string(15) ""
» Blog » Bizarny Szczecin - podsumowanie kampanii na wspieram.to
10-09-2022 12:34

Bizarny Szczecin - podsumowanie kampanii na wspieram.to

W działach: Literatura/promocja | Odsłony: 165

Jestem po udanej kampanii na wspieram.to. Właściwie powinienem napisać: jesteśmy, ponieważ w antologii Bizarny Szczecin, na wydanie której zbieraliśmy środki, znajdą się teksty dziewięciu osób i każda z nich ma swój udział w sukcesie. Te osoby to: Beata Zuzanna Borawska, Oskar Chojnacki, Ola Taiga Dąbrowska, Sebastian Fit, Mateusz Malicki, Danka Mierzwińska, Edyta Patrzałek, Tomek Szotkowski i ja. Kwota, jaką zebraliśmy, to 11 756zł (brutto), co stanowi 235% naszego głównego celu (5000zł); wsparliście nas 104 wpłatami. Do powyższej sumy należy jeszcze dodać dofinansowanie z Miasta Szczecin. Porozumieliśmy się też ze szczecińskim wydawnictwem Granda, które zapewni nam dystrybucję. Chciałem się z Wami podzielić przemyśleniami, co złożyło się na ten sukces.

Krótki wstęp dla niewtajemniczonych. We wrześniu tego roku otrzymałem propozycję z Uniwersytetu Szczecińskiego poprowadzenia zajęć na Studiach pisarskich. Propozycję oczywiście przyjąłem. Zastanawiając się, jak poprowadzić zajęcia, wpadłem na pomysł, że zrobię 100% praktyki - tj. wykorzystam swoje doświadczenie samowydawcy i wydamy wspólnie antologię naszych opowiadań. Na studiach poznałem grupę ciekawych, artystycznych osobowości i moja koncepcja szybko znalazła poparcie a wręcz ewoluowała. Taiga zaproponowała, że motywem przewodnim antologii będzie Szczecin. Bizarny Szczecin.

Teksty są obecnie u redaktorki i będziemy robić wszystko, żeby nasza publikacja miała miejsce jeszcze w tym roku.

Co sprawiło, że osiągnęliśmy tak ładny wynik na wspieram.to?

Połączone potencjały. Pierwszy czynnik, który złożył się na sukces to wspólna praca i fakt, że było nas łącznie jedenaścioro (dwie osoby pomagały, ale nie zdecydowały się na publikację tekstów.) Każde z nas ma bliskich, którzy byli gotowi wesprzeć nasze przedsięwzięcie. Każde z nas ma swoją większą lub mniejszą społeczność. Każde z nas proponowało i realizowało swoje pomysły na promowanie kampanii. Beata Zuzanna wiedziała, do których drzwi zapukać w sprawie dofinansowania, zorganizowała nam też trzy wywiady - w Radiu Szczecin, Radiu Puls i w Kurierze Szczecińskim. Jako ciekawostkę dodam, że czwartego wywiadu udzieliłem w Radiowej Czwórce - rozgłośnia sama mnie znalazła. Edyta skontaktowała nas z profesjonalnymi redaktorką – Karoliną Niepsuj – i korektorką – Agatą Borowską. Gosia Włodarczak wprawdzie nie napisała opowiadania, ale nagrała filmiki promocyjne, bo najlepiej spośród nas się na tym zna. Tomek wsparł nas swoją wiedzą z zakresu prawa przy podpisywaniu wszelkich umów. Podzieliliśmy się (i dzielimy nadal) zadaniami. Pisanie zazwyczaj wymaga samotności, ale antologia opowiadań okazała się nietypową (dla mnie), ciekawą formą, w którą wpisana jest współpraca. Siłą rzeczy powstał zespół. Jak się okazało, zespół z ogromnym potencjałem, co przełożyło się na efekty, których żadne z nas nie osiągnęłoby samemu! Liczę, że w przyszłości coś artystycznego jeszcze razem odwalimy ;)

