string(15) ""
» Blog » Batman: Arkham Asylum
23-03-2014 21:20

Batman: Arkham Asylum

Odsłony: 150

Batman: Arkham Asylum

         Batman jakoś nigdy nie był moim ulubionym superbohaterem. Tzn. za czasów dzieciństwa miewałem na niego „fazy”, kiedy to po seansie filmów Tima Burtona latałem z peleryną po domu (no co? Nie mieliście tak?;). Owe filmy na dziś dzień rzecz jasna ubóstwiam (zwłaszcza kreację Jacka Nicholsona), no ale mimo wszystko Spider-Man zawsze bardziej do mnie przemawiał historią i zdolnościami. Dlatego też nie obdarzyłem wielkim entuzjazmem informacji, że studio Rocksteady stworzyło niby to najlepszą grę o „netoperku”, a także najlepszą grę na podstawie komiksów. Tak się akurat złożyło, że przypadkiem owa pozycja zagościła u mnie w domu, zatem nie omieszkałem się nią zainteresować.

 

Jednym z elementów, które tak bardzo wyróżnia Batmana od w/w Spider-Mana czy Supermana jest bez wątpienia mroczne przedstawienie świata, a właściwie miasta Gotham. Batman jako jedyny także nie posiadał własnych zdolności, a jedynie opierał się na gadżetach i sztukach walki (chyba właśnie sam sobie wytłumaczyłem, dlaczego nietoperz nie jest moim komiksowym faworytem;). Do czego zmierzam? Nowy Batman zaskakuje gracza właśnie tymi elementami najbardziej! Po pierwsze: jest strasznie mroczno, tajemniczo i niepokojąco. Ciary aż przechodzą od samego patrzenia, gdyż widać, że developer starał się ukazać pełnię skorumpowanego miasta Goth…zaraz, co ja piszę! I tu mała niespodzianka, gdyż miejscem akcji będzie tutaj nie Gotham, lecz miasto położone na sąsiadującej wyspie o nazwie Arkham! A właściwie będzie to szpital psychiatryczny, gdzie właśnie transportowany jest nie kto inny, jak świeżo złapany przez Batmana Joker! Eskorta przebiega pomyślnie do czasu, kiedy szaleniec nie wydostaje się na wolność przejmując cały szpital we władanie! Pomaga mu bowiem jego odwieczna „pomocnica” Harle Quinn! Batman będzie miał nie lada zadanie, gdyż musi on nie tylko nie dać się zabić wszelakim psycholom i umieszczonym w placówce dawnym wrogom, lecz także musi on uratować lekarzy, policjantów i wszystkich, którzy mieli pecha znaleźć się właśnie w środku, a przede wszystkim: złapać (bo przecież nie zabić;) szalonego pajaca. Wątek wyjściowy jest więc bardzo prosty i przystępny. Zatem jak na uniwersum jest bardzo przejrzyście i po prostu atrakcyjnie.

Po drugie („po pierwsze” było dużo wcześniej;): gadżety, czyli po prostu walka. Batman bowiem nie zawodzi zdolnościami, a nawet potrafi zachwycić pomysłami jakie tu zaimplementowano. Jako przygodówka TPP kamera umiejscowiona jest za plecami bohatera z możliwością jej standardowego obracania, jednak podczas walki z oprychami przemieszcza się ona na rzut izometryczny ukazując pełnię akcji. Nic tu w sumie nie zawodzi, poza głównym ujęciem bohatera, które wydaje się nieco za bliskie (podobna niedogodność jak w pierwszym KH). Sama walka jest tu strasznie uproszczona, co nie znaczy że nie widowiskowa! Batman bowiem posiada tylko jeden „kwadrat” na wykonywanie kombosów, „trójkąt” dla widowiskowej kontry, a „kółko” posłuży nam do ogłupiania wrogów peleryną powodującą chwilowego stuna. Mieszanka to zatem wybuchowa i wszystko opiera się tu o odpowiedni timing, który przy odpowiednim opanowaniu powoduję niezłe akcje. Ułatwieniem są tu sporadyczne symbole nad głowami gnojków informujące nas o ataku. Istnieje także możliwość „dobijania” oprychów niczym we pradawnym Franko, bo owi potrafią się podnosić. Wszystko to przebiega bardzo sprawnie, a starcia z otaczającymi nas zbirami i zaradność bohatera cisną uśmiech na twarzy. To swoją drogą zadziwiające, jak dzisiaj robi się gry i w jak banalny sposób rozwiązuje się tak ważne elementy jak walka nie frustrując jednak brakiem rozbudowań, lecz ciesząc z prostoty i wygody.

