string(15) ""
» Blog » Bizantyńskie igrzyska czyli homo ludens w Konstantynopolu
04-10-2012 01:54

Bizantyńskie igrzyska czyli homo ludens w Konstantynopolu

Odsłony: 139

Bizantyńskie igrzyska czyli homo ludens w Konstantynopolu
Przeglądając ostatnio archiwa Polteru w poszukiwaniu ciekawych notek, trafiłem na kilka fajnych inspiracji średniowiecznych do RPG. Jednakże zawsze dotyczyły one łacińskiego kręgu kulturowego, a przecież świat greckojęzyczny może być (zaryzyzukuję nawet tezę, że jest) równie ciekawy i inspirujący do zabawy z kosteczkami. Postanowiłem zatem napisać coś na próbę o tzw. Bizancjum z nadzieją, że kogoś moje wypociny zainteresują. Dziś na tapetę idzie bizantyńska popkultura, czyli co ciekawego działo się na konstynopolitańskim hippodromie. 


Sama nazwa wskazuje, iż służył on w pierwszej kolejności do wyścigów koni. A konkretniej - czterokonnych rydwanów zwanych kwadrygami. Zawody te emocjonowały całą stolicę,której mieszkańcy aktywnie wspierali jedną z czterech fakcji (Niebiescy oraz Zieloni jako element dominujący, pozostałe dwa „kluby”, Biali i Czerowni, byli powiązani tradycyjnymi sztamami kibicowskimi ze swoimi popularniejszymi odpowiednikami). 

Wyścigi
Przed rozpoczęciem zawodów delegaci każdego „klubu” udawali się do cesarskiego urzędnika, by wylosować miejsca startowe w każdym kolejnym wyścigu danego dnia (najbardziej atrakcyjnym był tor przy wewnętrznej jako ten z najkrótszą drogą do pokonania - nie było podziału torów znanego ze współczesnych bieżni; wszyscy startowali z jednej linii).
Ceniono tylko zwycięzców, którzy otrzymywali gałązkę palmy oraz srebrny wieniec za swój sukces. Seryjni triumfatorzy mogli otrzymać od cesarza specjalny przywilej zwany Złotą Bullą, który upoważniał do odbycia rundy honorowej po wygranym wyścigu (co było normalnie przywilejem cesarskim). Dla urozmaicenia zawodów i zapewnienia względnego fair play stosowano trzy różne rodzaje wyścigu: normalny, zamiany (gdzie powożący na podstawie losowania zamieniali się końmi i rydwanami między sobą) oraz mieszany (gdzie każda fakcja zapewniała po jednym koniu do kwadrygi każdego zawodnika). 

Przy okazji ważnych świąt/wydarzeń urządzano także biegi (pedzodromon), które powszechnie uważano za bardziej zaszczytne, a sami biegacze znacznie szybciej i na dłużej uzyskiwali status celebrytów. Wyjątkowe były zawody z okazji 1 stycznia, gdzie odbywały się tylko wyścigi piesze, a sama impreza była częścią tradycyjnego składania ślubów i przysiąg wierności w stosunku do państwa i cesarza przez dwór i wojsko. 

Publiczność:
Wstęp był bezpłatny, niemniej ze względu na ograniczoną pojemność stadionu dystrybuowano darmowe żetony upoważniające do wstępu (tessarion). Bardzo niechętnie patrzono na obecność kobiet na trybunach, sytuacja taka mogła służyć jako formalny pretekst do wszczęcia procedury rozwodowej. Wyjątek czyniono tu dla kobiet parajających się aktorstwem i tzw. cór Koryntu, które z formalnym odium społecznym żyły na codzień. 

Intermezza
Czas potrzebny na przygotowanie kolejnego wyściu zamykał się w kilkunastu minutach. Podczas tych przerw technicznych, aby publiczność nie nudziła się, organizowano przerywniki, by zająć czymś uwagę widza. Do najczęstszych punktów programu należały:
a) pokazy i tresura gatunków egzotycznych.
Słonie, lwy, tygrysy, lamparty a także wszelakie wynaturzenia pokroju muła o dwóch głowach. Przypuszcza się, że we wczesnym średniowieczu organizowano jeszcze walki ze zwierzętami, ale przekonujących dowodów na to nie dostarczono. 
b) sporty „walki”- boks, względnie zapasy. 
c) pokazy „cyrkowe”- żonglerzy, akrobaci, skoczkowie 
d) scenki mimiczne – (uwaga: wbrew nazwie klasyczny mim mówił)
Krótkie, do kilkunastu minut, ze względu na brak nagłośnienia dialogi nie były slyszalne dla każdego, zatem starano się o sugestywne i znane z „popkultury” scenki , a także rekwizyty umożliwiające wyłapanie sensu bez „fonii” z wyższych rzędów. Preferowano scenki mitologiczne (najsłynniejszy przykład to interpretacja mitu o Ledze i łabędziu w wykonaniu cesarzowej Teodory, scenka z gatunku 18+ więc zostawię tylko namiary) oraz sytuacje z życia codziennego - królował mim o nazwie „zdrada małżeńska”, w którym mąż nakrywa amanta w czasie próby schowania się w skrzyni i dochodzi do awantury, która kończy się ostatecznie w sądzie. 