Społeczność. Jak wspomniałem, każde z nas ma swoją społeczność i każda z tych społeczności dała nam ogromne wsparcie! Ja ze swojej strony powiem, że otrzymałem dowód, iż godziny spędzone na stoiskach na kolejnych książkowych wyjazdach (z których nie wszystkie się zwróciły) miały sens! To niesamowite uczucie widzieć te same nazwiska na liście Wspierających przy następnej i następnej kampanii. W niektórych przypadkach za nazwiskiem stoi wcale niemała kwota. To wszystko Wy - ludzie, których poznałem na konwentach, rodzina, znajomi, znajomi znajomych lub ktoś kto przypadkiem trafił na moją książkę i spodobało mu/jej się na tyle, że chciał, aby ukazała się następna. Jeśli jesteś jedną z tych osób, to jeszcze raz serdeczne dzięki! Cieszę się, że to, co robię Ci się podoba. Jestem przekonany, że Bizarny Szczecin spełni Twoje oczekiwania! Może to nieco bezczelne stwierdzenie, ale, kurczę, czytałem teksty moich koleżanek i kolegów po piórze - są naprawdę dobre! Jestem dumny, że moje opowiadania znalazły się w tak doborowym towarzystwie. 

Dobrze obmyślone nagrody. Nie ma crowdfundingu bez nagród! A na te trzeba mieć pomysł - bo sam egzemplarz książki za 30-35zł nie wystarczy, żeby zebrać większą sumę. I tutaj chylę czoła przed Oskarem. Kwoty i co dajemy w zamian Wspierającym wymyślaliśmy wspólnie, korzystając z moich wcześniejszych doświadczeń. Ale to Oskar wymyślił dowcipne szczecińskie nazwy i zredagował opisy. Wielkie brawa! Najbardziej podobał mi się opis: “w Szczecinie łączy się frytki z bułką i podaje jako posiłek.”  

Opracowaliśmy też elastyczny wybór, co do wysokości wsparcia - sądzę, że miało to swój udział w sukcesie. Od e-maila z podziękowaniami i ebooka (odpowiednio za 5 i 15zł), poprzez nagrody w wysokości 33zł, 60zł, 100zł i 200zł aż po spacer i spotkanie z autorkami i autorami za 1000zł. Co ciekawe na najniższe nagrody zdecydowało się bardzo niewiele osób, za to ładnie wpadały “stówki” i “dwu-stówki”. Jak to zwykle bywa, znalazł się krytykant (mój znajomy), który stwierdził, że dwie ostatnie nagrody w wysokości 500zł i 1000zł to “jakiś cringe” i że “kreujemy się na nie wiadomo jakich znawców Szczecina”. No cóż, gdybyśmy go posłuchali, biegalibyśmy w klapkach zimą i byli biedniejsi o parę ładnych setek - znalazła się osoba, która zdecydowała się na najdroższą nagrodę. Jedna z zasad crowdfundingu mówi, żeby twórca nie bał się wstawić dużej kwoty w najwyższym progu wsparcia. Najwyżej nikt tego progu nie wybierze, ale może się zdarzyć, że to, co nam wydaje się sumą totalnie “z kosmosu”, dla jakiegoś Wspierającego czy Wspierającej będzie umiarkowanym wydatkiem. Oczywiście trzeba dać coś atrakcyjnego w zamian.  

Grzesiek. Zarzucono mi kiedyś na Polterze, że napisałem zbyt emocjonalnie na jakiś temat (chyba chodziło o książkę Upadek Arka Mielczarka.) Z góry uprzedzam zatem, że ta część notki będzie bardzo emocjonalna, ale będzie też prawdziwa. To o czym, zamierzam napisać, miało duży wpływ na wielkość uzbieranej przez nas sumy. Kto jednak nie lubi osobistych wpisów, ten może śmiało przeskoczyć do podsumowania. 

