string(15) ""
» Blog » Bo nie chce mi się odpowiadać Salantorowi na fejsbuku
11-06-2013 09:13

Bo nie chce mi się odpowiadać Salantorowi na fejsbuku

Odsłony: 404

Dwa wpisy niżej Salantor się żali na żalących się na rynek każuali. Nawet nie czuję, kiedy rymuję.
Pal sześć częstochowską twórczość. Odpowiadam.
Salantorze, cytując klasyka, mylisz niebo z gwiazdami odbitymi w stawie - w tym przypadku tym stawem jest twoje wyobrażenie na temat argumentów, które próbujesz zbić.
Bo tak naprawdę polemizujesz sam ze sobą, zupełnie nie dotykając istoty problemu, który chcesz zrajdować.
Komercjalizacja i każualizacja pewnych gałęzi rozrywki, które zwykliśmy uważać za nasze, nerdowskie (erpegi, planszówki, gry komputerowe, film fantastyczny otd), elytarne (tak to się wymawia w Stolycy, nie?) i wymagające jakiegoś poziomu wtajemniczenia niesie dużo zagrożeń.
Jako że wspomniałeś o równaniu do najniższego wspólnego mianownika, co jest moim kluczowym argumentem antykażualowym, ustosunkuję się do tego najpierw.
Zrobię to, podając ci prosty przykład filmu fantastycznego.
Oto chciałem sobie ja, elitarysta, pójść do kina na Iron Mana 3 ostatnio. Patrzę po repertuarach, wszędzie dubbing. Co jest kurde? Czyżby polski widz kinasuperbohaterskiego zdebilał do tego stopnia, że nie umie przeczytać napisów/nie rozumie po angielsku? Nie, patrzę, PG dla przedszkolaków praktycznie.
No tak, każualyzacja.
Przecież Hasbro podpisalo grubomilionowe kontrakty z Marvelem i wytwórnią na sprzedaż zabawek i gadżetów z filmu. Najlepsze są zabawki - hełm ajronmena, akszynfigur ajronmena (zbierz wszystkie kombinezony z finalowej walki ironmana!!!!!). Podpisało, i trudno wymagać, by mama gówniarzowi czytała w kinie. Trzeba zrobić dubing, by ośmiolatek posikał się z osomnesu i męczył całą żyjącą ancestrię o zabawki z ajronmena.
Do tego zero scen seksu, zero brzydkich wyrazów i praktycznie zero chlapiącej naokoło juchy - wszystko ładne, cukierkowe i miłe.
No i wychodzi nam tu to równanie do najniższego wspólnego mianownika - umiejętności czytania ośmiolatka i bezstresowe wychowywanie. Bo przecież jakieś dziecko w Ameryce mogłoby znowu wejść do klasy i powybijać rówieśników ze sztucera taty.
Dzięki temu właśnie równaniu do najniższego, poszerzaniu targetów i każualizacji fajny film zamienia się w bajkę dla dzieci.
Dlatego pewnie będę zawsze wspominał fruwające flaki z Aliens, "yuppikaiei maddafakka" ze Szklanej Pułapki czy gołe baby gwałcone w Mad Maksie 2. Tam się nikt nie pieścił z ośmioletnim widzem, nie równał do najniższego itd. Sceny były mocne, zapadały w pamięć i przez to były ważne. Dziś jest miałka papka, która ma zostać w głowie do następnej premiery blockbustera, gdy dzieciarnia znajdzie sobie kolejnego superbohatera. Na chwilę, w końcu dzieci szybko tracą koncentrację.

Obejrzałem IM3. Ale bez dubbingu. Niestety kino nie zarobiło na mnie. Nie szkodzi, zarobiło na 50 nastolatkach w moje miejsce, które mają problemy z czytaniem i/lub z angielskim.
I to właśnie tacy ludzie dziś tworzą rynek i są brani pod uwagę przy strategiach marketingowych.

