» Recenzje » Balsam długiego pożegnania - Marek S. Huberath

Balsam długiego pożegnania - Marek S. Huberath


wersja do druku

Balsam na długie zimowe wieczory

Autor: Redakcja: Tomasz 'Sting' Chmielik

Balsam długiego pożegnania - Marek S. Huberath
Teksty Marka S. Huberatha są jak trzydziestoletnia whisky: trzeba na nie długo czekać, należy się nimi powoli delektować i nie każdemu zasmakują. Najnowszy zbiór opowiadań pt. Balsam długiego pożegnania wydany właśnie przez Wydawnictwo Literackie idealnie wpisuje się w ten schemat. Fani twórczości Huberatha znajdą to, co u niego lubią najbardziej: dogłębnie przemyślane teksty, pełne ukrytych aluzji i symboli (wiele z nich ujawnia się dopiero przy kolejnym czytaniu), wycyzelowane zdania (to o nim Maciek Parowski powiedział podczas Polconu 2005, że jest chyba jedynym autorem, w którego tekście nie naniósł żadnej poprawki) oraz mocne i pełne emocji treści, symbole i metafory.

Zarówno teksty starsze (w sumie sześć opowiadań), jak i te dotąd nie publikowane (cztery teksty) zawierają typowe dla tego autora schematy: miłość, śmierć, zbawienie (psychologowie egzystencjaliści byliby zachwyceni). Jak zwykle najsłabszym elementem są postaci kobiece. Bohaterki twórczości Marka są cierpliwe, kochające, gotowe do poświęceń i, w konsekwencji, stanowią jedynie tło, na którym mogą pokazać się główni bohaterowie. Tło momentami mdłe i jakoś takie nijakie – jakby one wszystkie były w gruncie rzeczy jedną i tą samą kobietą. To chyba jedyny zarzut, jaki mam do twórczości tego pisarza.

- Wróciłeś Sceogg, wiedziałam...

Pierwszy tekst w zbiorze i debiut Marka, za który otrzymał nagrodę w II Konkursie Literackim Fantastyki. Mimo, że od jego powstania minęło ponad dwadzieścia lat, tekst ten nie stracił nic na sile przekazu. Poznajemy w nim świat umierający, pełen zmutowanych ludzi, z których większość traktowana jest jedynie jako dawcy narządów dla tych, którzy mieli szczęście urodzić się z mniejszymi defektami.

Trzy kobiety Dona

Chyba jedyny tekst w tym zbiorze, w którym mamy do czynienia z kobietami, które kombinują, wykorzystują mężczyzn i oszukują. Jednocześnie są jednak bezradne i nie mają szans na przetrwanie bez męskiej opieki w świecie, który przeżywa kolejne zlodowacenie (i dlatego też tekst ten może nie spodobać się części kobiet).

Absolutny powiernik Alfreda Dyjaka

Kolejny tekst o zniszczonym świecie, w którym rzeczywistość okazuje się być czymś innym niż sądzi bohater. Trudno napisać o tym opowiadaniu coś więcej nie zdradzając puenty.

Kara większa

Oprócz opowiadania tytułowego chyba najmocniejsza część zbioru. Rud, przebywający w czymś w rodzaju obozu zagłady, kończy odbywanie jednego z etapów kary i próbuje odnaleźć się w obozowej codzienności. Oczywiście nie wszystko jest tym, czym się wydaje i wiem, że niektóre osoby przesłanie tekstu odrzuca.
Ten utwór fani nagrodzili Nagrodą im. Janusza A. Zajdla i jestem pewien, że gdyby ukazał się dzisiaj to prawdopodobnie również by tę nagrodę otrzymał.

Ostatni, którzy wyszli z raju

W tym nominowanym do Zajdla tekście poznajemy świat znajdujący się w recesji (kolejny katastroficzny tekst). Jednocześnie jest to miejsce, do którego przybywają setki imigrantów z innych planet, a to rodzi prześladowania i konflikty. Doświadczenia głównych bohaterów (i uczucie powstające między nimi) są w gruncie rzeczy po to by lepiej ukazać to, co spotyka całe społeczeństwo.

Kocia obecność

To opowiadanie o kocie i o powrotach. Dlaczego zmarli wracają i jaka jest w rola L. musicie sprawdzić sami – nie chcę odbierać wam przyjemności odkrywania tego razem z bohaterem.

K. miał zwyczaj

Miniatura literacka. Jej recenzja byłaby dłuższa od niej samej, dlatego nie będę nic więcej pisał.

Akt szkicowany ołówkiem; Trzeba przejść groblą; Balsam długiego pożegnania

Ostatnie trzy teksty postanowiłem zrecenzować razem. Poruszają podobne tematy: miłość (między mężczyzną i kobietą, ale i syna do ojca), utracone szansy i, a jakże, śmierć i to, co po niej. Najlepiej w tej trójcy wypada chyba tekst tytułowy – widać w nim doświadczenie, które zdobył Marek przy pisaniu Miast pod Skałą, ale i pozostała dwójka nie rozczarowuje.

Podsumowując, pomimo tego, że znaczna część tego zbioru to teksty już wcześniej publikowane to jest to książka, którą każdy fan twórczości Marka S. Huberatha mieć powinien.
8.0
Ocena recenzenta
9.38
Ocena użytkowników
Średnia z 12 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Balsam długiego pożegnania
Autor: Marek S. Huberath
Autor okładki: Marta Blachura
Autor ilustracji: Marta Blachura
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 19 października 2006
Liczba stron: 516
Oprawa: miękka
Format: 123 x 197 mm
ISBN-13: 978-83-080-3911-3
ISBN-10: 83-080-3911-1
Cena: 34,99 zł



Czytaj również

Komentarze


chimera
   
Ocena:
0
Fajna recenzja, świetny zbiór.
16-08-2009 20:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.