Grzesiek (imię zmienione) kolega, którego poznałem w teatrze, wpłacił na Bizarny Szczecin ok. 4 tys. złotych. Ostatnio wymienialiśmy się e-mailami nie tylko przy okazji Bizarnego Szczecina. Ja siedziałem w Gdańsku, gdzie za bardzo nikogo nie znałem, on, jak mi powiedział, pracował w Niemczech - odseparowany od przyjaciół i rodziny. Kiedy zadzwoniłem, żeby podziękować za tak hojne wsparcie, Grzesiek stwierdził, że zawsze chciał być mecenasem sztuki a ja mu to umożliwiłem i żebym się nie przejmował, tylko dobrze wykorzystał pieniądze. Było mi głupio, że wpłacił tak dużo, ale ostatecznie pomyślałem, że gość jest w moim wieku, świadomy swoich czynów, zarabia w euro, nie ma dzieci, skoro uznał, że go stać… Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że rozmawiamy po raz ostatni. Owszem, Grzesiek przebywał w Niemczech, ale nie w pracy, a w szpitalu. Jakiś czas temu napisał do mnie ktoś z jego rodziny z informacją, że “po długiej chorobie” Grzesiek zmarł. Mój kolega ani się zająknął o tym, że był chory. Możecie sobie wyobrazić, jakiego szoku doznałem. Piszę fantastykę, ale życie (nie pierwszy raz zresztą) pokazało mi, że jest lepszym pisarzem ode mnie. Grzesiek spełnił marzenie, został mecenasem sztuki. Niestety, było to jego ostatnie życzenie.   

 

Podsumowanie

 

Chciałbym, żeby ten wpis był dla Was inspiracją. Nie każdy musi od razu zakładać kampanię na wspieram.to, ale warto próbować spełniać swoje marzenia. Niekiedy nie wychodzi, ale jak dobrze do tego podejść, to radość daje samo próbowanie. No i zdobywamy doświadczenie, które pomoże nam następnym razem. Tyle ode mnie. Jeszcze raz ogromne dzięki za wsparcie i cóż, jako autorzy Bizarnego Szczecina zabieramy się do pracy, żeby dostarczyć Wam w terminie obiecane nagrody!

 
3
Notka polecana przez: Aesthevizzt, Exar, Ifryt
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Aesthevizzt
   
Ocena:
+1

Nie korciło Cię, żeby wspomnieć o Januszach i Grażynach nierozumiejących idei zbiórek (przedsprzedaż jeszcze niegotowego produktu)? ;)

Jeśli chodzi o nagrody to udało się zrobić coś, co dla zbiórek erpegowych jest nie do pomyślenia - wkalkulować wysyłki w cenę. Ludzi raczej nie interesują maile z podziękowaniami i póki co nasze społeczeństwo woli czytać książki papierowe, więc zapewne dlatego najniższe progi nie miały brania (tym bardziej, że cena drukowanej książki nie byłą szczególnie wysoka: 4-5 kostek masła, albo 2 paczki fajek). Co do wyższych progów - moim zdaniem to okazja na wyrażenie przez wspierających osobistego podziwu dla projektu i chęć wynagrodzenia go w dodatkowy sposób. W moim odczuciu erpegowych zbiórkach służą temu limitowane wersje podręczników (tj. podręcznik z inną ilustracją na okładce, albo okładką wykonaną ze (eko)skóry, z metalowymi okuciami, etc.), możliwość zakupu przeróżnych gadżetów (kości, podstawek, ekranów MG, etc, etc), czy wykupienia sesji z autorami. Niemniej trzeba mieć wyczucie, bo przesadzenie z ceną będzie oznaczało, że nikt się nie skorzysta z oferty "premium" albo co gorsza okaże się jakość premium jest dość żenująca (podręcznik do Agona za 4k).

"Grzesiek" był związany jakoś związany z Szczecinem? Cała sytuacja trochę przypomina mi ostatnią scenę z kapitanem Millerem w Szeregowcu Ryanie.

10-09-2022 16:40
Paweł Jakubowski
   
Ocena:
+1

Aesthevizzt, dzięki za fajny komentarz. Janusze i Grażyny... nie powiem, korciło, żeby wspomnieć, ale w tym wpisie koncentrowałem się głównie na tym, co przyczyniło się do sukcesu. 
Z nagrodami to się w pełni z Tobą zgadzam. Niemniej spotkałem się parę razy z głosami, że "trzeba iść na masę" - dużo wspierających skuszonych niedużą kwotą. Może to działa jak ktoś ma kilka tysięcy followersów lub więcej. Ale jak widać i z mniejszą społecznością można pokusić się o jakieś przedsięwzięcia.