To samo masz w RPG. Prosty przykład. Kiedyś był Zew Cthluhlu. Można było w tej grze robić wszystko - walczyć z przedwiecznymi, polować na wampiry, badać zakazane kulty, rozwiązywać zagadki detektywistyczne - grałem w to dużo i długo swego czasu, czasem będąc wiktoriańskim artystą, czasem gangsterem czasów prohibicji, czasem lekarzem polowym na plażach Normandii, czasem oficerem bezpieki penetrującym bunkry nazistów na Mazurach, a czasem agentem Moulderem. Jedna gra, tyle możliwości. Wystarczyło trochę wysilić szare komórki, pogrzebać w encyklopedii i już był pomysł. Były crossovery z Deadlands, z CP2020, jeśli naprawdę już ktoś musiał.
Dziś mamy dziesiątki, jeśli nie setki mutacji ZC. Delta Green. Cthluhlutech, Achtung Cthluhlu. Itd. Każda oferuje nieco inne spojrzenie na Mity - tutaj komandosi nawalający do mitów, tam ludzie w wielkich robotach z mackami, jeszcze obok - IIWW + Mity.
Bo przecież nie można dziś wymagać od odbiorcy erpegowego, najpewnie zarekrutowanego z WoWa albo Baldursa, żeby sam takie rzeczy wymyślał. Nie, on chce mieć wszystko podane, przyszykowane i gotowe. Najlepiej w małej objętości, bo kto ma dziś czas na czytanie? Nie po to ma internet, żeby używał wikipedii.
Taki właśnie mamy dziś rynek rpg. Jak chcesz kombo macki + komandosi + kosmici + wampiry + steampunk to kupujesz A, a jak chcesz macki + kosmici + wilkołaki + steampunk + kosmos, to kupujesz B.
Najlepiej na 3, 4 sesje, bo potem i tak ci się znudzi. Nawet powinno, bo przecież trzeba zaraz wydać kolejną grę C, tym razem o mackach + kosmitach + gołych babach.
Kiedyś wystarczył Zew.
Jasne, dzięki takim rozwiązaniom teoretycznie do hobby napływa więcej ludzi. Niekoniecznie kreatywnych, niekoniecznie zdolnych w tym kierunku - no tak, każuale, im trzeba wybaczyć wszystko. Ma być egalitarnie, każdy ma mieć swoją niszę i co najważniejsze - każdy, ale to każdy MUSI się dobrze bawić. MG musi zabawiać gracza debila, który jak ten ośmiolatek - czytać nie lubi, angielskiego nie zna, ale zabawkę z ajronmena chce. Gracz musi znosić fochy debila MG, którego wyobraźnia ogranicza się do przywoływania z pamięci lejbmotivów z Baldursa i prowadzenia scenariuszy z internetu, których nawet do końca nie przeczytał, o zrozumieniu już nie wspominając.
Dzisiaj nie masz "wczuwać się w postać", bo to dla idioty za trudne, a równamy wszak do najniższego wspólnego mianownika. Dziś masz przestawiać pionki na siatce taktycznej i maksować statsy - bo skoro tylu ludzi przeszło na rpg po baldursach i wowie, to trzeba sprawić, by poczuli się jak w domu.
Nikt dziś nie zwraca uwagi na dramaty takich młodych ludzi, którzy po paru sesjach są wykopywani z drużyny, bo mają własną, jedyną słuszną wizję RPG. Nie zwraca, bo to by oznaczało, że ten egalitaryzm to może jednak budzić problemy. A przecież tego nie chcemy, prawda? Bad for biznes.
Poza tym jest przecież internet, tutaj można się pożalić na świat i "gupich współgraczy", na pewno znajdzie się ktoś kto poklepie po pleckach i powie: "nie martw się, oni faktycznie som gupi".
Kiedyś taki delikwent wykopany z drużyny nie miał wyjścia, nie miał wianuszka na fejsbuku który by go wspierał w jego (zaniżonych) aspiracjach. Znikał z firmamentu lokalnego światka RPG i robił coś innego.
Działała wtedy swoista selekcja naturalna. Nie pasowałeś do drużyny - won, i niewielka szansa że znajdziesz inną w okolicy. Dziś tej selekcji nie ma, bo każdy ma prawo do zabawy, nawet leń niegramotny. No i mamy to co mamy.

Gry komputerowe podobnie jak filmy, nie ma co powtarzać argumentów.

Literatura? Coraz więcej syfu w stylu Zmierzchu i jego klonów, sterowanych strategiami sprzedażowymi empiku i jego klonów. Coraz więcej "fantastyki młodzieżowej" - no tak, dla nastolatka Lem czy Sapkowski może być za trudny. Ale tu chyba ogólnie jest dobrze, jak już się człowiek przedrze przez ocean kolorowych okładek kopii przygód Harrego P.

