string(15) ""
» Blog » Bo nie chce mi się odpowiadać Salantorowi na fejsbuku
11-06-2013 09:13

Bo nie chce mi się odpowiadać Salantorowi na fejsbuku

Odsłony: 404

Dwa wpisy niżej Salantor się żali na żalących się na rynek każuali. Nawet nie czuję, kiedy rymuję.
Pal sześć częstochowską twórczość. Odpowiadam.
Salantorze, cytując klasyka, mylisz niebo z gwiazdami odbitymi w stawie - w tym przypadku tym stawem jest twoje wyobrażenie na temat argumentów, które próbujesz zbić.
Bo tak naprawdę polemizujesz sam ze sobą, zupełnie nie dotykając istoty problemu, który chcesz zrajdować.
Komercjalizacja i każualizacja pewnych gałęzi rozrywki, które zwykliśmy uważać za nasze, nerdowskie (erpegi, planszówki, gry komputerowe, film fantastyczny otd), elytarne (tak to się wymawia w Stolycy, nie?) i wymagające jakiegoś poziomu wtajemniczenia niesie dużo zagrożeń.
Jako że wspomniałeś o równaniu do najniższego wspólnego mianownika, co jest moim kluczowym argumentem antykażualowym, ustosunkuję się do tego najpierw.
Zrobię to, podając ci prosty przykład filmu fantastycznego.
Oto chciałem sobie ja, elitarysta, pójść do kina na Iron Mana 3 ostatnio. Patrzę po repertuarach, wszędzie dubbing. Co jest kurde? Czyżby polski widz kinasuperbohaterskiego zdebilał do tego stopnia, że nie umie przeczytać napisów/nie rozumie po angielsku? Nie, patrzę, PG dla przedszkolaków praktycznie.
No tak, każualyzacja.
Przecież Hasbro podpisalo grubomilionowe kontrakty z Marvelem i wytwórnią na sprzedaż zabawek i gadżetów z filmu. Najlepsze są zabawki - hełm ajronmena, akszynfigur ajronmena (zbierz wszystkie kombinezony z finalowej walki ironmana!!!!!). Podpisało, i trudno wymagać, by mama gówniarzowi czytała w kinie. Trzeba zrobić dubing, by ośmiolatek posikał się z osomnesu i męczył całą żyjącą ancestrię o zabawki z ajronmena.
Do tego zero scen seksu, zero brzydkich wyrazów i praktycznie zero chlapiącej naokoło juchy - wszystko ładne, cukierkowe i miłe.
No i wychodzi nam tu to równanie do najniższego wspólnego mianownika - umiejętności czytania ośmiolatka i bezstresowe wychowywanie. Bo przecież jakieś dziecko w Ameryce mogłoby znowu wejść do klasy i powybijać rówieśników ze sztucera taty.
Dzięki temu właśnie równaniu do najniższego, poszerzaniu targetów i każualizacji fajny film zamienia się w bajkę dla dzieci.
Dlatego pewnie będę zawsze wspominał fruwające flaki z Aliens, "yuppikaiei maddafakka" ze Szklanej Pułapki czy gołe baby gwałcone w Mad Maksie 2. Tam się nikt nie pieścił z ośmioletnim widzem, nie równał do najniższego itd. Sceny były mocne, zapadały w pamięć i przez to były ważne. Dziś jest miałka papka, która ma zostać w głowie do następnej premiery blockbustera, gdy dzieciarnia znajdzie sobie kolejnego superbohatera. Na chwilę, w końcu dzieci szybko tracą koncentrację.

Obejrzałem IM3. Ale bez dubbingu. Niestety kino nie zarobiło na mnie. Nie szkodzi, zarobiło na 50 nastolatkach w moje miejsce, które mają problemy z czytaniem i/lub z angielskim.
I to właśnie tacy ludzie dziś tworzą rynek i są brani pod uwagę przy strategiach marketingowych.

