string(15) ""
» Blog » Baldur's Gate - mój pierwszy i chyba ostatni raz (nie wliczając EE)
07-04-2013 13:21

Baldur's Gate - mój pierwszy i chyba ostatni raz (nie wliczając EE)

W działach: mini-felieton, Gry, MMO | Odsłony: 102

Wszystko idzie do przodu. Moja kolekcja złożona z BG I i II (wraz z dodatkami) leży sobie na półce zepsuta, więc korzystając z chomikujpodobnych stron uzupełniłem porysowane płyty i postanowiłem znów pójść w tan z tą cudowną, przesiąkniętą odpowiadającym mi klimatem, grą. Ostatni raz to również, ale powiedziałbym, że bliski pierwszemu. Dlaczego? Bo znów mam kogoś, kogo nigdy nie miałem, bo postaci inne, bo zainstalowałem Trilogy, bo wreszcie wiem co, gdzie, jak i po co, bo moja główna postać nie jest przegięta i się od reszty nie odróżnia, bo... Kolory, w jakie ubiera się Khalid i Jaheira wreszcie mi odpowiadają. A nie jak 9-8 lat temu, że farbuję ich łachy w kolorowe, wręcz błazeńskie, ciuszki.

Moja mała kompania:

1. Velo półelf bard (taki tam leśny śpiewaczek)
2. Khalid
3. Coran (wcześniej Imoen; nigdy go wcześniej, o dziwo! nie miałem)
4. Jaheira
5. Viconia
6. Xan

Gra mi się świetnie. Nie żałuję nawet, że mój system operacyjny nie jest najświeższy (nie chce mi się wybitnie instalować jakiejś Visty...).

Ale wróćmy do gry. Drużynka się uzupełnia. Nie przeszkadza mi, że nie mam kuli ognistej, wrogowie padają szybko, czasem ktoś zalicza zgon, choć gram na normalnym poziomie.
Dobra rozgrywka pięknie kończąca całą przygodę z produktem (aż ciężko tak nazwać coś, przy czym się tyle spędziło czasu).
Powiedziałbym, że cała kolekcja ma dla mnie szczególną wartość kolekcjonerską i sentymentalną.
Przyrównałbym to wręcz do płyty z muzyką.

Najbardziej mnie denerwuje, gdy ktoś uważa, że granie w RPG, D&D, MMO, albo coś na ten kształt nie rozwija, nie ma żadnej wartości dla rozwoju jednostki, że jest niepotrzebne. Spotkałem się nawet z... "Teorą spiskową", podług której elektrownie mają cichą umowę z producentami gier. Że chodzi tutaj wyłącznie o większe zżeranie prądu ...

Powiedziałem, że bliski pierwszemu ten "raz". Otóż stwierdzam śmiało z perspektywy osoby dorosłej, że rozrywka, jaką jest (przykładowo) Baldur - nie jest marnotrastwem. Czuję satysfakcję grając w to mając dwadzieścia parę lat. I choć obiecuję sobie, że to ostatni raz, to nie spoglądam matce w oczy całkiem wolny tak, nie widzę też żadnej szklanki wody czy ołowianej chmury...

Komentarze


Senthe
   
Ocena:
+5
Do Baldura się wciąż wraca, czy się tego chce, czy nie...
07-04-2013 14:12
Umbra
   
Ocena:
+2
Oj do Baldura się wraca. Ja polecam w szczególności Planescape Torment, jeśli nie grałeś. Najlepsze crpg w jakie dane mi było się zagłębić.
07-04-2013 14:36
CE2AR
   
Ocena:
+1
Hmmm, właśnie teraz, po raz enty, rozbijam się po BG2 ;) Rzeczywiście do tej gry się wraca :D
07-04-2013 19:19
Asthariel
   
Ocena:
0
Oi, ale bez BG1 NPC Project to nie opłaca się grać w jedynkę :-P
07-04-2013 19:31
Aure_Canis
    @Asthariel,
Ocena:
0
W '99 nie potrzebowaliśmy takich bzdur. ; ) Historia zanieczyszczonej rudy jest zdumiewająco oryginalna, zwłaszcza po upływie półtorej dekady i dziesiątkach cRPG-ów skupiających się na Ratowaniu Wszechświata.
07-04-2013 20:17
Senthe
   
Ocena:
0
A właśnie, tak sobie czytam w internetach o NPC Project i przeważają pozytywne opinie, ale spotkałam się też z taką, że to grafomaństwo, postaci zachowują się niezgodnie ze swoim charakterem i w ogóle zło. Możecie się jakoś do tego odnieść?
07-04-2013 20:38
oddtail
   
Ocena:
+1
A ja nigdy nie rozumiałem, dlaczego ludziom podobał się BG2... BG1 był fajny (nawet bardzo), ale BG2... próbowałem się przez niego przegryźć parę razy, z uporem godnym lepszej sprawy. I zawsze to samo - na początku fajny, a potem robił się strasznie nudny...

...najwyraźniej nie jestem targetem.
07-04-2013 22:40
Asthariel
   
Ocena:
+2
Ja grafomaństwa nie zauważyłem, ale z drugiej strony dla mnie im więcej dialogów tym lepiej, wiec pewnie nie jestem obiektywny. Przekłamań charakterów też nie doświadczyłem. Po prostu - mod wprowadza dialogi między NPCami tak jak w dwójce, a także komentarze do rozmów prowadzonych przez głównego bohatera. Xan pozostaje moją ulubioną postacią z sagi Baldurowej dzięki modom.
08-04-2013 00:14
Ruffle
   
Ocena:
0
Grałem w Planescape'a. Wrażenia bardzo pozytywne, chociaż nie skończyłem gry (zepsuł mi się chyba save tuż przed końcem). Muszę przyznać, że podszedłem do gry dość sceptycznie, ale było to "miłe rozczarowanie".

Jeśli chodzi o NPC project, to też mam pozytywne odczucia, tylko momentami ocierało się o "grafomaństwo", ale rzadko.
08-04-2013 09:46
Umbra
   
Ocena:
+1
Ruffle to proponuję przejść grę do końca, super sprawa. PT miał więcej dialogów i questów na lokacje niż BG1 i BG2, choć od tego drugiego tytułu był starszy. Ciekawe jest to, że graficznie też był lepszy, szczególnie jeśli chodzi o czary. No i ten niesamowity klimat, w ogóle jest to jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza właśnie (pamięć już trochę myli) gra w polskiej wersji, w którą grało mi się równie przyjemnie jak w wersji oryginalnej. Świetne spolszczenie.
08-04-2013 14:12
Zireael
   
Ocena:
0
@ Senthe - bo są tacy, którym każdy mod przeszkadza, bo to "nie kanon".
08-04-2013 16:08
   
Ocena:
0
Planescape jest przereklamowany Umbra.
08-04-2013 17:48
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Slann cichuj, co ty tam wiesz, ekspercie od "reklamy"?
08-04-2013 17:51
Umbra
   
Ocena:
+1
no jak dla kogo slann, dla mnie w kategorii płaskich rpgów PT jest numerem jeden, przed Falloutami i BG właśnie.
08-04-2013 20:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
PT miał ładne lokacje.
09-04-2013 10:16
Kamulec
   
Ocena:
+1
Podstawową wadą pierwszego Baldura jest fakt, że niemal wszystkie trudniejsze walki przechodzi się metodą "uciekaj i strzelaj".
09-04-2013 15:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.