Co do kolegi, to nie urodził się w Szczecinie, ale związany był - długo w Szczecinie pracował. W teatrze też graliśmy w Szczecinie, potem się drogi trochę rozeszły. Zastanawiałem się, czy o nim w ogóle pisać, ale gdybym nie napisał, to zaciemniłbym trochę obraz - jakby nie było rzucił nam 1/3 całej zebranej kwoty.

10-09-2022 18:51
Aesthevizzt
   
Ocena:
+1

Żeby iść na masę to faktycznie trzeba mieć spore zaplecze marketingowe. Z tego co obserwuje w erpegowej części fandomu ciężko coś ugrać bez kooperacji z kilku(nastoma) jutuberami, bloggerami, etc (vide Amalgam).

U Was marketing dał radę bo udało się zebrać sporą kwotę, podczas gdy wiele (większość?) książkowych zbiórek kończy się kompletną klapą, ze wsparciem nie przekraczającym 1k, czy nawet 100 zł.

10-09-2022 20:01
Henryk Tur
   
Ocena:
0

A wiesz co? czasem 1000 zł wystarczy, żeby wydać książkę. Nie liczę ceny redakcji. Samo wydanie.

11-09-2022 11:20
Paweł Jakubowski
   
Ocena:
0

@Henryk Tur - wierzę. Wierzę nawet, że można jeszcze taniej. ISBNy są za darmo, za brak redakcji i korekty do więzienia chyba nie wsadzają (choć może powinni :P ), ilustracje na okładkę można narysować sobie samemu, skład też można zrobić samemu, więc płacisz tylko za druk (na upartego też można wydrukować sobie na domowej drukarce i zbindować.) 
Pytanie jaka będzie jakość takiej książki? Drugie pytanie, o jakim nakładzie mówimy? 

11-09-2022 18:44
Henryk Tur
   
Ocena:
0

za darmo, za brak redakcji i korekty do więzienia chyba nie wsadzają (choć może powinni :P ), - powinni.
ilustracje na okładkę można narysować sobie samemu - takoż zrobiłem :)
skład też można zrobić samemu - to również :)
Pytanie jaka będzie jakość takiej książki? - a oceń sam :) Póki co recenzenci całkiem miło odnoszą się do "W sercu otchłani" :) :) :)
Drugie pytanie, o jakim nakładzie mówimy? - jeśli chodzi o 1000 złotych, to zależy od objętości książki. Od 50 do 200 egz. Na start to nieźle.

11-09-2022 19:07
Paweł Jakubowski
   
Ocena:
0

Nakład 50-200 egzemplarzy - spoko.
Co do składu... ja współpracowałem ze specjalistą, który robi(ł) to zawodowo i powiem tak - zobaczyłem, za co płacę. I cena była tego warto. Zwłaszcza przy Duchu Miasta, gdzie jest dużo ilustracji, ale i w książkach gdzie jest sam tekst, warto postawić na specjalistę. To są takie rzeczy, jak szerokość wiersza, odstępy, akapity, paginacja. Przeciętny człowiek nawet nie ma o tym pojęcia. Także jasne, można to zrobić samemu i uzyskać jakiś tam poziom, ale właśnie - jakiś tam. Nie wiem, jaką Ty masz wiedzę na ten temat, bo może masz dużą, tylko wtedy wiesz, nie porównuj się do przeciętnego ludka.
Inna sprawa, że skład to niewielka składowa kosztów. Najdroższy jest druk.

11-09-2022 21:41
Henryk Tur
   
Ocena:
+1

Nie wiem, jaką Ty masz wiedzę na ten temat, bo może masz dużą, tylko wtedy wiesz, nie porównuj się do przeciętnego ludka. - zapytałem w drukarni, jakie mają być parametry, potem dostosowałem. Tyle.
Najdroższy jest druk - zależy od liczby egzemplarzy. U mnie jednak korekta wyniosła 2x więcej, niż koszt wydruku pierwszej setki.

12-09-2022 07:50
Paweł Jakubowski
   
Ocena:
0

Poleć swoją drukarnię! :)

12-09-2022 09:12
Henryk Tur
   
Ocena:
+1

Polimax w Warszawie. Masz na stronie kalkulator - możesz wyliczyć wszelkie koszta od razu,

12-09-2022 14:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.