To samo masz w RPG. Prosty przykład. Kiedyś był Zew Cthluhlu. Można było w tej grze robić wszystko - walczyć z przedwiecznymi, polować na wampiry, badać zakazane kulty, rozwiązywać zagadki detektywistyczne - grałem w to dużo i długo swego czasu, czasem będąc wiktoriańskim artystą, czasem gangsterem czasów prohibicji, czasem lekarzem polowym na plażach Normandii, czasem oficerem bezpieki penetrującym bunkry nazistów na Mazurach, a czasem agentem Moulderem. Jedna gra, tyle możliwości. Wystarczyło trochę wysilić szare komórki, pogrzebać w encyklopedii i już był pomysł. Były crossovery z Deadlands, z CP2020, jeśli naprawdę już ktoś musiał.
Dziś mamy dziesiątki, jeśli nie setki mutacji ZC. Delta Green. Cthluhlutech, Achtung Cthluhlu. Itd. Każda oferuje nieco inne spojrzenie na Mity - tutaj komandosi nawalający do mitów, tam ludzie w wielkich robotach z mackami, jeszcze obok - IIWW + Mity.
Bo przecież nie można dziś wymagać od odbiorcy erpegowego, najpewnie zarekrutowanego z WoWa albo Baldursa, żeby sam takie rzeczy wymyślał. Nie, on chce mieć wszystko podane, przyszykowane i gotowe. Najlepiej w małej objętości, bo kto ma dziś czas na czytanie? Nie po to ma internet, żeby używał wikipedii.
Taki właśnie mamy dziś rynek rpg. Jak chcesz kombo macki + komandosi + kosmici + wampiry + steampunk to kupujesz A, a jak chcesz macki + kosmici + wilkołaki + steampunk + kosmos, to kupujesz B.
Najlepiej na 3, 4 sesje, bo potem i tak ci się znudzi. Nawet powinno, bo przecież trzeba zaraz wydać kolejną grę C, tym razem o mackach + kosmitach + gołych babach.
Kiedyś wystarczył Zew.
Jasne, dzięki takim rozwiązaniom teoretycznie do hobby napływa więcej ludzi. Niekoniecznie kreatywnych, niekoniecznie zdolnych w tym kierunku - no tak, każuale, im trzeba wybaczyć wszystko. Ma być egalitarnie, każdy ma mieć swoją niszę i co najważniejsze - każdy, ale to każdy MUSI się dobrze bawić. MG musi zabawiać gracza debila, który jak ten ośmiolatek - czytać nie lubi, angielskiego nie zna, ale zabawkę z ajronmena chce. Gracz musi znosić fochy debila MG, którego wyobraźnia ogranicza się do przywoływania z pamięci lejbmotivów z Baldursa i prowadzenia scenariuszy z internetu, których nawet do końca nie przeczytał, o zrozumieniu już nie wspominając.
Dzisiaj nie masz "wczuwać się w postać", bo to dla idioty za trudne, a równamy wszak do najniższego wspólnego mianownika. Dziś masz przestawiać pionki na siatce taktycznej i maksować statsy - bo skoro tylu ludzi przeszło na rpg po baldursach i wowie, to trzeba sprawić, by poczuli się jak w domu.
Nikt dziś nie zwraca uwagi na dramaty takich młodych ludzi, którzy po paru sesjach są wykopywani z drużyny, bo mają własną, jedyną słuszną wizję RPG. Nie zwraca, bo to by oznaczało, że ten egalitaryzm to może jednak budzić problemy. A przecież tego nie chcemy, prawda? Bad for biznes.
Poza tym jest przecież internet, tutaj można się pożalić na świat i "gupich współgraczy", na pewno znajdzie się ktoś kto poklepie po pleckach i powie: "nie martw się, oni faktycznie som gupi".
Kiedyś taki delikwent wykopany z drużyny nie miał wyjścia, nie miał wianuszka na fejsbuku który by go wspierał w jego (zaniżonych) aspiracjach. Znikał z firmamentu lokalnego światka RPG i robił coś innego.
Działała wtedy swoista selekcja naturalna. Nie pasowałeś do drużyny - won, i niewielka szansa że znajdziesz inną w okolicy. Dziś tej selekcji nie ma, bo każdy ma prawo do zabawy, nawet leń niegramotny. No i mamy to co mamy.

Gry komputerowe podobnie jak filmy, nie ma co powtarzać argumentów.

Literatura? Coraz więcej syfu w stylu Zmierzchu i jego klonów, sterowanych strategiami sprzedażowymi empiku i jego klonów. Coraz więcej "fantastyki młodzieżowej" - no tak, dla nastolatka Lem czy Sapkowski może być za trudny. Ale tu chyba ogólnie jest dobrze, jak już się człowiek przedrze przez ocean kolorowych okładek kopii przygód Harrego P.

