i monologi wewnętrzne (stanowiące zresztą większość tekstu) to prawdziwy majstersztyk. Od prostackiego strażnika, poprzez wyniosłych Wolnych, skończywszy na Imperatorze, każdy z bohaterów urzeka realizmem i ludzkim obliczem, ma swoje cele i rozterki, a także robi, co może, by przechytrzyć całą resztę. Dzięki temu wrażenie robi również skomplikowana, wielowątkowa intryga (która w pierwszym tomie zostaje niestety jedynie zawiązana), choć czasami zdaje się ona nieco przekombinowana. Na tym tle trochę gorzej wypadają stosunkowo liczne walki, gdyż są to raczej chłodne relacje niż krwiste opisy, toteż nie budzą w zasadzie emocji.

Ogólnie rzecz biorąc, akcja gra w tej książce drugie skrzypce, ustępując pola konwersacjom, przemyśleniom, planowaniu i długim, często dość zawiłym opisom. Grubą warstwą rozdzielają one wydarzenia, teoretycznie liczne i następujące szybko po sobie; to również utrudnia śledzenie losów bohaterów. Niekoniecznie musi to być wada, jednak osoby, które preferują wartką akcję, powinny o tym pamiętać, decydując się na lekturę powieści.

Intryguje podjęte przez Pierumowa studium mechanizmów władzy w przesiąkniętym magią świecie fantasy, prowadzące do niezbyt optymistycznej wizji totalitarnej magokracji, w której nawet teoretyczny najwyższy władca Imperium nie ma wiele do powiedzenia. Pisarz z podziwu godną konsekwencją przedstawia kolejne koszmary zrodzone przez powstały w ten sposób ustrój, przy którym nawet najpotężniejsze realne dyktatury wydają się ostojami praw człowieka i szacunku dla jednostki.

Mimo że książka bywa trudna w odbiorze, zdecydowanie warto dać szansę pierwszemu tomowi Kronik Przełomu, zwłaszcza jeżeli ktoś jest miłośnikiem światów bardziej szarych niż czarno-białych i ceni sobie raczej intrygi niż galopującą akcję. Powieść z nawiązką się odpłaca, kreując przed oczami czytelnika intrygujący świat i wielowymiarowych bohaterów. Nie jest to może najlepsza pozycja, by rozpocząć swoją przygodę z fantastyką, ale bardziej doświadczeni czytelnicy powinni być ukontentowani.
8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 2
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Brylantowy miecz, drewniany miecz (Алмазный меч, деревянный меч)
Tom: 1
Autor: Nik Pierumow
Tłumaczenie: Rafał Dębski
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 5 sierpnia 2011
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Obca Krew
ISBN-13: 978-83-7574-596-2



Czytaj również

Magia i stal
Marazm i żal
- recenzja
Imię Bestii. Tomy 1 i 2 - Nik Pierumow
Kiedy świat to za mało
- recenzja
Aliedora - Nik Pierumow
Nie tylko świat się liczy
- recenzja

Komentarze


Voann
   
Ocena:
0
Bardzo ciekawe. Książka kusi, choć nie wiem czy bym jej podołał. Jeśli nie będę miał co czytać, po nią sięgnę.
Pzdro!
14-11-2011 19:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.