„Za kim jesteś?”
Największą liczbę fanów posiadały fakcje najmocniejsze: Zieloni i Niebiescy. Sam cesarz był w opinii publicznej zobligowany do zainteresowania tą zabawą, większość z nich faworyzowała jeden z dwóch w/w klubów, zapewniając ulubieńcom dostęp do lepszych koni czy słupy sponsorskie. Tradycyjnie kibice za sobą nie przepadali, jednocząc się tylko w sprawach najwyższej wagi - czyli przeciw próbie spacyfikowania środowiska przed nadgorliwego prefekta miasta (vide powstanie z 532 roku). Do sytuacji znanych z polskich blokowisk by night naturalnie dochodziło i tysiąc lat temu. Brak oświetlenia i niedostateczna liczba patroli skutkowały wieloma napadami, rozbojami czy rabunkami na ulicach stolicy, szczególnie w gorszych dzielnicach. ”Złota młodzież”, stylizowana ubiorem i fryzurą na aktualnie modne plemię barbarzyńców, z nożem w ręku siała strach na ulicach w gorszych dzielnicach. Tym bardziej, że władca, jeśli sympatyzował z jakąś frakcją, zazwyczaj nakazywał karać „swoich” dużo łagodniej albo udawać, że się ich nie widzi. Dopóki nikt nie zginął, nieznani sprawcy mogli czuć sie stosunkowo bezpiecznie.
Frakcje, prócz finansowania rydwanów, woźniców i koni, opłacały także treserów zwierząt, cyrkowców oraz zapewniały pomoc socjalną i medyczną swoim pracownikom (a często i ich rodzinom).

Sucha opowieść na zakończenie
Dziejopisowie donoszą, że w roku pańskim 1162, za panowania Manuela I Komnena, przybył do Konstantynopola Kilidż-Arslan II, sułtan Ikonium. Zafascynowany hucznymi wyścigami zorganizowanymi z okazji jego przybycia, postanowił dołożyć do nich wisienkę. Wysłał na murawę 
swojego prywatnego akrobatę, który miał rzekomo przebiec w powietrzu rundę wokół stadionu. Został oddelegelowany na wieżę stadionową( w której trzymano rydwany), w lekkich szatach oraz z parą kółek, który miały pomoc w pokazowym locie. Skoczył....




i upadł śmiertelnie.

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
+1
Malaggar
   
Ocena:
0
Dzięki Kamulcu.

"Zła połezja boli caue rzycie".
04-10-2012 02:46
CE2AR
   
Ocena:
0
Z ciekawostek, gdzieś słyszałem, że barierę z obelisków oddzielającą tory stawiano lekko pod kątem, nierównolegle do nich. Przez to trasa dla rydwanów zwężała się, a końcowa nawrotka była ostrzejsza.

To tak w ramach wymądrzania się ;) Fajny wpis.
04-10-2012 03:18
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
(uwaga:wbrew nazwie, klasyczny mim mówił)

Wcale nie wbrew nazwie, która pochodzi ze starogreckiego "mimesis" i nie odnosi się do mówienia albo jego braku, tylko do naśladowania w ogólności.
04-10-2012 08:46
Szponer
   
Ocena:
+1
Polecajka, bo Tymen.
04-10-2012 10:06
Petros
   
Ocena:
0
Kiedyś na zaliczenie chciałem napisać pracę o nielegalnych wyścigach rydwanów i starożytnych blacharach. :D
04-10-2012 12:01
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
@dzem
Faktycznie napisałem nieprecyzyjnie, chodziło mi o potoczne znaczenie w obecnych czasach. Jednak ktoś to uważnie czyta.

@Petros
Z nielegalnymi wyścigami w samym "Bizancjum" się nie spotkałem a co do kobiet kręcących się wokół zawodników i stadionu- można by napisać więcej, ale ograniczyłem informacje do minimum, by nie prowokować fembajtów.
04-10-2012 13:36
Salantor
   
Ocena:
+2
Fajne fajne, masz polecankę :]
04-10-2012 14:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.