Planszówki? O, to jest miejsce dla każuali. Tutaj jak najbardziej eksperyment się udał.

Bitewniaki? Granie śmietnikiem wśród rolek papieru toaletowego i pudełek po butach to tylko w Polsce - ale ogólnie tutaj jest niski poziom każuali.

Ogólnie rzecz biorąc - od kilku dobrych lat mam wrażenie, że moje hobby karleje i debileje, sterowane mocami internetu i targetów sprzedażowych. By każdy znalazł w nim coś dla siebie trzeba zejść do wspólnego najniższego mianownika. Innymi słowy - stać się każualem, tak jak Oni.

Elitaryzm forever! :)

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

morał
   
Ocena:
+2
Dziękuję za rozśmieszenie mnie. W tym momencie zrezygnuję z dalszej dyskusji, nie musisz się trudzić i tracić swojego cennego czasu aby odpisać na moje poprzednie komentarze.
12-06-2013 14:02
cieply
   
Ocena:
+11
...przepraszam, ale nie wytrzymałem.
Z, ale to totalna bzdura! Oznacza to, że te dziesiątki, a może raczej setki, sesji Novej jakie prowadziłem, oraz jakie Ty prowadziłeś, wykorzystując realia innych światów/filmów/książek/gier nie były by możliwe. Jak by miały wejść do świata, który nie jest z tych uniwersów?

Jako twórca tego świata wiem, że Nova to popkuturowa mieszanka, bo tworzyłem ten świat (przez ostatnie 15 lat) z kawałków scifi, które wtedy (i teraz też) pasowały mi do wizji. Tak, łatwiej wytłumaczyć klaką z innego universum, bo dany element łatwiej opisać mówiąc "to tak ja w", ale jak gracze nie mają pojęcia jak to coś wygląda, to... opisuję i już wiedzą. Sesja na tym nie traci, ba nawet jest lepsza, bo możesz graczom zaserwować swój własny obraz, nieoceniony i wyjątkowy, bo jest twój, a przecież grają u Ciebie, a nie w tamtym świecie/filmie/książce/grze. Jako MG lubię poświęcić czas, bo sesja to czas na opowiadanie! Jeżeli tylko gracze mają jakiekolwiek pojęcie o scifi, to można im wytłumaczyć klimat dowolnego uniwersum scifi.

To samo z postapo, fantasy, czy innym dowolnym klimatem. Prowadzę choćby dark fantasy, we własnym wymyślonym uniwersum i opisuję go jako Fallout Fantasy, ale nie ma problemu, by ubrać to w sporo słów i powiedzieć graczowi, by wyobraził sobie świat zniszczony przez wojnę nuklearną, tylko w klimatach fantasy, taką... Globalną Wojnę Magiczną. To że elfy widzę tam trochę jak z WoWa, nie oznacza, że wymagam od gracza grania w WoWa. Po prostu opisuję, że elfy mają pociągłe twarze, idealnie symetryczne i długie, bardzo długie uszy sterczące nieco do tyłu. To tak wiele?
12-06-2013 14:59
Kamulec
   
Ocena:
+2
@Z Enterprise
Mogłoby się zdarzyć tak, iż uznałbyś, iż przekazałeś podczas sesji większość rzeczy, które do gry są potrzebne, więc serial nie miałby już znaczenia.

"informacje settingowe też dostałeś"
Treść ze strony przeczytałem. PDF przesłałeś na koniec. Rzuciłem okiem, ale jak wiesz tekstu jest tam sporo, nie koniecznie wszystko potrzebne do gry konkretnym bohaterem (i fajnie nieraz czegoś nie wiedzieć), więc uznałem, że poczekam aż ustalimy, czy gramy nadal tymi postaciami, czy kończymy wątek i robimy nowe. A stanęło na Wiedźminie, więc czytać nie miałem powodu.
12-06-2013 14:59
jakkubus
   
Ocena:
+1
Z, zgłębiając meandry Twojej logiki można dojść do wniosku, że nie ma sensu czytać książek, jeśli wcześniej nie oglądało się odpowiednich, "klasycznych" filmów.