Planszówki? O, to jest miejsce dla każuali. Tutaj jak najbardziej eksperyment się udał.

Bitewniaki? Granie śmietnikiem wśród rolek papieru toaletowego i pudełek po butach to tylko w Polsce - ale ogólnie tutaj jest niski poziom każuali.

Ogólnie rzecz biorąc - od kilku dobrych lat mam wrażenie, że moje hobby karleje i debileje, sterowane mocami internetu i targetów sprzedażowych. By każdy znalazł w nim coś dla siebie trzeba zejść do wspólnego najniższego mianownika. Innymi słowy - stać się każualem, tak jak Oni.

Elitaryzm forever! :)

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Kaworu92
   
Ocena:
+2
Z, ale wiesz, że to nie jest obiektywna lista? Ani ona, ani wypadkowa większej ilości obiektywnych list? Albo kanon jest czymś, co rzeczywiście istnieje w sposób absolutny, i wtedy znajdziemy też absolutną listę (najpewniej w jakimś periodyku naukowym?), albo jest czymś subiektywnym i różne kanoniczne listy są publikowane przez różnych ludzi. Tylko wtedy mamy do czynienia ze zbiorem bytów subiektywnych, a nie "objawionym" kanonem.
13-06-2013 12:44
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Więc zrób sobie zbiór takich list i znajdź korelacje. Poszukaj sobie zjawisk kulturowych, rewolucji, przełomów kulturowych i list dzieł inspirowanych, czerpiących wzorce, jakkolwiek. Jak zrobi to jakiś naukowiec, to pewnie będzie to praca naukowa i wtedy uznasz jej "prawdziwość"?

Jasne, można się sprzeczać z proponowanym tutaj przykładowym kanonem i go podważać - zwłaszcza, gdy się go nie zna. Można też go obejrzeć i ocenić samemu, czy rzeczywiście jest to subiektywnie dobra obiektywna lista.
Na marginesie, ale nawiązując do oryginalnego tematu tej notki - na tej przykładowej liście jest dokładnie 8 filmów z XXI wieku (13 lat) i 14 z lat 80 XX wieku (10 lat), oraz 6 z lat 90'tych (10 lat). 1.4 filmu kultowego rocznie w latach 80tych, , 0.6 na rok w 90tych, 0.61 na rok od pocz XXI wieku. Patrząc na tą listę można stwierdzić, że przez 23 ostatnie lata powstało tyle samo kultowych filmów SF niż we wcześniejszych 10ciu. I to też są oznaki papki, którą się dziś karmi widza, a z czym nie może się zgodzić Salantor.
Oczywiście subiektywnie, więc można podważać.
13-06-2013 13:19
Aesandill
   
Ocena:
0
@ zigi
A co jest kanonem post-apo (literatura) wg. Ciebie?
13-06-2013 13:19
Wiron
   
Ocena:
+2
Patrząc na tą listę można stwierdzić, że przez 23 ostatnie lata powstało tyle samo kultowych filmów SF niż we wcześniejszych 10ciu. I to też są oznaki papki, którą się dziś karmi widza, a z czym nie może się zgodzić Salantor.

Nie, to oznacza że SF przesło do mainstreamu i wielu filmów nie traktuje się jako SF. W dzisiejszych czasach Terminator 2 byłby po prostu filmem akcji, bo robot z przyszłości to za mało by nałożyć etykietę SF. Na tej samej zasadzie Dark Knight nie jest uważany za film SF mimo że Batman używa super zaawansowanego systemu szpigowskiego, który pozwala mu widzieć przez ściany.
13-06-2013 13:30
Z Enterprise
   
Ocena:
0
@ Wiron - ??? To jakaś naukowa opinia? Podważaj, podważaj.