 

No właśnie, bo to co zauważyłem w nowym Batmanie to właśnie wygoda i łatwość w wykonywaniu wszelakich ewolucji i akcji. A pomogą nam w tym właśnie gadżety od prostych Batarangów po wszelakie grapple, detonatory i inne atrakcje. Wszystko to oczywiście mamy dopiero do odkrycia, co odbywa się samoistnie przechodząc fabułę, lub też poprzez tuning naszego herosa po odpowiednim jego „napakowaniu”. Sam tuning polega na wyborze jednej z kilkunastu różnych umiejętności, zatem uczymy się wpierw tego, na co mamy ochotę. I może to być udoskonalenie Batarangów, zbroi, czy nawet nowe zagrania podczas walki. Przydatne rzeczy. Ale wróćmy do samych gadżetów, bo o tym jest ten akapit ;) Batman może dzięki grapple swobodnie zaczepiać się określonych elementów budynków i się na nie „wciągać”. Dotyczy to zwykłych półek, szybów wentylacyjnych które możemy pokonywać „na kucka”, a także rzeźb „gargulców” ponad ziemią w celu zaskakiwania uzbrojonych wrogów (o tym zaraz;). To dodało sporo do atrakcyjności eksploracji, bo nie przemy tu po prostu do przodu, lecz często trzeba tu pomyśleć i się porozglądać „gdzie tu można w ogóle wejść”. Często bowiem jakieś przejście jest zamknięte i trzeba kombinować. Inne zabawki jak pianka wysadzająca ściany czy ciekawie wykonany dekoder blokad (naprowadzanie gałkami na odpowiednią częstotliwość) także świetnie się spisują i są po prostu bardzo ciekawymi dodatkami dodającymi produkcji rumieńców.

Sama bitka to jedno, ale elementy taktyczne wplecione w rozgrywkę to już zupełnie inna para kaloszy! ;) Otóż często okaże się, że nasi chłopcy do bicia posiadają broń palną, wobec której nawet dzielny Bruce Wayne nie ma szans. Tym bardziej że IQ wrogów moim zdaniem osiągnęło tu zupełnie nowe stadium rozwoju, gdzie typki potrafią w mig zlecieć się w miejsce akcji, ostrzeliwując biednego Batmana na śmierć. O liczebności gnojków nie muszę wspominać, co nie? A zatem musimy w takich sytuacjach wykorzystać nasze zdolności skradając się znienacka, eliminując po cichu wrogów. Pomagać nam w tym będą wszelakie tricki jak ciche usypianie wrogów czy typowy „glide” z wysokości. Tu oczywiście także dominuje wszelaka wygoda w wykonywaniu powyższych akcji. ;) Muszę tutaj zaznaczyć, że owe sekcje bywają strasznie upierdliwe i powtarzamy je czasem w nieskończoność (jeden szmer i giniesz;), lecz satysfakcja z eliminowania dość rozgarniętych oponentów jest tu niezapomniana. ;) W udanej eliminacji pomagać nam będzie także jeszcze jeden gadżet, ten raczej najbardziej widowiskowy w grze, czyli nasz Detective Vision, czyli nic innego jak noktowizor-rentgen, który możemy w każdej chwili aktywować. Co on nam daje? Po za tym, że dzięki niemu będziemy badać ślady, odciski palców i inne detektywistyczne rzeczy (ciekawe;), to daje on nam pełne prześwietlenie danej lokacji z uwzględnieniem oprychów, a raczej ich szkieletów, nawet przez ściany (ahh te nowe sztuczki programistyczne!;) wraz z informacją „ilu uzbrojonych”. Strasznie fajowy patent, który wyróżnia nowego Batmana na gatunkowym polu pomysłowością i wdrążeniem do gry nowatorskich elementów.