Być może jest to jedynie Twój problem, że bez odpowiednich "pobudzaczy" masz problemy z wyobraźnią.
12-06-2013 15:01
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Ciepły - miło, że się wreszcie zalogowałeś :)
Ależ jak najbardziej się z tobą zgadzam. Przecież nie mówimy tu o kalkowaniu wszystkiego i zlepianiu elementów z różnych książek i filmów, ale o stworzenie pewnej bazy pojęć, które są wspólne dla wszystkich grających. Na tej bazie można przedstawiać wszystko co się chce, jakkolwiek oryginalne to będzie.
Czy zrobisz to z zajawki filmowej (a przecież się zdarzało) czy zainspirujesz się czymś innym, albo stworzysz kompletnie nową jakość - bez podstawowej bazy pojęć nie będziesz tego w stanie przekazać w sposób jasny i prosty.
Wiesz, my możemy sobue godzinami siedzieć i tłumaczyć sobie poza sesjami, jak ten świat wygląda, co się w nim dzieje i na jakiej zasadzie to działa.
Ale na sesji nie ma na to czasu. Pamiętaj, że ty Novą prowadziłeś dość zamkniętemu kręgowi znajomych, którzy grają z nami od lat - tutaj znika problem wyjaśniania co jest czym, bo każdy z graczy zna ten świat po kilkunastu latach grania jak własną kieszeń.
Ale przy ludziach "nowych" dla gry pojawia się problem, zwłaszcza, gdy nikt z ekipy nie wie, czym jest ten świat i jak się go je.
Można go jednak szybko i łatwo przedstawić za pomocą haseł kluczy - trochę z tego klasyka, trochę z tamtego. Tak by gracz miał świadomość, że ten świat to np nie star trek, ale i nie flash gordon. Że bliżej mu do Firefly, do Aliena czy do BSG.
Problem pojawia się, gdy tych haseł kluczy gracze nie rozumieją, bo nie wiedzą skąd pochodzą. Twoi gracze wiedzą, znają twoje inspiracje.

Sam używasz takiego klucza: "Fallout Fantasy", "uszy jak w Warcrafcie."
mając to, możesz budować sobie dowolnie oryginalne konstrukty opisowe. Ale mówiąc ludziom "hibernator", a masz na myśli urządzenie które usypia, a nie takie, które zamraża, bez objaśnienia czym jest wprowadzasz w błąd.
Możemy robić przystanki przy każdym takim elemencie, tłumacząc - to jest takie urządzenie, w którym kładzie się człowieka na czas skoku, bo by umarł, nazywa się hibernator, ale wcale się w nim nie zamraża.
A można po prostu rzucić hasło "hibernator", wiedząc, że gracz oglądał Aliena i wie, jak takie ustrojstwo może wyglądać i do czego służy.

@Kamulec - dostales je przed pierwszą sesją, uściślijmy.
12-06-2013 15:30
cieply
   
Ocena:
+6
Nie zgodzę się z toba. Gdy prowadziłem pierwszą sesję Novej, a później kilka kolejnych, gracze z którymi grałem nie mieli o świecie więcej pojęcia niż jakikolwiek nowy gracz jakiemu teraz by mi przyszło prowadzić. Jednak złapali wizję, jak coś było niejasne to dopytywali, a ja opisywałem. Przez kolejne 15 lat grupa była dość zamknięta, ale pojawiali się co jakiś czas nowi ludzie i też jakoś załapali. Ba! Każdy z nich oglądał i czytał różne filmy, książki czy grał w inne gry. I mam świadomość, że każdy z nich w swej wyobraźni widzi to inaczej. Cóż z tego. Gdy czytasz książkę, to też wyobrażasz sobie to inaczej niż reszta.

To że przez 15 lat Nova urosła, nieco się zmieniła i nie ma żadnego znaczenia. Miałem czas by przy piwie opowiadać o tym świecie. Chcesz z graczami grać długo terminowo... to właśnie tak robisz. Albo dajesz im do przeczytani podręcznik (przykład z Neuroshimą - w podręczniku jest wszystko).