Aes - trudno wskazać, rzadko czytam literaturę postapo, bo mnie średnio interesuje. Ale "Chłopiec i jego pies" Ellisona, czy "Kantyczka dla Leibowitza" to pewnie dość dobre przykłady kanonicznych pozycji.
Natomiast filmów mógłbym podać całą masę (kilka wymieniłem przy słabo kamuflowanych inspiracjach Neuroshimy) pewnie większość znajdziesz na jakimś innym raknkingu TOP 50 of all time.
13-06-2013 13:38
Wiron
   
Ocena:
+5
Wracając do tematu - nigdy nie interesowałem się postapo, nie oglądałem Mad Maxa, nie grałem w Fallouty. Grałę za to w Neuroshimę tylko po przeczytaniu podręcznika. Miałem w głowie obraz zniszczonych pustkowi, tosycznego świata, resztek ludzkości grabiących pozostałości starego świata itd. Grało się bez tych wszystkich trudności które tu opisujesz. Więc uważam że dobrze napisany podręcznik wystarczy by grać w dowolnych klimatach.
13-06-2013 13:50
Kaworu92
   
Ocena:
+2
Z:

Mój drogi, to Ty postulujesz obiektywny, dany raz na zawsze (pardon, łaskawie dopuszczasz możliwość zmiany ;-) ) uniwersalny kanon, to Ty więc powinieneś udowodnić jego istnienie. Prawda jest taka, iż nie jesteś w stanie wskazać owego kanonu i praca naukowa pod tytułem "kanon nerda" nigdy nie powstanie. Różnorodni kulturoznawcy, socjologowie i krytycy literaccy mogą stworzyć coś podobnego, zawsze jednak będzie to albo swego rodzaju konsensus panujący w społeczności (w przypadku nauk społecznych), albo uczona opinia osoby wrażliwej na sztukę. Pragnę podkreślić słowo opinia.

Nie możesz naukowo wykazać, że Władca Pierścieni to najlepsza książka fantasy (choć niewątpliwie mnóstwo osób zgodzi się z owym zdaniem), nie możesz też wykazać, że Gwiezdne Wojny są absolutną podstawą każdego sci-fi (znowu, wiele osób się zgodzi).

Skoro więc nie możesz wskazać uniwersalnego kanonu z tego względu, iż nie istnieje i nie może istnieć, przestań traktować wszystkich jak głupków i leniwych smarkaczy, skoro ich doświadczenia kulturowe nie są zbieżne z TWOIM OSOBISTYM kanonem - mniejsza o to, jak wiele osób współdzieli jego elementy.

PS. A sam ile obejrzałeś filmów z listy, którą zamieściłeś? Ja może z 3, przy czym wiem mniej-więcej o co chodzi w ponad dziesięciu.
13-06-2013 14:02
morał
   
Ocena:
0
Wiron, wystarczy o ile Twój mistrz gry dla własnej wygody nie zacznie do Ciebie mówić szyfrem typu "interceptor", "ostatnia V8ka" "samochód obity krowią skórą" i "dzikusy w skórach, czyt. ramoneskach". A przecież ma prawo, bo to on jest pan i władca świata, to on "bawi" graczy.

PS. Z wyborem filmów w tym zestawieniu nie za bardzo się zgadzam, ale widziałem z niego 43 filmy. Też Ciekawi mnie ile widział sam Z.
13-06-2013 14:02
Aesandill
   
Ocena:
0
@ zigi
Tak się zastanwiałem po prostu że takie klasyki jak "piknik na skraju drogi" czy "chłopiec" które stworzyły podstawe do falloutów itp. bez znajomości inspirowanych nimi dzieł to ok, czy jeszcze nie :)
No i miałem nadzieje że może coś podasz czego nie znam, a warto :). Zawsze wole sięgac do podstaw, nie klonów.
13-06-2013 14:02
Kamulec
   
Ocena:
+1
Popularne, czyli przystępne dla każdego. Przystępne dla każdego, czyli równające w dół.
13-06-2013 14:02
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Wiron - no i fajnie. Co mam ci więcej powiedzieć? Nie znam stylu grania twojego czy twojej ekipy, więc w przeciwieństwie do jakkubusa nie powiem ci, że pewnie marna drużyna, mierny mg i płytkie scenariusze.
Nie korzystacie z ogromnej biblioteki klasyki w waszych przygodach i dobrze się bawicie? Wasza sprawa. A ja uważam inaczej, nie bawię się dobrze w płytkich przygodach, w pozbawionych znaczenia dekoracjach. Ot, tyle, inne oczekiwania.