 

Walka z bossami również imponuje, bowiem kilka większych pojedynków stoczymy w sposób niekonwencjonalny. Oczywiście tutaj opoenetami będą znane nam z uniwersum monstra ze Scarecrow czy Killer Croc’kiem na czele. Fajne, widowiskowe i odpowiednio trudne. Ze znanymi postaciami wiąże się także spory dodatek, czyli kolekcjonowanie profilów znanych twarzy z opisami, parametrami i sylwetkami, a także zdobywanie w toku gry taśm z nagraniami przesłuchań psycholów przez panią psycholog. Można tu usłyszeć sporo ciekawych wymian zdań, a szydera Jokera po prostu urzeka. ;) Fajne dodatki. Innymi są także zagadki Riddlera porozmieszczane po całej wyspie, pełniące raczej rolę trofeów czy dodatkowy tryb wyzwań do odblokowania podczas wędrówki. Te ostatnie to głównie bitki na punkty lub skradanka na czas.

No i co wy na to? Bo wg mnie Batman: Arkham Asylum to faktycznie najlepsza gra na podstawie komiksów w jaką grałem w życiu. I takie miano grze na pewno przysługuje, bo mnogość niesamowitych elementów po prostu onieśmiela konkurencje, a miodność, widowiskowość i nowoczesność aż się wylewa z ekranu. Dlaczego zatem „tylko 8.5”, a nie pełnowartościowa „9”? Ano bo sama ponura stylistyka gry, mroczny nastrój, nieco monotonna muza i jednostajne miejscówki co prawda bardzo budują klimat, ale także odpychają troszkę od rozgrywki. Zatem to nadal nie do końca moje klimaty i ocena typowo subiektywna, ale pewne jest, że Batman osiągnął zupełnie nową jakość, którą konkurencyjnym „bohaterom w gaciach na spodniach” bardzo ciężko będzie dogonić. ;) 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Luty 2014

 

ULUBIONE POSTACIE:

Batman - Netoperek w formie jak nigdy! Świetnie walczy, używa bez przerwy tych swoich gadżetów, a uśmiech dla niego nie istnieje ;)

Joker - Jak zawsze psychol! Wnerwia co prawda tymi gadkami przez całą grę, ale czym byłby Batman, bez swojego największego wroga? ;)

Harle Quinn - Pomocnica Jokera nieźle tu namiesza. Również świrnięta, acz ponętna przeciwniczka ;)

Poison Ivy - Niezła laska. ;) Miłośniczka wszelakiej roślinności również „wpląta” się w intrygę. Ahh te baby ;)

Killer Croc - Wygląda groźnie i taki też jest. Chce dorwać Batmana za wszelką cenę, a jego tekst do pani psycholog z jednej z taśm:” Yeah, I hear you, bitch!” utkwił mi w pamięci już na dobre ;)

Scarecrow - Grzebie w mózgu niczym Psycho Mantis z MGS’a. Groźny przeciwnik i świetne starcia

 

WERDYKT:

 

PLUSY:

+ Najlepsza gra na podstawie komiksu!

+ Dużo bajerów, świetnych pomysłów, walki, skradanki i gadżetów. Jest co robić

+ Sporo lokacji jakby nie patrzeć. Pseudo-otwarty świat spisał się nieźle

+ Pomysł z Detective Vision

+ Łatwość w wykonywaniu zdawałoby się skomplikowanych akrobacji

 

MINUSY:

- Wiem że to Batman, ale strasznie tu szaroburo i ponuro. Nieco odpychające

- Taka sobie muza. Bardzo „Batmanowa”, ale strasznie monotonna

- Może nieco chaotyczne mapki

 

OCENY:

Muzyka : 4/10

Grafika : 9/10

Długość gry : 9/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 7/10

Filmiki/wstawki (ilość/jakość) : 7/9/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 8/10

Poziom trudności : 7/10

WERDYKT KOŃCOWY: 8.5/10

1
Notka polecana przez:
Poleć innym tę notkę

Komentarze


74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Giera zdecydowanie klawa i grywalna, choć czasem trzeba kluczyć i błądzić w poszukiwaniu miejsca gdzie można się wstrzelić linką z hakiem.

Zdecydowanie warto sobie pograć choć przez parę godzin, by poczuć klimat i zobaczyć grywalność.

Choć giera nie jest na dłuższe posiedzenia - mnie męczy sesyjka powyżej dwóch godzin.

24-03-2014 02:13
Malaggar
   
Ocena:
0

Gra zła nie była, ale ja nie dotrwałem do końca - powtarzalność rozgrywki, która powodowała we mnie automatyzację sprawiła, że przestałem czuć wyzwanie i odstawiłem grę na przysłowiową półkę.

Szkoda, że pozostałe gry z serii to generalnie odcinanie kuponów i odgrzewany kotlet.

24-03-2014 03:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.