Używam słowa klucza wśród ludzi znających te klucze, ale "uszy jak w WoWie" to inaczej "Długie, spiczaste uszy. Naprawdę długie, bo osiągają około 20cm, a u kobiet i do 30cm nawet. Są odgięte do tyłu, stercząc spomiędzy włosów. Ha... włosy to już inna bajka. Te znów..." itd.
12-06-2013 15:39
cieply
   
Ocena:
0
Co do "hibernatorów" to tak... za każdym razem tłumaczyłem nowym graczom, jakie to urządzenie, co robi, jak działa. Ale wystarczyło raz, bo zauważyłem, że słowo klucz nie zawsze działa. Ale to nie powód do irytacji, że moje słowo klucz nie pokrywa się z podobnymi u Graczy. Tym bardziej nie powinno się ich używać.
12-06-2013 15:41
Z Enterprise
   
Ocena:
0
załapali wizję, bo na początku Nova była autorską lekką wariacją na temat Aliena i SAAB.
"uszy z WoWa", jak pewnie sam widzisz po swoim wpisie, są dużo krótszą informacją niż twój opis. Rzucasz hasło, i każdy kto widział elfa z WoWa wie o co chodzi.
12-06-2013 16:01
cieply
   
Ocena:
0
Nie, Z. Nova nie była lekką wariacją na temat SAAB i Aliena. Przenigdy. Można było wtrącić tam pomysł na sesje, ale nigdy to nie była "lekka wariacja". Pierwsze sesje były dalekie od tego, bo były głownie skupione na:

a) odkrywaniu nowych śiwatów - grali inżynierami kolonizacyjnymi, a Oddziały Szturmowe miały wspólnego z Mariens z Obcego tyle co nic.

b) graniu przemytnikami - grali grupką jak z "typowego symulatora scifi", ale nie żadnego konkretnego.

Moja wizja bazowała na obrazach Chrisa Fossa i Chrissa Moora. Miała wiele z gry B.A.T. (nie wiem czy ktokolwiek z wtedy w to grał). Byłem zainspirowany grą Supremacy (w którą grałem jeszcze na Amidze). Sporo wniósł też Privateer, bez niego też by się nie obyło. Komiksy też miały spory wpływ, takie jak Funky Koval (ten chyba najwięcej), Yans, czy Ekspedycja. Ale... tak na prawdę... gracze dostali całkiem coś innego niż "lekka wariacja na temat Aliena". Nigdy nie odnosiłem się bezpośrednio do źródeł, zawsze opisywałem i rysowałem (od tego też się zaczęło - od szkiców, ale jestem rysownikiem to miałem "lepiej").
12-06-2013 16:13
Kamulec
   
Ocena:
+2
@Z Enterprise
"dostales je przed pierwszą sesją, uściślijmy."
Mechanikę SW, jej adaptację do sf i link do strony Novej wysłałeś 19.01.2012, kartę statku 16.07.2012, a podręcznik i ilustracje 4.08.2012. Więcej wiadomości od Ciebie z załącznikami w archiwum gmaila nie mam, choć nie kasowałem.

"A można po prostu rzucić hasło "hibernator", wiedząc, że gracz oglądał Aliena i wie, jak takie ustrojstwo może wyglądać i do czego służy."
W ciągu ostatnich piętnastu lat oglądałem chyba wszystkie części, ale nie pamiętam, jak tam dokładnie działał hibernator.
12-06-2013 16:14
Z Enterprise
   
Ocena:
0
wybacz Ciepły. Źle cię zrozumiałem te 15+ lat temu. Słysząc wtedy "eksploracja", "kolonizacja", wojna w kosmosie i na lądzie" widziałem to, co było wtedy dostępne i czym się jaraliśmy. Aliens (marines, inżynierowie) saab i earth 2.
heh...
12-06-2013 16:35
cieply
   
Ocena:
+5
Fajnie. To widziałeś Ty, inny gracz widział co innego, a pewnie to co siedzi w mojej głowie jest jeszcze inne. Od tego właśnie są opisy, szczegóły, i komunikacja. Słowa klucze... jak widzisz, mogą wprowadzić wiele zamieszania.

