» Recenzje » Błękitny Księżyc. Tom 1 - Simon Green

Błękitny Księżyc. Tom 1 - Simon Green


wersja do druku
Błękitny Księżyc. Tom 1 - Simon Green
Nie wiem czemu, ale niemal każdemu się wydaje, że napisanie humorystycznej opowieści fantasy to prosta sprawa. Wystarczy mieć trochę dystansu do opowiadanej przez siebie historii, odrobinę inteligencji i kilka anegdotek w rękawie. Niestety, to nie jest takie łatwe. Do tego bowiem trzeba mieć jeszcze talent do pisania, a co ważniejsze umiejętność bawienia czytelnika słowem bez popadania w banał. Niestety, Simon Green, autor wydanego niedawno I tomu Błękitnego Księżyca, sztuki tej nie posiadł.

Pisarz sięgnął po pomysły, które raczej nas nie zaskoczą. Potyczki słowne pomiędzy księciem a jego jednorożcem, smok pacyfista kolekcjonujący motyle czy też gobliny z trudem uczące się ciężkiego rozbójniczego fachu to tylko niektóre z motywów, w założeniu autora budzących uśmiech na twarzy czytającego. Niestety humor jest prosty, banalny, oparty na wzorcach znanych z niezliczonych książek i prędzej nas zmęczy, niż rozbawi.

Pomysł na akcję także nie wyróżnia się niczym specjalnym. Rupert, drugi syn króla Leśnego Królestwa, zostaje wysłany na wyprawę, celem odnalezienia i zgładzenia smoka, jeśli jeszcze jakiś żyje. Jak wiadomo, z założenia żywot królewskiego drugiego syna jest dosyć ciężki i niebezpieczny, więc nasz dzielny bohater opuszcza zamek, a wszyscy nieśmiało liczą, że tym samym problem sukcesji i ewentualnej wojny domowej właśnie sam się rozwiązał.

Nic bardziej mylnego – jak łatwo się domyślić księciu udaje się powrócić i to w nie byle jakim towarzystwie. Nie dość, że z uratowaną królewną, to również w towarzystwie smoka i to jak najbardziej żywego. Jednak jego powrót zbiega się w czasie z nadejściem z głębin pradawnego mroku Księcia Demonów. Tym samym Rupert staje przed kolejnym zadaniem.

Jakby tych minusów było mało, autorowi nie udała się również kreacja bohaterów. Można nawet powiedzieć, że jest to najsłabszy z elementów. Jeżeli jednak dopasujemy nasze oczekiwania do poziomu lektury, to mimo wszystko jak najbardziej da się czytać tom I Błękitnego księżyca. Może dlatego, że dzielny i honorowy książę, zadziorna i śliczna księżniczka, inteligentny smok, który niejedno już w życiu widział oraz wierny jednorożec czasami wymieniają całkiem sympatyczne uwagi. Tak więc dialogi są tym elementem, który - na całe szczęście! - trochę zasłania ich zupełnie nieudaną kreację.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, co w trakcie czytania denerwowało mnie straszliwie. Chodzi mi o błędy logiczne autora. Bohater wraca przez teren, którego uprzednio - ze względu na całkowitą ciemność - zupełnie nie widział, nagle orientuje się, że jakiejś polanki nie zna. Dynastia królewska w jednym miejscu ma kilkanaście pokoleń, w innym dowiadujemy się, że trwa od blisko tysiąca lat. Stopień tych pomyłek jest tak znaczny, że nawet czytelnik nie poświęcający lekturze zbytniej uwagi co i raz orientuje się, że coś zupełnie tu nie pasuje.

Na plus nie da się niestety zaliczyć także wydania. Oczywiście Fabryka Słów nie wydała nagle jakiejś katastrofalnie przygotowanej książki, ale już dobór okładki może pozostawiać sporo do życzenia. Zresztą, sami możecie ocenić, czy grafika jest na tyle wartościowa, by zdobić jakąkolwiek książkę.

