» Recenzje » Bogowie przeklęci - Tomasz Bochiński

Bogowie przeklęci - Tomasz Bochiński

Bogowie przeklęci - Tomasz Bochiński
Bogowie Przeklęci to kontynuacja losów Elizabediatha Moncka i innych bohaterów Wyjątkowo wrednej ceremonii. Jednak w przeciwieństwie do tej ostatniej, najnowsze dzieło Bochińskiego nie jest już zbiorem opowiadań a powieścią. Przyznaję, że nie czytałam żadnych wcześniejszych opowiadań tego autora. Ta pozycja była moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością i szczerze powiedziawszy, choć momentami bywała zabawna, nie zachwyciła mnie niczym specjalnym.

Książka zaczyna się jak typowy horror. Główny bohater budzi się zamknięty w trumnie, której jakość notabene skomentował zaraz po otwarciu oczu, po czym okazuje się, że wraz z dwoma starymi znajomymi znajduje się w domu-pułapce. Towarzystwa dotrzymuje im zaś dziewczynka, którą każdy z nich postrzega inaczej, a która, jak później odgadują niedoszli nieboszczycy, nie jest nawet człowiekiem. Cała wspomniana historia zawiera się w prologu i z początku nie widać właściwie żadnego związku między nią a późniejszymi zdarzeniami.

Po kilku stronach pierwszego rozdziału miałam nadzieję, że czeka mnie jakaś mroczna intryga, gęsto przeplatana czarnym humorem, jednak im dłużej czytałam, tym większy czułam zawód. Fabuła, mimo niezłej otoczki, okazała się być prosta jak budowa cepa. Wszystkie wydarzenia zmierzały w prostej linii do wielkiej bitwy, która miała być zwieńczeniem powieści. Żadnych rozwiniętych wątków pobocznych czy zaskakujących zwrotów akcji, mimo że tej akurat wcale w powieści nie brakowało. Autor narzucał – dosłownie – zabójcze tempo, ciągłe pościgi czy spektakularne walki towarzyszą czytelnikowi niemal do samego końca. Momentami jednak wydawało mi się, że Bochiński nie potrafił znaleźć równowagi między dynamicznym opowiadaniem a bardziej statycznymi opisami, co w efekcie zwalniało akcję tak drastycznie, że zdawała się ona ciągnąć w nieskończoność, a czytelnik z chęcią przerzuciłby tę parę nudnych stron.

Podobnie sprawa ma się z bohaterami. O ile główne postacie kobiece charakteryzowała wyrazista osobowość, dzięki której mogły zaskarbić sobie one sympatię czytelnika, bądź wręcz przeciwnie – wzbudzić niechęć, o tyle postacie męskie wydawały się być płytkie i nijakie. Czasami pokazywały pazur, dzięki czemu wyróżniały się na tle innych, ale przez większość książki odnosiłam wrażenie, że jedyną różnicą między nimi jest imię i to ile są w stanie wypić, co zdarzało im się dość często. Denerwujący był również fakt, że postacie wyraźnie podzielone były na te dobre i te złe. Jeśli któremuś bohaterowi zdarzyło się zmienić fronty, to nie było to szczególnym zaskoczeniem dla uważniejszego czytelnika.

Skoro powieść obracała się wokół grabarzy, miałam nadzieję na pełne czarnego humoru dialogi czy cyniczne żarty, jednak i tutaj czekał mnie spory zawód. Oprócz kilku dobrych tekstów i niezapomnianej walki w kuchni grabarskiej szkoły, która naprawdę doprowadziła mnie do łez, nie znalazłam nic szczególnie zabawnego, a jak na czterysta stron druku te parę scen to jednak trochę za mało.

Fabryka Słów przyzwyczaiła nas do szaty graficznej na wysokim poziomie, więc także w tym wypadku nie ma na co narzekać. W środku znajdziemy starannie wykonane ilustracje Jarosława Musiała, które niezwykle trafnie przedstawiają opisywane w tekście sceny. Równie pozytywnie wypadała, w moim odczuciu, okładka wykonana przez Dominika Brońka. Prosta, przejrzysta w przyjemnych ciepłych barwach. Tytuł, autor oraz notki od wydawcy umieszczone w komiksowych dymkach z pewnością przykują uwagę potencjalnego kupującego.

Podsumowując, widać, że Tomasz Bochiński ma pomysły na świetne i ciekawe historie, jednak gorzej tu z ich wykonaniem. Autor do tej pory publikował opowiadania, co być może jest powodem tego, że z dobrze zapowiadającej się książki powstała jednowątkowa historia, która gdyby była krótsza mogłaby spokojnie pretendować do miana opowiadania. Nie uważam jednak spędzonego z nią wieczoru za całkowitą stratę czasu. Autor ma lekki styl, więc powieść czyta się szybko i łatwo. Być może nie jest to książka dla osób, które wymagają czegoś więcej niż dobry pomysł, jednak mimo wszystko zachęcałabym do jej przeczytania właśnie z tego względu.
5.0
Ocena recenzenta
5.88
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bogowie przeklęci
Autor: Tomasz Bochiński
Autor okładki: Dominik Broniek
Autor ilustracji: Jarosław Musiał
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 26 czerwca 2009
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-001-8
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Pufcio - Tomasz Bochiński
Polski Connolly w niezłym wydaniu
- recenzja
Wyjątkowo wredna ceremonia - Tomasz Bochiński
Czyli nadzwyczajna potrzeba wydania książki
- recenzja

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Okładka Dominika Brońka, a nie Bronieka.
25-06-2009 12:28
M.S.
   
Ocena:
0
Poprawione, dzięki.
25-06-2009 12:30
~Ageres

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Autor do tej pory publikował opowiadania..."

no chyba nie do końca zdanie pokrywa się z rzeczywistością
15-09-2009 23:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.