Wszystko zależy kto się czym ekscytował w danym czasie. Ja SAAB, wtedy wogóle nie znałem. Alien i Aliens były fajny wizualnie, dawały pomysły, ale starałem się jednak inaczej pokazywać Novą. O to też były przecież nieustanne spory między mną a Tobą, bo Ty miałeś zawsze wizję z Aliena, i nie mogłem Ci przetłumaczyć, że... ja to po prostu widzę inaczej. Chcesz brudne statki, które zawsze się psują, OK, ale to też są śnieżnobiałe, nowoczesne "jajka", z których tak się śmiejesz i także sterylna nowoczesność. Nova to nie Alien i nie zamkniesz tego w kalce tego świata. Po prostu się nie da. Do tego by to pokazać, MG musi opowiadać, a gracz musi chcieć się na to opowiadanie otworzyć. Kalki... wszystko psują. Przykro mi.

Wybacz, ale wolę "zużyć czas" i opowiadać o uszach elfa, zamiast powiedzieć "jak w WoWie". To że gracz nie wie co to WoW, jakoś mnie nie irytuje.

EDIT
Z, powinienem mieć do Ciebie pretensje i uznać Cię za troglodytę, bo nie jarałeś się tym co ja! Fossem, Moorem, Privateerem, Funky Kovalem...

Hm?
12-06-2013 16:51
cieply
   
Ocena:
+1
Z tego co wymieniłeś to chyba Earth 2 będzie blisko. :) Ale generalnie każdy z nas miał inne doświadczenia SciFi i jakoś wtedy graliśmy. Teraz mamy większą wiedzę, ale jesteśmy też o te 15+ lat starsi.
12-06-2013 17:02
53747

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
To brzmiało prawie tak, jakby Z był takim gościem, co chce grać wampirzycą-córką-Drachenfelsa. Znaczy piję do tego fragmentu, o wyśmiewaniu sterylnych statków. No i to podejście - ja wiem lepiej co autor miał na myśli. ho ho ho.
12-06-2013 17:09
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Ciepły, ok. Grzech pierworodny więc polegał na tym, że źle zinterpretowałem dawno temu słowa klucze. To co przedstawiłeś (a raczej to co odebrałem) mi się spodobało.

Privateer - jasne, ale tam było mało wizualnego jarania się. Foss głównie z okładek (Amberu?). Funky, Yans, Ekspedycja - jasne, ale nie za wiele tych elementów znalazłem w Novej.
Znalazłem za to korporacje toczka w toczke jak Weyland Yutani, myśliwce i lotniskowce jak z saaba (a pewna rasa ma nawet bardzo podobne myśliwce do chigsów) i kolonizatorów jak z earth2 - łatwo było dostrzec w Novej właśnie te elementy. No i jeszcze "elfy z innej bajki" ;)

dobra, ale zostawmy te różnice koncepcyjne Novej. Dzięki nim możemy sobie podywagować i posprzeczać się, znajdując salomonowe rozwiązania.

i w sumie nie wiem który to już offtop od offtopa :)

wracając do "główniejszego wątku" - Nova prowadzona "zewnętrznie" to tylko jeden z wielu przykładów na wyjaśnienia pewnych kwestii szybko, opierając się na wspólnym katalogu pojęć. By uniknąć właśnie takich konfuzji jak ta sprzed prawie dwóch dekad, wolę dziś powiedzieć: "stylistyka mniej więcej jak z Aliena".
Wszystko staje się jasne, jeśli ktoś oglądał.

Edit:
żeby już zakończyć temat.
co do "sterylnych jajek". Ta koncepcja, razem z "czystą energią", "Unią Europejską", komunami hipisów kolonizujących nowe światy i paroma innymi utopijnymi pomysłami, przez które Nova swego czasu mocno szwankowała, zawsze była mi obca, bo miała dotyczyć całościowej wizji świata.
Ostatecznie znalazło się dla nich miejsce we wspólnie wypracowanej wizji, ale już nie jako dominanta, ale jako kuriozum, luksus i zbytek.
12-06-2013 17:26
cieply
   
Ocena:
+4
Chyba raczej chodzi o to, że gracz RPG, powinien się interesować tematyką w którą chce się zagłębić. RPG jest z pogranicza wszystkich gatunków, zależy w co grasz. Jak chcesz grać w scifi to powinieneś się tym interesować, samemu szukać referencji. To nie gra komputerowa, która pokaże ci jak coś wygląda. Musisz sobie wyobrazić. Stad tez im bardziej oczytany gracz i MG, tym lepiej. Im więcej filmów z gatunku zna tym lepiej. Ale... Nie musi znać tego co Ty. Wiem, że Mad Max to klasyka i wiele w nim "kanonu", ale ten też sie zmienił w ciągu 15 lat... Gracz może kumac klimat, ale z innych źródeł. Ważne by sie interesował. Ale tez MG musi wychodzić z inicjatywą. W dobie internetu odnalezienie obrazka, kawałka filmu na YT, czy referencyjnego tekstu nie stanowi problemu. Zawsze możesz pokazac jak cos wygląda, jezeli nie chce Ci sie opisywać.
12-06-2013 17:48
dreamwalker
   
