» Recenzje » Breslau forever - Andrzej Ziemieński

Breslau forever - Andrzej Ziemieński


wersja do druku

Czyli tajemnicza historia na trzy głosy i jedno alter ego

Autor: Redakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek

Breslau forever - Andrzej Ziemieński
Andrzeja Ziemiańskiego chyba nie trzeba przedstawiać. Napisał wiele tekstów, czasem kontrowersyjnie ocenianych, ale na pewno ma już swoje miejsce w polskiej fantastyce. Na księgarskich półkach właśnie się pojawiła jego najnowsza powieść – Breslau Forever. Tym razem wydawca naprawdę pokazał klasę, jeśli chodzi o edycję, bo okładka jest świetna i z pomysłem, choć zawiera pewien symptom, który chyba nie poprawia oceny fabuły. Stylizowany na komiks front, skrzydełka, gdzie zmieściło się więcej tekstu o autorze, ładny, czytelny skład – tak wyglądającą książkę naprawdę miło wziąć do ręki.

Fabuła opowiada o Wrocławiu w trzech epokach - przedwojennym, gdzie jak pisze autor było mniej szkół wyższych, ale wielu noblistów i niesamowity styl; wczesno powojennym, gdy na gruzach organizowano dopiero życie miasta w komunistycznych realiach, oraz o Wrocławiu dzisiejszym, z jego nie zawsze eleganckim blichtrem, pośpiechem, ale mieście wciąż pięknym. W każdej z tych trzech epok prowadzono dochodzenie na temat tajemniczych zgonów. Śledztwo to zawsze sprowadzało śmierć na próbujących rozwiązać zagadkę zbrodni. Alberta Grunewalda, komisarza przedwojennego Kripo, oficera MO Miszczuka i młodego oficera policji Staszewskiego wiele łączy, ale głównym ogniwem okaże się właśnie ciągnąca się sprawa, która na nich i ich bliskich ściągnie masę niebezpieczeństw. Poznajemy trzy światy, które widać są bardzo bliskie autorowi, bo wplata wiele opowieści rodzinnych, by stworzyć plastyczny obraz wciąż tego samego miasta, Wrocławia. Ciągnąca się zaś sprawa poprowadzi śledczych do granic zdrowego rozsądku i każe im się samym siebie spytać, czy przypadkiem nie oszaleli, bo wygląda, że wyjaśnienie może zawierać więcej metafizyki i sugerować działanie sił nadprzyrodzonych, niż jakichś normalnych, przyziemnych faktów.

Ziemiański prowadzi narracje trójtorowo, bardzo często zmienia bohatera i opisywany okres, powoli wprowadzając nas w rozwój każdego z trzech okresów śledztwa. Jednak już gdzieś w połowie książki bardzo mocno widać, jak psychologicznie podobni są śledczy. Budzi to czasem wrażenie licznych powtórzeń, bo odczucia i pomysły bohaterów są bardzo zbieżne.

Podobnie jest z intrygą, bo – powiedzmy bez psucia zagadki – to odrobinę za dużo niedopowiedzeń, jeśli odnieść je do finału śledztwa już w nowoczesnym Wrocławiu. Badający sprawę mają wizje, często profetyczne, ale jakoś ten surrealizm i oniryzm w ich opisach mało przekonuje. Chwile iluminacji są ciekawym elementem fabuły, ale w stosunku do konkluzji pozostawiają odrobinę zawodu, bo wydają się za mocne i zbyt teatralne, ale to akurat jest kwestia do oceny dla każdego z czytelników.

Bohaterowie są typowi dla Ziemiańskiego, czyli chwilami mocno sztampowi, oczywiście po amerykańsku twardzi i ostrzy wobec kobiet. To są prawdziwe psy, a nie szczeniaczki, jak to zostało napisane na okładce o Staszewskim ("Staszewski to najlepszy pies wrocławskiej komendy (nie mylić z pieskiem noszącym w zębach teczkę za przełożonym)"). Jednak nie do końca są w tym przekonujący. Chociażby Grunewaldowi daleko do Eberharda Mocka z cyklu Krajewskiego, który wyznaczył kanon śledczego z przedwojennego Wrocławia.

Jeśli chodzi o bohaterów, to napisałem na początku o pewnym symptomie z okładki. Jest tam obrazek samego autora pośród postaci. Okazuje się, że w fabule występuje alter ego samego Ziemiańskiego i bierze on czynny udział w śledztwie w teraźniejszym Wrocławiu. Jest pisarz fantastyki, który się zetknął ze sprawa i prawie zginął. Rozumiem, że masa rodzinnych historii, jakie zawarł w powieści, skłoniły Ziemiańskiego do takiego pomysłu, ale nie do końca jest on udany i budzi dwuznaczne wrażenie.

Czy warto czytać? Jak ktoś zachwycał się wszystkimi tomami Achai, to znajdzie tu podobny poziom intrygi, ale dla miłośników kryminałów i trochę ambitniejszej prozy będzie to zwykłe czytadło, nie najlepsze, ale strawne.
5.0
Ocena recenzenta
6.08
Ocena użytkowników
Średnia z 18 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 6
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Breslau forever
Autor: Andrzej Ziemiański
Autor okładki: Paweł Zaręba
Autor ilustracji: Grzegorz Domaradzki
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 14 listopada 2008
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-073-8
Cena: 31,90 zł



Czytaj również

Breslau forever - Andrzej Ziemiański
To wciąż ta sama (o)powieść, niestety
- recenzja
Toy Wars
Zabaweczka Toy Iceberg
- recenzja
Zapach szkła
Sześć petard i jeden niewypał
- recenzja
Pułapka Tesli
Geniusz w nieodpowiedniej epoce to zapomniany geniusz
- recenzja
Achaja. Tom 3 - Andrzej Ziemiański
Achaja jaka jest, każdy widzi
- recenzja

Komentarze


belgarath1976
   
Ocena:
0
Zasadniczo zgadzam się z konkluzją Recenzenta, że 'to zwykłe czytadło, nie najlepsze'. Ale dla mnie niestrwane. Podbnie jak i poprzedni twór Autora. Ahaja to przy tym arcydzieło. Uważam że lektura "Breslau..." to strata czasu i dlatego odradzam.
01-04-2009 11:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.