Edit:
Morał - 46
Nie widziałem zielonej pożywki, la Jette, Seconds i Quatermassa.
13-06-2013 14:05
morał
   
Ocena:
+2
Korzystamy i bawimy się doskonale. Nie niszczymy tylko graczom zabawy każąc im znać nasze źródła i waląc im po oczach bezczelnymi cytatami.
13-06-2013 14:08
jakkubus
   
Ocena:
+6
Równie dobrze można napisać, że bez znajomości Akiry oraz Ghost in the Shell nie da się odnaleźć w cyberpunkowym klimacie. To, że grałeś kilka(dziesiąt?) lat w CP 2020 nic nie znaczy. Po prostu nie czujesz kontekstu.
13-06-2013 14:09
Kaworu92
   
Ocena:
+2
Z:

1. Ale sam ciągle mówisz o skórzanych barbarzyńcach i autach w krowiej skórze. To jedyny "argument" odnośnie NIEZBĘDNOŚCI Fallouta w Neuroshimie. Nie uważasz, że to jest "płytka, pozbawiona znaczenia dekoracji".

2. Nie zakładaj, że jeśli ktoś nie czyta tego co Ty, to prowadzi płytko. Inspirację można czerpać z naprawdę wielu źródeł i to, że dana osoba czyta dużo książek fantasy, a mało sci-fi, nie oznacza automatycznie, że jej sesje są kiepskie i skupione tylko na wyglądzie fizycznym świata. Wiesz, wydarzenia z książki fantasy można stosunkowo łatwo wykorzystać jako inspirację do Neuroshimy (to samo można powiedzieć odnośnie kryminału i akademickiego podręcznika psychologii).
13-06-2013 14:12
Wiron
   
Ocena:
+1
A ja uważam inaczej, nie bawię się dobrze w płytkich przygodach, w pozbawionych znaczenia dekoracjach

Jeśli braki wszystkiego, zabójcze promieniowanie, mutanici udający ludzi, grożące zawaleniem ruiny itp. to nic nieznaczące dekoracje to nie wiem co było by znaczącym elementem świata.
13-06-2013 14:12
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Xelloss - ja piszę? Proszę, nie myl tecgo co piszę z tym, co komentującym się wydaje że piszę.

Wiron - przykłady wykorzystania kontekstu podałem w dość długim komentarzu na poprzedniej stronie.
13-06-2013 14:13
Kamulec
   
Ocena:
+2
Odwołanie do jakiegoś konkretnego zestawu utworów rodzi dwa podstawowe problemy. Po pierwsze - mała szansa, że znajdzie się kilka osób znających wszystkie te pozycje, nawet jeśli są dość popularne. Po drugie, może nawet ważniejsze - jaka jest szansa, że ktoś pamięta treść tych utworów w stopniu pozwalającym opierać się na nich na sesji?
13-06-2013 14:15
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Kamulec - problemy rodzi leniwy gracz, któremu nie chce się obejrzeć filmów, które mu polecają w kontekście sesji dla jego i współgrających benefitu.
13-06-2013 14:21
dzemeuksis
   
Ocena:
+3
Ja tylko próbuję dobrze zrozumieć, żeby nie było.

Nie korzystacie z ogromnej biblioteki klasyki w waszych przygodach i dobrze się bawicie? Wasza sprawa. A ja uważam inaczej, nie bawię się dobrze w płytkich przygodach, w pozbawionych znaczenia dekoracjach.

Czy te dwa zdania, to ciąg myślowy? W sensie, że jak ktoś nie korzysta z ogromnej biblioteki klasyki, albo korzysta, ale w stopniu mniejszym/różnym od Twojego, to jego przygody będą płytkie i osadzone w pozbawionych znaczenia dekoracjach?
13-06-2013 14:22
jakkubus
   
Ocena:
+1
@zigzak

To, że chcesz prowadzić sesję mechach nie oznacza, że wszyscy muszą znac Gundama czy Evangeliona. Mogli przecież widzieć co innego (np. Code Geass, Tengen Toppa Gurren Lagann, Soukou no Strain czy choćby świeże Kakumeiki Valvrave, ba Power Rangers powinno wystarczyć) i dobrze kojarzyć ten klimat.

A tak BTW czy RPG nie może być okazją do zapoznania się z kontekstem i terminami? Czy jest to rozrywka w 100% odtwórcza?
13-06-2013 14:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.