Ocena:
+8
@ teoretyczneale
Dlatego nie prowadze fantasy komus kto nie ukonczyl Skyrima
Damn, nie zagramy. Ja zaledwię czytałem Władcę Pierścieni, Wiedźmina i Kroniki Amberu a grałem w Baldursy, Diablo, Wiedźminy i Divinity
ani nie prowadze steampunka komus kto nie ukonczyl dishonored.
Również nie zagramy. przeczytałem zaledwie co się dało z Julisza Verna i Conan Doyle'a, widziałem Sherlocki i Ligę Niezwykłych Gentelmanów a grałem w Arkanum.

Jezeli ktos dzisiaj okresla sie fantasta a nie gral w te tytuly to jest w grubym bledzie.
Nie jestem fantastą! Jestem normalnym człowiekiem, yeah!

Jednak jakiegos poziomu od graczy trzeba wymagac nie popadajmy w skrajnosc z tym tlumaczeniem wszystkiego jak glupim.
Za to właśnie lubię sesję, którą prowadzę w świecie Harrego Pottera - wszyscy znają realia i nie trzeba nic tłumaczyć.

Z drugiej strony - jak gracze posiądą tą wiedzę, jeśli jakiś MG im tego porządnie nie wytłumaczy. Wszak nie samymi kliszami żyje człowiek a i różnią się nasze zdolności poznwawcze. Mam np. znajomego, któregy przez długi czas uważał, że Yennefer pachniała bzem i azbestem (a nie agrestem) (btw. nie wiesz kto to yennefer? To co ty wiesz o fantasy?)
12-06-2013 18:09
Z Enterprise
   
Ocena:
0
@Ciepły - o to też, bo przecież w sumie jedno powinno wynikać z drugiego. Jeśli zmuszasz się do poznawania ogólnie pojętego czegoś tam, to gdzie tu przyjemność i radość? Jeśli pozaerpegowo interesujesz się zjawiskiem, które np poruszamy w erpegach, no to super.
12-06-2013 18:34
teoretyczneale
   
Ocena:
+1
@ dreamwalker
No to sobie nie pogramy bo masz wizje steampunku wiele nie wartych dzisiaj klasykow. Swiat sie rozwija i nowe teksty kultury wielokrotnie rewolucjonizowaly gatunki. dlatego z przedsiewziecie ma racje stawiajac wymagania graczom. A te teksty ze wszystko mozna przeciez opisac i Z jest kiepskim mistrzem gry to bajdurzenie albo niezbyt rozumne osobki.

Bo przeciez jasne ze wszystko mozna opisac i nie o to chodzi Z. tylko o to ze gatunki maja wiele porecznych terminow o znaczeniu dla gry wybiegajacym daleko poza definicje. I jezeli Z Enterpise powie o Gwiezdzie Smierci to jasne jest ze moze ja opisac graczom jako niszczaca planety kulke w kosmosie. ale by gracze naprawde zrozumieli czym jest Gwiazda Smerci to Z. musi opisac im tez caly kontekst a o tym przeciez ludzie pisza ksiazi i robia filmy bo tyle tresci sie tu kryje. Wiec juz bez tych bzdur ze wszystko mozna opisac bo Z. nie wymaga wiele od graczy skoro chce tylko by ogladneli filmy Star Wars zamiast przeznaczyc dwie sesje na tlumaczenie czym jest moc jedi sithowie klony itd.
12-06-2013 19:07
KFC
   
Ocena:
+4
@up.
Zet - masz swojego padawana :D

@Dream nie zagramy - ja nie czytałem Pottera, a z filmów jedynie wiem że są jakieś latające piłeczki, gryfy i indory, Lordy Waldemary i tego typu dziwactwa.. ;)
12-06-2013 19:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.