Jedyny pozytyw, jaki udało mi się znaleźć, to dobry prognostyk przed częścią drugą. Wszystko wskazuje bowiem na to, że im dalej w las, tym bardziej poważnie. Autor zaczął od powieści humorystycznej, by zmierzać w stronę fantasy heroicznej z lekkimi elementami grozy. Już pod koniec tomu pierwszego powieść robi się miejscami interesująca, więc jeżeli ta tendencja się utrzyma jest szansa, że warto będzie przeczytać tom drugi.

Czy w takim razie warto poświęcić kilka godzin, by poznać Błękitny księżyc? Raczej nie bardzo. Pomysły znane z dziesiątek innych lektur, niespecjalnie wciągający styl, drażniący humor i stereotypowe, proste postacie to mielizny, których w trakcie rejsu przez powieść ominąć się nie da. Ale jeżeli ktoś szuka naprawdę mało wymagającej intelektualnie powieści, to po tych kilku słowach ostrzeżenia, życzę miłej lektury.
2.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Błękitny księżyc (Blue Moon Rising)
Tom: 1
Autor: Simon Green
Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
Autor okładki: Daniel Grzeszkiewicz
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 14 sierpnia 2009
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Format: 125 x 205 mm
Seria wydawnicza: Obca Krew
ISBN-13: 978-83-7574-108-7
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Komentarze


Nyx Ro
   
Ocena:
0
Takie samo odniosłam wrażenie czytając fragment tej powieści. Ni to śmieszne, ni to dobrze napisane, płaskie, nudne, i bez sensu wydawać pieniądze.
Mimo to, szkoda, że się nie myliłam.
05-10-2009 21:25
mapokl
   
Ocena:
0
Osobiście nie rozumiem aż tak niskiej oceny. Prawda, że książka nie jest wybitnym dziełem i powiela znane wzorce, ale czytałem o wiele gorsze książki. Warto zauważyć, że oryginalnie "Błękitny księżyc" jest jednotomową książką, a jedynie polski wydawca podjął decyzje o podziale na 2 tomy, na czym książka znacznie straciła. Jeżeli uwzględni się obie części jako całość to bohaterowie nabierają trochę głębi, a fabuła staje się ciekawsza. Może nie jest to arcydzieło, ale doskonale nadaje się na lekkie czytadło pozwalające odpocząć od poważniejszej literatury. Jak dla mnie książka zasługuje co najmniej na 6.

PS dynastia mająca kilkanaście pokoleń może mieć blisko tysiąca lat(np 18 pokoleń po 40 lat daje 720 lat, a potomkowie przecież dla podniesienia rangi rodu mogą mówić o prawie tysiącu).
06-10-2009 17:30
Katatonia
   
Ocena:
0
Przyznaję się bez bicia, że recenzowanej książki nie czytałem i przeczytać nie zamierzam. Miałem jednak wątpliwą przyjemność zmęczyć dwie inne pozycje Greena: "The Man with the Golden Torc" i "Daemons are Forever". Czort mnie podkusił do zakupu demonów pomimo głębokiego rozczarowania pierwszym tomem serii "Secret Histories". W każdym razie ja temu panu dziękuję. Krótko rzecz ujmując niska ocena mnie nie dziwi, utwierdza jedynie w przeświadczeniu, że wcześniejsze negatywne doświadczenia nie są przypadkiem, czy wynikiem potknięcia (dwukrotnego) autora.
06-10-2009 23:51
~thinky

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dla mnie rozczarowanie. Przede wszystkim dlatego, że z jednej książki Fabryka Słów zrobiła dwie (wyciąganie kasy od klientów). Poza tym szukałam lekkiego fantasy i wg opinii, które czytałam, "Błękitny Księżyc" taki miał być, a tu w większości mrok i beznadziejna walka z demonami... A humoru mało (a ponoc można zrywać boki ze śmiechu)... Rozczarowanie.
21-03-2013 09:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.