string(15) ""
» Blog » Bayushi Sasori
03-05-2013 13:10

Bayushi Sasori

W działach: L5K | Odsłony: 5

Opis postaci, prezentacja skorpiona.

[...]

 

- Uważasz że pływasz lepiej ode mnie Akodo-sama? /ze spokojem zapytał Bayushi Sasori.

 

- Oczywiście że tak, dlaczego miał bym pływać gorzej niż jakiś.. [urwał widząc rozbawione spojrzenia dworzan].. skorpion. /dokończył wolniej.

 

- biedny głupiec Masz rację Akodo-sama [skorpion kiwnął głową ze zrozumieniem] było by oszustwem zgadzać się na pojedynek w którym ma się wyraźną przewagę. [nagła refleksja] Może to ty zaproponujesz jakiś rodzaj pojedynku? [uprzejmy ton]

 

- [z dumą] Racja, racja nie miał byś szans, a może..[w głosie pojawia się wyraźna radość z pomysłu]  po prostu pojedynek? / W oczach goreje chęć odegrania się.

 

- tak blisko Ależ Akodo-san zgodziłeś się że to było by oszustwo a teraz sam proponujesz coś takiego gdy uważasz że masz przewagę? [Wyraźne zaskoczenie w głosie]

 

- [z gniewem] Nazywasz mnie oszustem skorpionie?

 

- jeszcze trochę Ależ nie powiedziałem nic takiego Akodo-Seppun. [z wyraźnym przestrachem i zaskoczeniem w głosie]

 

- Kłamiesz [z satysfakcją postępując krok do przodu]

 

- [ze spokojem maskującym strach] Nazywasz mnie kłamcą lwie?

 

- TAK [radość i nienawiść na twarzy] wy wszyscy jesteście kłamcami bez honoru.

 

- [gniew i strach przebijają się przez maskę spokoju, głos lekko drży] Akodo-Seppun twoje słowa to czysta prowokacja bo wiesz że jeśli wyzwę cię na pojedynek w obronie honoru mojej rodziny to obrażę naszą gospodynię. Nie będę tego kontynuował. [obraca się] teraz

 

- JAK ŚMIESZ TY TCHÓRZU [wściekłość i ręka na mieczu] Wyzywam cię na pojedynek.

 

- TAK [strachliwe drgnięcie, sztywność pleców gdy obraca się do gospodyni i kłania] Wybacz moja pani.[obrót do lwa] Przyjmuję twoje wyzwanie.

 

____________________________________________________________________________

 

Walka była krótka i zaskakująca.

Uważny obserwator mógł dostrzec iż skorpion był szybszy i mógł zaatakować pierwszy lecz tego nie zrobił, zamiast tego wykorzystał swoją szybkość aby uniknąć ciosu lwa i znaleźć się w pozycji do zadania śmiertelnego ciosu. To był koniec Akodo Seppune który uratowany przez kobietę mógł tylko wybrać między zniesławieniem swojej rodziny a ostateczną próbą odzyskania honoru.

 

 

Lubiłem tego lwa, naprawdę. Szkoda że zdradził zaufanie jakim go obdarzyłem.

 

******

Fakty

 

Bayushi Sasori od urodzenia był bardzo miłym, urodziwym chłopcem o pięknym glosie. Wszystkie dziewczyny za zamku skorpiona go uwielbiały. Póki zajmowała sie nim matka uważano ze pójdzie do szkoły dla dyplomatów albo aktorów. Gdy przeszedł pod opiekę ojca ten przed wyborem szkoły zapytał go kim chce być. Wojownikiem usłyszał. Chłopak stwierdził ze trenował umysł do walki na słowa ale teraz ma starsze ciało żeby uczyć sie walki mieczem i to właśnie wybiera. Podczas szkolenia zasłynął jako osoba która z założenia nie zamierza pozwolić sie zranić tak w walce jak i w dyskusji i jeśli to sie komuś udało to właśnie był wciągany w pułapkę i rana była nieistotna. Po szkoleniu idealnie opanował pierwsza technikę i zaczął w wolnych chwilach uczyć sie odpowiedniego kata ale do dziś nie miał czasu go dokończyć. W miedzy czasie wysłano go aby szkolił język w zamku smoka gdy od nich wysłano studenta aby ćwiczył dedukcje u skorpiona. Podczas jego 3 letniego pobytu tak tylko jedna osoba potrafiła oprzeć sie jego sile głosu i charyzmie i prowadzić z nim prawdziwa dyskusje. A dyskusje toczyły sie o wszystkim. Młody Bayushi nauczył sie doceniać haiku i malarstwo i obsesyjnie szukał nowych dziel żeby pochwalić sie swojej rozmówczyni. Przekonał swoja towarzyszkę ze jeśli chce umieć rozpoznać fałszywy dokument to musi umieć sama go zrobić. Ona nauczyła go zalet płynących ze szczerości. Z tych trzech lat ponad 2 spędzili razem. Gdy miał odejść spędzili wspólnie jedna noc na rozmowie nie o innych a o sobie. Tak zaczął sie ich romans.

 

3 miesiące później dostałem od mojego dajmio misje, miałem unieważnić zaręczyny mojej ukochanej i ożenić sie z nią jeśli ona sie zgodzi (lol, szef funduje mi małżeństwo z miłości, hmm) w połowie drogi do zamku spotkałem posłańca od Kitsuki Kitsune z listem proszącym o pomoc w honorowym zerwaniu zaręczyn. (mój dajmio wiedział wcześniej niż ona, hmm) gdy dotarłem na miejsce lew juz tam był. To była najkrótsza intryga w dziejach skorpiona. Gdy zobaczyłem w jaki sposób odzywa sie do mojej miłości samuraj z orszaku pana młodego podeszłem i wyzwałem go na pojedynek. Tak po prostu, za obrazę damy. Jego pierwszy cios minął mnie niczym wiatr, zabiłem go bez wahania. Następnie stanąłem nad jego ciałem i powiedziałem że każdy kto zamierza splamić honor tej kobiety skończy tak samo. Do dziś nie wiem czemu lew odjechał. Może chodziło o szczerość? Dajmio smoka zgodził sie na ślub bez problemu i wróciliśmy do mojego domu. To było 4 lata temu, syn ma 3 lata. 

 

1
Notka polecana przez: Gotlib
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.